Chłopcy bananowcy

Trzy artykuły na temat afery bananowo-kokainowej.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

4321

Trzy akty oskarżenia o handel narkotykami

Trzy różne sprawy dotyczące handlu narkotykami przekazała w ostatnich dniach do sądu wrocławska Prokuratura Okręgowa. Oskarżeni zostali: mężczyzna złapany z heroiną na granicy rumuńsko-węgierskiej, mieszkaniec Legnicy zatrzymany z kokainą w Puerto Rico i czterej wrocławianie, którym nie udała się próba sprzedaży przypadkiem znalezionej kokainy

Ta ostatnia historia to jeden z wątków sprawy 400 kilogramów kokainy znalezionych w styczniu ubiegłego roku w podwrocławskiej dojrzewalni bananów. Trzej pracownicy dojrzewalni znaleźli narkotyk w pudłach z bananami. Zanim powiadomili policję, każdy zabrał sobie po jednej paczce kokainy. Każda ważyła około kilograma. Schowali też jedną paczkę dla kolegi, którego akurat nie było w pracy.

Kilka miesięcy później jeden z pracowników dojrzewalni poprosił znajomego o pomoc w znalezieniu kupców na narkotyk. Pośrednik dotarł do członków wrocławskiego gangu. Ale gangsterzy ani myśleli płacić. Wywieźli kontrahenta do lasu, pobili i odebrali kokainę. Resztę narkotyków magazynierzy z dojrzewalni oddali bez słowa sprzeciwu.

Śledztwo przeciwko gangsterom cały czas trwa. Magazynierzy i pośrednik przyznali się do winy i zdecydowali się na dobrowolne poddanie się karze. Prokurator zgodził się i w akcie oskarżenia zaproponował wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu i grzywnę.

Do winy przyznał się też Mariusz S. - złapany w kwietniu 2000 roku na granicy rumuńsko-węgierskiej. W jego aucie znaleziono wówczas przeszło 15 kilogramów heroiny, 1185 tabletek kokainy i 0,6 g kokainy. Węgierski sąd skazał go na cztery lata więzienia, z czego mężczyzna odsiedział trzy lata.

W śledztwie w tej samej sprawie we wrocławskiej Prokuraturze Okręgowej przyznał się do winy i podobnie jak pracownicy dojrzewalni zaproponował poddanie się karze. Prokurator zaproponował dla niego trzy lata więzienia i zaliczenie na poczet kary tego, co Mariusz S. przesiedział w węgierskim więzieniu.

Z kolei Andrzej Z. - zatrzymany w maju 1998 z 9,5 kg kokainy w porcie lotniczym w San Juan w Puerto Rico - nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że torba, w której był narkotyk, nie należy do niego. Sprawa przeciwko niemu prowadzona była również w Puerto Rico, ale tamtejszy sąd umorzył ją, bo - w myśl obowiązujących w USA przepisów - amerykańscy celnicy złamali procedurę przy przeszukiwaniu torby. Decyzja amerykańskiego sądu nie ma żadnego wpływu na śledztwo i proces w Polsce.

źródło: Gazeta Wyborcza, autor: Marcin Rybak

Okazja czyni złodzieja

WROCŁAW Ukradli 4 kilogramy kokainy z 400 kg, jakie przyszły do dojrzewalni bananów w transporcie w owocami. Próbowali sprzedać narkotyk we wrocławskim półświatku. Nie zrobili jednak interesu, bo gangsterzy woleli ich zastraszyć i zabrać kokę, niż zapłacić pieniądze. Jakby to nie było wystarczającą nauczką, teraz pracownicy dojrzewalni staną przed sądem.

Czterej pracownicy dojrzewalni bananów z podwrocławskich Wilczyc, na co dzień szanowani, uczciwi obywatele, pewnego dnia postanowili zabawić się w gangsterów. Wszystko wydarzyło się między styczniem a marcem 2002 r. Wtedy ochroniarze odkryli w transporcie z bananami kokainę. To była jedna z największych narkotykowych przesyłek wykrytych dotąd w Europie - 400 kg koki o czarnorynkowej wartości 40 mln dolarów. Do Wrocławia prawdopodobnie trafiła przez pomyłkę. Pracownicy dojrzewalni postanowili "skubnąć" coś dla siebie, zanim przyjedzie policja. Tak też zrobili. Ale po co uczciwym obywatelom tyle kokainy? Postanowili więc poszukać na nią kupców w półświatku. Miał się tym zająć Daniel K., jeden z ochroniarzy. Jego kolega Artur K. skontaktował go z mężczyzną o imieniu Edek. Na spotkanie z Arturem K. Edek przyszedł z kolegami. Wcale nie zamierzali zapłacić za kokainę. Wzięli ją jak swoją, a co gorsza zamknęli Artura K. w domu pod Wrocławiem i zmusili, żeby wyjawił, gdzie jest reszta narkotyku.

