REKLAMA




Polityka ekstazy - Rozdział 21 - Rewolucja molekularna

Polityka ekstazy - Rozdział 21 - Rewolucja molekularna

REWOLUCJA MOLEKULARNA1

przekład: Robert Palusiński

Szczęśliwe myśli

Jestem szczęśliwy ponieważ uczestniczę dziś wieczorem w czymś, co jak przeczuwam jest historycznym spotkaniem rozsądnych i przepełnionych wizją przyszłości ludzi.

Jestem dziś szczęśliwy także z tego powodu, że moja przebywająca w Laredo w Teksasie, osiemnastoletnia córka, sądzona dzisiaj za marihuanę, otrzymała wyrok uniewinniający i nie pójdzie na 15 lat do więzienia. (Oklaski)

Pozdrowienia dla Allena Ginsberga

Mam więcej powodów, żeby być szczęśliwym człowiekiem. Dobrze, że Allen Ginsberg jest tutaj. Allen Ginsberg przyłączył się do nas podczas pierwszych dwóch, czy trzech miesięcy prowadzonych przez nas badań w 1960 r. i na równi z Aldousem Huxleyem, może być uważany za początkowego guru i architekta naszych prac. Spędził wiele godzin, przesiadując z nami i opowiadając o tym, czego się nauczył w Peru i o tym jak Curanderos przeprowadzają sesje yage. Opowiadał nam o narkotykowej scenie w Nowym Jorku, Berkeley i w Maroko. Allen jest chodzącą encyklopedią psychodelicznej wiedzy. Ponad wszystko, Allen natchnął nas odwagą - mówiąc nam, że nie ma się czego bać, stając na przeciw nieznanych wymiarów świadomości, które zostają otwarte za pomocą środków psychodelicznych.

Ukochany guru, pozdrawiam cię. (oklaski)

Jestem także zadowolony z tego, że przeniesiono tę konferencję z campusu Berkeley, do University Extension, tutaj w San Francisco. Wydaje się, że jest to odpowiednie miejsce.

Uniwersyteckie rozszerzenie i uniwersyteckie spięcie

Chciałbym pokrótce skomentować ten ruch, fragmentem wiedzy płynącej z moich komórek. Moje komórki mówią mi o tym, że na każdym poziomie energii, istnieje dialog pomiędzy strukturą i procesem, pomiędzy wolną energią, a organizacją, która kurczy lub kontroluje swobodny przepływ energii. Na każdym poziomie życia i na każdym poziomie energii konieczne jest istnienie nieustannego dialogu energi wzbierającej, dążącej do rozszerzenia - jeśli wolicie - i spięcia, kontroli. Najwidoczniej ten dialog istnieje nawet na poziomie University of California, gdzie zostaliśmy doprowadzeni do wniosku, że przeciwieństwem University Extension (rozszerzenie) jest University Contraction (skurcz spięcie).

Departament chemii wewnętrznej

Jednakowoż szanuję obie strony dialogu. Zarówno rozszerzenie, jak i spięcie, zarówno kontrola, jak i wolność, są niezbędne. Bez kontroli mamy chaos, bezprawie. Bez ekspansji, mamy strukturę robotów i śmierć. Jeżeli historia nauczyła nas czegokolwiek, to tego, że w każdym pokoleniu, narastająca energia rozwoju, napór młodej idei, łomocze w starzejącą się strukturę, a potem, niezmiennie, po jednym lub dwóch pokoleniach, staje się częścią starej, statycznej struktury. Dlatego też, przepowiadam, że w kolejnym pokoleniu, będziemy mieć po drugiej stronie zatoki, w Berkeley, wydział nauk psychodelicznych. Prawdopodobnie będzie tam dziekanat LSD. Gdy studenci będą wracać do domów na wakacje, Mama i Tata nie będą już pytać o to, "jakie książki czytaliście?", ale, Jakie zastosowaliście cząsteczki, żeby otworzyć Bibliotekę Kongresu wewnątrz waszego układu nerwowego?" Ale biurokratyczne wymogi nadal będą obecne. Będziesz musiał przejść test Marihuana 1A i 1B, żeby się zakwalifikować do w prowadzenia w LSD 101. W międzyczasie, wzdłuż Telegraph Avenue lub nad North Beach rozwinie się czarny rynek RNA i podnosić się będą głosy na alarm, że ten nowy instrument chemiczny przyspiesza świadomość, rozszerza pamięć, przyspiesza uczenie się.

Powtarza się ten sam cykl. Struktura przeciwko procesowi. Młodość przeciwko starości. W tym tygodniu bierzemy udział w bardzo starym rytuale.

Stary film - te same stare nadzieje, te same stare lęki

Od tysięcy lat, mężczyźni i kobiety organizowali spotkania, żeby robić dokładnie to samo, co my robimy tutaj w tym pomieszczeniu - aby badać świadomość. Jest to najstarszy przedmiot badań. Ile istnieje poziomów rzeczywistości? W jaki sposób możemy wydostać się poza symbole? Na przestrzeni dziejów, w każdym ludzkim szczepie istnieli ludzie specjalizujący się w tych zagadnieniach oraz całe plemię oczekujące jego odpowiedzi. Zawsze było pewne napięcie pomiędzy szamanem i prowadzącym wojny wodzem. Jestem pewien, że tajni agenci Rzymskich legionów, podkradali się do katakumb oczekując na początek psychodelicznego nabożeństwa. Narzędzia powodujące podłączenie, krzyż i kielich, były jak wiecie, w tamtych czasach nielegalne. Później tureccy Janczarzy spoglądali nerwowo na tańce sufickich derwiszów, gdy uruchamiali swój dopracowany i precyzyjny system osiągania "haju", polegający na wirującym wyjściu poza umysł, przy pomocy muzyki i tańca. Także papiescy kontrolerzy skręcali się w Rzymie, w czasach gdy Galileusz podłączał świat we Florencji za pomocą teleskopu. Jest to jedna z najstarszych gier w historii i czasami czuję się jakbym brał udział w jednym z tych bardzo starych, odtwarzanych późną nocą filmów. Ta sama obsada, te same debaty, te same lęki, te same nadzieje. Ale tutaj rozgrywamy nasz dramat, w nifortunnej scenografii - obszerny hali, wykonany z metalu. Reflektory i mikrofony. Z uwagi na podejmowany temat, byłoby łatwiej i mniej ortodoksyjnie, gdybyśmy się spotkali w małych grupach, na zboczu wzgórza, albo w jakimś świętym lesie.Mówienie o doświadczeniu psychodelicznym do psychodelicznych słuchaczy jest skomplikowanym zadaniem. Istnieje wiele poziomów świadomości i aktualnie, właśnie w tej chwili, poszczególni słuchacze wibrują na kilku różnych poziomach.

Wykład dla jednolitego audytorium jest prosty

Typowy, nie-psychodeliczny wykładowca musi martwić się jedynie o dwa poziomy świadomości. Jego zadaniem jest utrzymanie uwagi słuchaczy na poziomie logiki symboli. Łączy ze sobą jeden symbol po drugim. Jego głównym zadaniem jest stymulacja. Powstrzymanie słuchaczy przed po-padnięciem w najniższe poziomy świadomość: stupor lub sen. Wykładowca psychodeliczny stoi przed bardziej złożonym zadaniem. Gdy rozglądam się po tej sali, rodzą się we mnie podejrzenia, że niektórzy z was są z deczka ogłuszeni alkoholem. Jeżeli wypiliście dwa lub trzy drinki przed obiadem, to w pewnej chwili podczas mojego wykładu, gdy będę was bombardować symbolami, wasza uwaga zacznie się przytępiać, zaś wasze powieki nieco opadną.

Wielu z was jest pod wpływem kofeiny, wykazując gotowość do podążania za biegiem symboli.

Lecz podejrzewam, że niektórzy z was, znajdują się dzisiaj wieczorem na znacznie rozszerzonym poziomie świadomości.

w porównaniu do wykładu dla "podłączonego" audytorium

Jeżeli w ciągu ostatnich dwóch godzin paliliście marihuanę, będziecie słuchać nie tylko moich symboli. Wasze organy zmysłów zostały zintensyfikowane i rozszerzone, jesteście zatem także świadomi gry świateł, brzmienia głosu. Jesteście świadomi wielu zmysłowych sygnałów dochodzących z poza czystej sekwencji podmiotów i orzeczeń, które wyrzucam przed siebie w powietrze. Wśród grona słuchaczy, może się znaleźć ktoś taki, kto zadecyduje o tym, że spojrzysz mu w oczy - te najpotężniejsze mikroskopy - i stwierdzisz: "Dokąd ten koleś odjechał?" Być może braliście dzisiaj wieczór LSD i w tym przypadku moim zadaniem nie będzie bynajmniej obudzenie was, ale raczej nie zdołowanie was. Prowadząc odczyty dla psychodelicznych słuchaczy, często miałem takie doświadczenie, że gdy wędrowałem wzrokiem po sali, nagle natykałem się na dwie sfery, dwie głębie, dwa jeziora i zdawałem sobie sprawę z tego, że zaglądam do wewnątrz czyjegoś kodu genetycznego, że jestem odbierany nie poprzez symboliczny język człowieka, ani nie poprzez skomplikowany system organów zmysłów, ale przez wielość ewolucyjnych form życia - amebę, szaleńca, średniowiecznego świętego.

