REKLAMA




Polityka ekstazy - rewolucje młodzieży XX wieku

Polityka ekstazy - rewolucje młodzieży XX wieku

POLITYKA EKSTAZY: REWOLUCJE MŁODZIEŻY XX WIEKU

Timothy Leary

EKSTAZA: Doświadczenie osiągnięcia wolności od ograniczeń, zarówno tych ustanowionych dla siebie przez jednostkę, jak i zewnętrznych; stan egzaltacji i zachwytu, w którym normalne kategorie rozumienia wydają się być przekroczone. Z greckiego: "EX-STASIS". Ze swojej definicji, ekstaza jest procesem podłączania i odłączania się do i od biegu wydarzeń. Wymaga powtarzalnej sekwencji "odpadania" (org.: "drop out") co oznacza tutaj uniezależnienie się od uwarunkowań zarówno środowiskowych, jak i od wdruko-wanego systemu skojarzeń i standardowych procesów postrzegania i myślenia. W przypadkach, gdy wiele indywidualnych bytów doświadcza ekstatycznego przeżycia w tym samym czasie, kreowana jest krótkotrwała "kontr-kultura".

SYNONIMY: Euforia, odlot, odjazd, zachwyt, olśnienie, oczarowanie, podekscytowanie, radość, nirwana, rozkosz.

STASIS: Zastój, znieruchomienie, stupor.

Pozwólcie na ponowne wprowadzenie do książki zatytułowanej w tak proroczy sposób: "Polityka ekstazy". Jeszcze raz mam okazję z pokorą podziękować za ten wspaniały i zuchwały tytuł, ponieważ został on wymyślony przez Abbie'ego Hoffmana, któremu dedykowana jest ta książka.

Niniejsze słowa piszę 9 listopada 1989 r. dzień po obaleniu Muru Berlińskiego , które to wydarzenie wyznacza kolejny rozdział w post-politycznej, trwającej od dwóch dekad Rewolucji Młodzieży.

Widzieliście twarze młodych Niemców ze Wschodu, którzy po raz pierwszy w swym życiu doświadczali wolności. Widzieliście twarze młodych Niemców z Zachodu, którzy tańcząc na szczycie Muru, promienieli z radości, widząc jak ich bracia ze Wschodu podłączają się i dostrajają się do nurtu wolności, odpadając zarazem od przeszłości.

Widzieliście to na przedwyborczych manifestacjach w całych Stanach cztery dni później.

Jak nazwiecie ten stan świadomości? Ja bym to nazwał ekstazą.

Hey, patrząc na te rzeczy rozpoznaję to doświadczenie. Przez ostatnie 30 lat obserwowałem wyglądy oszołomienia eksplodujące na twarzach ludzi.

Nie zapomnieliście, czyż nie? Na pewno widząc upadek ściany przypomnieliście sobie, kiedy to przydarzyło się wam po raz pierwszy. W Woodstock. Albo na koncercie Grateful Dead. Podekscytowanie. Zachwyt. Komiczny rytm. Odczuwam błyszczące fale wolności wspinające się po moim kręgosłupie. I nie wątpię, że wy też to czujecie.

Tej nocy gdy runął mur, podobnie jak moi bracia i siostry w Berlinie, zarzuciłem pigułę i z lekka się zintoksykowałem, uwaliłem, taki lekko-średni haj. I w takim właśnie stanie umysłu piszę te świąteczne wersy.

Zmiotła nas kulturowa trąba powietrzna rewolucji, która kraj za krajem, kontynent po kontynencie, wyzwoliła większość Świata w ciągu ostatnich trzech dekad. Ten ruch społeczny jest równie głęboki jak rozprzestrzenianie się feudalizmu-monoteizmu (co zajęło ponad 10.000 pokoleń), równie mocno rozprzestrzeniony jak czasy industrializacji (które od 1456-1960 objęły 2500 pokoleń).

My zaś przeżyliśmy dzięki temu, w ciągu naszego życia zmiany znacznie bardziej dramatyczne!

Nasza rewolucja kreuje nowe, post-polityczne społeczeństwo oparte na Ekstazie tzn. na doświadczeniu Indywidualnej Wolności. Ten ruch jest "zachwytem" antycypującym rok 2000. Jest kulminacją mistycznych transcendentnych, upiornych, pełnych halucynacji marzeń, które przejawiały się jako wizje w naszych najwyższych psychodelicznych (umysłowo-otwartych) stanach.

