REKLAMA




Dopalacze. Młodzi zatruci płynami czyszczącymi do metali

Coraz rzadziej zdarzają się ciężkie zatrucia dopalaczami. Ci, którzy je brali, wrócili do starych używek albo sięgają po nowe - jak kosmetyki czy płyny do czyszczenia metali.

Konkormir

Kategorie

Źródło

Judyta Watoła / Gazeta Wyborcza

Odsłony

6023

Coraz rzadziej zdarzają się ciężkie zatrucia dopalaczami. Ci, którzy je brali, wrócili do starych używek albo sięgają po nowe - jak kosmetyki czy płyny do czyszczenia metali.

Na oddziale toksykologicznym w Instytucie Medycyny Pracy w Sosnowcu w zeszłym roku było aż dziesięć przypadków zatrucia jednym z płynów do czyszczenia metali. W jego skład wchodzi gamma-butyrolakton, w skrócie GBL. Najmłodszy pacjent miał 16 lat, najstarsza była 28-latka.

- GBL działa jak pigułka gwałtu. Po małej dawce odczuwa się euforię lub oszołomienie. Większa powoduje utratę przytomności na kilka godzin. Co to znaczy większa? Wystarczą dwie łyżeczki czystego GBL, by się zabić - mówi ordynator oddziału dr Tomasz Kłopotowski.

Dr Piotr Burda, krajowy konsultant toksykologii: - Młodzi ludzie szukają coraz to nowych sposobów na odurzenie się, sięgają po płyny do spryskiwaczy lub czyszczenia metalu. Eksperymentują z piciem płynów do pielęgnacji rzęs, a nawet do higieny intymnej.

Czy to znaczy, że wojna z dopalaczami jest przegrana? Nie do końca.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił w minionym tygodniu decyzję generalnego inspektora sanitarnego w sprawie zamknięcia jednego ze sklepów z dopalaczami i zobowiązał GIS do wykazania, dlaczego są one groźne dla zdrowia. Jednak generalnej decyzji GIS o zamknięciu 2 października 2010 r. wszystkich 1,4 tys. sklepów WSA nie zakwestionował.

Komentując ten wyrok, Donald Tusk powiedział, że wygraliśmy wojnę z dopalaczami: - Uzyskaliśmy efekt najważniejszy z naszego punktu widzenia. Polacy, w tym bardzo często dzieciaki przestały chorować i umierać z powodu zażywania dopalaczy

Premier dodał, że jeśli ktoś ma wątpliwości, czy dopalacze są szkodliwe, to niech sam sprobuje.

Dane konsultanta krajowego z oddziałów toksykologicznych szpitali potwierdzają, że ciężkich zatruć dopalaczami jest mniej: na trzy miesiące przed zamknięciem sklepów, czyli od lipca do września 2010 r., odnotowano 223. Po zamknięciu sklepów - od października do grudnia 2010 r. - jeszcze 339, z czego 60 przypadków to pacjenci poniżej 17. roku życia. Ale w całym 2011 r. - już tylko 118.

Inne szpitale nie odnotowują zatruć dopalaczami. Dr Burda: - Pacjenci, także ci młodsi, niechętnie się przyznają do zażywania dopalaczy, a szpitale nie mają odpowiednich laboratoriów.

Dr Burda dodaje, że takich laboratoriów jest w Polsce tylko pięć. Nawet na oddziałach toksykologicznych rozpoznaje się zatrucie dopalaczami, opierając się na objawach, wywiadzie z pacjentem oraz badaniach moczu lub krwi potwierdzających, że w organizmie pacjenta nie było innych narkotyków.

Kiedy więc GIS zamykał sklepy z dopalaczami, rzeczywiście nie miał dowodów opartych na badaniach chemicznych potwierdzających, że są one szkodliwe. Dokładnie ich skład poznano dopiero po zbadaniu pobranych ze sklepów próbek, których było aż 12 tys.; połowa trafiła do Narodowego Instytutu Leków.

- Wykryliśmy obecność 91 substancji psychoaktywnych. 83 proc. dopalaczy zawierało co najmniej dwie, a w co trzecim dopalaczu było ich więcej niż cztery. Produkty o tej samej nazwie z różnych sklepów różniły się zawartością lub proporcjami składników - mówi prof. Zbigniew Fijałek, dyrektor NIL.

Co było w dopalaczach? M.in. zakazane prawem narkotyki (np. kokaina, amfetamina), tzw. syntetyczne kanabinoidy wielokrotnie silniejsze od marihuany, składniki niektórych leków znieczulających i wzmagających potencję.