Kolejnym problemem w dziedzinie komunikowania się jest to, że mamy tutaj obecną sporą grupę profesjonalistów, oraz osoby w różnym wieku. Lista licznych dyscyplin biorących udział w tej konferencji, włączając w to młodzież i nie-profesjonalistów jest długa. Chciałbym być na tyle utalentowany, by mówić w sposób bezpośredni i nawiązać kontakt z obecnymi tutaj przedstawicielami reprezentującymi każdą grupę zawodową i społeczną. Taki jest mój cel. Lecz problem tkwi w tym, że mówicie tak wieloma dialektami.

Często czuję się w takiej sytuacji, niczym tłumacz ONZ próbujący przełożyć na wiele różnych poziomów, wysłaną przeze mnie wiadomość. Jeżeli w jakimś pokoju mówiłbym do młodych ludzi stosujących LSD, niemal cały przekaz zostałby odebrany. Mógłbym odczytać książkę telefoniczną San Francisco i przywitanoby to oklaskami.

Nie jest to tak bardzo odjechany pomysł, jak mogłoby się wydawać. Biała część część książki telefonicznej jest wizytówką i czaso-przestrzenną lokalizacją każdej gry w ego, w San Francisco, część żółta od Abbey Rent do Xeroxa, to opis całości rozgrywek społecznych i podłączone osoby, które słuchają tego prostego recitalu, złożonego z gam granych na różnych poziomach, otrzymają informację o całym przebiegu ewolucji w tym przypadku.

Tak więc nie martwię się o młodzież i osoby podłączone. Bardziej bym się przejmował obecnymi w tym pomieszczeniu stróżami prawa, których zadaniem jest odłączenie nas. Bardzo prawdopodobne, że jeszcze nigdy, na żadnym naukowym sympozjum nie było tylu obrońców prawa. Z jakiego powodu jest tutaj obecnych tylu tajnych agentów policji? Z pewnością nie przybyli tutaj po to, by ochraniać czyjąś własność, lub osoby zagrożone przez łagodnych ludzi, którzy są tutaj słuchaczami. Co jest tym zagrożeniem, które przyciągnęło policję? Być może jest tym niebezpieczeństwo płynące z nowych idei. Historia uczy nas o tym, że w innych czasach i w innych krajach, na spotkaniach, podczas których dyskutowano o ideach stanowiących wyzwanie dla klasy panującej, roiło się od policyjnych agentów. W jaki sposób, dyskusja o doświadczeniach psychodelicznych zagraża ludziom dzierżącym władzę w naszym kraju? Czy to dlatego, że marihuana, LSD i inne psychodeliczne dragi mogą zwiększyć indywidualną wolność?

Czyżby nasz rząd obawiał się wewnętrznej wolności? Proszę obecnych w tej sali agentów policji o słuchanie tego wykładu z otwartym umysłem. Możecie się dowiedzieć czegoś o przyszłości. Możecie się nawet przyłączyć do nas2.

Chciałbym pomówić o dwóch rzeczach

Po pierwsze, chcę mówić o anatomii i farmakologii świadomości. Niewielu jest Amerykanów, w wieku powyżej szesnastu lat, którzy nie stosowaliby jakichś środków zmieniających świadomość. Pozornie wszyscy zgadzamy się co do tego, że chemikalia mogą zmieniać świadomość, ale każdy z nas przejawia tendencję do preferowania któregoś z dragów, pomagającego mu w dojściu do ulubionego stanu świadomości. Straszliwe zaburzenia w komunikacji i porozumiewaniu się powstają w chwili, gdy użyjemy słowa "narkotyk". Narkotyk! Narkotyk! Ale co to jest ten "drag"? To mały czteroliterowy wybuch - DRAG! Czytając od tyłu, jest to "gard". To jedna z najpotężniejszych sylab współczesnej Ameryki. Dla wielu ludzi, dla większości osób po czterdziestce, słowo "drag" oznacza jedną z dwóch rzeczy: doktora - chorobę3. Lekarstwo-recepta-doktor-choroba-medycyna, kontrola-lekarz-choroba. Albo drag oznacza: narkotyk-zbrodnia-narkotyk, szatan-drag-orgia-narkotyk-zbrodnia. To są symbole, ale te symbole są potężne i nie wiem jak można je zmienić.

Odważna młodzież i zestrachani starsi

Bernie Ganser, reporter z Associated Press, opowiedział mi historię, która mnie zmartwiła. W lecącym tutaj samolocie, zdecydował się na przeprowadzenie małej ankiety. Poprosił stewardessę, by spytała pilotów, inne stewardessy i kilku pasażerów samolotu, o to, co sądzą o LSD i jakie chcieliby zadać pytania na konferencji poświęconej LSD. Pilot odesłał odpowiedź: "Jak się to podaje?". Główne kwestie poruszane przez osoby w wieku średnim, dotyczyły surowości stanowionego prawa, kontrolującego ten środek. Ale dla młodych ludzi słowo narkotyk oznacza coś całkiem innego. Jeżeli rzucisz młodemu człowiekowi hasło "drag", zapyta: "A który? Czy masz na myśli alkohol, który moi rodzice wlewają w siebie podczas każdego weekendu? Czy myślisz o heroinie - tym uzależniaczu? Czy chodzi ci o amfę, którą stosuję przed egzaminami? Czy też masz na myśli trawę, którą palimy z moją dziewczyną, idąc do łóżka?" Oczywiście słowo "drag", odnosi się do niezmierzonego zakresu ludzkich doświadczeń, od buddyjskiej rozpaczy uzależnionego narkomana, poprzez beznadzieję alkoholika do szerokiej różnorodności pozytywnych określeń: energia, zabawa, religijne objawienie, intensyfikacja wrażeń seksualnych, odlot estetyczny, ekstaza, przyspieszenie uczenia się, itd. Istnieje taki czynnik, który pozwala przewidzieć reakcję danej osoby na LSD i marihuanę. Jest to zmienna, która - o ile ją znamy - powie nam więcej od innych danych o reakcji danej osoby. Tym czynnikiem jest wiek.

Jakieś sześć tygodni temu, uczestniczyłem w programie radiowym w Bostonie. Przez jakiś czas mówiłem, a potem telefonowali ludzie z pytaniami. Do pewnego stopnia stacja cenzurowała telefony. Chcieli utrzymać równowagę pomiędzy negatywnymi i pozytywnymi pytaniami. Pierwszych dziesięciu rozmówców było ustosunkowanych pozytywnie. Byli to młodzi ludzie, którzy zadawali poważne, wesołe pytania o dawkach, filozofii wschodu, psychologii, farmakologii, o naukowych aspektach używania, itd. Jedynym wyjątkiem z tej dziesiątki, był indyjski filozof z Boston University, który spytał: "Co się, u diabła dzieje w tym kraju?". Na to pytanie nie potrafiłem udzielić odpowiedzi.

Ale później, po krótkiej przerwie, zaczęły się krytyczne i wrogie telefony. Różnica w wieku była bardzo oczywista. Strasznie przejęte i głęboko poważne, drżące głosy średniego-wieku, oraz staruszków oskarżały mnie o to, że jestem diabłem. Ojciec dziesięcioletniej dziewczynki, powiedział (chropawym i niewyraźnym od whisky głosem) że powinno się cofnąć licencję na prowadzenie stacji. Były to dość niesamowite chwile i po raz pierwszy, w ciągu sześciu lat prowadzonych przeze mnie prac nad środkami psychodelicznymi, poczułem wrażenie zwierzęcego strachu, przebiegającego po moich plecach jako reakcji na tę udrękę, panikę i złość, która rozbudziła się w tych starzejących się umysłach.

Niesamowita moc dragów

Dlaczego tyle strachu, troski i nadziei, koncentruje się wokół słowa "drag"? Chciałbym zaproponować kilka odpowiedzi.

Świadomość jest procesem biochemicznym Język naszego układu nerwowego, język naszych organów zmysłów, język naszych komórek, język naszego genetycznego kodu, język pamięci ma oparcie w chemii. Instynktownie wszyscy o tym wiemy. Gdzieś tam, głęboko w bankach pamięci DNA, żyje intuicyjna wiedza o tym, że związki chemiczne stanowią potęgę, że chemikalia mogą dokonywać zmian, że chemikalia są kluczem. Myślę, że nie jest przypadkiem, że tak wiele mitów przekazywanych z pokolenie na pokolenie, zawiera opowieść o magicznym napoju. Rzecz jasna mity są wiedzą komórkową. Zmieniają się symbole, upadają i powstają cywilizacje, ale tak długo, jak długo rodzaj ludzki będzie wyposażony w ten rodzaj ciała, żyjąc na tego rodzaju planecie, niektóre z mitów będą się pojawiać.

I wiele z nich dotyczy cudowności i magii świętych dragów. W którymś punkcie historycznych dociekań, pojawia się stara baba z napojem. Stary czarownik z eliksirem życia. Może to być także żaba, albo zwierzę lub wiedźma z kotłem, albo z owocem, warzywem, korzeniem, czy winem.

