Error 404
Rządy, próbując walczyć z nikotynowym nałogiem swoich obywateli, często sięgają po narzędzia finansowe i obkładają papierosy coraz wyższymi podatkami. Okazuje się, że taka strategia może przynosić oczekiwane skutki.
Rządy, próbując walczyć z nikotynowym nałogiem swoich obywateli, często sięgają po narzędzia finansowe i obkładają papierosy coraz wyższymi podatkami. Okazuje się, że taka strategia może przynosić oczekiwane skutki. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Drexler University, wzrost ceny paczki papierosów o 1 dolara powoduje, że prawdopodobieństwo rzucenia palenia przez osobę, która pali długo wzrasta aż o 20%.
W badaniach, których wyniki opublikowano w piśmie Epidemiology, wykorzystano dane dotyczące ceny papierosów z ostatnich 10 lat. Sprawdzano przy tym, jak w danej okolicy wraz z ceną papierosów zmieniała się liczba palących. Naukowcy skupili się przy tym na starszych palaczach.
Starsi palacze, którzy palą od dawna, rzadziej rzucają palenie w porównaniu z młodszą generacją, to sugeruje, że mamy tu do czynienia z głęboko zakorzenionym zachowaniem, które trudno jest zmienić. Odkrycie, że wzrost ceny papierosów jest skorelowany z liczbą starszych palaczy rzucających nałóg sugeruje, iż podatki mogą być skutecznym narzędziem skłaniającym do zmiany zachowania, mówi główna autorka badań, doktor Stephanie Mayne.
Naukowcy przyjrzeli się osobom w wieku 44-84 lat mieszkającym w sześciu różnych miejscach, w tym w Bronksie, Chicago czy hrabstwie Winston-Salem w Północnej Karolinie. Dane o palaczach uzyskali z trwającego w latach 2002-2012 Multi-Ethnic Study of Artherosclerosis (MESA).
Badania wykazały, że na każdego dolara wzrostu ceny paczki papierosów szansa na rzucenie palenia rośnie o 20%. Gdy jednak wzięto pod uwagę osoby, które wypalały ponad pół paczki papierosów dziennie okazało się, że średnio zmniejszały one liczbę wypalanych papierosów o 35%. W całej populacji palaczy spadek ten wynosił 19%. Osoby, które palą więcej papierosów bardziej odczuwają wzrost ceny, więc są bardziej skłonni zredukować palenie, mówi Mayne. Uczona spekuluje też, że efekt wzrostu ceny może być silniejszy u osób młodszych niż 44 lata. Istnieją badania, które sugerują, że młodsi mogą być bardziej wrażliwi na ceny, niż starsi, dodaje Mayne.
Naukowcy zauważyli też, że zakazy palenia w miejscach publicznych nie przynoszą żadnego efektu. Co prawda podkreślają, że tę kwestię trzeba by dokładniej zbadać, jednak niewykluczone, że presja ekonomiczna w postaci rosnącej ceny wywiera wpływ na zachowania palaczy, natomiast zakazy palenia w restauracjach czy barach nie powodują, że osoby takie palą mniej niż wcześniej.
Zakaz palenia w restauracji można obejść wychodząc na zewnątrz czy paląc u siebie w domu. Natomiast uniknięcie wzrostu cen wymaga znacznie większego wysiłku, komentuje doktor Mark Stehr z Wydziału Ekonomii Drexler University.
Naukowcy wzywają więc do większego skoordynowania polityki antytytoniowej w całych Stanach Zjednoczonych. Podwyżka cen papierosów o każdego dolara może powodować, że milion obywateli USA
Nastawienie zawsze było pozytywne, mój pokój, z dala od ludzi, miejskiej dziczy, pośród cudownej muzyki, drgań wszelkiej maści dźwięków.
Error 404
Nazwa substancji: zolpidem
Doswiadczenie: thc, mdma, amfetamina, lsd, kokaina, aviomarin
set & setting: wypoczety, oczekiwalem halucynacji, jedzone u kolegi w domu
ładna pogoda, lekki zjazd emocjonalny, oczekiwanie rozluźnienia
Doświadczenie mam spore, próbowałam większości substancji psychoaktywnych, ale przez ostatni miesiąc nie brałam prawie nic. Złapał mnie dołek, a pocieszanie się różnego typu substancjami to chyba już standard. Chęć na lekkie rozluźnienie - padło na kodeinę, z powodu łatwego dostępu. Zaliczyłam wycieczkę po aptekach w celu kupienia kilku opakowań thiocodinu.
Godzina 8:00
Biorę 10 tabletek thiocodinu (15 mg kodeiny w tabletce), przegryzam je, żeby było mi łatwiej je połknąć.
9:00
na tą podróż przygotowywałem się od długiego czasu, wstałem o godzinie 7.00 nic nie jadłem, umyłem się, założyłem czyste ubranie i poszedłem do piwnicy po "kapelusze wolności" , byłem bardzo pozytywnie nastawiony do tego dnia, wypoczęty, czyściutki za oknem super pogoda, mieszkanie posprzątane, czyli wszystko cud miód tylko kolega który przyszedł musiał szybko iść do domu :( grzyby już leżą na małym talerzyku, obok nich paczka laysów, kolega siedzi na fotelu i ogląda jakieś japońskie kreskówki :P wydawało mi się że tych grzybów jest bardzo mało, na początku miałem zjeść około 30 ale chuj zjadłem wszystko, bo myślałem że to mało, no to zaczynamy grzyby zjadłem na 2 podejścia zagryzając czipsami i zapijając wodą, spodziewałem się że będą niedobre ale w smaku nawet nawet tylko ziemia i trawa zgrzytająca w zębach (czytałem gdzieś że psylocybina dobrze rozpuszcza się w wodzie, więc wolałem nie ryzykować) trochę odrzucał ale gorsze rzeczy się jadło, no cóż teraz relaks i czekać na efekty :)
Już po około 15 min. wszystko wydawało się ciekawsze i obraz lekko falował było to bardzo przyjemne, z kolegą nadal oglądaliśmy japońskie kreskówki i śmialiśmy się jacy japońcy są pojebani żeby takie coś wymyślić :)
po około 30 min. faza zaczęła się już porządnie rozkręcać, spanikowałem, kolega powiedział że niedługo musi spadać.