REKLAMA




Klienci kieleckich sklepów z dopalaczami pod lupą policji - przed każdym stoją funkcjonariusze!

Kieleccy policjanci stoją przed sklepami i kontrolują klientów. Chcą wiedzieć, kto interesuje się tymi substancjami. Reakcja klientów i prowadzących sklepy? Lekka panika.

syncro

Kategorie

Źródło

Echodnia.eu
Michał Nosal

Grafika

Odsłony

2121

Kieleccy policjanci stoją przed sklepami i kontrolują klientów. Chcą wiedzieć, kto interesuje się tymi substancjami. Reakcja klientów i prowadzących sklepy? Lekka panika. Niektóre sklepy, kiedy pojawili się przed nimi policjanci, zostały zamknięte! Pewnie właściciele sklepów pomyśleli, że to jednodniowa akcja, a tymczasem kielecka policja zapowiada, że codzienne działania mogą potrwać nawet kilka miesięcy.

W środę policjanci legitymowali każdego, kto zdecydował się zajrzeć do któregoś z punktów oferujących kontrowersyjny asortyment. Akcja trwa do odwołania.

- Co jakiś czas trafiają do nas pacjenci po dopalaczach - alarmuje Włodzimierz Wielgus, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Kielcach. - Najczęściej są to gimnazjaliści. To przypadki ostre, w których mamy do czynienia z potencjalnym zagrożeniem życia. Te substancje nie tylko otumaniają, działając na układ nerwowy. Wpływają także na pracę serca, nerek, czy innych organów.

Legalne, ale...

- Dopalacze to w świetle prawa produkt legalny, a o tragicznych konsekwencjach jego używania jest ostatnio głośno. Nie ma nawet przepisu, który zakazywałby sprzedawania go nieletnim, tymczasem coraz częściej słyszy się o dzieciach, które trafiły do szpitala po zażyciu "produktu kolekcjonerskiego” - mówią w prywatnych rozmowach policjanci. Ustawodawstwo nie daje im skutecznych narzędzi do walki z problemem. Za handel dopalaczami czy ich posiadanie nikogo ukarać nie mogą, powtarzają jednak, że dla wielu młodych ludzi substancje te mogą stać się wprowadzeniem do narkotyków. Szukają sposobów, by temu przeciwdziałać. Kieleccy policjanci zaczęli w środę kontrole osób odwiedzających działające w mieście sklepy z dopalaczami.

Kto to kupuje?

- Dwa główne pytania, na jakie chcemy poznać odpowiedź, to kim są klienci sklepów z dopalaczami oraz czy środki te nie są sprzedawane osobom nieletnim - wyjaśnia Iwona Miter z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

Do kiedy potrwają kontrole, na razie nie wiadomo. Póki co mają być codziennie od godziny 10 do zamknięcia każdego z kieleckich sklepów z dopalaczami. Dane, jakie uda się zebrać, wykorzystywać będą policjanci zajmujący się przestępczością narkotykową i nieletnich.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

stefan (niezweryfikowany)
<p>1984 welcome to</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>A co jeśli zagorzały filatonista postanowi polizać każdy ze swoich 13 tysięcy znaczków? Też się zatruje. Ale kto mu kazał żreć ten klej?</p>
randomness