Następstwem tego jest fakt, że kontrola nad chemikaliami, które zmieniają stan umysłu, zawsze była źródłem napięć społecznych. Ten, kto sprawuje kontrolę nad zmieniającymi umysł chemikaliami, kontroluje świadomość. Ten kto włada chemikaliami, może zakręcić twoim umysłem, może zmienić twoją osobowość, może zmienić ciebie i twój obraz świata. Oto dlaczego, na przestrzeni dziejów, zawsze istniał ten rodzaj napięcia. Alchemik w swoim laboratorium, był źródłem zarówno olśnienia, jak i strachu. W tle dziejów, zawsze stoi człowiek potrafiący cię podłączyć. Starzejący się królowie Europy wysyłali ludzi z naczyniami, w poszukiwaniu eliksiru życia.

Każdy chce kontrolować LSD

W naszych czasach, najbardziej oczywistą rzeczą stało się to, że każdy chce przechwycić kontrolę nad LSD, by realizować swoje cele. Naukowcy będą mówić: "Tak, LSD jest obiecującym środkiem, ale niewątpliwie powinien należeć wyłącznie do badaczy". Lekarz powie: "Cóż, jako lekarz, mogę powiedzieć, że tylko zawodowi medycy mają odpowiednie doświadczenie i odpowiedni stopień odpowiedzialności, by przepisywać ten środek innym ludziom".

Potem wypowiedzą się ludzie religii (tysiące z nich zajmuje się badaniami, związanym ze środkami psychodelicznymi): "Nie ma wątpliwości, że doświadczenie psychodeliczne, jest zasadniczo doświadczeniem religijnym, ale martwię się o używającą LSD młodzież, ponieważ powinno się to stosować z bardzo poważnej i religijnej motywacji, w miejscu przeznaczonym dla tak świętego doświadczenia."

Ale hippisi popatrzą ze zdziwieniem na naukowców i stwierdzą: "Po co te próby opisów, badań, proroctwa i cały ten stuff? Człowieku, po prostu podłącz się! Ciesz się tym!"

Oczywiście nawet ludzie, którzy nie zamierzają używać LSD, pragną je kontrolować i chcą, żeby nikt inny go nie używał.

Około dwóch miesięcy temu, byłem w Waszyngtonie zeznawać przed komisją senacką. Przede mną zeznawał kapitan Trembly, szef biura narkotykowego sił policyjnych w Los Angeles. Kapitan Trembly jest dobrym i szczerym człowiekiem, ale nie ma pojęcia o czym mówi. Stanowi klasyczny przykład bariery w komunikacji pomiędzy pokoleniami. Pozwólcie mi przedstawić trzy przykłady ilustrujące załamanie się możności porozumienia pomiędzy pokoleniami.

Czy powiedział pan: dać swojej matce LSD?

Przyjechałem do Waszyngtonu, specjalnie z tej okazji wraz z moimi nastoletnimi dziećmi. Kapitan Trembly opowiadał historię o dziwacznym i niebezpiecznym doświadczeniu LSD, które przebiegało mniej więcej tak: "!8 lutego, nasi agenci aresztowali siedmioro nastolatków, biorących LSD. Zabraliśmy ich na posterunek. Jedna piętnastoletnia dziewczyna chciała iść do domu, żeby dać swojej matce LSD w filiżance kawy, aby dzięki temu, mogły osiągnąć wyższy stopień porozumienia". MATKA! NARKOTYK! Senator Dodd popatrzył z rozdziawioną gębą na senatora Kennedy\'ego. ??"Czy pan powiedział Dać narkotyk swojej matce???" Drag. Narkotyk. Szpryca. Doktor. Choroba. Narkotyk. Popatrzyłem na mojego syna i na córkę i pokiwaliśmy głowami. Osoba, która ma pozytywne doświadczenie LSD, w sposób naturalny chce się nim podzielić z ukochanymi osobami. To oczywiste, że ta córka chce podłączyć swoją mamę.

W obronie zjadanej kory drzewa

Kapitan Trembly opowiedział drugą historię. Mówił o swoich agentach, którzy aresztowali dwóch mężczyzn na trawniku w Hollywood. Jedli oni trawę i korę z drzewa. Senator Dodd powiedział: "Jedząc trawę! Korę z drzewa!" Kapitan Trembly odrzekł: "Tak, a jeden z nich uczył się w Princeton." Cóż, wiem że dla każdego z tych, którzy nie brali LSD, brzmi to całkiem dziwacznie. Myślicie o tych dwóch facetach jak nożem i widelcem wsuwają na obiad trawę i korę. Jednakże, każdy kto porozumiewał się ze swoimi komórkami, zdaje sobie sprwę z tego, że z punktu widzenia kodu DNA pomysł zjadania mięsa jest prawdziwą fanaberią, która rozwinęła się dopiero w ostatnich kilkuset pokoleniach, i że kod DNA zaprojektował każdą z twoich komórek, jako zjadacza kory i trawy na przestrzeni milionów pokoleń, plastikowe steki z Safeway\'a nadal nie znajdują zrozumienia wśród moich komórek. Bardzo często w czasie sesji LSD, zdarza się że ktoś bierze kwiat, trawę, korę, żuje je z refleksją pozwalającą na nowo przeżywać odległą przeszłość. Wygląda to dziwacznie, lecz ma to wielkie znaczenie dla waszych komórek.

Policja wchodzi w posiadanie dragów

Potem kapitan Trembly zrobił trzecią, niezwykle interesującą rzecz. Wydobył ze swojej torby butelkę i powiedział: "To jest LSD". Może niektórzy z was widzieli zrobioną przez UPI, krążącą w mass-mediach, fotografię. Gdy to uczynił, zacząłem się nad tym zastanawiać. W istocie rzeczy, kapitan Trembly był jedyną osobą w tym pomieszczeniu, która zgodnie z prawem mogła sobie na to pozwolić. Nie było tam lekarzy, którzy uprzednio otrzymali specjalne zezwolenie z ministerstwa zdrowia, na stosowanie LSD w szpitalach psychiatrycznych, za rzecz jasna rządowe pieniądze. Nie było tam nikogo, kto miałby prawo stanąć tam i trzymać tę butlę. Nie mógłby tego zrobić senator Dodd. Nawet senator Kennedy! Władza policji!

Wszystko, co zmienia świadomość jest zagrożeniem dla ustanowionego porządku. W tym temacie są zgodni politycy wszystkich orientacji. To jedyne miejsce, gdzie możesz spotkać Johna Birchera głosującego ramię, w ramię z komunistami. To jedyne miejsce, gdzie lewica jest zgodna z prawicą. Wszystko co mogłoby rozszerzyć świadomość należy zlikwidować! Z tym dziwnym fenomenem spotkaliście się w Kaliforni, gdzie zarówno gubernator Brown, jak i Ronald Reagan ścigali się o pierwsze miejsce w wyścigu do zlikwidowania naszego klucza do duchowych doświadczeń.

Chemikalia są kluczami do zmiany świadomości

Zanim zrozumiemy, czy też będziemy dyskutować o polityce ekstazy, musicie zrozumieć anatomię i farmakologię różnych poziomów świadomości. Świadomość jest energią odbieraną i odczytywaną przez strukturę. Istnieje tyle różnych poziomów świadomości, ile istnieje anatomicznych struktur w ciele człowieka, przystosowanych do odbierania i dekodowania energii. Jako że świadomość jest procesem biochemicznym, związki chemiczne stanowią klucze do rónych poziomów Świadomości.

Jest to oszałamiające odkrycie ery psychodelicznej. Istnieje tyle odrębnych poziomów świadomości, ile jest neuronowych, anatomicznych, komórkowych, subkomórkowych struktur w ciele człowieka. A chemikalia je podłączają.

Doświadczenie mistyczno-wizyjne, nie musi być dłużej niewypowiedziane i nieopisywalne. Świadomość (energia) bazuje na strukturze fizycznej i fizjologicznej4.

Eksplozja ery psychodelicznej jest bezpośrednio zbieżna z wielowymiarową ekspansją nauki zewnętrznej. Pięćset lat temu człowiek postrzegał świat zewnętrzny w sposób jednowymiarowy - makroskopowy świat widziany gołym okiem, dość jasno widziany, lub zaciemniony przez mgłę lub dym. Potem wynalazek szkła powiększającego doprowadził do spostrzeżenia nowych poziomów rzeczywistości. Każde kolejne powiększenie struktury wymagało wykształcenia nowej dziedziny nauki, nowego języka, który by sprostał nowemu poziomowi rzeczywistości (formaknie niedostępnemu dla gołego oka). Mikroskop, teleskop, mikroskop elektronowy, radioteleskop.

Chemiczne związki psychodeliczne spełniają dokładnie tę samą funkcję w badaniu wewnętrznych wizji. Każda klasa dragów ześrodkowuje świadomość na kolejnym, nowym poziomie energii. Każdy z poziomów - dragów, definiuje nowy rodzaj nauki i wymaga nowego języka5.

