Witam. Zaznaczam, jak zwykle, że poniższy tekst nie ma pokrycia w rzeczywistości... tej rzeczywistości;-)
W mieście Culiacan, stolicy położonego na północnym zachodzie Meksyku stanu Sinaloa, uchodzącego za "twierdzę" narkotykowego barona Joaquina "el Chapo" Guzmana, doszło do ostrych walk między policją i członkami kartelu Sinaloa.
W mieście Culiacan, stolicy położonego na północnym zachodzie Meksyku stanu Sinaloa, uchodzącego za "twierdzę" narkotykowego barona Joaquina "el Chapo" Guzmana, doszło do ostrych walk między policją i członkami kartelu Sinaloa.
Walki były tak zacięte, że gubernator stanu zaapelował do mieszkańców Culiacan, aby nie wychodzili z domów i stosowali się do zaleceń policji i wojska. Na nadzwyczajnym posiedzeniu zebrał się gabinet prezydenta Meksyku Manuela Lopeza Obradora, aby ocenić powstałą sytuację Wielu mieszkańców miasta, liczącego ok. 750 tys. ludzi, musiało porzucić samochody i szukać schronienia w okolicznych domach.
Medług mediów meksykańskich, w tym telewizji Milenio TV i Televisa, w trakcie walk zatrzymano Ovidio Guzmana, syna „el Chapo” skazanego w lipcu br. w USA na dożywotnie więzienie.
Mimo że Guzman, uważany za najpotężniejszego barona narkotykowego na świecie, przebywa za kratkami, kartel z Sinaloa nie zaprzestał działalności. Nadal zajmuje się przerzucaniem narkotyków do USA na skalę niemal przemysłową. Ocenia się, że w ciągu 25 lat kartel dostarczył odbiorcom w USA co najmniej 1200 ton kokainy.
Kartel podzielony jest obecnie między synów Guzmana i niejakiego Ismaela "el Mayo" Zambadę, który był, obok Guzmana, jednym z jego założycieli.
Wyprawa kwasowa z bratem. Czyli pełen pozytyw.
Witam. Zaznaczam, jak zwykle, że poniższy tekst nie ma pokrycia w rzeczywistości... tej rzeczywistości;-)
Miejsce akcji - mój pokój Czas akcji - środowe popołudnie (6.08.14) Czas trwania - około 2 godzin Osoby towarzyszące - brak Sposób zażycia i wielkość dawki - 1 lufka (ok. 6-7 buchów)
To bedzie krótki opis tego jak MJ "przeprowadziła" mnie przez pewne trudne doświadczenie. Kilka obserwacji...
Po kilku godzinach siedzenia i płakania nad zakończeniem pewnej znajomości, stwierdziłam, że może dla relaksu zapalę. Wczesniej jednak napisałam do kolegi czy warto w takim stanie próbować. Powiedział, że bywa różnie i wariant "bardzo dobrze" i "bardzo źle" jest równie możliwy. Pomyslalam, że po tej stracie ja i tak się już niczego nie obawiam. Zapaliłam.
To było coś w typie haze'a, nie wiem dokładnie, ale dostawca sprawdzony.
Nazwa substancji: tetrahydrokannabinol
Poziom doswiadczenia: C2H5OH, Nikotyna, Amfetamina, marihuana,
haszysz,
efedryna, pseudoefedryna...
Set & settings: nudny, senny, marcowy wieczor... samotnie.