Dopalacze zamiast wibratorów i świerszczyków

Sklep z artykułami erotycznymi przy ul. Średniej okazał się punktem rozprowadzania dopalaczy.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Nowiny Zabrzańskie
Wojciech Cydzik

Komentarz [H]yperreala: 
Co do czopków doodbytniczych nie należy pochopnie wyrokowac: równie dobrze mógł być to artykuł erotyczny.

Odsłony

397

Sklep z artykułami erotycznymi przy ul. Średniej okazał się punktem rozprowadzania dopalaczy. Wczoraj (19.11.), po wyważeniu drzwi, zatrzymano tam 31-letniego mężczyznę z Orzesza. W środku było niewiele artykułów erotycznych. Policjanci znaleźli natomiast aż 322 opakowania dopalaczy różnego rodzaju: kryształy, zioła, czopki doodbytnicze. Oraz pieniądze – 2 tys. zł – pochodzące z ich sprzedaży.

Sklep działał od kilku tygodni w lokalu po lombardzie, wewnątrz jest pancerna szyba oddzielająca sprzedawcę od klientów. Funkcjonariusze zajmujący się zwalczeniem przestępczości narkotykowej od pewnego czasu obserwowali to miejsce. Wiedzieli, że klienci wpuszczani są po podaniu hasła. Wiedzieli też 31-letni sprzedawca mieszka tam, śpi w niewielkim pomieszczeniu obok sali sprzedaży.

Wczoraj zamierzali wejść, by przeprowadzić rewizję. Czekali aż ktoś podejdzie pod drzwi albo będzie wychodził. Ponieważ przez długi czas nic takiego się nie wydarzyło a drzwi były zamknięte, o godz. 13.00 wezwali straż pożarną, by je wyważyła.

Decyzja po części spowodowana była obawą o zdrowie 31-latka, który tego dnia w ogóle nie wyszedł na zewnątrz. Okazało się, że spał po zażyciu dopalaczy. Gdy policjanci go dobudzili wciąż był mocno otumaniony, nie można wykluczyć, że początkowo wziął ich za narkotykowe zjawy. Swój „towar” trzymał w szufladzie biurka.

- Sklep erotyczny był przykrywką, w rzeczywistości handlowano tam dopalaczami – mówi Agnieszka Żyłka, rzecznik prasowy policji w Zabrzu. – Zatrzymany mężczyzna był już karany za włamania, wyszedł na wolność w październiku 2014 roku, po 6-letnim wyroku.

Mężczyzna twierdzi, że dopalacze nie należą do niego, że jego praca polegała na pilnowaniu lokalu.

Dopalacze znalezione przy ul. Średniej zostaną przesłane do badań, jeśli okaże się, że zawierają substancje zabronione to 31-latkowi będzie groziło do 3 lat więzienia.

Oceń treść:

Average: 9 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Przed wzięciem byłam raczej przybita, zdołowana, zmęczona. To był męczący tydzień i uciążliwy dzień. Nie miałam siły, byłam rozdrażniona. Tego dnia nie planowałam brać, miałam za sobą tydzień intensywnego grzania i serce powoli zaczynało odmawiać posłuszeństwa. Bolała mnie głowa, serce kołatało przy każdym pokonywaniu schodów, do tego nasilające się uderzenia w skroń i znacznie osłabiona wydajność płuc...

Swoje przeżycia z DXM zaczęłam około pół roku temu. Większość moich tripów zawsze wahała się pomiędzy drugim i trzecim plateau, jedynie raz doszłam do czwartego. Dawkowanie ograniczam zawsze do 150mg, ze względu na to, że mam 1,68m i ważę 42kg. Przez ostatni rok brałam ketoprofen, tramadol w silnym dawkowaniu. Do tego morfina i dwukrotna długa narkoza.

Wstęp

  • Inne

ja mialem po paleniu 3 najwazniejsze przemyslenia (ktore

pamietam bo napewno bylo wiecej): wszystko, ale doslownie

wszystko sklada sie z drobniutkiego pylku. wszystkie rzeczy

i organizmy zywe skladaja sie z pylku, ktory jest taki sam

(chemicznie) , ale rozni sie odrobine wlasciwosciami

fizycznymi (gietkosc, elastycznosc). sprobujcie kiedys w

czasie podrozy na elektrykach (hasze, grasy, kwasy, kaktusy,

guma z zuzytych opon samochodowych....) popatrzec na cos i

  • AM-2201
  • Bad trip
  • Inne

Samopoczucie dobre, wieczór. Chęć odprężenia. Miasto, a później łazienka i wspólny pokój z siostrą.

Witam wszystkich, to mój pierwszy wpis i proszę o wyrozumiałość. Pisze go dla przestrogi przed syntetycznymi kannabinoidami. Z braku mj wziąłem od znajomego trochę czegoś do palenia z syntetykow  (niestety nie wiedział jak się to nazywa). 

  • Etanol (alkohol)
  • Kofeina
  • LSD-25
  • Retrospekcja

Podróż z dwoma bliskimi przyjaciółmi i zarazem współlokatorami biorącymi kwas po raz pierwszy - S i P, słoneczny styczniowy dzień, obecny przez większość czasu opiekun - J (też współlokator). Dobre nastroje, długo wyczekiwany trip. Sporo zmian otoczenia - plaża w ciągu dnia, ulice miasta, blokowisko w nocy, mieszkanie kumpla, samochód, jeszcze raz plaża w nocy i na koniec nasze mieszkanie. Mieliśmy do dyspozycji także ostatnią już osobę z mieszkania - H, który podjął się roli kierowcy.

Trip opisywany po upływie długiego czasu. Podawane czasy są więc raczej orientacyjne. Podobnie jak z poprzednimi moimi TR - będzie długo i szczegółowo (tym razem naprawdę aż do przesady). Chcę spisać jak najwięcej z tego, co zapamiętałem. Rola którą staram się spełnić to raczej bycie dobrym kronikarzem niż gawędziarzem. Każdy kto nie poczuł się odstraszony powyższą zapowiedzią jest mile widziany w drugim akapicie, oraz każdym następnym.