Nie mam kaca

Dlaczego księża piją? Rozmowa z księdzem Piotrem Brząkalikiem, alkoholikiem...

Anonim

Kategorie

Źródło

Super Express

Odsłony

4095
O tym, dlaczego księża piją, rozmawiamy z księdzem Piotrem Brząkalikiem, alkoholikiem

Siedzimy w ascetycznie urządzonym pokoju na plebanii: stół, cztery krzesła, na ścianach zdjęcia diecezjalnych biskupów. Tu KS. PIOTR namawia kapłanów do rzucenia wódki.


- Ma ksiądz kaca po wpadce bpa Andrzeja Śliwińskiego, który kilka dni temu spowodował po pijanemu wypadek samochodowy?
- Nie mam. Sam jestem księdzem i alkoholikiem. Przez ten pokój przewinęło się wielu pijących kapłanów. Przychodzili i prosili o pomoc. A to, że biskup upił się? Nie on pierwszy i nie ostatni.

- A ja kaca mam. Bp Śliwiński udzielał mi sakramentu bierzmowania, a teraz jest wytykany palcami, podważa autorytet Kościoła. Zdaniem księdza wszystko gra?
- Nie gra. Na szczęście jest prawo kościelne, cywilne. Jest wina - będzie kara. Cieszy mnie szybka decyzja Watykanu o zawieszeniu biskupa, bo w Polsce za dużo różnych ludzi wykręca się od odpowiedzialności - duchownym to nie przystoi.

- Wiadomo, że bp Śliwiński za kołnierz nie wylewa. Może czas, by powiedział publicznie: "Drodzy! Mam problem z alkoholem. Módlcie się w mojej intencji".
- Pozwólmy mu pomilczeć. To świeża sprawa. Sam zacząłem mówić o swoim pijaństwie dopiero rok po odwyku. To się musi uleżeć.

- Nie można było biskupowi pomóc wcześniej? W alkoholizm nie wpada się z dnia na dzień.
- Pewnie było można, ale z pomaganiem jest jak z tańcem - trzeba dwojga. Chory ma szansę na wyleczenie, gdy zgłosi się do lekarza i powie: "Potrzebuję pomocy". Są cztery grupy zawodowe, które z alkoholizmu leczyć najtrudniej: lekarze, prawnicy, nauczyciele i księża właśnie. Ludzie, którzy nauczają, pomagają i przewodzą - nagle sami potrzebują pomocy...

- Księdzu trudniej przyznać się do alkoholizmu niż zwykłemu człowiekowi?
- Trudniej, bo wielu kapłanów uważa, że święcenia dają raz na zawsze "świętość". Trudniej, bo ksiądz - sługa Boży, musi nagle spojrzeć w lustro i powiedzieć: "Byłem wzorem dla wiernych, teraz upadam! Potrzebuję pomocy!".

- Ilu księży kwalifikuje się na odwyk?
- Nie wiem. A ilu dziennikarzy nałogowo pije? Liczby zostawmy na boku. Mogę jedynie powiedzieć, że liczba księży alkoholików jest porównywalna z liczbą alkoholików w innych grupach społecznych.

- Podobno księża łatwo popadają w alkoholizm?
- To bzdury! Samotność kapłana, celibat, stresy - nie mają nic do rzeczy. Alkoholizm jest w głowie, to nieumiejętność radzenia sobie z rzeczywistością. Kiedyś sam myślałem, że to kapłaństwo jest przyczyną mojego alkoholizmu. Bzdura.

- Zdarzało się, że mówiąc "Oto Baranek Boży" nie mógł ksiądz ustać na nogach?
- Nie, do takiego dna nie doszedłem. Ale piłem sporo po obowiązkach - tu impreza, tam, ludzie chętnie stawiali księdzu, a ja sam też szukałem okazji. I zaczęły się ciągi, zawalanie obowiązków. W końcu biskup mnie zawiesił. Czułem się upodlony, gdy na Pasterce stałem wśród ludzi pod chórem, miałem wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą. Bo kim byłem? Kiedyś kapłanem, dziś pijaczyną. Wyszedłem i włóczyłem się do rana po mieście. Zgłosiłem się na odwyk.

- Mówi ksiądz, że od lat nie pije. Czyżby? A podczas mszy przechyla kielich z winem mszalnym.
- To prawda, że ludzie z problemem alkoholowym nie powinni pić nawet łyka piwa, bo zapach, piana, brzęk kieliszka mogą wywołać potrzebę napicia się alkoholu. Ja jednak przy ołtarzu nie piję alkoholu, tylko krew Pana Jezusa. Tak wierzę. I tego się trzymam.

