Raport ten będzie zbiorem przemyśleń na temat momentu życia w jakim się znajduę. Jeżeli więc nie masz ochoty czytać smętów małego ćpunexa to w pełni to rozumiem.
Początek, rozwinięcie i zakończenie
Apple AirTag to niezwykle przydatny sklep. Okazał się na tyle pomocny, że zaczęły z niego korzystać amerykańskie oddziały antynarkotykowe.
Apple AirTag to niezwykle przydatny sklep. Okazał się na tyle pomocny, że zaczęły z niego korzystać amerykańskie oddziały antynarkotykowe.
Apple AirTag to proste, a zarazem przydatne urządzenie. Możemy je przypiąć do kluczy lub plecaka, aby później łatwo je odnaleźć, gdybyśmy je zgubili. Sprzęt chwalony jest za swoją precyzję. Ta jest na tyle dobra, że z Apple AirTag zaczęło korzystać DEA (Drug Enforcement Administration), czyli po prostu amerykańskie oddziały antynarkotykowe.
W maju zeszłego roku amerykańscy celnicy przejęli dwie paczki z Chin. W środku znaleźli maszyny, które służą do produkcji tabletek. O sprawie zostało poinformowane DEA, czyli amerykańskie oddziały antynarkotykowe. Agenci podejrzewali, że urządzenia będą wykorzystywane w sposób nielegalny. Dlatego też we wnętrzu maszyn umieścili Apple AirTag, aby precyzyjnie prześledzić ich trasę.
Dokumenty DEA nie precyzują, dlaczego zdecydowano się akurat na Apple AirTag, a nie klasyczny moduł GPS. Dowiadujemy się z nich tylko tyle, że urządzenie zostało wykorzystane, bo "dokładne informacje o lokalizacji [prasy do pigułek] pozwolą śledczym uzyskać dowody na to, gdzie takie osoby przechowują narkotyki i/lub dochody z narkotyków, skąd pozyskują substancje kontrolowane i gdzie jeszcze je rozprowadzają".
Jeden z byłych agentów DEA sugeruje, że Apple AirTag może być pewniejszym rozwiązaniem. Przyznał, że klasyczne moduły GPS, dostępne w arsenale policji i agentów, często zawodzą. Poza tym AirTag ma być trudniejsze do wyłapania w trakcie sprawdzania urządzenia. Natomiast sprawa maszyny do pigułek skończyła się zarzutami dla odbiorcy.
pozornie czysta bania, w domu
Raport ten będzie zbiorem przemyśleń na temat momentu życia w jakim się znajduę. Jeżeli więc nie masz ochoty czytać smętów małego ćpunexa to w pełni to rozumiem.
Początek, rozwinięcie i zakończenie
Nie planowałem tego kompletnie, do późnego wieczora nie wiedziałem w jaki sposób będzie mi dane spędzić dzisiejszą noc. Po 6 godzinach snu i całym dniu palenia skuna (łącznie ok 1g w godzinach 14-21). Ogólne samopoczucie - bardzo dobre. Czas i miejsce: 23:00, sam w domu.
Całkiem spontanicznie miałem okazje mieć trochę mefa. Moje podejście do walenia po nosie jest jednoznaczne — od zawsze mnie to brzydziło. Straciłem przez to bliskie mi osoby (one popłynęły z tematem). Parę lat temu koledzy sobie kupili matiego na spróbowanie. Kiedy dostali to do rąk, usłyszeli „do zobaczenia za pół godziny“. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, o co chodziło i co ich czeka. Po 30 minutach zadzwonili po drugie tyle. Taka wstępna anegdotka z życia.
Nazwa substancji: zolpidem
Doswiadczenie: thc, mdma, amfetamina, lsd, kokaina, aviomarin
set & setting: wypoczety, oczekiwalem halucynacji, jedzone u kolegi w domu