- Mężczyźni zastraszyli pozostałych ochroniarzy, zmuszając ich do wydania kokainy - opowiada Leszek Karpina. W ten sposób pracownicy dojrzewalni bananów dostali nauczkę, że nie należy się plątać w relacje z prawdziwymi gangsterami. Tymi z półświatka zresztą również zajął się prokurator.

Ochroniarze z Wilczyc przyznali się do kradzieży kokainy z transportu. Teraz sąd zadecyduje, jak ich ukarać.

źródło: www.wroclaw.naszemiasto.pl

Walczyli o zyski z kokainy

Cztery osoby oskarżyła wrocławska prokuratura o wprowadzenie do obrotu kilograma kokainy i próbę sprzedaży 3 kolejnych. Piąta osoba odpowie za pomoc w znalezieniu kupców. Do dziś nie wiadomo, jak narkotyk trafił do podwrocławskiej dojrzewalni bananów.

Na początku ubiegłego roku jej pracownicy zgłosili policji, że w transporcie owoców odkryli podejrzane paczki. Okazało się, że było to 400 kg kokainy. - Jednak zanim powiadomili funkcjonariuszy, zatrzymali dla siebie 4 kg. Postanowili zarobić na przypadkowym znalezisku i dlatego przez pośrednika skontaktował się z ludźmi z półświatka - mówi Leszek Karpina, rzecznik wrocławskiej prokuratury. Ci jednak zamiast zapłacić za towar, wywieźli mężczyznę za miasto, pobili i odebrali kokainę. Przeciwko tym osobom toczy się osobne postępowanie. Policjanci, którzy przejęli narkotyk zorientowali się, że przesyłka jest niekompletna. Trudno było uwierzyć, że ktoś wysłał 396 kilogramowych paczek, a nie okrągłą ich liczbę. Narkotyki były warte 40 mln dolarów. Próbowano ustalić, skąd i dlaczego kokaina trafiła do podwrocławskich Wilczyc oraz kto miał być jej odbiorcą. Fachowcy, którzy ocenili pochodzenie owada znalezionego w transporcie, orzekli, że towar pochodzi z jednego z krajów Ameryki Południowej. Nie naprowadziło to jednak prokuratury na konkretny trop. Wiele wskazuje na to, że kokaina przyjechała do Wrocławia prawdopodobnie przez pomyłkę.

źródło: www.wroclaw.naszemiasto.pl

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

pio-k (niezweryfikowany)

1185 tabletek kokainy .... eee chyba chodzilo o extasy..... a te 15 tabsow to tez pewnie ktos zjadl ;p
mondra_krova (niezweryfikowany)

Fachowcy, którzy ocenili pochodzenie owada znalezionego w transporcie, orzekli, że towar pochodzi z jednego z krajów Ameryki Południowej. <br> <br> <br>no kurwa niemożebne odkrycie musze zauważyć :)
biala dama (niezweryfikowany)

hehe..ładny ryż...400 kg przez pomyłke..haha <br>To tylko polakom moglo sie przytrafic:)
Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)



Pierwszego krazka zjadlem wlasnie wczoraj na TRESORZe 31... ale od poczatku....

Jest godzina 20:00, mnie juz kreci w dupie co mam robic, niewiem co ze soba zrobic, wiec biore kase i muwie matce ze juz ide na ta impreze i poszedlem sobie do kumpla z ktorym szedlem na impre i ktory mi zalatwial krazki, jestem u niego w chacie gadamy itd itd. no i decydujemy wyruszyc po 3 kumpla bierzemy go ze soba i na impreze, oni kupili cwiartke wodki wypili i doszlismy... jest godzina 21:30

za 30 min otwieraja eskulap... czekamy i widzimy znajomych.

  • Marihuana

pisało sie tutaj o różnych rodzajach fazy na MJ(wideo,teleport itp) to ja opisze moje fazowanie (zaznaczam że zioła sama natura-zero chemi) w ogóle na mnie MJ działa raczej z opóźnieniem(kilka minut) i pierwsze oznaki nadchoszącego sklepania to lekkie zaburzenia obrazu(coś strobopodobnego), i zaraz później zajebiste kolory i śmiech.

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Set: ciekawość, spokój, radość Setting: obwodnica na krańcu miasta, centrum miasta, dom znajomego, las i natura

Po smacznym i sytym obiedzie postanowiłem, że przekażę mojemu koledze jego 50 mg 4-HO-MET. Jako że proszek wyglądał apetycznie, czym prędzej zlizałem około 25 miligram tej zacnej substancji o godzinie 17, a resztę pieczołowicie spakowałem i uzbrojony w słuchawki oraz mp3 wyruszyłem w drogę.

  • Dekstrometorfan

Nazwa substancji: bromowodorek dekstrometorfanu (tussidex)

Poziom doświadczenia: zioło, lsd, speed, gałka, dxm, bieluń (sic!), tramal

Set & settings: wieczór ok. godziny 22, sam w pokoju, odpowiednia muzyka, niezłe samopoczucie.



Trip : Doświadczenie z DXM mam spore więc postanowiłem zarzucić troszke więcej niż zazwyczaj (zazwyczaj 900-990mg).