- Co Kościół robi, by wyciągnąć księży z alkoholizmu?
- Do niedawna w Kościele traktowano alkoholizm jak grzech. Dopiero od ok. 10 lat uznano, że to choroba. Wielka w tym zasługa środowisk trzeźwiejących alkoholików. Przykład jest nieocenionym świadectwem. Dziś wielu księży trafia na terapie nawet do zakładów zamkniętych. Ponadto Kościół ma różne środki dyscyplinujące...

- Na przykład przenoszenie księży alkoholików do peryferyjnych parafii? Takie chowanie księży po kątach ludzi tylko drażni. Mówią, że Kościół żyje w zakłamaniu.
- Kościół próbuje uprzykrzyć życie pijącym księżom. Gdy biskup mnie dręczył, byłem zbuntowany, ale to przyniosło skutek. Trzeba sięgnąć dna, żeby zrozumieć, że leczenie jest jedynym sposobem na wyjście z pijaństwa. Nie piję, poddałem się leczeniu, zostałem proboszczem. Nie ma sytuacji bez wyjścia i nie do naprawienia.

- A wtegy, gdy parafianie potępią swojego duszpasterza?
- Ksiądz to zwykły człowiek. Zazwyczaj on pomaga, pociesza, ale czasami to jemu potrzebna jest pomoc. Gdy ksiądz pije, parafianie powinni powiedzieć mu wprost, że się o niego martwią i modlą. Ksiądz, biskup, musi usłyszeć, że jest dobry, tylko to, co robi, jest złe. Ja - ksiądz alkoholik - bardzo bym się ucieszył, gdybym usłyszał na mityngu AA: "Mam na imię np. Leszek, jestem biskupem, alkoholikiem". Jest to możliwe, bo w Kościele nie takie cuda się zdarzały..

ks. Piotr Brząkalik
  • 48 lat
  • proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Katowicach-Szopienicach
  • duszpasterz trzeźwości diecezji katowickiej,
  • pozbawiony przed laty za nadużywanie alkoholu funkcji kapłańskich - poddał się leczeniu
  • nie pije od siedmiu lat

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza



wiek:
26



doświadczenia:
MJ od 7-8 lat(pewnie juz z tona uzbierała by się w róznych formach - budynie,nalewki,ciasta itp)XTC duuuzo,SPD kiedyś dużo teraz wogóle,LSD ok 20-30razy(papiery i kryształy),grzyby-łysiczki,kołpaczki,mexicana ze smartshopów w NL,muchomory,bieluń(1 jedyny raz),pokrzyk,cała fura leków-od tramalu po haloperidol,syntetyczna meskalina,kava-kava,eter,kokaina,crack, opium własnej produkcji i jeszcze różne inne experymenty....: )



  • LSD-25
  • Pierwszy raz

ja i m. wieczór, nasze mieszkanie. za oknem zima. czas tripu 21:00. ciekawość

Siedzimy z M.  (moją ukochaną) w piątkowy wieczór w naszym domu. Z radia ospale sączy się muzyka. My na łóżku rozmawiamy o życiu, o przeszłości o ideałach i upadku moralności. W pewnym momencie proponuję, żebyśmy wzięli LSD które od dłuższego czasu zalega w lodówce. Rozpuszczamy po 2 krople w drinku. Zapalamy świece i w oczekiwaniu na efekt włączamy film. Nastrój mamy dobry a holiwoodzkiego obrazu filmu tylko poprawia ten stan. Po 40 minutach M. pyta czy dobrze się czuję. Odpowiadam lekko zawiedziony, że tak i że chyba nic z tego. M.

  • Ayahuasca

Tekst zamieszczony niżej jest fragmentem

obszerniejszej publikacji i pochodzi z "Biblii Szamanów"

autorstwa Wojciecha Józwiaka(c);

zamieszczono go tu za zgodą autora. Tę i inne książki można

pobrać do lektury offline spod adresu
href="http://www.most.org.pl/taraka/">http://www.most.org.pl/taraka/.



  • Amfetamina
  • Uzależnienie

rano, w południe, wieczorem, w nocy, o każdej porze

Amfetamina. O czym pomyślałeś, mój niegrzeczny przyjacielu? Balety, nieprzespane noce, rozpierająca energia, niekończące się rozmowy? Kreski w kiblu na imprezach? Ciężkie zjazdy, paranoje i psychozy, nienawiść do słońca, palpitacje serca? No tak, zazwyczaj są to elementy nieodłączne wciągania. Ale ja chciałam porozmawiać o kablarstwie.