We wcześniejszym rozdziale zasugerowałem istnienie 7 szerokich poziomów świadomości, na każdy z nich naprowadzają nas specyficzne chemikalia i każdy koncentruje się na wewnętrznych strukturach ciała.

1. Solarny (dusza): Świadomość wymiany energii pomiędzy strukturami molekularnymi wewnątrz komórek - zostaje uruchomiony przez duże dawki (300 gamma) LSD.

2. Komórkowy: Świadomość wymiany energii wewnątrz komórki - zostaje uruchomiony dzięki średnim dawkom LSD, duże dawki meskaliny, pejotlu, psylocybiny.

3. Somatyczny: Świadomość wymiany energii wewnątrz splotów nerwowych, pośredniczących w systemie organów - zostaje uruchamiany przez średnie dawki meskaliny, psylocybiny, małe dawki LSD, duże dawki haszyszu.

4. Sensoryczny: Świadomość przemian energii w systemach dokrewnych i sieciach neuronowych, odczuwana przy pomocy organów zmysłów - zostaje uruchomiony przy pomocy marihuany.

5. Symboliczny: Świadomość wymiany energii w układach dokrewnych i ośrodkach korowych, pośredniczących w uwarunkowanych sposobach uczenia się - zostaje uruchomiony przez serotoninę, kofeinę, herbatę, nikotynę, metaamfetaminy.

6. Stuporu: Świadomość wymiany energii w systemie dokrewnym i ośrodkach podkorowych, pośredniczących w uczuciach i emocjach - zostaje uruchomiony przez alkohol.

7. Cisza - sen: Stan nieświadomości uruchamiany przez związki chemiczne (narkotyki - opiaty, środki nasenne i znieczulające), które wpływają na system dokrewny i ośrodki podkorowe, wywołując sen i śpiączkę.

Dzięki temu można zdefiniować siedem dziedzin nauki, wchodzących w skład psychologii psychodelicznej:

1. Psychologię molekularną (psychofizykę)

2. Psychologię komórkową (psychobiologię)

3. Psychologię somatyczną (psychofizjologię)

4. Psychologię sensoryczna (fizjologia zmysłów)

5. Psychologię uczenia się (psychoinżynierię)

6. Psychologię emocji (psychopolitykę)

7. Psychologię nieświadomości (psychoanestezjologię, psychoeschatologię)

Te poziomy świadomości oraz relacje pomiędzy poszczególnymi dragami i każdym poziomem świadomości, są oczywiście hipotetyczne. Psychodeliczna farmakologia i neurologia psychodeliczna wyklarują i skorygują te domysły. Wartością tych hipotez jest to, iż są one sformułowane w konkretnym, technicznym, obiektywnym języku. Weźmy na przykład stwierdzenie: "Marihuana zmienia biochemię splotów nerwowych, pośredniczących pomiędzy organami zmysłów". Jest to stwierdzenie heurystyczne, sugeruje specyficzny dobór eksperymentów. Mój język i hipotezy są nadrzędne względem aktualnego języka psychofarmakologii, który ugrzązł w moczarach pseudonaukowych abstrakcji, takich jak: "Marihuana jest intoksykan-tem" lub "Cannabis należy do euforiantów".

Nie dbam o to, czy moje hipotezy zostaną potwierdzone. Zależy mi na tym, aby farmakolodzy i neurolodzy porzucili swoje przesądy, język moralitetów i żeby zaczęli badać specyficzne relacje pomiędzy ośrodkami neuronowymi, a psychodelicznymi dragami.

Nie jest moim zadaniem stwierdzać, co jest "właściwe", ale stworzyć takie warunki, aby właściwe gałęzie wiedzy, z odpowiednio zadowalającym wyposażeniem lingwistycznym, mogły opisywać wydarzenia zewnętrzne, odpowiadające systematycznym odkryciom wewnętrznych przestrzeni.

W niedalekiej przyszłości, każda z tych psychodelicznych dziedzin wiedzy stanie się złożoną nauką i potrzebować będzie tylu naukowców, techników i nauczycieli, ile mamy dzisiaj biologów, fizyków, inżynierów.

Psychologia molekularna, badająca interakcje pomiędzy układem nerwowym i wydarzeniami cząsteczkowymi we wnętrzu ciała, stanie się równie ważna jak fizyka.

Każda z tych siedmiu klas badawczych poszukiwań, w oczywisty sposób, będzie się dzielić na podgrupy. Na przykład psychologia sensoryczna zawierać będzie następujące działy:

psychodeliczno - optyczny

psychodeliczno - akustyczny

psychodeliczno - zręcznościowy

psychodeliczno - węchowy

psychodeliczno - smakowy

psychodeliczno - ruchowy

Studenci będą się specjalizować w tych dziedzinach. Powstanie ogromny przemysł wytwarzający precyzyjnie określone rodzaje energii zewnętrznych, potrzebnych do kształcenia organów zmysłów podłączonego społeczeństwa.

Aktualnie, w naszym prymitywnym kraju posiadamy przemysł przeznaczony do produkcji środków wytwarzających stan świadomości na poziomie 6: emocjonalnego stuporu. Przemysł spirytusowy zajmuje się wytwarzaniem chemikaliów, po czym sponsoruje odpowiadające mu formy sztuki - widowiska w TV, które są perfekcyjnie dostrojone do emocjonalnego stuporu. Pełne agresji zawody sportowe i spektakle polityczne stanowią rodzaj sztuki dostosowany do 6 (stupor) poziomu świadomości. Gwarantuje się konsumentowi show wypełniony przemocą: upojne sadystyczne Wiktorie dla zwycięzców, masochizm dla przegranych, kolejne, uniwersalne piwko.

Czyżby było zatem tak trudno przewidzieć, że w niedalekiej przyszłości, wart miliard dolarów przemysł marihuanowy, będzie sponsorował wydarzenia kulturalne stymulujące i koordynujące 4 poziom świadomości zmysłowej? Konsument-zmysłowiec, zapali sobie i zostanie zaproszony do mul-timedialnego przedstawienia telewizyjnego, prezentującego model erotycz-no-medytacyjnego-Zen, zaprojektowanego dla odbiorcy na 4 poziomie.

Komórkowy poziom świadomości, podsłuchujący 2-miliardo-letni bank pamięci DNA, będzie wymagał najbardziej złożonej formy wyzwania intelektualnego, tudzież artystycznych kreacji. Połykasz pigułkę wyrzucającą cię na 2 poziom, podłączasz się do genetycznej pamięci i wyruszasz w rein-karnacyjny trip pod przewodnictwem, troskliwie opracowanego, multikanałowego, multisensorycznego przedstawienia MV (multiwizji), sponsorowanego oczywiście przez Minnesota Mescaline Company.

Każdy poziom świadomości, będzie wymagał swoje formy sztuki. 7 sztuk pięknych przyszłości, to:

1. Sztuka soletyczna - dramat atomowo-nuklearny

2. Sztuka genetyczna - dramat ewolucyjny

3. Sztuka somato-estetyczna - dramat cielesny

4. Sztuka estetyczna (erotyczna) - dramat zmysłowy

5. Sztuka ascetyczna - dramat intelektualny

6. Sztuka atletyczna - dramat emocjonalny

7. Sztuka anestezyjna - dramat ucieczki

Nauka psychodeliczna

Przez następnych kilkaset lat, znaczna część aktywności człowieka będzie polegać na naukowej eksploracji i edukacji wewnątrz wielu nowych wszechświatów świadomości, które zostaną otworzone za pomocą środków psychodelicznych. Wewnętrzna fabryka człowieka, jego wilgotne obszary komórek, jego 2-miliardo-letnie rozwijające się wzory, są w tym samym stopniu złożone, co świat zewnętrzny.

Instrumenty wewnętrznych odkryć zadziałają tak, jak ongiś zrewolucjonizowały społeczeństwa przyrządy, służące do odkrywania świata zewnętrznego.

Praca z psychodelikami

Kluczem w koncepcji rewolucji psychodelicznej jest praca, praca ekstatyczna. Ten punkt zasadniczy jest pomijany w równym stopniu przez entuzjastów LSD - acidhead\'ów, jak i przez zastraszonych mieszczuchów, przy czym obie grupy szkalują się argumentami zawierającymi oskarżenia o próby ucieczki i zażywania wyuzdanych przyjemności.

Starożytny paradoks wciąż jest w mocy. Im większa wolność, tym większa odpowiedzialność. Im więcej zostaje uwolnionej energii, tym więcej jest potrzebnych struktur.

Środki psychodeliczne wymagają znacznie więcej zdyscyplinowania i wiedzy technicznej, niż odłączające cię dragi.

Narkotyki są dragami ucieczki. Nie wymagają zdyscyplinowanego treningu. Każdy może strzelić sobie działkę i zapaść w drzemkę. Narkotyki zawiązują oczy.