Jak nazwiemy ten nowy ruch? Humanizm? Libertianizm? Złoty Wiek Indywidualnych Bogów?

Hm, kogo obchodzi jak to nazwiemy. Odpuśćmy sobie. Niech żyje wzajemna głasnost. Czy nie moglibyśmy się troszkę semantycznie wyluzować w momencie realizacji?

Ah tak, przypomniałem sobie. Przekaz jaki niesie ten ruch zwie się WOLNOŚĆ! Medium tego ruchu to elektroniczna informacja. Marshall McLuhan nie byłby zaskoczony.

Ten hymn został elektronicznie rozpowszechniony, gdy Martin Luther King zrealizował swoje "marzenia" śpiewając na głos: "Nareszcie wolni. W końcu wolni. Dzięki Bogu Wszechmogącemu (sic!), nareszcie wolni". Popatrz na twarze tego zgromadzenia podczas politycznego święta w Waszyngtonie 28 sierpnia 1963. Oni są w ekstazie. W zachwycie.

Ta pieśń była powtarzana podczas First Human Be-In w San Francisco 1967. Była śpiewana w Paryżu 1968, w Woodstock 1969, Londynie 1970, Amsterdamie 1971, Madrycie i Barcelonie 1976.

Bob Dylan śpiewał: Nie będziemy więcej pracować na farmie Breżniewa. Śpiewali tak podczas antywojennych demonstracji. Kurde Nie! Nie będziemy tyrać!

Abbie Hoffman nazywał to Revolution for the Heli of It. Abbie nazywał siebie Marksistą - wyznawcą Groucho, a nie Karola. Rebelia z uśmiechem.

W głupkowatych, chuligańskich, haniebnych, punkowo-wywrotowych latach osiemdziesiątych przekaz młodzieży był nadawany wokół globu za pomocą elektronicznych mediów. Był to krzyk sylwetek studentów stojących twarzą na przeciw tankom na ulicach Seulu, Moskwy, Pragi, Budapesztu, Lipska, Warszawy. Itd.

Celem tego nowego Ekstatycznego neo-społeczeństwa jest wspieranie, kształcenie, nauczanie i ochrona indywidualnej wolności i osobistego rozwoju. Istnieje tylko jedna i wyłączna funkcja neo-rządu w czasach Post-Politycznej Ery. Chronić indywidualną wolność przed działaniami indywiduów, tudzież ugrupowań, zmierzających do ograniczenia wolności osobistej.

Ten ruch stał się możliwy dzięki cybernetyczno-elektronicznej technologii. Rozszerzające-umysły drągi i łącząca-umysły wielość oprzyrządowania.

Ten ruch indywidualnej-wolności stanowi novum w dziejach ludzkości, ponieważ nie jest oparty na związkach geograficznych, politycznych, klasowych czy religijnych. Nie ma nic wspólnego ze zmianami struktur politycznych ani z tym kto kontroluje policję, ale ma ścisły związek z niezależnością umysłu. Pociąga za sobą "myślenie dla samego siebie". Wymaga inteligencji, osobistego dostępu do informacji, anty-ideologicznego oparcia w zdrowym rozsądku, sprawności umysłowej, świadomego rodzicielstwa, sprytu, zgodnych z naturą, satysfakcjonujących kontaktów seksualnych, inteligentnej konsumpcji dóbr, osobistych środków komunikacji.

Gwałtowne rozprzestrzenianie się ducha ekstazy jest spowodowane dostępnością zmieniających-mózg neurotransmiterów oraz narzędzi do indywidualnej elektronicznej komunikacji. Gdy psychodeliczne pożywienie aktywizuje mózg i gdy elektroniczne wynalazki tryskają elektroniczną informacją, umysły ludzi zaczynają się otwierać.

Psychodeliczno-cybernetyczna rewolucja działa w każdym zakątku Świata. W latach siedemdziesiątych w Europie objawili się nowi outsiderzy, zaś od 1988 kraje pobocza Europy porzuciły wojenne nastroje i przystąpiły do Wspólnoty Zdrowego Rozsądku. Mury zaczęły się kruszyć.

