11.11.2011
Strażnicy w jednym z kanadyjskich zakładów karnych złapali gołębia, który miał dostarczyć narkotyki więźniom. To nietypowa sprawa, ponieważ dotychczas przestępcy próbowali transportu dronami.
Strażnicy w jednym z kanadyjskich zakładów karnych złapali gołębia, który miał dostarczyć narkotyki więźniom. To nietypowa sprawa, ponieważ dotychczas przestępcy próbowali transportu dronami.
W więzieniu Pacific Institution w Abbotsford w Kolumbii Brytyjskiej strażnicy zauważyli na dziedzińcu przeznaczonym dla więźniów gołębia wyposażonego w miniaturowy "plecak" - opisywały w weekend kanadyjskie media. Strażnikom udało się złapać gołębia, a w nietypowym opakowaniu znaleźli metamfetaminę.
Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu, a Correctional Services Canada (CSC - służba więzienna) prowadzi obecnie dochodzenie. Dotychczas strażnicy mieli raczej do czynienia z dronami używanymi do przemytu narkotyków do więzień. Na przykład 7 grudnia CSC informowała, że strażnicy przejęli paczkę z tytoniem i telefonami komórkowymi dostarczoną przez dron do więzienia Collins Bay Institution. W listopadzie przeszukiwano Mission Institution w Kolumbii Brytyjskiej i znaleziono dron.
Dostarczanie narkotyków i innych towarów do więzień dronami stało się trudne ze względu na to, że technologie pozwalają wykrywać drony i dlatego przestępcy wracają do zarzuconych dawno metod, takich jak korzystanie z gołębi pocztowych - podawała telewizja Global News cytując pracowników więziennictwa.
Publiczny nadawca CBC przypomniał historię z 1930 roku, gdy hodowca gołębi pocztowych znalazł w gołębniku sprzedanego niedawno do Meksyku gołębia, który wrócił razem z "ładunkiem" kokainy. Od tego czasu pojawiały się podobne przypadki na całym świecie, ale w Kanadzie od dawna nie notowano spraw przemytu narkotyków z użyciem gołębi.
Rozluźniony, spokojny, "słoneczny, siebiepewny i rad", brak jakichkolwiek lęków/przekonań/oczekiwań względem tripa; mnóstwo znajomych i przyjaciół wokół, kolorowy dom, szary garaż, zimno przez większość czasu.
11.11.2011
Set: chęć odciecia się od świata, chęć przeżycia ciekawej fazy, byłam troche zestresowana i szukałam czegoś na odstresowanie. Miało być super, kurwa nie było Setting: byłam w pokoju z siostrą, w domu była cała rodzina (w tym chory dziadek). Niestety nie było za spokojnie ale i tak wzielam
O ja jebie, kochani moi czytelnicy. Od końca fazy mineło już 4 dni, ale ja nadal oczuwam te paskudne skutki benzy. Dostałam jakiejs gorączki i jestem niesamowicie osłabiona. Niestety tak się kończy półtorej grama na pusty żołądek przy wychudzonym ciele w dosyć stresowym czasie. Dodatkowo moja odporność to jedno wielkie X D, więc się totalnie nie dziwię przebiegowi fazy i tym co się po niej stało. Oczywiście co ja wam będę pierdolić o mojej depresji i zaburzeniach odżywiania, bo wy nie jesteście tutaj po to. Zapraszam was na raporcik :)
Cześć wszystkim. Chciałbym podzielić się z wami moim wczorajszym przeżyciem
po MJ.
Ale od początku.
Nazwa substancji: marihuana
Poziom doświadczenia: około trzech lat, paliłem już setki :) razy, często
(najdłużej przez miesiąc codziennie), standardowo 1 do 4 razy w tygodniu
Stan umysłu: luzik, nic nie zapowiadało tego co miało
nastąpić
Autor: altWET
Substancja: Salvia Divinorum x10
Doświadczenia: Mary Jane, hasz, alkohol, extasy, jakieś dopalacze, amfetamina.