Alkohol wymaga niewielkich przygotowań. Każdy dowiaduje się bardzo szybko, czego może oczekiwać od stanu upicia się, dokąd zabiera go ten stan. Każdy rozwija w sobie repertuar prymitywnych emocji, związanych z jego sposobem picia. W każdym przypadku, po wypiciu kwarty (0,9l) whiskey padasz pod stół. W Stanach Zjednoczonych jest 7 milionów alkoholików i jeszcze następne 14 milionów wprowadzających się każdego wieczora w emocjonalny stupor. Alkohol jest jak okulary przeciwsłoneczne. Do używania kawy, herbaty, nikotyny, metaamfetaminy6 nie potrzeba treningu. Te środki dostarczają dodatkowej energii do rozgrywania swojej socjalnej partii szachów, uwarunkowanej presją kary i nagrody. Poważne nadużywanie tych stymulantów wytwarza roztrzepany, pełen poirytowania stan lekkiej paranoi. Opita kawą, paląca jednego za drugim papierosa, domowa gospodyni przemierza podłogę, kręcąc się i obracając czarnym kłębkiem swoich mentalnych marionetek. "Speedy" poganiają coraz szybciej załadowaną ciężarówkę umysłu, prędzej i prędzej, zatłoczonymi autostradami do kolejnego opustoszałego miasta.

Trening marihuany

Marihuana wymaga intensywnego treningu. Od trawy nie dostaniesz automatycznego, chemicznego "kopa". Stan po marihuanie - haj - powoduje subtelne współbrzmienie pomiędzy "podłączonym" organem zmysłu i bombardującymi go z zewnątrz bodźcami. Żeby nauczyć jak używać marihuany, musisz nauczyć się używania swoich organów zmysłów. Żeby słuchać muzyki pod wpływem trawy, musisz odbyć trening równie długi, jak czas potrzebny do zrozumienia i zbudowania audio-systemu hi-fi.

Niewiele niepalących trawy osób, pojmuje konieczność treningu zmysłów, niezbędnego do dogłębnego poznania tego środka.

Dla przeciętnego dorosłego, organy zmysłów są biorącymi udział w grze kamerami, pomagającymi w wybieraniu i przestawianiu pionków na szachownicy. Oko jest po prostu stworzone do czytania gazet, a ucho służy oczywiście do słuchania wiadomości płynących z telefonu. Będący w zaniku zmysł smaku, podłączono do programu ładowania baterii robota. Ciało jest wyłącznie maszyną, pozwalającą przemieszczać się zgodnie z regułami określonymi dla pionków szachowych, co w sumie wypełnia twój cały symboliczny dzień.

Z neurologicznego punktu widzenia, oko jest wielowarstwowym trzęsawiskiem milionów, setek milionów słupków i pręcików, z których każdy jest wyposażony w odbiornik fal światła, rozpalający się orgiastyczną feerią po dotarciu doń uderzenia świetlnej fali. Nigdy nie widzisz jakiejś "rzeczy" lub obiektu. Z punktu widzenia twojej siatkówki, istnieje tylko światło odbijające się od mojej twarzy, od mikrofonu, od tablicy. Światło! Światło wpadające na siatkówkę twojego oka, w miękkie, nagie bagnp słupków i pręcików, z szybkością 300000 km na sekundę! Uaau!

Oto dlaczego artyści lubią używać trawy. Ponieważ widzą nie tylko rzeczy. Są świadomi i uwrażliwieni na tę grę światła. Jedną z pierwszych reakcji podczas doświadczenia psychodelicznego jest: "Dlaczego kolory są takie jaskrawe! Wydaje się, jakby ożył świat! To żyje! To jest żywe!" Cóż, oczywiście, że to jest żywe. Twoje oko wie o tym przez cały czas. To jest żywe, ponieważ to nic innego niż czysta energia światła, która rozbija się na twojej siatkówce. Ci z was, którzy widzieli psychodeliczny show światła, mają jakieś pojęcie czym jest doświadczenie psychodelicznego widzenia. Nie jest to po prostu sekwencja, następujących po sobie oschłych symboli, ale powódź, Niagara energii świetlnej.

Człowiek nigdy nie stworzy tak delikatnego i skomplikowanego instrumentu optycznego, jakim jest siatkówka oka. Pytanie, czy możemy nauczyć się sposobu jej używania, staje się wyzwaniem. To samo odnosi się do ucha. To samo jest prawdą w stosunku do wszystkich organów zmysłów. W rzeczywistości ciało człowieka jest zbiorem miliardów gotowych do nastawienia kamer, gotowych do podłączenia, do zaistnienia w harmonii i symfonii pod batutą zręcznego użytkownika tej maszyny. Jestem przekonany, że niewiele osób w Stanach Zjednoczonych wie jak używać marihuany.

Używanie zmysłów lub rozszerzenie zmysłów stanowi szok dla naszej purytańskiej, amerykańskiej kultury. Jesteśmy ludźmi pruderyjnymi. Wielu Amerykanów może zdziwić fakt, że trening zmysłów był przez wiele tysięcy lat główną techniką duchową w niemal wszystkich religiach świata. Jeżeli stwierdzenie, że droga do Boga wiedzie poprzez zmysły, brzmi dla was obco - pomyślcie o gotyckich katedrach. Rozważcie kolejność odczuć, jakich doświadczał człowiek średniowiecza, wchodząc do gotyckiej katedry - tego znakomitego narzędzia pomagającego podłączać się. Najpierw kierował swój wzrok na rozetę, rodzaj mandali. Potem, w jego receptorach węchowych eksplodował - niczym granat w nosie - zapach kadzidła, niosąc przesłanie: to nie jest jedzenie, chłopcze, to już nie interesy, to zapach Boga. Określone zmiany postawy ciała - mudry, pokłony, czy gest modlitwy, są ruchowym znakiem wskazującym na to, że zbierasz swoje zmysłowe energie, by spojrzeć do wewnątrz. Chorały Gregoriańskie podobnie jak klasyczna muzyka religijna Indii i Persji, przypominają ci swoim brzmieniem, że to już nie jest proces codziennych gier. Że zmierzasz do wewnątrz. Jeżeli was dziwi to, że marihuana może być uważana za klucz do duchowych doświadczeń, nie zapominajcie o tym, że obecnie 200 milionów ludzi na świecie stosuje regularnie marihuanę do celów religijnych lub w celu odnalezienia pogody ducha.

Na gruncie optycznych metafor, marihuana jest niczym korekcyjne soczewki, przywracające ostrość widzenia, czystą ogniskową.

Dyscyplina somatycznej ekstazy

Im dalej posuwamy się wzdłuż psycho-chemicznego kontinuum, (począwszy od stanu narkozy) tym większy jest wymagany stopień wytrenowania. Zatem dragi podłączjące nas do somatycznego poziomu świadomości (poziom 3), wymagają większego nakładu psychodelicznej pracy od marihuany (poziom 4).

Haszysz, MDA, średnie dawki meskaliny i psylocybiny, otwierają świadomość na przekaz płynący z autonomicznego układu nerwowego, na sygnały z organów i centrów tkanek umiejscowionych wewnątrz ciała.

Przeciętny człowiek Zachodu jest świadom wyłącznie najdonioślejszych informacji alarmowych ze swego wnętrza. Głód! Ból! Duszności! Podobnie zachodnia psychologia, ignoruje długą tradycję empirycznych badań somatyki psychodelicznej, stworzoną przez psychologów wschodu. Naukowcy tantryczni (hinduistyczni i buddyjscy) od tysięcy lat opisywali i diagnozowali wrażenia somatyczne. Obszerne i bardzo dokładne podręczniki uczą dziedziny somatycznej ekstazy. Tantrycy nazywają centra świadomości cielesnej czakrami. Studentów naucza się metod podłączania się do tego poziomu świadomości oraz języka kolorów, dźwięku, postaw i symboli pozwalających przekazywać spostrzeżenia.

Nowoczesna neurologia potwierdza psychodeliczno-naukowe odkrycia Tantryków. W trakcie medytacji nad autonomicznym układem nerwowym mózg jest w stałym kontakcie z wydarzeniami somatycznymi. Wasz mózg, z sekundy na sekundę odbiera telegraficzne wiadomości, płynące z układu krążenia i oddychania. Na ironię zakrawa fakt, że wymagamy zewnętrznych badań przeprowadzanych przez lekarzy, by mogli odgadywać diagnozy dawno postawione przez nasze mózgi.

Całkiem możliwe, że w następnej dekadzie, "podłączeni" lekarze będą podawać pacjentom psychodeliki trzeciego poziomu (jak haszysz), tłumacząc im przy tym, w jaki sposób mogą sami zdiagnozować swoje dolegliwości.

Najwyższy odlot wymaga największej pracy

Zmysłowy poziom świadomości jest ograniczony do kilku organów zmysłów, za pomocą których człowiek nieporadnie kontaktuje się z zewnętrznym światem. Somatyczny poziom świadomości jest ograniczony do organów i centrów tkankowych ciała.

Komórkowy poziom świadomości wpycha człowieka w kontakt z łańcuchem DNA, który sięga początków życia. Człowiek ma możliwość, podsłuchiwania nieprzerwanego łańcucha ewolucji, rozszyfrowywania fragmentów spiralnego planu. Większość ludzi biorących duże dawki meskaliny lub średnie ilości LSD wskoczyło do wewnątrz ciągu reinkarnacji. Oddźwiękiem na to doświadczenie jest z reguły pełna respektu cześć, wyrażana w niejasnych i niewyraźnych kategoriach religijnych: "Wszyscy jesteśmy jednym!" "Wszyscy jesteśmy liśćmi na drzewie życia!"

