W pogoni za fazą
Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.
W USA doszło do długo oczekiwanej zmiany w polityce wobec marihuany. Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły. Ostateczny bilans pozostaje jednak pozytywny, ponieważ cała branża w ostatnim miesiącu zachowywała się lepiej niż S&P 500.
Reklasyfikacja, do której doszło pod koniec kwietnia, polegała na przeniesieniu produktów zatwierdzonych przez FDA oraz marihuany medycznej z kategorii I do kategorii III. W USA substancje kontrolowane są podzielone na pięć grup, od Schedule I, czyli najbardziej restrykcyjnej, do Schedule V, czyli najłagodniejszej. O klasyfikacji decyduje Drug Enforcement Administration, biorąc pod uwagę m.in. ryzyko nadużywania danej substancji oraz jej możliwe zastosowanie medyczne. W praktyce zmiana oznacza uznanie, że marihuana może mieć zastosowanie w leczeniu. Nie jest już traktowana tak samo jak substancje z Schedule I, które uznaje się za pozbawione wartości medycznej i obarczone wysokim ryzykiem nadużyć. Przeniesienie do Schedule III oznacza łagodniejsze podejście regulacyjne, łatwiejsze prowadzenie badań klinicznych oraz możliwość korzystniejszego rozliczania podatków przez firmy działające w legalnym segmencie medycznym.
Szczególnie ważne jest to, że po przeniesieniu marihuany medycznej z Schedule I do Schedule III firmy z legalnego segmentu medycznego mogą zyskać możliwość normalnego zaliczania wielu wydatków do kosztów uzyskania przychodu. Wcześniej było to niemożliwe i mocno obciążało ich rentowność.
Nie jest to jednak zielone światło dla pełnej legalizacji. Rekreacyjna marihuana pozostaje nielegalna na poziomie federalnym. USA funkcjonują dziś w systemie prawnej mozaiki. Marihuana rekreacyjna jest legalna w 24 stanach, a marihuana medyczna w 42 stanach. To pokazuje skalę zmian społecznych i gospodarczych, ale jednocześnie podkreśla główny problem branży. Prawo stanowe i federalne nadal nie mówią jednym głosem, a czasem pozostają ze sobą sprzeczne.
Najważniejszą kwestią dla branży pozostaje jednak federalna legalizacja, która nadal wydaje się odległa i nieprzesądzona. Co prawda administracja Trumpa sygnalizuje bardziej otwarte podejście do polityki narkotykowej, jednak warto pamiętać, że na federalną legalizację nie zdecydowała się także poprzednia administracja prezydenta Joe Biden, na co rynek wcześniej bardzo liczył. Federalna legalizacja marihuany rekreacyjnej wymaga szerokiego porozumienia politycznego, ponieważ decyzję musi podjąć Kongres. Polymarket wycenia szanse dalszej zmiany statusu marihuany do końca roku na 25 proc.
Reakcja rynku na reklasyfikację była bardzo gwałtowna. Akcje części spółek po ogłoszeniu decyzji mocno rosły, ale później równie szybko oddały znaczną część wzrostów. To klasyczny przykład rynkowej zasady „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”. Inwestorzy wcześniej częściowo oczekiwali tej decyzji, a po jej publikacji zaczęli analizować nie tylko potencjalne korzyści, lecz także to, czego decyzja wciąż nie rozwiązuje. Jednak dla całej branży efekt pozostaje umiarkowanie pozytywny. Skupiający globalne spółki z tego sektora fundusz ETF Amplify Alternative Harvest ETF (MJ) wzrósł w ciągu ostatniego miesiąca o 11 proc. Choć w okresie ogłoszenia decyzji również obserwowaliśmy najpierw silny wzrost, a później mocne odreagowanie w dół. Akcje związane z konopiami radziły sobie zatem lepiej niż szeroki rynek, ponieważ S&P 500 wzrósł w tym czasie o ponad 8 proc. Nie można jednak tych wyników rozpatrywać w oderwaniu od wcześniejszych kilku lat spadków. W ciągu ostatnich trzech lat MJ stracił łącznie 33 proc.
