W ofierze Bogom...

by Ta Mok

Anonim

Kategorie

Odsłony

1921

Kilka dni temu przydarzyl mi sie taki trip.

Najpierw opowiem o dawce. Wieczorem zarzucilem jakies duza ilosc haszu (moze 100mg - zawsze odmierzam analogowo, scyzorykiem) - taka dawka, ktora wywoluje dosc psychedelicznego tripa. POzwala mi przemieszczac sie w czasie ale tez daje bardzo ciekawe wizje jesli sie zamknie oczy. O odczuwniau muzyki i podsmiechujkach nawet nie wspomne. Uwielbiami tez kompletne zalamanie sie czasoprzestzeni.
Haszyk dzialal - przypomnialem sobie pare swietnych wydarzen z mojego zycia, naogladalem sie reklam, billboardow i innych ciekawych tekstur generowanych przez moja glowe. Potem zasnalem. Sny byly tez ciekawe - wychodzenie z ciala, podrozowanie i tak dalej. Niestety z reguly bardzo malo pamietam z tego co mi sie sni... Gdzies okolo piatej nad ranem obudzilem sie i nie mogle juz zasnac. Krecilem sie z boku na bok przez jakies pol godziny i dalem spokoj. Wstalem wlaczylem sobie kompa, zapuscilem muze na sluchawki i bawielm sie Corelem. Zeby lepiej mi sie sluchalo wrzucilem jedna extaske. Po jakims czasie x wjechala - tekstury Corela staly sie strasznie ekscytujace, czulem si coraz lepiej.
Nagle poczulem sie dosc dziwnie. Trudno mi to opisac, ale czulem cos jakbzm sie rozdwajal. Jakbym skladal sie z dwoch osob. Jednej siedzacej przed kompem i drugiej. Zdjalem sluchawki, zamknalem oczy i skupilem sie na tej drugiej. Odchylilem sie na krzesle maksymalnie do tylu. I poczulem to - trudno to opisac w ulamku sekundy moja swiadomosc znalazla sie gdzie indziej:
Lezalem nagi na golej ziemi, bylo strasznie cicho, byla noc. z daleka slyszalem jakby spiew, albo zawodzenie. Bylem wodzem, lub kims bardzo waznym. Bylem zdecydowany, czulem ze robie dobrze, moj lud dotknelo nieszczescie albo cos mu zagraza.
Teraz skladalem siebie w ofierze bogom, by ich przeblagac. Lezalem, bylem spokojny, poczulem mrowki, ktore oblazly moje cialo, by je oczyscic, czasami ktoras mnie ugryzla nie mialem do niej zalu. Czekalem na smierc. Poczulem powiew wiatru i uslyszlem huk pioruna. W tym momencie sie urwalo, umarlem. Nie wiem czy zabil mnie piorun, czy ktos kogo nie widzialem.
Wrocilem do swego ciala. Wszystko trwalo moze piec minut. I mysle sobie ze byl to raczej twor mojej wyobrazni, mojej pamieci niz jakies doznanie podrozy transpersonalnej.
Nie musze dodawac, ze zrobilo to na mnie wrazenie, ale nie takie glebokie jakiego moglbym sie spodziewac. Po prostu dane mi bylo poczuc cos co mialem poczuc, czulem zupelny spokoj. To wlasnie najbardziej mnie zdziwilo. To tyle. Moze dodam, ze w koncu zrozumialem krola Artura, Agamemnona, ktorzy zrobili to samo. Jest mozliwe ze to fleszbak mojej fascynacji legendami arturianskimi, ale to inna bajka.

Komentarze

saskia (niezweryfikowany)

mialem kontakt z ludzmi palacych hasz. to jest naprawde swinstwo. lepiej zajarac trawke polecam cristal heze. jezeli mieszka sie w holandii gdzie dostep do soft dragow jest legalny to mozna chyba miec jakies rozeznaniie prawda

monopi (niezweryfikowany)

bez urazy dla autora , ale ja nie wiem kurwa jakie wy se historie wkrecacie. Po haszu juz jest faza jak nie przymierzajac po kwasie :) Co za bzdury. Nara

milicjaobywatelska (niezweryfikowany)

bez urazy dla autora , ale ja nie wiem kurwa jakie wy se historie wkrecacie. Po haszu juz jest faza jak nie przymierzajac po kwasie :) Co za bzdury. Nara

pjotr (niezweryfikowany)

co ty pierdolisz kto widzial cos takiego po haszu :o ;o ;o

JAO (niezweryfikowany)

poprostu jestes leszczem i masz chore wkrety, hasz pozwala mi sie odpręzyc i przemyslec wiele rzecz

Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina

TRIP REPORT






Na poczatek podsumowanie:


tantum jest calkiem wyjebistym cheap drugiem i to za bardzo niewygorowana cene (2,50zl

saszetka). Moge go porownac spokojnie do gribow ,a nawet powiedziec ze czasami je przewyzsza

. Nie ma zadnych wiekszych skutkow ubocznych i to jest to.





cechy:


  1. rozpierdala galy

  2. po zejsciu nie da sie spac (podobnie jak po fecie)

  3. nie chce sie jesc

  • Marihuana
  • Tripraport

Już od dłuższego czasu się zastanawiałam czy mam to napisać a jeśli tak to jak ująć to w słowa aby dało się to jako tako zrozumieć. Zamknęłam się w sypialni ze słuchawkami na uszach. I zaczęłam pisać....

  W sylwestra się wszystko zaczęło.

 Wiem że czasem jestem roztrzepana, taka z nie ograniętymi myślami, które biegają po przedpokoju mojej głowy, zaglądając do napotkanych pokoi z pytaniem czy tu pasują w danym momencie ( bądź na stałe ) czy też nie i biegną dalej. Trudno to wyjaśnić, jestem jaka jestem, jeśli mnie taką akceptujesz to cieszę się bardzo, jeśli nie to tam są drzwi, jest wiele ludzi do spotkania na życiowym parkingu.

   Nie zawsze tak było, dostałam porządną lekcję aby się tego "nauczyć". Ale mniejsza o to, zbyt osobiste.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

stary rezerwat dębowy

A więc zaczęło się, piękna kwietniowa pogoda, wypożyczony pokój w akademiku służącym do kwaterunku studentów odbywających zajęcia terenowe. Nas kilku, zebranych by móc celebrować przejście przeze mnie 23 roku życia. Od dawna marzyłem o kwasie. Był on dla mnie mistyczną niewiadomą, substancją, która jako jedyna ciągnęła mnie do Siebie z mocą tysiąca uzależnień, niczym zakazany owoc Ewę. Jednakże nie chciałem przechodzić przez to sam. Zaprosiłem przyjaciół, trójka z nas zamierzała się oddać tej przyjemności.

  • Inne
  • Katastrofa

Przed tripem wydawało się że idealny. Mieszkanie kolegi, 4 triperow + właściciel mieszkania i jeden postronny(oboje byli pijani w 4 dupy). Ulewa na zewnątrz

20+1h zarzucenie 100 grzybów i wypalenie jointa 

21+1h odczuwalne pierwsze efekty, pływający obraz, śmiech ogólnie dobra atmosfera