Konin. Napadł na kuriera, bo potrzebował pieniędzy na dopalacze

"Otworzył je i powiedział, żebym mu dał pieniądze na dragi, bo jest na głodzie. Powiedziałem, że nie dam. Wtedy wpadł w furię."

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

LM.pl
Aleksandra Braciszewska - Benkahla

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

337

W Sądzie Okręgowym w Koninie rozpoczął się proces 24-letniego Mateusza B., który odpowiada za usiłowanie dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia na pracowniku firmy kurierskiej.

Dramatyczne sceny rozegrały się w połowie marca tego roku przy ul. Kosmonautów w Koninie. Patryk K. jak zwykle rozwoził przesyłki do klientów. Kiedy zaparkował nieopodal przychodni, zauważył dziwnie zachowującego się młodego mężczyznę.

- Zatrzymywał auta jadące ulicą jednokierunkową. Kiedy siedząc w samochodzie sprawdzałem adresy, zobaczyłem że szarpie za moje drzwi. Otworzył je i powiedział, żebym mu dał pieniądze na „dragi”, bo jest na głodzie. Powiedziałem, że nie dam. Wtedy wpadł w furie. Powiedział, że mnie pociacha. Skoczył do busa na podest. Próbowałem odjechać. Wtedy zaczął zadawać ciosy. Uratowało mnie to, że się odchyliłem – mówił w sądzie Patryk K.

Jak wynika z aktu oskarżenia, napastnik zaatakował swoją ofiarę nożem.

- Mateusz B. groził bezpośrednim użyciem przemocy, zażądał wydania pieniędzy i szarpał pokrzywdzonego za odzież, a następnie przy użyciu noża zadał dwa ciosy w okolicy lewego barku, powodując obrażenia w postaci dwóch ran kłutych – mówi prokurator Beata Kląskała.

Oskarżony do winy się przyznaje, choć wyklucza użycie noża.

- Jestem pewien, że miałem pilnik, nie nóż. Znalazłem go na ulicy – wyjaśnia Mateusz B. - Zażyłem tego dnia narkotyki, alkohol i mnie kurde poniosło. Chciałem zabrać pieniądze. Celu określonego nie było, ale pierwsza myśl to były narkotyki – dodaje.

Mateusz B. podkreślił w sądzie, że od około roku, może 2 lat jest uzależniony od dopalaczy. Pokrzywdzonemu feralnego dnia pomógł przypadkowy przechodzień. Mężczyzna krzyknął do napastnika „co ty robisz?!”, a widok nadjeżdżającego radiowozu wystraszył 24-latka. Niedługo potem trafił on do aresztu. Przed sądem odpowiada za usiłowanie dokonania rozboju. Kolejna rozprawa planowana jest pod koniec listopada.

Oceń treść:

Average: 7 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Katastrofa
  • Marihuana

Niedziela wieczór, moje mieszkanie, maiłem bardzo dobry nastrój, chciałem się zrelaksować, w lodówce czekał na mnie 6ścio-pak piwa a na komputerze kupa dobrej muzyki i filmów oraz moje zdjęcia i ukochany photoshop - uwielbiam "tworzyć pod wpływem THC :)

Witam

Mimo iż palę ziółko już od ok. 10 lat to moje przeżycia z tripa jaki zaliczyłem pewnej styczniowej niedzieli tego roku tj. 2012 zmieniły moje podejście i wiedzę na temat tej substancji...

  • Benzydamina
  • Marihuana
  • Miks

Dobre, podniecenie, boska moc

Witam, pisze swój 2 TR. Proszę o wyrozumiałość i możliwy brak chronologiczny ale wiedzcie że będzie mocne.

Dzień urodzin naszego przyjaciela D. Ja, K i E

Ogarnelismy jedynkę. Przy okazji weszliśmy do apteki po tamtum rosa. Wzięliśmy 4 saszetki. Zarzuciliśmy około godziny 19:30.

19:30

E prawie zwymiotował, ja, D i K przeżyliśmy ten smak. D szedłem samemu na przystanek odprowadzić swoją dziewczynę. My czekaliśmy na jego powrót. Poszliśmy do naszych ukochanych schodów ale były zajęte.

Około 20:20

  • 4-HO-MET

Autor: Newbe

Set & Settings: W pokoju, cisza, spokój, muzyka (shpongle) i brat śpiący w tym samym pokoju.

Doświadczenie: DPT, LSD, łysiczki, ruta stepowa, bromo-dragonfly, salvia divinorum, haszysz, marihuana, yopo, ecstasy, BZP, DXM, benzydamina, amfetamina, poppers, efedryna, kofeina, nikotyna, alko.

  • Bad trip
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Odrzucone TR

Slabe, mialem raczej negatywne mysli

No to teraz ja opowiem Wam moja przygode...

Tego dnia po szkole poszlismy z kumplami wciagnac kotka, bylo ok.W domu przed kompem zlapalem dola, nie chcialem gadac z kolegami przez skype itp, bałem sie nadchodzacego palenia Czeszacego Grzebienia, bo kumpel robil urodziny.

Poszedlem do kolegi, spotkala sie mniej wiecej ta sama ekipa, z ktora ladowalem kotka, jako ze ja nigdy grzebienia nie palilem, to bardzo sie balem.