Znaki są zawsze takie same. Młode umysły wyeksponowane na neurologiczną wolność oraz deszczyk wolnych elektronicznie przekazywanych informacji rozkwitają jak kwiaty na wiosnę. W czerwcu 1989 na placu Tien An Men, świat ponownie był świadkiem dramatycznego spotkania pomiędzy młodzieńczym ex-stasis i starczym stasis. Chiński student raz jeszcze odegrał Woodstock. Geriatryczni Chińscy dyktatorzy odegrali Kent State.

Ta eksplozja świadomości-informacji-komunikacji zamieniła Zimną Wojnę w Starą Wojnę, w konflikt pokoleń pomiędzy tymi urodzonymi przed 1945 i tymi urodzonymi po Hiroshimie-Nagasaki, tymi którzy kreują pomimo granic, nowy gatunek: post-atomowy, post-industrialny, post-polityczny. Pierwsza psychodeliczno-cybernetyczna generacja w historii człowieka, jednostki które najwyżej cenią inteligencję i fakty oraz osobistą wolność. Są to młodzi ludzie, którzy rośli wraz z elektronicznymi urządzeniami, osobistymi telefonami, radiem, telewizją i komputerami w domu, jako podstawowymi pomocami do rozmyślań i porozumiewania się z innymi. Od dnia narodzin byli ćwiczeni przez telewizję w rozpoznawaniu rzeczywistości. W osiąganiu wolności wyboru.

5 czerwca 1989, 19-letni Wang Weilin w pozie pełnej buntu stanął patrząc wprost w lufę ogromnej armaty, będącej przedłużeniem czołgu na placu Tian An Men. Był nieuzbrojony. Popatrz na zdjęcie, a zobaczysz, że w lewej ręce trzyma bynajmniej nie karabin czy jakąś bombę, ale tornister, zaś w prawej ręce torbę z drugim śniadaniem. Jego postawa była gestem cybernetycznym. Zarówno on jak i jego przyjaciele wiedzieli, że ten obraz obiegnie świat naokoło, powielany na ekranach telewizorów i okładkach czasopism, zostanie na trwale wpisany w pamięci milionów ludzi. Symbol ex-stasis: ikona przedstawiająca indywidualny bunt i sprzeciw młodości, umiejętnie stosującej elektroniczne media przeciw potężnej tyranii. Wyraz czystego "Nie" dla starych metod.

Mao powiedział, że władza przychodzi na lufach karabinów. To mogło być prawdą w przeszłości. Ale w tym tygodniu pojęcie politycznej "władzy" wydaje się być anachronizmem, przekrętem, notacją pełną nienawiści i zła. Myśl, że jakakolwiek grupa zechciałaby przechwycić dominację, kontrolę, władzę, zwierzchnictwo, sądownictwo nad innymi ludźmi, stanowi prymitywne zboczenie - bardziej ohydne niż kanibalizm. Powrót do fizycznego i ekonomicznego niewolnictwa.

Kwestią podstawową jest osobista władza, czyli wolność. Teraz widzimy, że wolność zależy od tego kto kontroluje technologie, które pozwalają na dotarcie do umysłów; możliwości wydawnicze, oczywiście dragi1 i ekrany TV.

To nagłe pojawienie się na tak masową skalę, ruchu będącego za Wolnym Wyborem jest zjawiskiem zupełnie nowym.

W społecznościach PLEMIENNYCH, rola jednostki zostaje sprowadzona do uległego, posłusznego dziecka. Myśleniem zajmuje się starszyzna plemienna. Konieczność przetrwania nie zezwala na luksus wolności.

W społecznościach FEUDALNYCH jednostka jest sługą wasala, chłopem pańszczyźnianym, siłą roboczą, majątkiem ruchomym, niewolnikiem. Myśleniem zajmuje się szlachta & kapłani. Tradycja nakazuje im brzydzić się i obrzucać klątwą otwarte i myślące umysły.

W społeczeństwie INDUSTRIALNYM jednostka jest pracownikiem-managerem. W stadiach późniejszych jednostka staje się pracownikiem-konsumentem.

We wszystkich tych statycznych, prymitywnych społecznościach myślenie jest zarezerwowane dla organizacji mających kontrolę nad bronią. Siła Jednostek o Otwartych Umysłach do podejmowania, bądź zmieniania decyzji dotyczących ich własnego życia, stwarzania koncepcji, inwencji, odkrywania swoich własnych kłamstw jest poważnie ograniczona.

