Ekonomia skali

Gigantyczna plantacja marihuany zlikwidowana

Anonim

Kategorie

Źródło

Google Alert

Odsłony

3674

Gigantyczną plantację konopi indyjskiej zlikwidowali policjanci z Kamieńca Ząbkowickiego. Na polu należącym do 43 letniego mieszkańca Wrocławia odkryto ponad 1,5 tysiąca sadzonek rośliny z której wytwarza się marihuanę. Ponadto podczas przeszukania mieszkania mężczyzny znaleziono ponad ćwierć kilograma suszu konopi indyjskich, prawie 4 kilogramy słomy makowej oraz trzy ampułki morfiny.

Dominik Panek

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

KRET (niezweryfikowany)
duzo sieji <br>dobrej jako wypełniacz do batuf <br>a koles to jakis niezly rocznik <br>fachura
Jarosław Kaczyński (niezweryfikowany)
duzo sieji <br>dobrej jako wypełniacz do batuf <br>a koles to jakis niezly rocznik <br>fachura
QrA (niezweryfikowany)
niezły outdoorek ;)
Armageddon (niezweryfikowany)
No do kurrr... Zostawcie w spokoju konopie! Potem dila mówi, że nie ma tych co ostatnio ale są inne - i dostaję chemiczny, zmulający ciało umysł i duszę staff! Grrrr!!! Debile. <br> <br>Policja działa na własną szkodę. Funkcjonariusze palący chemiczny staff nie potrafią potem myśleć i żeby nie zaniżać statystyk, muszą polować na palaczy mj oraz drobną dilerkę marihuanową. <br> <br>No chyba, że robią sobie w ten sposób zapasy na zimę :/
Armageddon (niezweryfikowany)
No do kurrr... Zostawcie w spokoju konopie! Potem dila mówi, że nie ma tych co ostatnio ale są inne - i dostaję chemiczny, zmulający ciało umysł i duszę staff! Grrrr!!! Debile. <br> <br>Policja działa na własną szkodę. Funkcjonariusze palący chemiczny staff nie potrafią potem myśleć i żeby nie zaniżać statystyk, muszą polować na palaczy mj oraz drobną dilerkę marihuanową. <br> <br>No chyba, że robią sobie w ten sposób zapasy na zimę :/
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Podjarka niesamowita, fascynacja, zaciesz, wysokie oczekiwania, pycha, zuchwałe podejście typu "Należy mi się to i to..." Czyli ogółem mocno przesadzona ambicja, za którą los potrafi ukarać.

ELESDI- Wreszcie Cię mam. Mam i zamierzam skonsumować. Po całych latach (właściwie to niecałym roku, bo o mocy kwaska się dowiedziałem niedawno stosunkowo) poszukiwań, po wielu staraniach, przez ciężar pracy i przez milion poświęceń... KWAS! Mam go. Wpadł mi w ręce.

A tak serio to znalazłem go w rynsztoku przypadkiem.

  • Marihuana
  • Powoje
  • Yerba mate

S&S: Dom kolegi z okolicznymi działkami oraz zakład produkcyjny. Spacer wsiami i lasami nocą po okolicy. We śnie było nas trzech, Ja, Towarzysz K oraz Towarzysz W.

Dawkowanie: 10g nasion ipomea purpurea (w każdym dobrym sklepie etnobotanicznym =)) oraz mj nieznanego gatunku (+2 piwka, ale pomijam to jako tzw. 'błąd statystyczny' ze względu na dużą tolerancję na etanol).

Wiek i doświadczenie: 18, to i tamto. Towarzysz K 18, doświadczenie podobnie tylko dłużej, Towarzysz W chyba 22, doświadczenie małe.

  • LSD-25
  • Tripraport

Nastawienie bardzo pozytywne, z lekką nutą adrenaliny i niepewności w obliczu nieznanej jeszcze substancji. Oczekiwania inne niż samo doświadczenie - myślałem, że nad LSD da się zapanować. Set - lekkie znużenie monotonią życia i chęć zmiany na lepsze, setting - dwie bliskie i znane mi osoby, znane mieszkanie, kwasowa playlista i doświadczona tripsitterka.

 

Postanowiłem zażyć LSD. Od czasu zetknięcia z muzyką Cream, Jimiego Hendrixa, czy Pink Floyd interesowała mnie ta substancja i chciałem przekonać się, jakie jest jej działanie w praktyce. Udało mi się zdobyć 2 kartoniki, jak się potem okazało były one wyprodukowane przez jedno z najlepszych deep-web'owych laboratoriów. 195 ug / kartonik. Szczęśliwy traf, przy rzekomym zanieczyszczeniu rynku na poziomie 85 %. Z jednej strony trójkąt Sierpińskiego otoczony okręgami, z drugiej kolorowe wzory.

  • Bad trip
  • LSD-25

Holandia, Boże Narodzenie. 1 Dzień świąt, wigilia do późna w robocie, wszystko co mogło sie zawalic, sie zawaliło. Kobieta i przyjaciel na święta w podobnie paskudnych realiach na pograniczu nędzy. Cpanie kwasa dla poprawienia nastroju i seta ?

 

„Może Narodzenie”

 Na wstępie napomknę, iż nie bylem w stanie od pewnego momentu określać czasu.

Opowieść zacznę od decyzji o wyskoczeniu do centrum Rotterdamu autobusem aby w międzyczasie naładował się kwas , popodziwiać  piękne widoki , wejść do kofa,  skoro już wszystko uległo zrypaniu to niech chociaż  coś przyjemnego, pomyślałem.