Niewielu hipisów zrozumiało genetyczne implikacje tego doświadczenia, nie zdając sobie sprawy z tego, że zaczęła się nowa era wewnętrznej paleontologii i ekstatycznej archeologii.

Gdy słyszę przerażone spekulacje na temat tego, w jaki sposób człowiek spożytkuje wolny czas, w dobie automatyzacji, to wołam na alarm. Odtworżenie genetycznych wspomnień, zagrzebanych w miriadach wielopajęczastych tworów RNA-DNA, będzie głównym, intelektualno-ekstatycznym zadaniem przyszłości. W ciągu stulecia nadejdzie taki czas, gdy człowiekiem wykształconym będzie ten, kto wie kim jest i skąd przychodzi. Ta wiedza będzie oparta na bazie bezpośredniego doświadczenia psychodelicznego.

Psychodeliki poziomu 2 są mikroskopami biologii wnętrza.

Użycie dragów poziomu 1: LSD i STP, pozwala zaznajomić się z zaawansowaną fizyką nuklearną. Chociaż niemal każdy, kto spożywa 500 gamma LSD dostaje się na poziom wizji solarnych, to prawdopodobnie tylko jedna osoba na tysiąc posiada dostateczną pilność i odwagę do zrozumienia i kontroli wewnętrznego rozszczepienia atomu, inicjowanego przez cudowny związek chemiczny. LSD jest elektronowym mikroskopem psychologii.

Społeczna gra w: "Mój Bóg jest lepszy od twojego Boga"

Jednym z nieznośnych problemów socjalnych, pojawiających się podczas ekspansji i eksploracji świadomości jest to, że każdy ma swój ulubiony poziom świadomości. Umieszcza się wówczas Boga i wszystkie cnoty na preferowanym poziomie świadomości. Narkoman zrobi to na poziomie kompletnej pustki. Osoba uzależniona od symboli ulokuje Boga i znaczenie wszystkich rzeczy w centrum swojej mentalnej szachownicy.

Wiele religii zostało zbudowanych na objawieniach płynących ze zmysłowego poziomu świadomości. Niektóre formy Zen, Hinduskiej i Tybetańskiej Tantry, wczesne Chrześcijaństwo ze szczerością i naukowym podejściem używały zmysłów, by znaleźć boskość i wewnętrzne znaczenie. I większość tych poszukiwaczy Boga, krytykowało, potępiało i więziło tych, którzy nie stosowali ich ulubionej metody podłączenia się.

Oczywiście klasyczny Buddysta powie szczerze i dobitnie, iż nie jest on zainteresowany zmysłami, nie interesesuje go gra w symbole, nie interesuje się komórkową transformacją kodu DNA i tym długim, powtarzającym się wirem ciał. On chce wyzwolić się z koła życia i śmierci. Celem Buddysty jest białe światło pustki, poziom l, pełen ciszy stan preorganiczny, poprzedzający życie.

Gra w "Białe światło pustki"

Kiedyś mieliśmy centrum treningowe w Meksyku. Używaliśmy wówczas jako psychodelicznej mapy, buddyjskiego tekstu pt.: Tybetańska księga śmierci. Celem gry było przemieszczenie się ze stanu stuporu, poprzez symbole, zmysły, komórki, do końcowego stadium - białego światła pustki. Postąpiliśmy tak, jak zwykli postępować w takich przypadkach normalni ludzie - ustanowiliśmy zhierarchizowaną grę. Pojawiły się wszystkie rodzaje indywidualnego współzawodnictwa i rozróżnień. "Podczas ostatniej sesji, przebywałem przez trzy godziny w białym świetle". "Och, a tobie się to w ogóle nie udało?"

Jesteśmy gatunkiem obdarowanym i wyposażonym w niewiarygodnie delikatną maszynerię, która zawiera w sobie rozwijany przez 2 miliardy lat kod DNA, przy czym żyjemy na planecie emanującej wokół nas ogromną gamę energii, światła, dźwięków, chemikaliów. Wydaje mi się, że celem edukacji człowieka jest nauczyć się sposobu używania wszystkich poziomów świadomości, tak jak osoba uzbrojona w optyczne szkła, potrafi przesunąć ogniskową od ciemnych okularów, poprzez mikroskop komórkowy, do mikroskopu elektronowego, który redukuje wszystko do tańczącej mozaiki wibracji, po czym wślizgnie się w swoje korekcyjne soczewki i pojedzie do domu.

Bądźcie bardzo ostrożni z umieszczaniem dobra lub Boga, właściwego lub niewłaściwego, legalnego lub nielegalnego, na którymś z waszych ulubionych poziomów świadomości.

Polityka ekstazy

Ta wzmianka o dobru, właściwości i legalności, doprowadziła mnie do końcowej części mojego eseju - polityki ekstazy.

Żeby zrozumieć obecne kontrowersje wokół LSD i marihuany, musicie zdać sobie z tego sprawę, że znajdujemy się dokładnie w środku najbardziej zdumiewającego społecznego fenomenu: religijnego renesansu. Doświadczenie LSD jest, a doświadczenie marihuany może być, głęboko duchowym przeżyciem. Odlot po LSD jest ekstazą duchową. LSD - trip jest religijną pielgrzymką. Ryzyko związane z LSD, jest tym samym ryzykiem przed jakim od tysięcy lat stali ludzie, chcący zbadać obszary leżące poza ich umysłami. Psychoza po LSD, jest dezorientacją religijną, ontologicznym strapieniem, kryzysem duchowym. Co jest rzeczywiste? Kim jestem? Do czego przynależę? Co jest rzeczywistym poziomem energii? Czy mogę się cofnąć? Czy powinienem się cofnąć? Czy powinienem iść naprzód? Jak wielu z was może odpowiedzieć na te pytania?

Kiedy słyszycie albo czytacie ponure doniesienia opisujące psychozy po LSD, pamiętajcie o tych hipotezach. To może być patologia, ale może być to także boskie szaleństwo.

Podłącz się, dostrój się, odpadnij

Moja rada dla ludu Ameryki brzmi dzisiaj następująco: jeżeli poważnie traktujecie grę w życie, jeżeli poważnie traktujecie swój układ nerwowy, jeżeli poważnie traktujecie wasze organy zmysłów, jeżeli bierzecie na poważnie procesy energii, musicie się podłączyć, dostroić i odpaść.

Podłączenie się

Przez "podłączenie się" rozumiem pozostawanie w kontakcie z waszymi organami zmysłów (nie, jako instrumenty używane w jakichś świeckich rozgrywkach, ale jako kamery kontaktujące cię z obecnymi wkoło wibrującymi energiami). Pozostawanie w kontakcie z waszą wiedzą komórkową. Pozostawanie w kontakcie z wewnętrznym wszechświatem. Jedyną drogą na zewnątrz jest wnętrze. A drogą do zdobycia wewnętrznej wiedzy jest podłączenie się.

Podłączenie się nie jest takie łatwe. Po pierwsz wymaga odwagi do wyjścia poza umysł. Psychodeliczna joga jest najcięższą i najbardziej wymagającą ze wszystkich jog. Pozostawanie w kręgu uzależnień, w nabytym systemie symboli jest proste. Rozszerzając z roku na rok swój system symboli, poprzez stwarzanie kilku kolejnych odruchów warunkowych, uczenie się kilku nowych słów, kilku nowych technicznych umiejętności każdego roku, powiesz sobie: "Rozwijam się. Pobieram nauki." Ale nadal pozostaniesz spętany symbolami. Psychodeliczna droga do boskości, ani nie jest wspaniała, ani łatwa. Jak już wcześniej powiedziałem, nawet używanie marihuany w celu nauczenia się stosowania organów zmysłów, jest dziedziną ścisłą. Dyscyplina LSD jest bez wątpienia najbardziej złożonym i wymagającym zadaniem, przed jakim stanął człowiek w dziejach tej planety. Często powtarzam moim kolegom-studentom: "Na doktorat możesz liczyć po czterech latach od dyplomu. Na doktorat z medycyny licz na 6 do 8 lat. Ale na doktorat z LSD potrzebujesz przynajmniej 30 lat."

Dostrajanie się

Przez "dostrojenie się", rozumiem zaprzęgnięcie wewnętrznych objawień do otaczającego cię świata zewnętrznego. Nie sugeruję bynajmniej, że wszyscy znajdziemy bezludną wyspę, rozłożymy się pod palmą i po wzięciu LSD będziemy badać nasze pępki. Gdy patrzę na ludzi, którzy brali LSD, widzę że daleko im do braku aktywności, lenistwa, pasywności. Dostrzegam ich we wszystkich rodzajach aktywności, w każdej grupie wiekowej, jak próbują wyrazić to, czego się nauczyli. Ruch hipisów, styl psychodeliczny, spowodował rewolucję w naszych koncepcjach sztuki i kreatywności. To dzieje się na naszych oczach: nowa muzyka, nowa poezja, nowe sztuki wizualne, nowy film.

