raport usunięty z obawy przed inwigilacją
Australia dąży do globalnej dominacji w rozwijającym się przemyśle: marihuany leczniczej. Poseł Paweł Skutecki dopytuje czy Polska nie powinna podążyć tym tropem i zająć się produkcją i certyfikacją medycznej marihuany w naszym kraju?
Australia dąży do globalnej dominacji w rozwijającym się przemyśle: marihuany leczniczej. Poseł Paweł Skutecki dopytuje czy Polska nie powinna podążyć tym tropem i zająć się produkcją i certyfikacją medycznej marihuany w naszym kraju?
W ubiegłym roku Sejm przegłosował ustawę, która pozwala używanie konopi indyjskich do celów leczniczych w Polsce. Początkowo projekt nowelizacji ustawy klubu Kukiz'15 dotyczący przeciwdziałaniu narkomanii, zakładał możliwość legalnej uprawy przez chorego konopi do celów leczniczych na własną rękę. Potrzebne byłoby jedynie odpowiednie zezwolenie. Chory sam zaopatrywałby się w preparat leczniczy. Finalny wygląd przegłosowanej ustawy zakłada, że leki z marihuaną będą produkowane na bazie surowca sprowadzanego z zagranicy.
- Apteki będą mogły wytwarzać preparaty na podstawie recepty od lekarza. W Europie uprawy marihuany do celów medycznych prowadzi się w Holandii i Czechach. Ale pacjentom z innych krajów kupić ją trudno, bo producent może eksportować medyczne konopie tylko wtedy, jeśli ma nadwyżki – pierwszeństwo należy się krajowym pacjentom - zauważa poseł.
Dodaje: - Australia dąży do globalnej dominacji w rozwijającym się przemyśle: marihuany leczniczej. Rząd tego kraju zapowiedział, że legalizuje zagraniczny eksport produktów z konopi indyjskich do zastosowań medycznych. Minister zdrowia Australii Greg Hunt powiedział: „Chcielibyśmy być dostawcą numer jeden na świecie”.
I pyta premiera Mateusza Morawieckiego, czy ten ma w planie podjęcia koniecznych działań, dzięki którym możliwa będzie produkcja i certyfikacja medycznej marihuany w Polsce?
Pyta także, czy rozważa możliwość legalizacji produkcji w celu eksportu konopi indyjskich do zastosowań medycznych?
Nas
raport usunięty z obawy przed inwigilacją
substancja: gałka muszkatołowa
miejsce akcji: dzialka u znajomego
czas tripu: 2,5dnia
czas wejscia od spozycia: 8 godzin
inne srodki: thc (sporo) 2 piwa
galka: 30g/osobe
Doświadczenie: wcześniej troszke paliłem trawe (średnio 2-3/mieś) i miałem pewne doświadczenia z fetą ale nic poza tym...
Substancja: Alk. 0,5 fety i 0,5 koksu na 2 osoby
Ogranicze sie tylko do najwazniejszych przeżyc pomijając info o drętwiejącym języku itd. bo w pozostalych trip-raportach odnajdziecie dokladniejsze sprawozdania.
Festiwal Psytrance-owy w Bieszczadach. Pozytywne, festiwalowe nastawienie. Byłem pewny, że otoczenie jest bezpieczne i w razie złych doświadczeń mogę liczyć na pomoc mojego towarzysza, tripsitterów albo innych festiwalowiczów
Drugiego dnia festiwalu, około północy spożyliśmy z towarzyszem po połowie dawki suszonych grzybów psylocybinowych. Pałaszowaliśmy je w namiocie na chlebie z powidłem, nie spodziewając się specjalnych fajerwerków. Grzyby miały podobno działać bardzo słabo.
Zaraz po zjedzeniu spakowaliśmy się i poszliśmy na szczyt wzgórza na, trwający w najlepsze od dwóch dni, festiwal. Skierowaliśmy się w stronę leśnych ścieżek, które biegły między scenami i wypatrywaliśmy pierwszych grzybowych efektów.
Komentarze