Od kiedy sklepy zamknięto, do NIL trafia znacznie mniej próbek do zbadania - kilka w miesiącu. Przechwytują je celnicy. - Na ogół to kilogramowe opakowania jednej substancji. Można się domyślać, że miały służyć do produkowania jakichś mieszanek - mówi prof. Fijałek.

Dla ekspertów jest jasne: zamknięcie sklepów z dopalaczami było dobre, bo utrudniło dostęp do nich młodych ludzi. - Gimnazjaliści czy licealiści mogli kupić sobie dopalacz w sklepie po drodze do szkoły równie łatwo jak drożdżówkę. Teraz, żeby go sobie sprowadzić z Czech czy Holandii przez internet, trzeba się jednak trochę natrudzić - mówi Piotr Parzychowski, psychoterapeuta z Ośrodka Leczenia Uzależnień w Nowym Dworku (woj. lubuskie).

Do ośrodka trafiają młodzi ludzie uzależnieni, ale rzadko od samych tylko dopalaczy. - Na ogół łączą je z innymi narkotykami lub alkoholem - wyjaśnia Parzychowski.

Najstarszy pacjent, który trafił na oddział toksykologiczny po ostrym zatruciu dopalaczami, miał 68 lat. Dr Burda mówi, że teraz takie przypadki zdarzają się rzadziej, także dlatego że ludzie ''nauczyli się'' jak je brać. Wiedzą, jaka dawka od razu nie zaszkodzi.

- Uzależnieni wrócili też do starych metod - zażywania dużych ilości niektórych leków, także tych bez recepty. To też grozi ciężkim zatruciem. Jak często się takie przypadki zdarzają, nie wiemy. Nie ma przepisów, które zobowiązywałyby lekarzy do zgłaszania nam wszystkich zatruć, ani pieniędzy, by wprowadzić monitoring - mówi dr Burda.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