Odpadanie

"Odpadanie" jest najcięższą pigułką do przełknięcia. Za każdym razem, gdy mam wykład i mówię ludziom o odpadaniu, niezmiennie wzbudzam poruszenie u wielu słuchaczy, włączając w to moich przyjaciół, którzy mówią: "Słuchaj Timothy, spasuj trochę. Nie możesz wszędzie mówić studentom, żeby wypadali ze szkoły, przedstawicielom średniej klasy, z ich dozgonnymi pensjami - by odpadali z pracy. To po prostu za wiele! Nie możesz tego zrobić w tak technologicznym społeczeństwie!" Oczywiście ten przekaz: podłącz się, dostrój się, odpadnij jest jednym z najstarszych w świecie - stary refren powtarzany od czterech tysięcy lat, przez każdego, kto przestudiował procesy energii i usytuowanie w nich człowieka. Znajdź wewnętrzną wiedzę, zastosuj ją w nowy sposób, ale ponad wszystko, zerwij przywiązania. Zerwij się z haka ambicji i symbolicznych kolein, powiązań umysłowych, powodujących twoje uzależnienie i przywiązanie do błyskawicznych gier plemiennych.

Czyżby nasze amerykańskie społeczeństwo było tak bardzo pozbawione poczucia bezpieczeństwa, że nie może tolerować wycofania się na rok lub dwa młodych ludzi, zapuszczających brody, przemierzających kraj, pełnych nowych form świadomości? To jedna z najstarszych tradycji cywilizowanych społeczeństw. Wybierz się w podróż! Spotkaj przygodę! Zanim osadzisz się w plemiennych rozgrywkach, spróbuj samo - zesłania. Twój pwrót będzie znacznie wzbogacony.

Psychodeliczna migracja

Stoimy dzisiaj przed unikalnym w dziejach ludzkości problemem. Z powodu eksplozji demograficznej, ludzie tacy jak my, nie mają się gdzie przemieszczać. W lecie 1963, nasza grupa była deportowana z 3 krajów, w których chcieliśmy znaleźć spokojne miejsce, stosowne do kontynuowania naszych poszukiwań i do zdobywania wiedzy o sposobie używania układu nerwowego. Niczego nie żądaliśmy. Dotowaliśmy naszymi pieniędzmi ich wątłą gospodarkę, ale byliśmy usuwani. Tak więc po spojrzeniu na tę planetę, pochyleniu się tego lata nad mapami i atlasami, stało się jasne, po raz pierwszy w dziejach ludzkości, że ludzie tacy jak my, nie mają dokąd iść.

Sto lat temu, ludzie którzy - podobnie jak my - wierzyli w życie duchowe, mogli wsiąść do wozów i przejechać przez prerie. Mormoni tak zrobili. Lub, jak 300 lat temu, podobni nam ludzie wsiadali do wątłych stateczków i żeglowali do Plymouth Rock. W rzeczywistości, dzisiaj jest o wiele więcej ludzi pragnących podążać psychodeliczną drogą, niż było ongiś kolonizujących Anglię Purytan. Prawdopodobnie, taka większość jest w samym San Francisco.

Migracja zewnętrzna, jako sposóba na odnalezienie miajsca, w którym możesz odpaść, podłączyć się, a następnie dostroić się na powrót do środo-wiskaa, okazuje się być niemożliwą. Jedynym miejscem odejścia jest wnętrze. Fascynującą rzeczą w tym nowym, autochtonicznym ruchu religijnym jest jej rozprzestrzenianie się po naszym kraju. To co jest także interesujące, to to, że ten ruch psychodelicznej religii stosuje te same pomoce - chemiczne sakramenty (pejotl) - co w swojej religii stosowali rdzenni mieszkańcy Ameryki - Indianie. Zastanawiam się nad tą przypadkowością czy też raczej osobliwością działania kodu DNA.

Te psychodeliczno-duchowe poszukiwania charakteryzują się wysokim stopniem zindywidualizowania. Nie spotkacie świątyń, ani zorganizowanych dogmatów; zamiast tego spotkacie małe grupy, z reguły skoncentrowane na rodzinie, podróżujące wspólnie. Podobnie jak inni ludzie na przestrzeni tysięcy lat odkryliśmy, że jedyną świątynią jest ciało człowieka, a miejscem kultu jest schronienie wewnątrz własnego domu, z miłością zaprojektowane i przygotowane do twoich duchowych poszukiwań. Wzrastające spożycie LSD w ostatnich latach jest ilustracją tego zjawiska. Dzieje się tak bez instytucjonalnego oparcia, uznania czy aprobaty. Ten wzrost, przez pierwsze 3 lub 4 lata, odbywał się w ciszy, w małym kręgu osób, komórka za komórką, mąż i żona, ty i twoi przyjaciele. Moje komórki mówią mi: oto, jak wszystko trwale wzrasta. Oto, jak zawsze rzeczy się mają.

Gdy mówię, że ruch LSD jest wysoce zindywidualizowany, nie mam na myśli indywidualizacji w znaczeniu osobistym. John Doe. Albo Timothy Leary. Ma to takie znaczenie, że wszystko jest ulokowane wewnątrz.

Mój, oraz twój układ nerwowy jest osią ewolucji

Z genetycznego punktu widzenia, twój i mój układ nerwowy, są zadziwiającą, komórkową osią, na której obraca się cała historia ewolucji. Kosmiczną kamerą kroniki filmowej. Podłącz swój układ nerwowy i wykieruj go na zewnątrz i dostrój go do wszystkich znajdujących się wokół konstelacji informacji i energii, tu i teraz. Ale jeżeli nakierujesz swój układ nerwowy do wewnątrz, odszyfrujesz komórkowy scenariusz zapisany w proteinowych molekułach, znajdujących się w każdym jądrze komórkowym, w każdej komórce twojego ciała.

Bądź Bogiem i Wszechświatem

Oto wyzwanie. I jest to najtrudniejsze i najbardziej ekscytujące wyzwanie, o jakim mogę pomyśleć. Istnieje możliwość (można stwierdzić, że w pewnym sensie jest to powinność) osobistej rekapitulacji całej ewolucyjnej sekwencji. Innymi słowy, możesz sam przemierzyć cały cykl, ponieważ wszystko zostało zagrzebane wewnątrz twojego ciała.

Każde pokolenie przeżywa wciąż powtarzający się dramat. Każdy może. Wyzwaniem dla ciebie, jest stać się swoim własnym kapłanem. Własnym lekarzem. Badaczem świadomości. Naukowcem. To zdradziecki symbol. Badania naukowe. Slogan obronny wmawiający nam, że potrzebne są badania nad LSD. Kto ośmieli się powiedzieć, że jest przeciwny badaniom nad LSD? Czyż LSD nie powinno zostać oddane naukowcom, by mogli badać implikacje i możliwości płynące z doświadczeń? Nieeee. Nie możesz tego tak łatwo puścić. Żaden rządowy projekt, żadne kontrolowane, medyczne, naukowe badania nie rozwiążą twoich duchowych i emocjonalnych problemów. Zapamiętaj: podręczniki mówią wyłącznie o tym, co musisz odkryć w sobie. Czy kiedykolwiek osobiście doświadczyłeś tego, że ziemia jest okrągła i że wiruje wokół słońca? Proszę, nie czekaj w nadziei, że inni zrobią to dla ciebie. Profesorowie medycyny mieli LSD już od 23 lat. I aż do teraz nie przyszło im do głowy, by go używać. Nie winie lekarzy. Rozszerzające świadomość środki psychodeliczne nie są sprawą medycyny. LSD nie ma nic wspólnego z chorobami.

Gdy mówi się o badaniach naukowych nad LSD, w mojej głowie pojawia się porównanie. Mówienie o LSD, jest jak mówienie o seksie. Nie jestem przeciwny badaniom nad LSD, nie jestem również przeciwko badaniu seksu. Jeżeli jacyś naukowcy chcą wciągnąć ludzi w badania zewnętrznych objawów ich doświadczeń wewnętrznych i jeżeli ci ludzie wyrażają zgodę na to, by być obiektem badań podczas doświadczeń seksualnych lub psychodelicznych, to w porządku. Lecz doświadczenie psychodeliczne jest przeżyciem intymnym, osobistym i świętym. I ty, i ty, i ty, jesteście jedynymi osobami uprawnionymi do takich badań. I nie możemy trwać w oczekiwaniu, otoczeni napierającymi na nas i istotnymi energiami, aż naukowcy, czy rządowe agencje nie powiedzą nam, że możemy podjąć takie ryzyko.

W co odpadać?

Podłącz się, dostrój się, odpadnij. Chcę szczegółowo wyjaśnić termin "odpadać". Nie chodzi o odpadanie w znaczeniu zewnętrznym. W szczególności nie mam na myśli aktów rebelii czy braku odpowiedzialności, okazanych jakimkolwiek społecznym organizmom, w ramach których działacie. Ale namawiam każdego, kto poważnie traktuje swoje życie, swój układ nerwowy lub swoją duchową przyszłość, do rozpoczęcia planowania harmonijnego, stopniowego, pełnego miłości i gracji przecinania przywiązań do zobowiązań społecznych, od których jesteście uzależnieni.

