Konopie przemysłowe legalne ale… nie dla Google

Choć konopie włókniste są w Polsce całkowicie legalne, firmy z branży konopnej wciąż mają pod górkę. Okazuje się, że „nie przepada” za nimi też Google. Dla internetowego giganta problematyczne jest wszystko, co kojarzy się z THC.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

centrumpr.pl

Odsłony

479

Choć konopie włókniste są w Polsce całkowicie legalne, firmy z branży konopnej wciąż mają pod górkę. Okazuje się, że „nie przepada” za nimi nie tylko Główny Inspektorat Sanitarny, ale też Google. Dla internetowego giganta problematyczne jest wszystko co kojarzy się z THC.

Konopni przedsiębiorcy nie mają w Polsce łatwego życia. Choć po latach pracy udało im się już nieco „odczarować” konopie przemysłowe w mentalności polskiego społeczeństwa, to jednak nadal nieszkodliwe konopie siewne są wrzucane do jednego worka z narkotycznymi konopiami indyjskimi. Przykładem tego jest… Google. Internetowy gigant, „profilaktycznie” kwestionuje wszystko, co ma związek z THC, którego w konopiach przemysłowych prawie nie ma.

– Nieznaczna, a często zerowa zawartość THC w konopiach siewnych nie jest w stanie wywołać żadnych efektów psychoaktywnych. Pomimo to Google nie daje nam prawa przeprowadzenia kampanii reklamowej AdWords – mówi Ewa Gryt, właścicielka Dobre Konopie (marki spółki General Hemp Marketing), na rynku upraw i przetwórstwa konopi siewnych od ponad 12 lat.

Krzysztof Marzec, specjalista AdWords z DevaGroup tłumaczy, że przyczyną może być robot Google'a, który skanując stronę internetową może pomylić się w ocenie sensu fraz.

– Jeżeli w opisach artykułów konopnych znajdują się niezbędne z punktu widzenia klienta informacje: „produkty nie zawierają THC”, „brak THC” lub „bez THC”, to robot Google może omyłkowo automatycznie zablokować kampanię AdWords takiego sklepu – mówi Marzec.

A wyszukiwanie takich słów jak THC może mieć przynajmniej dwie intencje, kiedy przy komputerze siedzi niepełnoletnia osoba, która szuka sposobów na odurzenie się, albo osoba ciężko chora poszukująca legalnego ekstraktu konopnego z CBD. Marzec zaznacza jednak, że przypadek konopi nie jest odosobniony.

– W kampaniach reklamowych AdWords istnieje więcej takich „zakazanych” słów. Należy do nich na przykład słowo botoks (często w kontekście opisów przeciwwskazań). Znane są też sytuacje, gdzie zablokowano niektóre reklamy sklepu internetowego z odzieżą, ponieważ opis produktów brzmiał „sukienka kolor granat”, zinterpretowane przez automat jako broń – mówi ekspert.

Google ma więc swoje zasady, z których niechętnie się tłumaczy. Na nasze pytania Piotr Zalewski z biura prasowego Google, odpowiada lakonicznie: „Nie udzielamy żadnych informacji nt. optymalizacji i pozycjonowania stron w wyszukiwarce Google.” Jedynym wyjściem z sytuacji patowej dla firm takich jak Dobre Konopie jest więc tylko to, że „zabronione” frazy Google mogą występować w charakterze wiedzowym i niekomercyjnym – np. na portalach informacyjnych.

Dodajmy, że kampanie AdWords to jednak nie jedyny problem, z jakim muszą się mierzyć rodzimi producenci wyrobów z konopi przemysłowych. Główny Inspektorat Sanitarny poddał niedawno w wątpliwość prawo do sprzedaży w Polsce ekstraktów CBD, które powstają z kwiatostanów tej rośliny. Producenci skarżą się, że w przepisach dotyczących handlu produktami z konopi włóknistych panuje ogromny chaos. A skutki decyzji GIS mogą odbić się nie tylko na biznesie, ale ostatecznie na osobach korzystających z dobroczynnych właściwości tej rośliny, których w Polsce jest bardzo dużo.

