REKLAMA




Elbląg wolny od dopalaczy? Handlarze specyfików zamknęli lokal przy Bałuckiego

Mieszkańcy ulicy przez lata narzekali na uciążliwe sąsiedztwo, a policja i sanepid bezskutecznie próbowały zamknąć miejsce handlu dopalaczami. Teraz sklep z tzw. artykułami kolekcjonerskimi zniknął z ul. Bałuckiego. Lokal po "Pachnącym domku" już od jakiegoś czasu jest pusty.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Natasza Jatczyńska
info.elblag.pl

Odsłony

143

Mieszkańcy ulicy przez lata narzekali na uciążliwe sąsiedztwo, a policja i sanepid bezskutecznie próbowały zamknąć miejsce handlu dopalaczami. Teraz sklep z tzw. artykułami kolekcjonerskimi zniknął z ul. Bałuckiego. Lokal po "Pachnącym domku" już od jakiegoś czasu jest pusty.

"Sklep z dopalaczami jest zamknięty. W tej chwili w Elblągu już nie ma żadnego stacjonarnego sklepu. Duża w tym zasługa, policji, straży miejskiej i sanepidu" - mówił dzisiaj podczas Komisji Spraw Społecznych i Samorządowych Jacek Boruszka, wiceprezydent Elbląga.

Policja, prokuratura i sanepid od blisko ośmiu lat, czyli od 2010 r., kiedy to w całej Polsce zaczęły pojawiać się sklepy z niebezpiecznymi specyfikami, walczą z handlem dopalaczami w Elblągu. W sklepach z tzw. artykułami kolekcjonerskimi wielokrotnie przeprowadzano kontrole, w których trakcie ujawniano substancje psychoaktywne. Na ich właścicieli nakładano kary, a same lokale zamykano. Ta walka, przez ograniczone narzędzia prawne, chwilami przypominała trochę zabawę kotka i myszkę. "Pachnące domki" zamykane przez funkcjonariuszy kilkakrotnie zmieniały swoją lokalizacji lub też działały w tym samym miejscu, ale już jako inny podmiot gospodarczy. Właściciele nie płacili także kar, w połowie 2017 roku suma tych zaległości sięgnęła 800 tys. zł. Sukcesem było natomiast postawienie przed sądem dwóch handlarzy dopalaczami. W październiku 2016 roku sąd pierwszej instancji za narażanie na niebezpieczeństwo życia i zdrowia klientów "Pachnącego Domu" skazał ich na karę roku pozbawienia wolności.

Przez lata stawiano również na edukację. Pracownicy elbląskiego sanepidu, policjanci przeprowadzili w elbląskich szkołach serię spotkań i pogadanek, na których rozmawiano o problemie tzw. środków zastępczych. Działania przyniosły skutek, bo w ciągu ostatnich dwóch lat do elbląskich szpitali trafiło znacznie mniej osób, które zatruły dopalaczami. Pod tym względem najgorszy był rok 2015, kiedy z objawami zatrucia do szpitali w Elblągu trafiło blisko 80 osób. Podobne przypadki zdarzają się co roku, ale jest ich już zdecydowanie mniej.

Trudno powiedzieć, czy zamknięcie sklepu przy ul. Bałuckiego rozwiązuje problem handlu dopalaczami w Elblągu. Już wcześniej mieliśmy przykłady tego, że w miejsce jednego zamykanego sklepu, pojawiła się kolejny. Tzw. środki zastępcze dostępne są również w internecie. Na razie jednak miasto jest wolne od dopalaczy sprzedawanych stacjonarnie.

Oceń treść:

Brak głosów