Padło pytanie: co robić po odpadnięciu? Młody człowiek na sali powiedział: "Dla takich, starszych kolesi jak ty, dawanie wykładów o LSD to dobra fucha, ale co mają robić ludzie młodzi?"Jest tyle rzeczy, które możesz robić, że wprawia mnie to w oszołomienie. Po pierwsze, jeżeli myślisz poważnie o tym biznesie, powinieneś znaleźć duchowego nauczyciela. Znajdź kogoś, kto wie więcej o świadomości od ciebie i ucz się wraz z nim. I jeżeli będzie dobrym nauczycielem, nauczy cię wszystkiego, co sam umie i powie ci, że nie może nauczyć cię niczego więcej i być może ty będziesz wówczas uczył jego lub oboje pójdziecie osobnymi drogami. Jednakże istnieje porażająca ilość informacji, pozostawionych nam w ciągu ostatnich 3000 lub 4000 lat przez ludzi, którzy odbyli tę podróż i sporządzili mapy, przewodniki, zostawili ślady stóp na piasku, symbole i rytuały, z których można się uczyć i korzystać.

Kolejną rzeczą, którą możesz robić, to zwracanie uwagi na to z kim spędzasz czas. Każcie spotakanie ludzi jest niewiarygodną konfrontacją kilku poziomów świadomości. Przeciętne spotkanie cywilizowanego człowieka wygląda tak: "Przyniosłem do ciebie moją szachownicę i ty również rozłożyłeś swoje szachy, zatem zaczynamy przestawiać pionki. Jeżeli jesteśmy kulturalni i ucywilizowani, pozwolę ci wykonać kilka ruchów na twojej szachownicy, a potem ty popatrzysz przez chwilkę na moje ruchy. Jeżeli jesteśmy ze sobą bardzo, bardzo blisko i mamy głębokie związki, możemy dojść do punktu, w którym ja położę kilka symboli na twoich szachach, a ty położysz kilka symboli na moich."

Każdy kogo spotykasz, w sposób automatyczny uruchamia gwałtowny system symboli. Wydarza się przerażająca inercja neurologiczna. Istnieją wytrenowane odruchy warunkowe, które wciągają cię w czyjąś grę i w tym samym czasie, ty wciągasz jego w swoją grę. Im dłużej studiuję neurologię psychodelicznego doświadczenia, tym bardziej jestem świadomy i zadziwiony aktami oddziaływującymi na nasz własny, oraz na czyjś układ nerwowy.

To tylko fragmencik ciebie jest policjantem

A zatem, co się stanie, jeżeli odpadniecie i porzucicie szkołę oraz pracę? (Przy okazji zwracam się nie tylko do młodzieży, lecz także do naukowców i doktorów, i do obecnych na tej sali policyjnych detektywów. Jak wiecie, tylko fragmencik z was jest policjantem, tylko fragmencik z was jest doktorem.) Jeżeli chcecie odpaść od niekochanych przez was gier, dostroić się do życia i niektóre z tch kwestii wziąć na poważnie, nie musicie tkwić w dobrobycie, ani krążyć z żebraczą miseczką. Osobliwością naszego społeczeństwa jest to, że w tym szaleńczym wyścigu - podobnym lemingom-do urbanizacji, sprzecznych z miłością centrom władzy i w szaleńczym pędzie do mechanicznej wygody, nasi mili współobywatele pozostawili luki i nisze, w których wymiana ekonomiczna jest bardzo prosta. Po pierwsze, załóżmy wyprowadzkę z miast. Możecie spotkać na pustyni, 3 lub 4 godziny drogi od San Francisco, opuszczone miasta-widma, gdzie ludzie żyją w harmonii z naturą, korzystając z organów zmysłów tak, jak ich do tego przystosowały 2 miliardy lat ewolucji.

W dzisiejszych czasach życie osoby psychodelicznej jest bardzo ułatwione. Dlaczego? Jest jedna rzecz, której nasze zmechanizowane społeczeństwo nie może zrobić; zachwyt zmysłów. Maszyny mogą wykonywać przedmioty szybciej i bardziej efektywnie, ale zrobione przez maszyny obiekty, nie mają sensu dla waszych komórek lub zmysłów. Ludzie w naszym kraju są karmieni plastikiem i odczuwają głód bezpośredniej, naturalnej stymulacji zmysłów. Gdy zaczniesz odpadać, będziesz miał znacznie mniejsze zaufanie do sztucznych symboli. Zaczniesz wyrzucać rzeczy z domu. I nie będziesz potrzebować tak wielu mechanicznych pieniędzy, do kupowania wielu mechanicznych przedmiotów. Gdy wrócisz dzisiaj do domu, spróbuj psychodelicznego ćwiczenia. Rozejrzyj się po swoim living-roomie, pokoju do nauki, jadalni i zadaj sobie pytanie, które mógłby postawić człowiek z przed 3 000 lat, lub ktoś z innej planety: "Co to za koleś żyje w takim pokoju, jak ten?" Ponieważ artefakty, jakimi się otaczasz, są zewnętrzną reprezentacją twojego stanu świadomości.

Wszystko co się wydarzy - będzie w porządku

A teraz końcowe słowa, wnoszące dobry nastrój, skierowane specjalnie do tych, którzy troszczą się o psychodeliczną rewolucję. Ta rewolucja już się zaczęła. Przewiduję, że na każdą podłączoną dzisiaj osobę, przypadać będą 2 lub 3 w następnym roku. I nie jestem przejęty tym proroctwem, ponieważ razem z dr Alpertem i dr Metznerem, sporządzamy przepowiednie od 6 lat i zawsze byliśmy w nich zbyt konserwatywni. Niech nikt się nie przejmuje wzrostem i stosowaniem psychodelicznych środków chemicznych. Zaufajcie młodym ludziom. Musicie mieć zaufanie do młodzieży. Musicie w większym stopniu im zaufać. Uwierzcie w waszą kreatywną mniejszość. W istocie rzeczy, ci z was, którzy brali LSD życzą społeczeństwu dobrze. Na nasz sposób, robimy to, co wydaje się nam lepsze i bardziej właściwe dla uczynienia z tej planety miejsca pełnego szczęścia i pokoju. Zwróćcie zasadniczą uwagę na to, w jaki sposób traktujecie waszą twórczą mniejszość, ponieważ w przypadku zgniecenia nas, skończycie jak społeczeństwo robotów. Zaufajcie waszym organom zmysłów i waszemu układowi nerwowemu. Wasze boskie ciało było kształtowane przez długi, długi czas. Zaufajcie procesowi ewolucji. Wszystko co się wydarzy - będzie w porządku.

1 Zapis wykładu odczytanego podczas konferencji poświęconej LSD, sponsorowanej przez University of California w czerwcu 1966 r. Z powodu trudności spowodowanych przez część administracji uniwersytetu, konferencja została przeniesiona z kampusu w Berkeley, do niewygodnego uniwersyteckiego budynku w San Francisco. Mała wielkość sali ograniczyła liczbę słuchazy do 500 osób, z których jedną trzecią stanowili wykładowcy, jedną trzecią psychodeliczni praktycy i jedną trzecią oficerowie policji. Allen Ginsberg, który potwierdził zaproszenie na konferencję, został bezceremonialnie wyproszony na tydzień przed rozpoczęciem konferencji, pod pretekstem wyjaśniającym, że "poeci" nie mają nic do powiedzenia o psychodelicznych dragach! Allen przysłuchiwał się konferencji i niemal każdy z mówców otwierał swoje wystąpienie hołdem dla wyproszonego gościa. wróć

2 W tym czasie lektor ukłonił się wesoło w kierunku dwóch agentów FBI, siedzących w trzecim rzędzie, którzy oddźwięczyli się uśmiechem. Tak więc, z serdecznością zostało uczczone ponowne spotkanie z dwoma gliniarzami, którzy 30 miesięcy wcześniej przymknęli wykładowcę, jego żonę i dwoje dzieci w Laredo, w stanie Teksas. wróć

3 Przypis od tłum.: angielskie słowo "drug" oznacza w języku angielskim - (być może nie-przypadkowo) - zarówno lekarstwo jak i narkotyk. wróć

4 Moje równanie świadomość = energia bazuje na moich własnych laboratoryjnych spostrzeżeniach psychodelicznych. Proszę zauważyć, że w Buddyzmie Tantrycznym i w Tantrycznym Hinduizmie, kluczowy termin vnam par ses pa (lub vijnana) może być tłumaczony jako: "świadomość", "energia", "wnikliwość", zob Agehananda Bharati The Tantric Tradition str. 84-85. wróć

5 Dla uważnego czytelnika, jest oczywiste, że jest to ponowne zestawienie starodawnej Hermetyczno-alchemicznej formuły: "To co na zewnątrz znajduje się wewnątrz". Każdy z odkrywanych przez człowieka zewnętrznych poziomów świadomości, istnieje wewnątrz jego ciała i jest dostępny dla wnikliwej świadomości. wróć

6 Od tłum.: w owym czasie powszechnie dostępna w postaci środków na odchudzanie i - o paradoksie! - lekarstw zmniejszających nadpobudliwość u dzieci. Również w Polsce do końca lat 70. wróć

Kategorie

randomness