REKLAMA




Dlaczego marihuana lecznicza nie może być z Polski?

"Może być w Polsce piękna uprawa standaryzowana, bo mamy wspaniałych naukowców, którzy tym się zajmują. Możemy, tak naprawdę, w bardzo szybkim czasie wyregulować swoje własne odmiany i pomóc ludziom chorym. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego państwo nie chcą przyjąć wyciągniętej do państwa ręki, ponieważ my opieramy swoją wiedzę na podstawie nie tylko suchych zapisów, a przede wszystkim faktów, jakie zachodzą na rynku i doświadczenia ludzi, którzy zmagają się z tym kilkanaście lat..."

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Farmer.pl
Marzena Pokora-Kalinowska

Odsłony

381

Koszty nadzoru nad taką uprawą mogłyby być wyższe niż koszty wynikające z importu – tłumaczy Ministerstwo Zdrowia.

- Skoro postępują prace nad możliwością udostępnienia marihuany medycznej, to mam do ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela pytanie, dlaczego nie rozważy możliwości produkcji tego środka medycznego w instytucie zielarstwa i roślin włókienniczych, który od co najmniej kilkunastu lat zajmuje się chociażby hodowlą konopi leczniczych, a także hodowlą roślin włóknistych wykorzystywanych w celach medycznych? – pytał wczoraj w Sejmie poseł Marek Sawicki.

Niestety adresat pytania nie zabrał głosu, choć pytanie podobało się marszałkowi:

- Wydaje mi się, że to jest dobre pytanie, ale na posiedzenie komisji, panie pośle, bo w przypadku tego projektu ustawy przedstawicielem rządu jest wiceminister Zbigniew Król.

Tyle tylko, że projekt trafił do prac w Komisji Zdrowia, a nie w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Niedosyt z powodu uchwalenia uregulowania niepozwalającego na polskie uprawy marihuany medycznej wyraził też poseł Piotr Liroy-Marzec, który podkreślił przed ostatecznym głosowaniem:

- Natomiast bardzo proszę jeszcze raz państwa z PiS, abyśmy siedli po raz kolejny nad pomysłem dotyczącym uprawy narodowej. Jest to konieczność. To nie jest coś, co wymyśliliśmy. To jest konieczne, żeby ludzie chorzy mogli w tym kraju naprawdę się leczyć, więc mam nadzieję, że wrócimy do tych rozmów…

Zgodnie z przyjętym uregulowaniem, podmiot wytwarzający leki z surowca musi wystąpić o pozwolenie, które będzie wydawane na 5 lat i może obejmować m.in. wytwarzanie substancji czynnej – co obejmuje rozdrabnianie wysuszonych części oraz wykonywanie operacji fizykochemicznych prowadzących do powstania tej substancji.

Takie uregulowanie kwestii surowca tłumaczyła w Komisji Zdrowia zastępca dyrektora departamentu URPLWMiPB Katarzyna Postek-Kaczmarczyk, mówiąc, że to nie są kwestie wymagań formalnych, ale to jest etap badania merytorycznego:

- Rozumiem, że wszyscy chcemy, żeby ten, kto dostanie pozwolenie na dopuszczenie do obrotu surowca, jak najbardziej gwarantował udowodnione bezpieczeństwo i jakość - mówiła.

Poseł   Bartosz Arłukowicz (PO) przypomniał, że pierwotnie pracowano nad projektem przewidującym, że to instytuty naukowe w Polsce będą zajmowały się uprawą i produkcją, a potem ewentualną dystrybucją. - Dzisiaj pracujemy nad ustawą, w wyniku której właściwie nie wiadomo, kto powinien się zająć importem tego suszu. I to jest moje pytanie do pana posła wnioskodawcy. Skąd apteka będzie brać surowiec farmaceutyczny do produkcji oleju?

Poseł Grzegorz Raczak (PiS) wyjaśnił:

- Będzie importer, przedsiębiorca działający pod nadzorem państwa, który będzie sprowadzać ten środek.

Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda dodał:

- Proszę państwa, wydaje mi się, że sprawa jest dość oczywista. Otóż, każdy przedsiębiorca może prowadzić, zgodnie z prawem, import leków czy surowców farmaceutycznych. Wydaje mi się, że tworzenie odrębnych regulacji, szczególnie dla suszu czy innych wyrobów zawierających kannabinoidy, byłoby nadregulacją. Proszę państwa, tutaj też nic się nie zmienia, jeśli chodzi o początkowe założenia. Jeśli ocenimy, jakie jest zapotrzebowanie na pochodne kannabinoidów, kiedy zobaczymy, czy rzeczywiście import może sprostać popytowi, to wtedy nie będzie wymogu żadnych dodatkowych regulacji. Natomiast jeśli popyt byłby bardzo duży, zapotrzebowanie byłoby bardzo duże i import nie byłby w stanie zapewnić odpowiedniej podaży pochodnych kannabinoidów na rynku, to wtedy oczywiście rozważymy uprawę odpowiednich roślin w Polsce pod kontrolą. Nie można uruchomić uprawy bez sprawdzenia, jakie jest zapotrzebowanie, ponieważ koszty nadzoru nad tą uprawą mogłyby być wyższe niż koszty wynikające z importu.

Zdaniem posła Piotra Liroya-Marca, takie uregulowanie to fasada, która nie da faktycznych korzyści pacjentom:

- Chcieliśmy upraw narodowych, ponieważ ktoś stwierdził, że Instytut Włókien Naturalnych jest nieodpowiedzialny, nie jest w stanie niczego takiego przeprowadzić. Kiedy słucham pana ministra, że musimy sprawdzić, ile tych osób będzie, to bardzo dobrze rozumiem jego intencje. Powiem państwu, że do października tylko 34 osobom przyznano import docelowy. Właśnie taka jest ta skala. Czy wiedzą państwo, dlaczego? Dlatego, że w ogóle nie są wypisywane recepty przez lekarzy. Lekarze się boją, ponieważ minister zdrowia mówi, że marihuana to zło i dopalacze. W związku z tym oni nie wystawią takich recept. Jest też przepis ustawowy, że lekarz może być pociągnięty do odpowiedzialności, więc lekarze nie będą wystawiać takich recept. Jest ewidentny, mocny sygnał, żeby lekarze ich nie wystawiali. Pacjenci do nas codziennie się zgłaszają, że chodzą do lekarza, a lekarz ich odsyła i bardzo często są wyzywani, obrzucani inwektywami i słyszą, że nie będą dostawać takich… Proszę państwa, ja rozumiem, że dla ministerstwa jest to samosprawdzająca się przepowiednia. To znaczy, zróbmy takie poprawki, którymi pokażemy, że chcemy pomóc, to przecież my jesteśmy ci, co pomagają i przecież musimy powalczyć o punkty i uspokoić swoich wyborców, że faktycznie o nich dbamy…

Poseł wskazał, że Polska mogłaby prowadzić taką uprawę:

- Może być w Polsce piękna uprawa standaryzowana, bo mamy wspaniałych naukowców, którzy tym się zajmują. Możemy, tak naprawdę, w bardzo szybkim czasie wyregulować swoje własne odmiany i pomóc ludziom chorym. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego państwo nie chcą przyjąć wyciągniętej do państwa ręki, ponieważ my opieramy swoją wiedzę na podstawie nie tylko suchych zapisów, a przede wszystkim faktów, jakie zachodzą na rynku i doświadczenia ludzi, którzy zmagają się z tym kilkanaście lat.

Sytuacja wymagała jednak wypośrodkowania między potrzebami chorych a bezpieczeństwem.

- Uprawa niewielkich ilości od początku jest skomplikowana – tłumaczył poseł Grzegorz Raczak. -Rozmawiałem, podobno były próby tego typu. Jeżeli założy się, że na hektarze wyrośnie ileś marihuany, a potem będzie zła pogoda i wyrośnie o połowę mniej, to nie wiadomo będzie, czy to zostało gdzieś wyprowadzone na bok, czy nie, a przecież państwo wiedzą, że istnieją takie obawy. Wiele osób zgłasza obawy, że ta marihuana wycieknie i stanie się marihuaną rekreacyjną. To budzi opór u wielu osób. To trzeba brać pod uwagę.