- Z naszych ekstraktów Cannabis Sativa BIO i EXPERT korzystają osoby chore na padaczkę, Alzheimera, stwardnienie rozsiane, nowotwór i wiele innych chorób wynikających z osłabionego układu odpornościowego. Wśród takich osób jest też bardzo dużo dzieci - mówi Ewa Gryt.

Co robić kiedy Google blokuje kampanię AdWords?

Wyjaśnia Krzysztof Marzec, ekspert AdWords z DevaGroup:

W niektórych przypadkach zasady Google są znacznie ostrzejsze niż lokalne prawo i trudno jest cokolwiek w tej kwestii zmienić. Dobrym przykładem są tutaj reklamy kredytów dostępnych od ręki. Choć nie ma zakazu reklamowania tzw. „chwilówek” w Polsce, Google, wychodząc naprzeciw użytkownikom, zablokowało kampanie reklamowe tych produktów. Na szczęście po drugiej stronie w Google oprócz robotów są też ludzie. Można zwrócić się do nich z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu i ewentualnym rozwiązaniu problemu. W takich przypadkach należy kontaktować się z opiekunem kampanii lub z pomocą AdWords. Każda sprawa rozpatrywana jest przez pracowników Google indywidualnie. Czasem do odblokowania kampanii wystarczy krótkie wyjaśnienie. Niekiedy jednak wymaga się od właściciela strony większych zmian.

Oceń treść:

Average: 9.5 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Anadenathera peregrina


Nazwa substancji: Yopo

Poziom doświadczenia: poza levelami a kontakt z substancjami różnymi: bieluń, muchomór, hasz, ganja, łysiczki, XTC, DXM, LSD, kodeina, tussipect i zapewne jeszcze coś by się znalazło ale nie pamiętam bo pamięci już nie mam :>

Dawka: 4 pokruszone nasiona + soda oczyszczona

S&S: spokojnie w domowym zaciszu


  • LSD-25

Wczoraj z Joruusem walnelismy po raz pierwszy kwacha. O kurwa, jakiego to mialo kopa :-))) Najpierw chacialo mi sie tanczyc, ale to po jakims czasie minelo. Pozniej mialem uczucie, jakby moje cialo rozpadalo sie na komorki, a potem na jeszcze mniejsze czesci. Nastepnie mialem wrazenie, ze znam wszystkie zagadki wszechswiata, ze wiem jak powstal swiat. Myslalem, ze jestem geniuszem, poznalem wszystkie tajemnice medycyny. I to bylo O.K. Gorzej zrobilo sie, kiedy zaczelismy wpieprzac paluszki. Kiedy je gryzlem, one zaczely zamieniac sie w trojwymiarowe figurki, ktorych nie moglem przelknac.

  • Inne
  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Letni wieczór, mieszkanie i blokowisko.

ETH-LAD to dziwna substancja. Lizergamid, ale tworzący specyficzne dla siebie nastroje i odczucia, w dużym stopniu różne od LSD. Siadający na głowie mocno, ale i pozostawiający w miarę trzeźwy ogląd rzeczywistości. Mniej wizalny, a bardziej szatkujący na kawałki poczucie upływu czasu i powiązań przyczynowych. W pewnym stopniu też mocniej dysocjujący od LSD. Oczywiście to tylko mój subiektywny odbiór tego doświadczenia, da się jednak wyczuć charakterystyczny emocjonalny „znak rozpoznawczy”.

  • Marihuana
  • Retrospekcja

Tego dnia chyba wstałem lewą nogą. Dom, autobus, uczenia, przystanek, autobus, dom.

Dzień jak co dzień. Sesja zaliczona, dużo wolnego czasu. Ranek, wstaje jedną nogą z myślą - " kurwa kto zaczyna kosić trawę tak za wczas ". Poprawiam jajca i wychodzę na balkon, "ja pierniczę ale dzisiaj będzie grzało". Wchodzę do środka, a na zegarku 10.30. Zastanawiam się jak to jest możliwe, ze przespałem blisko 11 godzin i się nie wyspałem. No nic, trochę późno - czas zapalić trawkę. Nabijam lufkę, pale ją na trzy buchy. Idę do kuchni - oczywiście lipa. Zrobiłem coś na szybko i myślałem czy mam coś do załatwienia. KUR!! Miałem odebrać z dziekanatu dokumenty dla pracodawcy.