Ogień olimpijski a marihuana

Na pozór trudno doszukać się związku między olimpijskim zniczem, a marihuaną. Innego zdania są greccy policjanci...

Anonim

Kategorie

Źródło

BBC

Odsłony

3808

Doszło do tego, z policyjnego helikoptera, patrolującego przestrzeń powietrzną nad trasą sztafety olimpijskiego płomienia.

Policjanci lecący maszyną, zauważyli pola konopi indyjskich, na których rosło około siedmiu tysięcy roślin. Uprawę ukryto – jak się okazuje niezbyt skutecznie – w jednym z wąwozów na słynnej z wykopalisk wyspie.

Ogień olimpijski przyniósł tym samym na Kretę spokój... w narko-biznesie.

Znicz podróżuje tymczasem dalej po greckich wyspach. Swoją bezprecedensową podróż dookokła świata zakończy na głównym stadionie olimpijskim w Atenach, w dniu inauguracji igrzysk 13 sierpnia.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Qdeuek (niezweryfikowany)
mogli lepiej zakamuflowac uprawe , ale coz , napewno niejedna jeszcze tam jest ;D ;D ;D ..
Barman (niezweryfikowany)
ktoś wie jak jest z narkotnikami w grecji??
puszek ;) (niezweryfikowany)
co za niefart
skanki (niezweryfikowany)
7 tysiaków ;D;D;D <br>nie dzik... <br>trudno zbunkrowac..
behem0t (niezweryfikowany)
barmannu :) napewno dooobrzee rosna bo tam cieplo :D
eksces (niezweryfikowany)
co za niefart
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Kto: ja z dwoma kolegami


Gdzie: moje mieszkanie


Kiedy: 26 stycznia 2003

  • 4-ACO-DMT
  • Retrospekcja

Czerwiec 2012. Stara, zrujnowana cegielnia. Na zewnątrz burza. Wewnątrz: niepewność i chęć zgłębienia nieznanych dotąd obszarów doświadczenia psychodelicznego.

Siedzieliśmy na starych oponach, przy bladym świetle migocących świeczek. Na zewnątrz zawodził wiatr niosący zacinające krople letniej ulewy. Zbliżała się burza...

  • LSD-25
  • Tripraport

Przeklinam matkę moją, Słońce

Myślę, że spora większość z nas odbyła chociaż jeden trip, który można określić jako 'Skrajnie Nieodpowiedzialny'. Zapraszam więc do zapoznania się z moim.

Siedziałem u mojego dobrego kolegi, choć w tamtych czasach właściwie przyjaciela. Jego mały domek otoczony polami i lasami był naszą bazą matką w okresie największej degeneracji. Wpadliśmy tam raz na jakiś czas, między spaniem na pustostanach i graniem małych koncertów żeby zażyć kąpieli albo zjeść coś bardziej tresciwego niż kolejna piguła albo frytki.

randomness