REKLAMA




List wysłany do więzienia nasączony narkotykami za 50 tysięcy złotych. Nadawcą kancelaria adwokacka

„Po wpłynięciu przesyłki do więzienia i potwierdzeniu przez skazanego, że jest jej adresatem, otwarto list, w którym ujawniono dwie niezapisane kartki papieru. Uwagę funkcjonariuszy zwróciły dziwne zacieki widoczne na kartkach” – poinformowała kpt. Katarzyna Idziorek.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

realnefakty.pl
Przemek Krauz
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

416

„Po wpłynięciu przesyłki do więzienia i potwierdzeniu przez skazanego, że jest jej adresatem, otwarto list, w którym ujawniono dwie niezapisane kartki papieru. Uwagę funkcjonariuszy zwróciły dziwne zacieki widoczne na kartkach” – poinformowała kpt. Katarzyna Idziorek.

„Czarnorynkową wartość ujawnionego przemytu oszacowano na 50 tys. zł. Nadawcą listu miała być kancelaria adwokacka w Poznaniu” – przekazała.

Funkcjonariuszka dodała, że list został przekazany policji z Kluczborka, która zweryfikuje, czy nadawcą rzeczywiście jest kancelaria, której adres znajduje się na kopercie.

„Substancje narkotyczne próbuje się przemycać nasączając papier. Wcześniej podobne próby przemytu na Opolszczyźnie udaremniono w Areszcie Śledczym w Opolu (o wartości kolejno 60 tys. zł i 250 tys. zł) oraz w Oddziale Zewnętrznym w Prudniku (o wartości 75 tys. zł)” – tłumaczy Funkcjonariuszka.

Idziorek dodaje, że takie sposoby transportowania narkotyków nie mają sensu na wolności, jednak kiedy towar ma trafić do więzienia, jego cena znacznie wzrasta, a nasączanie papieru niedozwolonymi substancjami staje się skuteczne.

„O ile kartki nasączone takimi substancjami na wolności nie mają większej wartości, o tyle w warunkach więziennych ich cena idzie mocno w górę. Przy wykrywaniu takich prób przemytu najważniejsza jest praca profilaktyczna i wcześniejsze rozpoznanie. Nasi funkcjonariusze przygotowują się na nadejście takiej przesyłki, a później przy współpracy w Policją weryfikują, czy rozpoznanie było trafne” – dodała.

Strażnika więzienia wspomina także o ścisłej współpracy z policją, która kontynuuje swoje śledztwo w sprawie zabezpieczonych narkotyków za murami więzienia.

„Przewodnik z psem specjalnym brali udział w przeszukaniach w trzech domach w okolicach Kluczborka. Dzięki ich skuteczności ujawniono środki narkotyczne o łącznej wadze pół kilograma, głównie amfetaminę i marihuanę. Współpraca obu służb jest bardzo ważna, ponieważ pozwala zapobiegać przenikaniu substancji do więzień, jaki i jej rozprowadzaniu w warunkach wolnościowych” – przekazała Idziorek.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dimenhydrynat

Do apteki doszedlem przez przypadek. Wracajac z uczelni mialem wstapic do monopolowego po 250,

ale ze akurat jestem na srodkach uspokajajacych,ktore mi sie skonczyly trafilem do farmaceuty.

Kupilem "valeriane" spojrzalem na fundusze, krotka walka z wlasnymi myslami i zakupilem 3

opakowania Aviomarinu-15 sztuk. Pomyslalem, ze moze byc ciekawie jak na pierwszy raz. Wrocilem

do domu , wypilem herbate,pozegnalem sie z rodzina i ruszylem do kumpla. W drodze wszystko

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Ekscytacja możliwością odbycia swojego drugiego tripa, tym razem na zewnątrz, w pełnej krasie uroków wiosny. Nadzieja na kolejne mistyczne doświadczenia i to, że psychodelik coś mi pokaże. Pragnienie przesłuchania niektórych albumów psytransowych w czwartym wymiarze. Akurat wtedy miałam kilka dni wolnych z powodu matur. Trip planowałam już jakiś czas wstecz. Nastrój podwyższony. Byłam sama, dopiero pod koniec poszłam do koleżanki. Miejsca, w których przebywałam, wymieniłam w samym raporcie, aczkolwiek nadmienię, że przez większość czasu przebywałam blisko natury, w miejscach takich jak las, pola, pobliże strumienia.

 

Tego raporta miałam wrzucac zaraz po odbyciu poniższego tripa, lecz nie wiem dlaczego sprawa przeciągnęła się aż 2 lata. Także nadrabiam zaległości i udostępniam teraz.

23.04.2013

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

na początku dom, potem las; wieczór i noc z 29 na 30 grudnia 2009; nastawienie pozytywne

Jadłem ja, mój brat i kumpel. Dla mnie i brata to był pierwszy raz, kumpel jadł już parę razy. Zdecydowaliśmy jeść po półtora kartonika na głowę. Około 18:00 wrzuciliśmy pod język i czekaliśmy na efekty, rozmawiając. Po około 50 minutach wokół ekranu monitora zacząłem widzieć lekką poświatę. Kumpel powiedział, że po tym zwykle poznaje, że zaczyna się luta. Mieliśmy już wychodzić, a tu dzwonek do drzwi. Kumpel mówi "cinżko". Bo już zaczęła się niemała śmiechawka. A ja twardo, idę otworzyć. To dozorca, rozdający jakieś kartki. Mówi mi, żebym się wyraźnie podpisał.

  • Kodeina
  • Tripraport

Umilenie wieczoru na nudnych zajęciach, oraz forma spędzenia czasu ze znajomymi na późniejszej imprezie.

To był bardzo długi (i bardzo nudny) zimowy, piątkowy wieczór. Piątki jeszcze do niedawna śmiertelnie mnie męczyły, gdyż perspektywa prób orkiestry w godzinach 15-18:30 była przerażająca. Tego dnia nie było mowy nawet o tym, żebym się z tych zajęć jakkolwiek wymigała. Świadomość, że wszyscy już dawno mogą cieszyć się weekendem poza mną nieustępliwie nasycała moje rozżalenie już w pierwszych minutach próby. Godzina 17:00: w 20-minutowej przerwie postanowiłam się przewietrzyć i automatycznie skręciłam do nieopodal znajdującej się apteki.

randomness