Wiceminister zdrowia dodał, że nie jest pewna skuteczność działania pochodnych kannabinoidów, temat wymaga opracowania i czasu:

- Były szef Narodowego Instytutu Leków powiedział o strategii długookresowej, czyli o stworzeniu w Polsce produktu leczniczego na bazie konopi indyjskich. Ten projekt jest realizowany, aczkolwiek od początku wiadomo było, że będzie on realizowany przez co najmniej 3–5 lat. Tego szybciej nie da się zrobić.

Recepty mają być realizowane z dnia na dzień, susz ma być dostępny w aptekach:

- Przedsiębiorcom opłaca się sprowadzanie różnych leków, w tym suszu. Proszę państwa, nie ma tu żadnego problemu, jeżeli cena będzie odpowiednia, jeżeli w Polsce będzie zbyt i będzie zapotrzebowanie, a przedsiębiorcy dzisiaj tego nie wiedzą, czy zapotrzebowanie na susz będzie, czy nie. Jednak jestem przekonany, że jeśli zapotrzebowanie będzie, znajdą się przedsiębiorcy, którzy będą chcieli ten susz do Polski sprowadzać, a jeżeli nie polscy, to zza granicy, z terenu Unii Europejskiej. Nie ma z tym żadnego problemu. To jest kwestia tego, jaki jest popyt na ten susz – ocenił wiceminister zdrowia.

Jeśli zapotrzebowanie po wejściu w życie tej ustawy będzie niewielkie, a import zapewni pełną podaż suszu, to po prostu nie ma sensu uprawianie marihuany w Polsce, chyba że stałyby za tym czynniki ekonomiczne – podsumował wiceminister.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Mefedron

Autor: Nikoś

Set & Setting: samopoczucie dobre,małe zdenerwowanie, ponieważ za około 1,5 godziny miałem iść do domu.

Dawka: około 150 mg

Doświadczenie: alkohol, MJ, Amfetamina, Mefedron

19.30 Zaaplikowałem mefe, z początku nic nie czułem więc pomyślałem, że feta jest jednak lepsza.

19.45 Nagle poczułem dziwne uczucie i nogi zaczęły mi się wykręcać a w głowie czułem wielką euforię, z początku nie mogłem jej opanować.

  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Podejście jak zwykle piękne. Jedyne co mogło mi przeszkadzać to obecność domowników.

>>>Tam, gdzie rodzi się pomysł<<<

Po mojej pierwszej przygodzie z acodinem nie zraziłem się i postanowiłem spróbować jeszcze raz, tym razem czyste tabletki, bez mieszania z imbirem (według mojego doświadczenia imbir wzmacnia, ba, zmienia działanie narkotyków!) I postąpiłem prawidłowo, ponieważ ten trip przebiegł bardzo pomyślnie i przyjemnie. Dekstrometorfan pokazał mi swoją sympatyczną stronę, lepsze oblicze.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Bardzo pozytywny humor, cały dzień na czczo, lekkie zmęczenie po przepracowanym tygodniu

 

‌Sytuacja rozgrywała się pod koniec listopada, spadł lekki śnieg karton kurzył się już w szufladzie miesiąc więc postanowiłem że powoli trzeba się szykować na zażycie. W sobotni poranek miałem bardzo dobry humor, szybki telefon do przyjaciela nazwijmy go X i umówieni byliśmy na wieczorny trip. 

  • DPT

Przytulny, pełen magii pokój współtowarzysza podróży, przygaszone światło, cisza, spokój a w tle leci album shpongle.

25.10.2007

Cały dzień chodziłem troszkę zdenerwowany, obawiałem się tego, że coś może pójść nie tak, nigdy nie podawałem żadnych substancji, a tym bardziej narkotyków metodą domięśniową, jednak wszystko udało się z nawiązką. Wraz z forumowym kolegą leśnikiem ok. godziny 23, przystąpiliśmy do przygotowań. Sporządzono mieszaninę, 4ml wody do iniekcji z 100mg DPT Hcl, używając grzejnika, żeby troszkę podgrzać wodę, wszystko się ładnie rozpuściło i zostało przefiltrowane przed nabraniem roztworu do strzykawek.

randomness