Cześć wszystkim...
W całym narazie krótkim życiu nie brałem nic innego oprócz trawki. Opisze wam moich kilka przygod ktore pamietam.
Zaczynam...
Rok: 2004
Dni: okolice jesieni
Nota o śmierci Krzysztofa Grabowskiego zaczerpnieta z portalu medycznamarihuana.com
Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy w dniu dzisiejszym wiadomość o śmierci prawnika Krzysztofa Grabowskiego, zwolennika medycznej marihuany. Polski konopny świat pogrąża się w żałobę.
Krzysztof Grabowski specjalizował się w prawie narkotykowym. Był przewodniczącym filii Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej w Krakowie. Ukończył studia dzienne na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie napisał pracę magisterską na temat „narkotyków”.
W 2013 r w katedrze Kryminologii Uniwersytetu Jagiellońskiego otworzył przewód doktorski na temat kryminalizacji przestępstw narkotykowych w Polsce. Był autorem publikacji naukowych do „Czasopisma Prawa Karnego i Nauk Penalnych”, „Rodziny i prawa” oraz publicystycznych do „MONAR NA BAJZLU” i „Magazynu MNB”. Ściśle współpracował ze Stowarzyszeniem MONAR.
Ponadto Krzysztof Grabowski pracował w organach administracji państwowej, sądzie karnym i rodzinnym. Od 2012 r w ramach programu „Narkotyki na gorącym uczynku” prowadził doradztwo prawne dla użytkowników min. konopi indyjskich czyli medycznej marihuany.
Cały nasz zespół portalu medycznamarihuana.com mocno ubolewa nad śmiercią Krzysztofa ponieważ ściśle współpracowaliśmy z nim na przestrzeni ostatnich lat i wiemy doskonale jak wspaniałym był człowiekiem popierającym legalizacje medycznej marihuany. Na naszym forum wszystkim użytkownikom służył radą i nieocenioną pomocą prawną.
Wiele razy podczas naszej współpracy mieliśmy przyjemność prowadzić wideo wywiady z Krzysztofem o prawnych aspektach marihuany w Polsce. Niestety – jak dziś się okazało – był to jego ostatni wywiad…
Niebawem opublikujemy obszerniejszy artykuł o działalności i dokonaniach prawnika Krzysztofa Grabowskiego.
Cześć wszystkim...
W całym narazie krótkim życiu nie brałem nic innego oprócz trawki. Opisze wam moich kilka przygod ktore pamietam.
Zaczynam...
Rok: 2004
Dni: okolice jesieni
morale: chujowe okoliczności: zbyt skomplikowane żeby tu pisać
Dobra, dosyć pierdolenia! moja (nie)przygoda zaczęła się pewnego sobotniego wieczoru kiedy to pod wpływem kilku piw wypitych z... komputerem zabrałem pieska na spacer i poszedłem do świątyni gimnazjalnych ćpunów... apteki.
-"Dzień dobry, mogę czymś pomóc?" - spytała farmaceutka
-"Poproszę 5 saszetek tantum rosa" - wyszeptał podchmielony placebo.
-"a czy to nie jest..."
-"tak... mama wstydziła się przyjść" - przerwał jej placebo
Środek: Amfetamina + nieplanowane tabletki
Ilość zarzyć: pierwszy (ale nie ostatni raz :-)
Ilość środku: pół grama (o ćwierć za dużo)
Miejscówka: chata kumpeli
Już nie pamiętam kiedy się zaczęło, jedyne co udaje mi się przypomnieć to wiatr, który zrywał czapki z głów. Halny. Niedziela była ciepła ale mglista. Zjadłem mango żeby coś się działo i dzieje się. Otwieram oczy i czuję jakbym obudził się z długiego snu. Odkładam fajkę. Pień drzewa, pod którym usiadłem oraz mój kręgosłup zlewają się w jedno. Podłączyłem się do systemu nerwowego ziemi. Czuję mądrość ale nie w wymiarze ludzkim - zrozumienie raczej.