Rynek konopny w USA cały czas rośnie i ma osiągnąć wartość około 47 mld dolarów w 2026 roku. Dzieli się przede wszystkim na dwie grupy firm. Pierwszą są amerykańskie MSO, czyli multi state operators, działające w co najmniej kilku amerykańskich stanach. Do tej grupy należą m.in. Trulieve Cannabis, Curaleaf Holdings, Verano Holdings czy Cresco Labs. Drugą grupą są kanadyjskie LP, czyli licensed producers, takie jak Tilray Brands, Canopy Growth, Cronos Group czy Aurora Cannabis. Są one łatwiejsze do kupienia przez inwestorów, ponieważ częściej notowane są na NASDAQ lub New York Stock Exchange, ale ich dostęp do rynku amerykańskiego pozostaje ograniczony.
Spółki z branży zmagają się z dużą zmiennością kursów. Im bliżej firma znajduje się samej uprawy i sprzedaży marihuany, tym zwykle większa jest zmienność jej akcji. Dodatkowo wiele spółek konopnych ma małą kapitalizację, co wzmacnia ruchy kursów zarówno w górę, jak i w dół. Branża nadal zmaga się także z ograniczonym dostępem do bankowości, problemami z przechowywaniem aktywów, trudnościami z wejściem na duże giełdy, ograniczoną płynnością części akcji oraz zależnością od przepisów stanowych i federalnych. Dlatego inwestorzy powinni patrzeć nie tylko na polityczne decyzje, ale przede wszystkim na fundamenty.
Reklasyfikacja marihuany medycznej to ważny krok, który może poprawić rentowność części firm oraz ułatwić dalszy rozwój i badania. Najważniejsza perspektywa dla branży to jednak federalna legalizacja, która może pchnąć niszowy biznes do inwestycyjnego mainstreamu. Jednak ta perspektywa pozostaje nadal odległa i niepewna. A branża nadal nie jest rynkiem dla osób o słabych nerwach. Może nagradzać cierpliwych inwestorów, ale wymaga długiego horyzontu, odporności na zmienność i uważnego śledzenia decyzji regulatorów.
Historia mojego uzależnienia. S&S to życiowe wzloty i upadki...
W pogoni za fazą
Od pewnego czasu towarzyszy mi zmęczenie spowodowane zarywaniem nocy oraz ogólna ospałość i niemoc wywołana małą iloścą ruchu. Postanowiłem wykorzystać swoje doświadczenie zielarskie, żeby w dość naturalny sposób sobie pomóc
Ten raport może zdecydowanie odbiegać od większości zamieszczonych na neurogroove wpisów, z racji tego, że użyte substancje są stosowane głównie w postaci przypraw. Ich synergiczne działanie doprowadziło mnie jednak do tak ciekawego stanu, że postanowiłem że naprawdę warto się tym doświadczeniem podzielić i polecić tą mieszankę wszystkim, którym dokucza chroniczne zmęczenie.
Nazwa substancji : Dextrometorfani hydro-bromidum :P (Acodin-tabsy)
Doswiadczenie : Maria , Haszyk , DXM , Feta , Salvia Divinorum , Aviomarin , oraz wszelkie alkohole . . . Czyli w miare
doswiadczony :)
Dawka : 450mg DXM, doustnie
"set & setting" : Drugi raz 450mg, lekka obawa po pierwszej dosyc mocnej jezdzie. Pusty zaladek. Dom i reszta miasta . . .
Efekty : Dżizys... MASAKRA
Gdy wspomne w ilu miejscah z iloma jak roznymi ludźmi paliłam zazdroszcze sobie tych chwil. Tylko z niektorymi odbierałam te same przezycia, uczucia, emocje. Czasem mysle tzn. teraz juz po dlugimi czasie palenia po spaleniu wielkich ilosciach zaczelam ludzi kategoryzowac ktorzy sa moimi znajomymi tylko po tym jacy sa po spaleniu joint'a. Ci z ktorymi mialam podobny klimat i Ci ktorzy mowili z sensem bylo dla mnie i sa tymi madrzejszymi ktorzy widza w tym cos wiekszego cos mistycznego i wspanialego.