REKLAMA




Chłopcy bananowcy

Trzy artykuły na temat afery bananowo-kokainowej.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

4188

Trzy akty oskarżenia o handel narkotykami

Trzy różne sprawy dotyczące handlu narkotykami przekazała w ostatnich dniach do sądu wrocławska Prokuratura Okręgowa. Oskarżeni zostali: mężczyzna złapany z heroiną na granicy rumuńsko-węgierskiej, mieszkaniec Legnicy zatrzymany z kokainą w Puerto Rico i czterej wrocławianie, którym nie udała się próba sprzedaży przypadkiem znalezionej kokainy

Ta ostatnia historia to jeden z wątków sprawy 400 kilogramów kokainy znalezionych w styczniu ubiegłego roku w podwrocławskiej dojrzewalni bananów. Trzej pracownicy dojrzewalni znaleźli narkotyk w pudłach z bananami. Zanim powiadomili policję, każdy zabrał sobie po jednej paczce kokainy. Każda ważyła około kilograma. Schowali też jedną paczkę dla kolegi, którego akurat nie było w pracy.

Kilka miesięcy później jeden z pracowników dojrzewalni poprosił znajomego o pomoc w znalezieniu kupców na narkotyk. Pośrednik dotarł do członków wrocławskiego gangu. Ale gangsterzy ani myśleli płacić. Wywieźli kontrahenta do lasu, pobili i odebrali kokainę. Resztę narkotyków magazynierzy z dojrzewalni oddali bez słowa sprzeciwu.

Śledztwo przeciwko gangsterom cały czas trwa. Magazynierzy i pośrednik przyznali się do winy i zdecydowali się na dobrowolne poddanie się karze. Prokurator zgodził się i w akcie oskarżenia zaproponował wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu i grzywnę.

Do winy przyznał się też Mariusz S. - złapany w kwietniu 2000 roku na granicy rumuńsko-węgierskiej. W jego aucie znaleziono wówczas przeszło 15 kilogramów heroiny, 1185 tabletek kokainy i 0,6 g kokainy. Węgierski sąd skazał go na cztery lata więzienia, z czego mężczyzna odsiedział trzy lata.

W śledztwie w tej samej sprawie we wrocławskiej Prokuraturze Okręgowej przyznał się do winy i podobnie jak pracownicy dojrzewalni zaproponował poddanie się karze. Prokurator zaproponował dla niego trzy lata więzienia i zaliczenie na poczet kary tego, co Mariusz S. przesiedział w węgierskim więzieniu.

Z kolei Andrzej Z. - zatrzymany w maju 1998 z 9,5 kg kokainy w porcie lotniczym w San Juan w Puerto Rico - nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że torba, w której był narkotyk, nie należy do niego. Sprawa przeciwko niemu prowadzona była również w Puerto Rico, ale tamtejszy sąd umorzył ją, bo - w myśl obowiązujących w USA przepisów - amerykańscy celnicy złamali procedurę przy przeszukiwaniu torby. Decyzja amerykańskiego sądu nie ma żadnego wpływu na śledztwo i proces w Polsce.

źródło: Gazeta Wyborcza, autor: Marcin Rybak

Okazja czyni złodzieja

WROCŁAW Ukradli 4 kilogramy kokainy z 400 kg, jakie przyszły do dojrzewalni bananów w transporcie w owocami. Próbowali sprzedać narkotyk we wrocławskim półświatku. Nie zrobili jednak interesu, bo gangsterzy woleli ich zastraszyć i zabrać kokę, niż zapłacić pieniądze. Jakby to nie było wystarczającą nauczką, teraz pracownicy dojrzewalni staną przed sądem.

Czterej pracownicy dojrzewalni bananów z podwrocławskich Wilczyc, na co dzień szanowani, uczciwi obywatele, pewnego dnia postanowili zabawić się w gangsterów. Wszystko wydarzyło się między styczniem a marcem 2002 r. Wtedy ochroniarze odkryli w transporcie z bananami kokainę. To była jedna z największych narkotykowych przesyłek wykrytych dotąd w Europie - 400 kg koki o czarnorynkowej wartości 40 mln dolarów. Do Wrocławia prawdopodobnie trafiła przez pomyłkę. Pracownicy dojrzewalni postanowili "skubnąć" coś dla siebie, zanim przyjedzie policja. Tak też zrobili. Ale po co uczciwym obywatelom tyle kokainy? Postanowili więc poszukać na nią kupców w półświatku. Miał się tym zająć Daniel K., jeden z ochroniarzy. Jego kolega Artur K. skontaktował go z mężczyzną o imieniu Edek. Na spotkanie z Arturem K. Edek przyszedł z kolegami. Wcale nie zamierzali zapłacić za kokainę. Wzięli ją jak swoją, a co gorsza zamknęli Artura K. w domu pod Wrocławiem i zmusili, żeby wyjawił, gdzie jest reszta narkotyku.

- Mężczyźni zastraszyli pozostałych ochroniarzy, zmuszając ich do wydania kokainy - opowiada Leszek Karpina. W ten sposób pracownicy dojrzewalni bananów dostali nauczkę, że nie należy się plątać w relacje z prawdziwymi gangsterami. Tymi z półświatka zresztą również zajął się prokurator.

Ochroniarze z Wilczyc przyznali się do kradzieży kokainy z transportu. Teraz sąd zadecyduje, jak ich ukarać.

źródło: www.wroclaw.naszemiasto.pl

Walczyli o zyski z kokainy

Cztery osoby oskarżyła wrocławska prokuratura o wprowadzenie do obrotu kilograma kokainy i próbę sprzedaży 3 kolejnych. Piąta osoba odpowie za pomoc w znalezieniu kupców. Do dziś nie wiadomo, jak narkotyk trafił do podwrocławskiej dojrzewalni bananów.

