CBŚ rozbiło "alkoholowy" gang

Gang handlujący narkotykami i alkoholem rozbili policjanci z Centralnego Biura Śledczego w Krakowie. Przestępcy działali w Olkuszu i okolicach. Sprzedawali amfetaminę, ecstasy i marihuanę. Oprócz tego produkowali i sprzedawali podrabiany alkohol.

Anonim

Kategorie

Źródło

IAR

Odsłony

2372

Rozpracowywanie grupy trwało od kilku miesięcy. Już w październiku policjanci z Olkusza zatrzymali 11 osób, z których 10 trafiło do aresztu.

Teraz doszło do kolejnych zatrzymań - opowiada Katarzyna Cisło z biura prasowego małopolskiej policji. W odnalezionych przez funkcjonariuszy CBŚ magazynie i rozlewni koło Olkusza zastaliśmy 50-letniego mężczyznę - dodaje. W drugim pomieszczeniu podczas produkcji alkoholu złapano trzy osoby. Policjanci znaleźli 250 litrów spirytusu, puste butelki, naklejki i znaki akcyzy. Czterem zatrzymanym teraz osobom przedstawiono zarzuty produkowania i handlowania alkoholem.

Większość przestępców z rozbitego gangu jest znana policji. Mają już na koncie kary za handel narkotykami i alkoholem, rozboje i kradzieże.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

laszido (niezweryfikowany)
YO Ł
junior (niezweryfikowany)
mieszkańcy olkusza? jak to było? jestem ciekawy.... pozdro pomorze..
psychomaniak (niezweryfikowany)
jakie sa ceny alkoholu na nielegalu bo jestem nieobeznaby w tych klimatach u mnie tylkom zielone ale ostatnio zaczalem wiecej pic :)
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Set: Olbrzymie podniecenie na myśl o tym, że w końcu spróbuję psychodelika z prawdziwego zdarzenia. Bałam się jednak , że przeżycie prawdziwej psychodeli jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Setting: Zwykłe, piątkowe popołudnie, rodzice byli w domu, nawet z nimi rozmawiałam na fazie, ale nie narobiłam sobie lipy.

12:45 – Po powrocie ze szkoły zajrzałam na pocztę i spytałam, czy nie przyszła do mnie przesyłka. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu okazało się, że czeka na mnie list. Zapłaciłam i wypełniona radością wróciłam do domu.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

na tą podróż przygotowywałem się od długiego czasu, wstałem o godzinie 7.00 nic nie jadłem, umyłem się, założyłem czyste ubranie i poszedłem do piwnicy po "kapelusze wolności" , byłem bardzo pozytywnie nastawiony do tego dnia, wypoczęty, czyściutki za oknem super pogoda, mieszkanie posprzątane, czyli wszystko cud miód tylko kolega który przyszedł musiał szybko iść do domu :( grzyby już leżą na małym talerzyku, obok nich paczka laysów, kolega siedzi na fotelu i ogląda jakieś japońskie kreskówki :P wydawało mi się że tych grzybów jest bardzo mało, na początku miałem zjeść około 30 ale chuj zjadłem wszystko, bo myślałem że to mało, no to zaczynamy grzyby zjadłem na 2 podejścia zagryzając czipsami i zapijając wodą, spodziewałem się że będą niedobre ale w smaku nawet nawet tylko ziemia i trawa zgrzytająca w zębach (czytałem gdzieś że psylocybina dobrze rozpuszcza się w wodzie, więc wolałem nie ryzykować) trochę odrzucał ale gorsze rzeczy się jadło, no cóż teraz relaks i czekać na efekty :)

Już po około 15 min. wszystko wydawało się ciekawsze i obraz lekko falował było to bardzo przyjemne, z kolegą nadal oglądaliśmy japońskie kreskówki i śmialiśmy się jacy japońcy są pojebani żeby takie coś wymyślić :) 

po około 30 min. faza zaczęła się już porządnie rozkręcać, spanikowałem, kolega powiedział że niedługo musi spadać.

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Tripraport
  • Tytoń

Set: Trip z najlepszym przyjacielem (23 lata) oczekiwany przez cały weekend, pozytywne nastawienie na kolejne doświadczenie psychodeliczne, chęć wyłączenia się z życia codziennego i przeżycia czegoś wyjątkowego. Setting: Pokój przyjaciela, obrzeża dużego miasta, miejsce sprzyjające, w domu obecni rodzice przyjaciela. Chłodna noc nadchodzącej wiosny.

Słowo wstępu

Od dłuższego czasu będąc zachwycony klimatem psychodelików, pomimo niewielkiego doświadczenia ze względu na różnorodność, ale za to licznych spotkaniach z THC, postanowiłem opisać Wam moje ostatnie przeżycie z ową substancją.

  • Lophophora williamsii (meskalina)

Substancja i dawka: około 15 g suszonej skóry kaktusa San Pedro ( zawiera on meskalinę )





Około godziny 3 po południu zacząłem przygotowywać wywar. Zmieliłem w młynku do kawy 30 gramów suszonej skóry San Pedro ( w niej jet największe stężenie alkaloidów podobno ). Wrzucułem to do około 2 l gorącej wody, do całości wycisnąłem 3 cytryny. Wywar gotował się 6 godzin, straszliwie przy tym śmierdząc. Ciecz przefiltrowałem najsampierwej przez sitko, późnej przez watę. Odstawiłem do wystygnięcia.