Dziki wschód, czyli mefedronowi kowboje Polski B

GruchaPrime

Odsłony

6551

Mefedronowe przeżycia wspominam raczej dobrze. Pierwszy mefedron jaki dostałem niefortunnie zawierał w sobie domieszkę szkła, więc jak można się domyślić po spożyciu chodziłem jak wytrzepany pojeb po pokoju drgając mocno w rytm muzyki. Dwa kolejne razy bez zmian. Przełom nastąpił, kiedy kolega w akademiku posypał mi dwa mix dwóch mefedronów. Efekt był taki, że 6 godzin chodziłem po pokoju w jedną i drugą z miną psychopatycznego zabójcy i namawiałem znajomych do inwazji na meczet z karnistrem w ręku. Najlepsze jest to, że wtedy gdyby ktoś rzucił hasło "dobra, jedźmy" to naprawdę pojechałbym spalić ten pierdolony meczet. Przy kolejnym spożyciu jakiś miesiąc później odkryłem ciekawą zależność. Fazę determinuje to, czy to zjemy, czy wciągniemy i jeśli wciągamy- pozycja w jakiej to robimy. Jeśli na stojąco- moc, energia, amfetamina, jeśli na siedząco- bardzo przyjemna stymulacja. Jako podróżnik rzecz jasna od tamtej pory robię to na siedząco. 2-3 minuty po wciągnięciu grama proszku (niestety mam taką tolerancję, że potrzebuję grama na raz, żeby było fajnie, owszem- myślę nad odwykiem) mam bardzo przyjemne dreszcze, puszczam muzykę i dowiaduję się, czym jest szczęście. Znajomi mi mówią, że jeśli przymykam oczy i świat się trzęsie to jestem bliski śmierci, ale jakoś umierający się nie czuję. Świat widzę jakby spowity delikatną mgłą. Raz u znajomej na domówce przed 40 minut leżałem wytrzepany na łóżku podziwiając piękno dymu z kadzidła przenikającego przez stróżki światła z jej "podręcznej kuli dyskotekowej". Najlepsze jest to, że zależnie od rozwartości powiek wzory tych świateł się zmieniały. Chciałem podzielić się doświadczeniem z resztą towarzystwa, ale miałem taki szczękościsk, że nie byłem w stanie mówić.
C.D.N

Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Pozytywne nastawienie. Chłodne zimowe południe na osiedlu.

Około trzynastej patrzę za okno. Słońce, śnieg, w połowie czyste niebo, ciekawa pogoda. Trzeba zajarać póki nie piździ. 

Po tej decyzji już mnie nie było w domu. Nikt się tutaj nie przyplątał, nie szuka mnie? Pustki. Paru przechodniów się oddaliło.

T:0 

N

  • Mefedron
  • Pozytywne przeżycie

  • 25B-NBOMe
  • Miks

Kameralne grono dobrych znajomych i kilku randomów, domówka w sporym domu z okazji końca lata i szkoły średniej.

Miało to miejsce pod koniec gorącego lata kiedy w radiu katowano do znudzenia Faded.

Dzień ten przypadł na chyba najgorętszy dzień lata, od samego rana wtapiałem się w asfalt, więc by umilić sobie to umieranie, zaraz po porannym prysznicu kręcę małego jointa z lekkiej baki i zaczynam przygotowywać się do wieczornej imprezy.

 

Start spotkania był przewidziany na 19, więc po spakowaniu się i zjedzeniu czegoś zaczynam dzwonić po swoich kolegach od dragów. Udaje mi się załatwić więcej jaranka, tym razem mocniejszego, 5 piguł z 2C-B i trochę kryształu.

  • 1P-LSD
  • Tripraport

Dobre nastawienie moje i F, mroczny klimat starej polskiej wsi, wielkiego lasu i nie przebranych pól, a wszystko pod księżycem w pełni i pięknym sierpniowym niebem

 . Cześć, opisze tu mój trip raport po tej pochodnej kwasu, bo sądzę że był całkiem ciekawy i mocno zapadł mi w pamięci . Dawka to tylko jeden karton 100ug ale s&s-miażdżące. Byłem z moim przyjacielem F na totalnym zadupiu , tylko wielki las, jeziorko i kilometr dalej mała wioska( Tak pólnocno wschodnia Polska ) . Rozbiliśmy z F i kilkoma znajomymi biwak w lesie nad jeziorem. Jak to już było wcześniej zaplanowanie, ja i F chcieliśmy wziąć te 2 kartony 1p lsd, które mi zostały sprzed wakacji.