Na początku ubiegłego roku jej pracownicy zgłosili policji, że w transporcie owoców odkryli podejrzane paczki. Okazało się, że było to 400 kg kokainy. - Jednak zanim powiadomili funkcjonariuszy, zatrzymali dla siebie 4 kg. Postanowili zarobić na przypadkowym znalezisku i dlatego przez pośrednika skontaktował się z ludźmi z półświatka - mówi Leszek Karpina, rzecznik wrocławskiej prokuratury. Ci jednak zamiast zapłacić za towar, wywieźli mężczyznę za miasto, pobili i odebrali kokainę. Przeciwko tym osobom toczy się osobne postępowanie. Policjanci, którzy przejęli narkotyk zorientowali się, że przesyłka jest niekompletna. Trudno było uwierzyć, że ktoś wysłał 396 kilogramowych paczek, a nie okrągłą ich liczbę. Narkotyki były warte 40 mln dolarów. Próbowano ustalić, skąd i dlaczego kokaina trafiła do podwrocławskich Wilczyc oraz kto miał być jej odbiorcą. Fachowcy, którzy ocenili pochodzenie owada znalezionego w transporcie, orzekli, że towar pochodzi z jednego z krajów Ameryki Południowej. Nie naprowadziło to jednak prokuratury na konkretny trop. Wiele wskazuje na to, że kokaina przyjechała do Wrocławia prawdopodobnie przez pomyłkę.

źródło: www.wroclaw.naszemiasto.pl

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

pio-k (niezweryfikowany)
1185 tabletek kokainy .... eee chyba chodzilo o extasy..... a te 15 tabsow to tez pewnie ktos zjadl ;p
mondra_krova (niezweryfikowany)
Fachowcy, którzy ocenili pochodzenie owada znalezionego w transporcie, orzekli, że towar pochodzi z jednego z krajów Ameryki Południowej. <br> <br> <br>no kurwa niemożebne odkrycie musze zauważyć :)
biala dama (niezweryfikowany)
hehe..ładny ryż...400 kg przez pomyłke..haha <br>To tylko polakom moglo sie przytrafic:)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

Ostatnie grzybienie w tym sezonie, mieszkanie kolegów, 2 osoby "trzeźwe" (względnie:] ) 7 grzybiarzy z różnym doświadczeniem.

Będę mówił o doświadczeniu które spotkało mnie i mojego towarzysza i jego dziewczynę, powiedzmy Kojota i Bekszę i jedzącego po raz 2 łysice Rombajrła ( myślę że będzie z niego dobry psychonauta do swojego kuzyna Ś potrafi czerpać z tripa). Reszta psychonautów chyba nie doświadczyła tego co my, nie zintegrowali się zbytnio z nami (tak przynajmniej mi się wydaje) ciężko jest mi zachować chronologię zdarzeń ale postaram się jak mogę.

18:30 T+00 popijam wodą około 50 większych suszonych łysiczek wcześniej pociętych na wiórki.

T+10 min dołącza do mnie K, zjada 105 sztuk

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Obudziłem sie rano około godziny 9 u mojej byłej już(ufff) dziewczyny C, ogarnelismy mieszkanko, zjedlismy po jednej kanapce z twarogiem, popiłem około pół litrem soku porzeczkowego (inhibitor Mao<3) i czekalismy na naszego ziomeczka (B.) po niedlugiej chwili zapukał do drzwi i wszedł do nas z podekscytowanie i nastawieniem na przyjemny trip ( nigdy w zyciu nie brał zadnych narkotyków oprócz THC) spakowalismy wczoraj nazbierane kapelusze wolnosci i ruszylismy w strone przystanku autobusowego

Po około 5 minutach od wyjścia z autobusu od razu zajęliśmy się konsumpcją moich ulubionych łysic <3 Jakos inaczej zapamiętałem ich smak, był raczej łagodny i neutralny, teraz aplikacja kapeluszy wolności sprawiła mi lekki trud, lecz cała porcja zniknęła praktycznie na raz, zapita wodą (Jedynie mojej dziewczynie C.) sprawiło to delikatny trud, wypluła wszystko, lecz namówiłem ją do po prostu szybkiego połknięcia (hehehe). zaczynamy przechadzkę po lesie, mój ziomeczek (nazwijmy go B.) bardzo dobrze zna ten las, wiec idziemy w pewnym kierunku, czyli miejscem pogrzebu mojej i C.

  • Marihuana


Byliśmy w swych domach, każdy z nas w swoim. Pierwsza godzina była jeszcze do zniesienia było zabawnie i odczuwało się jeszcze wkręty. Jednak ta przyjemność nie mogła trwać wiecznie. To by było za dobre a jednak i w tym musi być coś za karę. I nastaje ta chwila na którą już byliśmy przygotowani, niemal jak w zegarku punktualnie ją wyliczyliśmy. Zmuła.

  • Bad trip
  • Marihuana

Zachód, plener

Opisze wam bad tripa jakiego złapałem po jednym strzale z bonia, to będzie moj pierwszy raport.

Zacznijmy od tego, że żaden ze mnie nowicjusz, przez ostatnie 4 lata regularnie paliłem jointy, czasem wiadro czasem bonio. Na początku josh byl dla mnie świesznym papierosem, nie bylo żadnego melanzu by nie zapalic. Ziólko bylo srednie - 3 joshe wpadaly w obieg na 3-5osob i nigdy jakoś bardzo nie wchodziło ale muzyka brzmiala świetnie.

randomness