Społeczeństwo INFORMATYCZNE, które aktualnie się rozwija, jest post-polityczne i nie działa w oparciu o zasady posłuszeństwa i wiary w dogmaty. Bazuje na indywidualnym myśleniu i naukowym know-how, szybkiej wymianie faktów obiegających sieci, stosowaniu najnowszych zdobyczy techniki i praktycznej twórczości.

Społeczeństwo przyszłości nie będzie niechętnie spoglądać na innowatorów z otwartymi umysłami. W rzeczywistości Info-Społeczność jest całkowicie zależna od wielkiej liczby takich właśnie jednostek, komunikujących się ze sobą poprzez granice krajów i państw.

Gdy przesyłamy nasze myśli za pomocą elektronicznych mediów, oczekując szybkiego odzewu, kreujemy nowe globalne psyber-społeczeństwo, które wymaga wyższego poziomu elektronicznego know-how i odpowiedniego psychologicznego poziomu dostosowania. Ten proces psyber-komunikacji przyspiesza w takim tempie, że aby sprostać światowym wyzwaniom informatycznego rynku 21 wieku, narody, firmy, nawet rodziny (!) muszą się składać z szybkomyślących, zorientowanych na zmianę, innowacyjnych jednostek z otwartym umysłem, które potrafią komunikować się przy pomocy nowych cyber-elektronicznych technologii.

Ci wyzwoleni mężczyźni i wyzwolone kobiety są po prostu znacznie zdolniejsi niż Stara Gwardia. Wchłaniają nowe informacje w taki sposób jak wdycha się tlen. Stymulują się nawzajem do ciągłego podnoszenia poziomu i reformowania umysłów. Ludzie, którzy stosują psyber-technologie w celu przyspieszenia podejmowania decyzji, nie wychodzą po pracy do domów, by tam się powoli starzeć, ani nie pozwalają omamiać się politykom czy też, ogarniętym obsesją diabła, religijnym demagogom. Sami podejmują decyzje dotyczące ich życia.

Pojawienie się tej nowej kasty "otwartych-umysłów" w różnych krajach świata, jest centralnym wydarzeniem w historii ostatnich 40 lat. "Polityka Ekstazy" ukazuje się ponownie w chwili, gdy milion ludzi przekracza granicę z przeszłości do przyszłości, z uśmiechami zachwytu na twarzach. Są członkami rewolucji świadomości, wygranej bez przemocy, wygranej z uśmiechem.

W 1967 nazywaliśmy ten proces osobistego wyzwolenia Doświadczeniem Ekstazy. Dzisiaj ten czynnik "wolnościowy" (jako myślący o nim/niej) nazywamy "cybernetycznym" od greckiego słowa-matki. Słowo psychodeliczny oznacza ekstatyczny lub z-otwartym-umysłem. Psyber-netyczny nawiązuje do doświadczenia psychodelicznego wyrażonego w formie elektronicznej.

W latach pięćdziesiątych w Ameryce pojawiła się taka właśnie grupa wolnych ludzi kreujących kontr-kulturę, która miała zmienić bieg historii. Nazwano ich The Beat Generation. Ich mówcą i rzecznikiem był poeta Al-len Ginsberg. Ich filozofię wykładał William Burroughs. Byli artystami i pisarzami anarchistycznymi. Trzymali się razem z awangardowymi malarzami i muzykami jazzowymi. Oczywiście poszukiwali ekstatycznych wizji i wolności osobistej, wyrażając swój sprzeciw wobec biurokratycznego i zbetoniałego systemu. Mówili o sobie jako o obywatelach świata. Spotykali się z Rosyjskimi poetami, aby zakończyć Zimną Wojnę. Praktykowali Yo-gę. Podobnie jak inni, stulecia przed nimi, eksperymentowali z otwierającym umysł pożywieniem, drągami, seksualną wolnością. Ich umysły okręcały się jak talerzowe anteny satelitarne, dostrajając się do odbioru innych kultur i co najważniejsze, mieli historyczne wyczucie tego co czynili. Czuli się dziedzicami długiej tradycji intelektualnych i artystycznych dokonań, które przenikają poza granice państw.

