– To w końcu bierzemy dwa papiery czy jeden? – dopytuje się F.
– Bierzemy dwa. Ja się nie boję. – odpowiadam.
– Dobra, to po jednym z każdego.
Gary Hartman dentysta z Virginia Beach przepisał w okresie kilkunastu miesięcy 74 tys. tabletek, głównie przeciwbólowych, które są wysoko cenione przez narkomanów.
Gary Hartman dentysta z Virginia Beach przepisał w okresie kilkunastu miesięcy 74 tys. tabletek, głównie przeciwbólowych, które są wysoko cenione przez narkomanów.
Hartman jest oskarżony o przepisanie ponad 46 tys. tabletek hydrokodonu, ponad 20 tys. tabletek karisoprodolu i prawie 8 tys. tabletek oksykodonu. To jeszcze nie przestępstwo. Problem w tym, że nominalnie przeciwbólowe specyfiki dentysta wpisywał osobom, które nic nie wiedziały o receptach, albo - jeśli nawet potrzebowały leków - to zdecydowanie w mniejszych dawkach.
Hartman jest również oskarżony o przepisywanie pacjentom dawek vicodinu, tramadolu oraz innych tabletek nasennych i leków przeciwlękowych.
Sprawa wyszła na jaw, gdy jeden z pacjentów zgłosił do Agencji ds. Przeciwdziałania Narkomanii, że Hartman wykonał pracę dentystyczną za … tabletki przeciwbólowe. Dokładnie za zrealizowanie recepty i przekazanie pigułek w formie zapłaty.
Przy rozpoznaniu sprawy wyszło na jaw, że inny dentysta z Virginia Beach, Joseph Berger wystawiał podobne recepty dla Hartmana, ale także nielegalnie przepisał opioidy swoim pacjentom.
Przesłuchanie Hartmana w sprawie zawieszenia jego licencji zawodowej zostało zaplanowane na maj 2019 r. a Bergera już na marzec 2019 r.
Ponury lipcowy wieczór w środku tygodnia, deszczowo. Wnętrze mieszkania.
– To w końcu bierzemy dwa papiery czy jeden? – dopytuje się F.
– Bierzemy dwa. Ja się nie boję. – odpowiadam.
– Dobra, to po jednym z każdego.
trip wynikł z nagłej potrzeby "zaćpania" czegokolwiek przez naszą dwójkę. zniecierpliwienie, delikatnie podniecenie. Najważniejsza część tripa odbywała się na totalnym "zadupiu" - droga na szczyt wzgórza na południu Polski.
Wakacje 2014, lipiec.
Dwójka nas była, obaj płci męskiej. Tego dnia właśnie przyjechaliśmy do Milówki - mała wieś w powiecie Żywieckim, bardzo przyjemna, jeżeli chodzi o krótki wypoczynek. Nasza kwatera, co istotne dla dalszej części opowieści, znajdowała się 650 metrów nad poziomem morza, a droga od "rynku" (czyli najbliższe oznaki cywilizacji) to około 2 kilometry. Owa droga prowadziła przez pola (piękne widoki, swoją drogą), dwa, czy trzy razy trzeba było przejść przez zagęszczenie drzew przypominające mały las.
Komentarze