Umysłowa pufa

by Shella

Anonim

Kategorie

Odsłony

2331

Moje przeżycia są zapewne dość niedokładne, ponieważ miały miejsca z jakieś 2 - 2,5 roku temu.
W każdym razie pierwsze palenie jak to zwykle bywa rozpoczęło się krótką słowną inicjacją (gdzie w roli narkotycznych mentorów wcieli się dwaj przyjaciele) i paroma głębokimi wdechami, czystego, wakacyjnego śląskiego powietrza (tak to trzeba było robić, wmawiałem sam sobie żeby to niby poczuć jak jeden z wielu - już doświadczonych). Na miejsce mojego wejścia w umysłową dorosłości obraliśmy kamienną piaskownice (przyp. charakterystyczne jaruzelskie pustaki wyglądają jak odłamki blokowych płyt które wtórnie zostały wykorzystane). Po krótkiej naradzie i przekonaniu samego siebie, że w gruncie rzeczy robię coś co ma mnie zadowolić, zamaszystym buchem rozpocząłem cały swój twórczy proces. Najpierw jeden dymek potem drugi i nic, myślę sobie kurwa, badziew ten narkotyk niemiłosierny, wszyscy opisują to jak stan podświadomej ekstazy, a ja nic siedzę i boje się, że z bloku, którego 15 metrowe sąsiedztwo bardzo mi ciążyło, wyskoczy jakiś posrany koleś oczywiście znajomy starucha i powie "Ty znarkotyzowany młodzieńcze, biorąc to świństwo do ust skazujesz się na odmóżdżenie i izolacje społeczną", później poprawiając zamaszystego ruchem wąsa znikł.
Samo takie zastanawianie się wydało mi się nadwyraz szczegółowe, ale nic, trzeba brnąć na przód, wstaje więc, patrzę na kumpli i nagle Jeb...... ścięło mnie jak uderzenie prętem przez głowę. Nagle ni stąd, ni zowąd znalazłem się w świecie który można wyobrazić sobie tylko we śnie, w ogóle cała pierwsza przygoda mieni mi się jako mglista jawa, której zakończenia nie chce się pamiętać. Niemniej szczypiące drgawki lęku które teraz zdawały się jednoczyć w jednokomórkowe ciało, prawie mnie rozsadzały a zdziwaczałe miny moich kumpli (jeden brwi podniesione do góry niczym rozmarzony poeta, drugi twarz lękliwego zbója) doprowadzały mnie do niby to świadomej paranoi, która od czasu do czasu w dziwaczny sposób, kazała sama się uśmiechać. Jednak myśl o uśmiechaniu też doprowadzał mnie prawie, że do obłędu, ten nakazywał zaprzestania śmiechu na sekundę, po czy cykl zaczynał się od nowa.

I to prawie byłby koniec opowieści bo prawdę mówiąc czekałem na zejście z drogi grzechu, ale w momencie największego w moim życiu rozjebu umysłowego napadła mnie przeraźliwie realistyczna myśl, która niczym tętniące serce uderzała w resztki trzeźwej świadomości. Ten pulsujący marsz obwieszczał tylko jedną dobitną pieśń, mianowicie - czas do domu młodzieńcze, twój podwórkowy czas pełen rozpusty dawno się skończył. Z wielkim więc grymasem na twarzy musiałem wmówić sobie, że dom to dla mnie teraz najlepsze miejsce. Samo otwieranie drzwi zdawało się kłopotliwym, ale to co czekało na mnie w środku przerosło wszystkie moje lękliwe oczekiwania. Stan mojej równowagi dobrze oddają lewitacje dwóch znanych naukowców - Sigmy i Pi. Ta wędrówka od butów po pas (przy okazji której kręgosłup zdawał się wyginać niczym kończyny Plastic Men'a) była dla mnie mordęgą, a ogólna nadwrażliwość komórek nerwowych koszmarem, który miał się rychło skończyć. Jednak czas, który wcale wydawał się nie współgrać z moimi wysiłkami, przyniósł jeszcze parę niespodzianek. Uczucie max kapy szybko ogarnęło mnie po męczarniach przedpokojowych, a "czekająca" na mnie w ustronnym pokoiku starsza, zniewieściała siostra, dopełniła jej ekstremum zupełnie. Tu czekał mnie jeszcze łoże pełne nie odkrytych wcześniej elementów, małe przeczołganie się po podłodze na oczach siostry po piżamkę i do łóżeczka. Całe wydarzenie maniło mi się jak emocjonalny gwałt bez złoczyńcy, ale szybko chciałem zapomnieć i rozmarzyć się w błogim śnie. Niestety nie wszystko ułożyło się po mojej myśli, bowiem w łóżku czekał mnie jeszcze żołądkowy bonus, z którym mimo sąsiedztwa łazienko - ubikacji z mamowym pokojem, trzeba było się uporać. Jak to mówią nieszczęścia lubią chodzić parami, ja przekonałem się o tym najdobitniej spostrzegając że moja muszla wybawienia zasiadana jest przez brata. Wiedziałem że nie będzie czasu na choćby mały fresh. Ale szybko się z tym pogodziłem i po krótkim oczekiwaniu zostawiłem po sobie rozluźnioną materie w bielutkim sedesie. Rozmowa z bratem w niezrozumiałym dla nikogo języku i próba wytłumaczenia mu nadumyłowego stanu mojego ducha to już drobny epizodzik z całej kończącej się przygody. Z końcowego etapu kiedy to umysł pracuje na sennym etacie pamiętam już tylko gorliwe upominanie się u siostry która oglądała męczący telewizor, żeby zrobiła coś ......., bliżej niezidentyfikowanego. Rano nikt nie poinformował mnie o jakiś anormalnych nocnych zachowaniach, także mam nadziej że takowe nie miały miejsca .
FIN