pawel s (niezweryfikowany)
<p>Nie ma przepisów, które zobowiązywałyby lekarzy do zgłaszania nam wszystkich zatruć, ani pieniędzy, by wprowadzić monitoring - mówi dr Burda. = świetnie czyli na rynku może być substancja bardziej trojąca od dopalaczy i nawet o tym nie wiemy ze jest i ilu ludzi już zatruła???</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>A dowiemy sie pełną liste substancji zidentyfikowanych w dopalaczach czy ciągle będą to insynuacje?? bo na to czekam, a z odpowiedzi dup*</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Kokaina w dopalaczach - tylko ultra tępy lud w to uwierzy:(</p>
Ugh (niezweryfikowany)
<p>"Co było w dopalaczach? M.in. zakazane prawem narkotyki (np. kokaina, amfetamina)"</p><p>Teraz żałuję, że próbowałem tylko synt. kanna :(</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>"Wystarczą dwie łyżeczki czystego GBL, by się zabić"</p><div style="overflow: hidden; color: #000000; background-color: #ffffff; text-align: left; text-decoration: none; border: medium none;">Lekarze nigdy nie przestaną mnie zadziwiać swoją wiedzą....<a style="color: #003399;" href="dopalacze-m%C5%82odzi-zatruci-p%C5%82ynami-czyszcz%C4%85cymi-do-metali#ixzz1nsXSB2jK"></a></div>
surveilled
<p>Co więcej, jestem żywym dowodem na niesłuszność tej tezy. :D</p>
s (niezweryfikowany)
<p>nie czytam od jakiegoś czasu takich portali. przebrnąłem przez kilka akapitów tego tekstu, resztę przeleciałem wzrokiem. żenada i pełna manipulacja, ale skoro tak piszą, to pewnie mają spore grono zaślepionych czytelników, którzy powinni jak najszybciej odstawić propagandowe media.</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Manipulacja, czy też nie - według mnie trzeba być skończonym kretynem żeby ćpać coś, o czym nie ma się zielonego pojęcia. Nie wiesz co w tym jest, nie wiesz czy cię to nie uczuli, nie wiesz jaki to ma wpływ na zdrowie - innymi słowy to coś z pogranicza samobójstwa. To że inni to ćpają, to nie znaczy że tobie nie zaszkodzi i że oni mają równo pod sufitem. Według mnie dobrze zrobili że zamknęli te sklepy. Lepiej by było gdyby zalegalizowali handel marihuaną wprowadzając kontrolowany obrót. W ten sposób uchronili masy zidiociałych gimbusów, które ćpały sobie po szkole różne syfy z domieszkami trutki na szczury i innych cudów. Jeśli już tak to porównujemy, to lepszy już acodin z apteki, bo przynajmniej wiesz co (i ile) jesz :)</p>
s (niezweryfikowany)
<p>kolego, co Ty za przeproszeniem chrzanisz? co to ma do rzeczy?<br>pisałem o manipulacji, bo ten artykuł to czysta manipulacja.</p><p>a tak odpowiadając na Twoje teksty - przede wszystkim - ćpać trzeba umieć. informacji dostępnych jest dużo. tylko trzeba je przeczytać.</p><p>alergia? robi się testy.</p><p>zanieczyszczenia? powinieneś dostać karty charakterystyki. będziesz wiedział ile czego tam jest dodatkowo. a wiesz co jest w czarnorynkowych dragach?</p><p>a w ogóle dlaczego państwo ma kontrolować co można brać, a czego nie w imię tego, że ktoś może sobie zrobić krzywdę? to, że dzieciaki ćpają byle co to nie jest wina tego, że te rzeczy są sprzedawane. problemem jest wychowanie, rodzice (a raczej ich brak, bo pewnie zapierdalają od rana do nocy) i szkoła.<br><br>ps. też mi się nie podobało to, że było to tak bardzo dostępne, w sklepach normalnie, bez żadnej kontroli i regulacji. do tego sprzedawali legalne substancje, ale składu nie podawali. nie było też edukacji. nóż mi się w kieszeni otwierał jak zaczęli sprzedawać ekstrakty salvii. mogli chociaż dołączać do salvii wydrukowany przewodnik po salvii (tłumaczenie jest na HR). natomiast prohibicja jest taką samą głupotą. sklepy powinny istnieć, ale obrót powinien mieć być regulowany. czystość, jakość, opis składu, edukacja i limity chociażby wiekowe.<br><br>ps2. nie rozumiem argumentu - zdelegalizować wszystko i zalegalizować trawę. zupełnie jakby trawa była jedynym uniwersalnym narkotykiem dla wszystkich. sposób myślenia identyczny ze sposobem tych, którzy są przeciwni narkotykom ale wódki nie odmówią.</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p></p><p class="MsoNormal">Zapomniał Pan jeszcze dodać ze Państwo w brutalny sposób postąpiło z ludźmi, którzy otworzyli legalny interes ( finalizowany po części ze środków urzędów pracy!!) nie, kiedy inwestując wszystkie swoje pieniądze, po czym zabrano im wszystko ( mimo tego ze zapłacili podatek VAT wiec wszystko plus 22 %) na podstawie blednie wydanej decyzji administracyjnej ( a dokładniej jej skanu: D - osoba na pierwszym roku prawa sie śmieje), po czym tworzy sie ustawe!! To tak na dobry początek, jeśli chodzi o sprawę od strony ponad 1000 obywateli, którzy według niektórych polityków powinni gnić w wiezieniu i przyczynili sie do setek zatruć ( i o dziwo nikt nie został oskarżony o zatrucie kogokolwiek a jeszcze na dodatek nieletniego bez informacji w mediach:) ahahahah tak gorący śledzony przez media temat i nic tylko durne wypowiedzi podstawianych lekarzy i durnych wyssanych z palca statystyk w imię zasady ciemnota wszystko łyknie!!! Pozdrawiam:)</p><p></p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Czy ogolna liczba zatroc(nie tylko od dopalaczy) po zamknieciu tych sklepow zwiekszyla sie, zmniejszyla? Czy na poczatku dopalacze byly tak toksyczne czy dopiero jak zaczeto delegalizowac substancje?</p>
sober (niezweryfikowany)
<p><em>"Dane konsultanta krajowego z oddziałów toksykologicznych szpitali potwierdzają, że ciężkich zatruć dopalaczami jest mniej: na trzy miesiące przed zamknięciem sklepów, czyli od lipca do września 2010 r., odnotowano 223. Po zamknięciu sklepów - od października do grudnia 2010 r. - jeszcze 339, z czego 60 przypadków to pacjenci poniżej 17. roku życia. Ale w całym 2011 r. - już tylko 118."</em></p><p>Niech sobie to zestawią z zatruciami alkoholem, to zobaczą, jak śmieszne są te liczby mimo wszystko.</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Teraz kurwa czekajmy az nam GBLa zdelegalizuja bo jakies mlode kurwiszony robia przypal...</p>
Anty (niezweryfikowany)
<p class="MsoNormal">Ostatnio w Węgrowie 20-letni chłopak zaczął szaleć, ubliżać rodzinie. Znaleźli u niego dopalacze i <a href="http://http://wyszkowonline.pl/zatrzymany-za-posiadanie-narkotykow/">narkotyki</a>.&nbsp;</p>
randomness