To, co uczyniło Beatników grupą artystów-dysydentów bardziej efektywną, niż jakakolwiek inna grupa artystów przed nimi w historii ludzkości, to użycie elektronicznej technologii. Ich idee i obrazy były rozpowszechniane dookoło świata z szybkością światła. Tak jak mydlane koncerny używały TV i radia do marketingu swoich produktów, tak Beatnicy korzystali z elektronicznych mediów do reklamowania swoich idei. Brzmi to może ironicznie, ale dziś więcej studentów w Chinach i w trzecim świecie zna nazwisko Allena Ginsberga, niż jakiegokolwiek innego amerykańskiego pisarza. Allen był królem Czechosłowackiej Majowej Parady Studentów w Pradze w 1964. Następnego dnia, gdy partyjni oficjełe zorientowali się, jaki wpływ miał Allen na umysły studentów, po prostu deportowali go.

Mówił o Polityce Ekstazy!

Aktualne ruchy wolnościowe we Wschodniej Europie są wyrazem wdzięczności dla Beatników z lat pięćdziesiątych.

Pierwszy zlot Love-In Be-In (San Francisco, Styczeń 1967) był jutrzenką Psy-chodeliczno-Cybernetycznej Ery. Albo "głasnostii" jak to teraz się nazywa.

Ten pierwszy Love-In Be-In nie był zorganizowany w tradycyjny sposób.

Słowo wędrowało dzięki niezależnej prasie i wolnym stacjom radiowym. Gdy Jerry Rubin wskoczył na scenę i próbował zagaić coś o polityce - nikt go nie słuchał. Trzy miesiące później Pop Festiwal w Monterey w Kalifornii zaprzągł elektrycznie wzmacnianą muzykę do nowego młodzieżowego ducha psychodelii.

Ekstatyczna Młodość plus elektronika.

Pierwsze wydanie "Polityki Ekstazy" pojawiło się w 1968 r.

Pierwsza fala elektronicznych dzieci ery post-Hiroszimy dobiegła wieku 21 lat. "Polityka Ekstazy" była dramatycznym odejściem od wcześniejszych tekstów jakie my, trzeźwi Harvardzcy psycho-metrycy napisaliśmy o pożywieniu i drągach rozszerzających świadomość. The Psychedelic Experience i Psychedelic Prayers oraz The Psychedelic Reader były naukowymi tekstami bazującymi na pradawnej tradycji szamańskiej, przeznaczonymi dla dojrzałego i dociekliwego badacza.

"Polityka Ekstazy" została napisana dla nadchodzącej nowej fali młodych ludzi, pierwszego pokolenia ery telewizji, które do "podłączania się i dostrajania się" używało elektronicznych narzędzi. Było to napisane w celu dostarczenia pomocniczego "zestawu" dla milionów psychodelicznych podróżników, którzy uczyli się jak żyć w sposób wolny. Większość z tego zostało napisane w stanie radosnego odjazdu. Wszak książka z tak niedorzecznym tytułem nie mogłaby być czymś więcej.

Zastosowałem termin "polityka" by zwrócić uwagę na kulturowo-społeczne implikacje doświadczenia psychodelicznego. Poważni naukowcy stwierdzili, że brzmi to naiwnie. Polityka ekstazy?

Począwszy od 1969 r. zjednoczone siły ruchów młodzieżowych, kontr-kulturowej prasy i podziemnych radiostacji przyprowadziły 500000 osób do Woodstock, a później do antywojennych demonstracji.

Czy przypominacie sobie symbol krótkotrwałego Ruchu Ekstazy? Migawka w TV pokazująca młodego faceta wkładającego kwiat w lufę karabinu należącego do żołnierza, który w tym czasie okłada tegoż gościa. Dzieciaki w Chinach przypominają sobie. Wang Weilin (albo jego robiąca filmy dziewczyna) na pewno zapamiętał.

Psychodeliczna Młodzież plus Elektroniczna Komunikacja.

Nagroda Pulitzera albo nawet Nobla czeka na tego, pierwszego mędrca, pierwszego przywódcę partii, pierwszego eksperta od czołgów, który ogłosi to publicznie: skończyła się partyzancka polityka! Nastał wiek post-polityczny. Każdy już przecież zrozumiał fakt podstawowy: jedyną funkcją politycznych partii jest dbanie o własne kieszenie i walka o utrzymanie się na stanowisku opłacanym z naszych wspólnych środków.

Zdarzyło się tak, że miałem okazję to powiedzieć w 1967 r. W książce, którą trzymacie w rękach. W swojej naiwności i niewinności sugerowałem nawet nową Deklarację Niepodległości.

