hey
załadowałem bonga
zapaliłem. zwykła zapalniczką.
chmura
jeb do balona, bo się dymi na maxa...
kolejny buch
Wiele osób uważa, że najskuteczniejszym sposobem, aby ograniczyć dostęp nastolatkom do marihuany jest prawny zakaz zarówno sprzedaży, jak i konsumpcji. Okazuje się jednak, że legalizacja nie powoduje wzrostu użycia marihuany pośród nastolatków.
Wiele osób uważa, że najskuteczniejszym sposobem, aby ograniczyć dostęp nastolatkom do marihuany jest prawny zakaz zarówno sprzedaży, jak i konsumpcji. Okazuje się jednak, że legalizacja nie powoduje wzrostu użycia marihuany pośród nastolatków.
Kolejne państwa na świecie dołączają do grona krajów, w których sprzedaż i konsumpcja marihuany są legalne. Trend ten się rozwija, czego przykładem jest planowane na 2020 roku referendum w Nowej Zelandii oraz decyzje meksykańskiego sądu najwyższego, które zostały podjęte w ostatnim czasie. Pojawiają się obawy związane z tym, iż na wskutek legalnego dostępu nastąpi masowy wzrost konsumpcji.
Obawy te, jak się okazuje, nie są uzasadnione. Zdaniem naukowców z University of Kent, legalizacja w ogóle nie powoduje wzrostu użycia substancji. Wcześniejsze badania, które zostały przeprowadzone w 2015 roku przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, wskazywały na to, że istnieje znaczący związek pomiędzy zwiększonym poziomem użycia marihuany w miejscach, gdzie prowadzona jest liberalna polityka w tej kwestii. Przez liberalną politykę należy rozumieć sytuację prawną oznaczającą częściową prohibicję lub niekaralność za posiadanie marihuany.
Jednak nowe dane udowadniają, że zależność nie jest taka, jaką wykazali naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego. Alex Stevens z University of Kent dokładnie przyjrzał się dokumentom z 2015 roku, aby dokładniej je przeanalizować. Dodał parę poprawek, a także uzupełnił dane informacjami ze Szwecji. Końcowym efektem była odwrotna zależność.
Dzięki wprowadzeniu zmian w postaci nowych zmiennych oraz poprawek dokonano korekty błędu z 2015 r. Alex Stevens zwrócił uwagę na istotę zmian:
"Bez wprowadzenia tych zmiennych i poprawek, bardzo łatwo można znaleźć związek pomiędzy legalizacją marihuany oraz zwiększeniem jej użycia przez młodzież. Jednak po ich naniesieniu okazuje się, że związek ten jest statystycznie pozbawiony jakiegokolwiek znaczenia."
Co więcej, słuszność stanowiska naukowca z University of Kent potwierdzają też inne pomniejsze badania oparte na danych pochodzących z różnych stanów w USA, które zalegalizowały dostęp do marihuany. Zwrócona jest również uwaga na to, że prohibicja w żaden sposób nie zmniejsza konsumpcji w porównaniu do pełnej legalizacji, natomiast skutki społeczne karania za posiadanie czy też konsumpcję substancji są zdecydowanie bardziej szkodliwe.
Jak zwykle - w samotności (narzeczona śpi za ścianą), godziny wieczorne, koniec tygodnia (najczęściej piątek). W domu gra cichutko tylko radio, światła przyciemnione, ogrzewanie ustawione na około 21 stopni. Nastawienie - jak zwykle przy okazji weekendu, bardzo dobre. Przecież skończył się cały tydzień pracy.
To nie będzie "zwykły trip raport". Wolałbym, żeby traktować ten tekst jako zbiór ogólnych doświadczeń w związku z zażywaniem kodeiny, które zostaną zamknięte w pewnym schemacie, który sobie przyjąłem. Najpierw fajnie by było, żebyście się bardzo ogólnikowo ze mną zapoznali, a dopiero wtedy przejdę do bodaj najważniejszej części tego tekstu. Jestem ciekaw, czy administracja uzna to za publikację nadającą się na NG - jak nie, to nie. Robię to pro publico bono, więc szczególnie żal mi nie będzie. Przejdźmy do rzeczy.
Nastawienie pozytywne, na raczej lajtowy trip w mieszkaniu.
Gdy okazało się, że tego dnia będę miał wolnych kilka godzin, dużo nie myśląć postanowiłem umilić sobie ten czas 25D-NBOMem. To był 3 raz z tą substancją, jednak całkowicie inny od poprzednich.
(Chronologia może być dość mocno pomieszana)
wielki luz, wieczór w pokoju przed komputerem
To był poniedziałek, wieczór w swoim pokoju przed lapkiem gadając z kolegami przez Skype i grając w gry.
godz: 22:00 - łyknąlem 4 tabletki Poltram Retard 100, które znalazłem w domowej apteczce. Siedziałem przed kompem, gadałem z kolegami ale nie mówiłem im że jestem po tramadolu i czekałem na wejście.