Komentarze

cichy (niezweryfikowany)

miła przygoda i fajny raporcik :) wkraczanie w swiat gandzi jest na prawde niesamowite, doswiadczeniu userzy czesto tesknia do tego uczucia zagubienia i niesamowitej zmiany percepcji, niestety dziewica na powrot nikt sie nie stanie :) poza tym... szkoda ze ja juz nie pamietam dokladnie tego pierwszego razu
Pozdro!

kot gracz (niezweryfikowany)

...trip moim zdaniem jest opisem konkretnej schizy. wydaję mi się, że gość trafnie to wszystko ujął.

abcadło (niezweryfikowany)

az lezka sie kreci w oku hehe. W sumie przezylem na poczatku cos podobnego i tu taka moja uwaga do tych co beda zaczynac a nie zaczeli najebcie sie i to grubo wasi starzy maja do was zaufanie i nie przejdzie im przez mysl ze przedchwila cpaliscie:)
Heh, chcialbym zeby takie czasy wrocily ale czasu sie cofnac nie da i trzeba zyc dalej.

Sokrates (niezweryfikowany)

az lezka sie kreci w oku hehe. W sumie przezylem na poczatku cos podobnego i tu taka moja uwaga do tych co beda zaczynac a nie zaczeli najebcie sie i to grubo wasi starzy maja do was zaufanie i nie przejdzie im przez mysl ze przedchwila cpaliscie:)
Heh, chcialbym zeby takie czasy wrocily ale czasu sie cofnac nie da i trzeba zyc dalej.

mogli (niezweryfikowany)

podoba mi się ten opis pełny takich fajnych epitetów i określeń.Jest treściwy,w swej długości w sam raz.Przeżyłem taki swój pierwszy raz właśnie wczoraj i starsznie mi się spodobało to odkrywanie świata na nowo:)

ssssss (niezweryfikowany)

Co Ty jebiesz człowieku????

tcze (niezweryfikowany)

o co kaman w tym tekscie ? chyba jestem mniej poeta od auttora a kto ma bardziej mozg zryty to .... chyba ja:P peace

Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Pozytywne przeżycie

pozytywne nastawienie, ekscytacja. Niepewność i lekki strach. Bardzo chciałem doświadczyć halucynacji które odbiorą mi mowę, liczyłem na przyjaznego tripa bez szkieletów, zombie i innych straszydeł. Najdłuższą i najistotniejszą część tripa spędziłem w lesie. Wziąłem ze sobą tylko papierosy, wodę, coś do jedzenia i koc. Spotkałem (jak mi się wydawało) parę osób.

Halucynacje są dla mnie czymś naprawdę intrygującym. To z jednej strony duże pole do popisu wspaniałego organu jakim jest mózg, a z drugiej duża zagadka. Pod wątpliwość podchodzi czym jest świat i wszystko wokoło, gdy ich doświadczamy. Możnaby powiedzieć, że dla ludzi świat jest reakcją chemiczną w ich mózgach. Takie rozumowanie towarzyszyło mi przy podejmowaniu decyzji o zakupie opakowania tantum rosa po uprzednim przeszperaniu hypera i neurogroove.

 

  • Bad trip
  • Marihuana
  • Odrzucone TR

Nastawiłam się na niesamowitą banie. W 100% byłam przygotowana na ostre śmianie. Zimowe popołudnie, sobota, weekend u chłopaka na wsi.

Spacer na świeżym powietrzu. Palę fajkę razem z chłopakiem. On wcześniej nia palił, ja już nie raz. Zioło hodowane w domu, więc jest pewność, że niczego nikt nie dodał. Już w czasie palenia delikatnie mi siadło. Poczułam lekką dezorientację. Podczas powrotu do domu zrobiło mi się doćś mocno niedobrze. W przygotowaniu ne bełta stanęłam w krzakach, jednak nic. Sytuacja powtórzyła się nie raz więc postanowiłam zostać przed domem. Chłopak poszedł zrobić mi herbatę.

***

  • 2C-B
  • Tripraport
  • Tytoń

Set: Pozytywne emocje wracają do mojego życia. Część moich problemów psychicznych została rozwiązana, świat jest lepszy niż mój umysł potrafił go postrzegać, spłacam swój dług senny i chętnie postałbym dłużej lecz jestem w miarę wyspany. Mam za sobą parę problemów emocjonalnych, egzystencjonalnych i rodzinnych, lecz czuję że jestem po pozytywnej stronie energii teraz :), choć dalej czuję takie zamulenie, niechęć do działania i lekki chaos. Setting: Na mieszkaniu matki mojej przyjaciółki na której opiekuję się 2 kotami. Przybyłem wczoraj, jestem tu 2 dzień, mieszkanie całe dla mnie jest dzisiaj.

Substancje: 2C-B 15 mg(mała dawka) + tytoń(codzienne uzależnienie)

  • Dimenhydrynat

Polecialysmy do apteki po 6 opakowan aviomarinu. Oklo

godziny 22 lyknelsmy po 15 na glowe, poczatkowo

probowalysmy sie wkrecac w haluny itp. jednak nic z tego

nam nie wychodzilo i zniechecone dzialaniem avio poszlysmy

spac ... tzn ja probowalam usnac a monika opowiadala

mi o jakiejs dyskotece ktra niby widzi za oknem...



wkurzalo mnie to strasznie ze nie da mi spac bo sama