Próbowałem nawet zastosować post-politykę ekstazy w praktyce. Zgłosiłem swoją kandydaturę w wyborach na gubernatora Kalifornii w 1969 r. Moim przeciwnikiem był drugorzędny aktor filmowy, który później otrzymał nawet doktorat Nauk Politycznych na Uniwersytecie Herberta Hoovera. Czy coś takiego.

Zapytany co chciałbym robić, gdybym został gubernatorem odpowiedziałem: "Możliwie jak najmniej. Zarządzanie stanem jest jak rządzenie drużyną baseballową. Zadaniem trenera jest motywowanie, nauczanie, doradzanie, promowanie pracy zespołowej. I przede wszystkim, pozostawanie w cieniu świateł i doprowadzenie do tego, aby aktorzy zostali gwiazdami."

Jezu! Nie ma wątpliwości, że to Reagan wpakował mnie do kicia, bez możliwości zapłaty kaucji. Raz jeszcze wyprzedziłem swoje czasy. Promując głasnost, decentralizację, regionalizm i lokalne inicjatywy dwadzieścia niebezpiecznych lat przed Słynnym Gorbim.

W społeczeństwach przeszłości pojęcie "polityka ekstazy" było oksymoronem. Jak mogłoby zaistnieć społeczeństwo pojedynczych idywiduów, które "odpadałyby" od normalnej, zcentralizowanej struktury społecznej?

Trzeba przyznać, że w większości społeczności plemiennych zezwalano nielicznym jednostkom na życie zgodne z drogą szamana czy błogosławionego mistyka. Podczas plemiennych świąt prowadzili oni ceremonie transu, opętania i radosnego uniesienia. Z reguły poświęcone kultowi panującego bóstwa.

W kulturach Feudalnych i Industrialnych ekstatyczne doświadczenia były w sposób okrutny eliminowane z organizacji religijnych. Funkcję szamanów relegowano do niższych kast jak: Cyganie, artyści, aktorzy, prostytutki, dramatopisarze, komicy. Tej małej grupie dysydentów, samoodradzającej się mniejszości, zezwalano na działania innowacyjne, obrazoburcze kreacje i utwory.

To właśnie Ekstatyczni Beatnicy lat pięćdziesiątych, Rozkosznie Odjechani Studenci lat sześćdziesiątych, Anarchizujący Yippies z lat siedemdziesiątych i Psyberpunki lat 80 stworzyli Informatyczną Kulturę lat 1990-tych.

Proszę teraz nie oczekiwać ode mnie jakiegoś opisu post-politycznej przyszłości. Nowe formaty wyłonią się, tak jak to zwykle czynią, z ulic, kampusów, kabaretów.

W psybernetycznym XXI wieku, władza będzie pochodzić bynajmniej nie z luf karabinów, ale z umysłów wolnych jednostek, używających obiektywów, ekranów komputerowych i elektronicznych sieci.

Przypis:

l Od tłum.: termin zaproponowany przez W. Bockenheima jako bardziej adekwatny od zawężającego polskiego odpowiednika narkotyk i/oraz/lub lekarstwo-farmaceutyk. Wiadomo, że narkotyk mieści się znaczeniowo w grupie lekarstw - śr. znieczulających, jednak w powszechnym odbiorze jest to słowo całkiem inaczej kojarzone. Tymczasem angielskie słowo "drug", ma szersze znaczenie niż narkotyk, gdyż obejmuje także pełną gamę lekarstw, oraz środków zmieniających świadomość niedostępnych w aptekach. Słowo "drag" oznacza zatem nie tylko narkotyki wchodzące w zakres farmaceutyków z grupy znieczulających (głównie produkowanych z opium i kokaino-podobnych), przy czym nie budzi pejoratywnych skojarzeń immanentnie przypisanych polskiemu słowu narkotyk, będącego ostatnio niemal wyłącznie synonimem wstrzykiwanego brudną igłą "kompotu", kłopotu i AIDS. wróć

Kategorie

Komentarze

Podróż w te rejony nie była bezowocna. Chciałam pobyć przez jakiś czas w świecie beatników - wciąż fascynującym. I udało się! Dziękuję za cenne informacje.

Podróż w te rejony nie była bezowocna. Chciałam pobyć przez jakiś czas w świecie beatników - wciąż fascynującym. I udało się! Dziękuję za cenne informacje.

No ale te "rozszerzające świadomość drĄgi " moglibyście jakimś automatem poprawić... ;)