srogo kąsające kombo

by krajsonn

Anonim

Kategorie

Odsłony

584
nazwa substancji > galka muszkatolowa (trwajace od wtorku do czwartku kombo - gm, xtc oraz mj /+alkohol:D)+wczesniej (PROLOG) mj, hasz+ aviomarin)
poziom doswiadczenia > z gm? pierwszy raz
dawka i metoda zazycia > 26g, doustnie w postaci wywaru z herbatka :D
set&setting > tescik w domu i na miescie
efekty > takie jak oczekiwalem, praktycznie zadnej metafizyki, raczej strzal w beret
czy doswiadczenie mnie zmienilo > tak, jestem uzalezniony od gm:D
czym roznil sie od poprzednich srodkow > jest organiczny:D

PROLOG: niedziela 02.11 - sama trawa, poniedzialek - hasz + aviomarin, sponiewieralo mnie konkretnie, od wtorku zaczyna sie zabawa.

HISTORIA WŁAŚCIWA:
**04.11.03 - od 16.30 - 23... pisze ten text: Moja krotka przygoda z galka muszkatolowa wygladala mniej-wiecej tak: W poniedzialek zajrzalem na hyperreala i poczytalem sobie troche ciekawych rzeczy o gm. Czytajac wypociny uzaleznionych od galki muszkatolowej zaczalem miec ochote na sprobowanie tego specyfiku. We wtorek udalem sie zatem do sklepu i za ostatnie 4zl kupilem 26gramow. Wieczorkiem, juz w domu, starlem galke na tarce, zalalem wrzatkiem i poczekalem az sie zaparzy:D Wypilem. Mniej-wiecej o godzinie 16.30. Pojechalem od razu do kumpla (busem +/- 25minut), wypilem jeszcze troche (on tez wtedy zarzucal sobie gm). Polazilem po okolicach, odwiedzilem jeszcze dwoch kumpli. W miedzyczasie zaczelo mi sie robic ciezko na bani, obraz zaczal byc mniej wyrazny, czulem malego nieogara i nie interesowalo mnie za bardzo co sie dzieje dookola. Troche mnie wkrecilo. Calkiem przyjemnie. Ale w zoladku caly czas dzialo sie cos dziwnego, przelewalo sie itp:D (smaku tez raczej bym nie chwalil, ale da sie zniesc,np z herbatka i cukrem:D). Wrocilem do domu troche przetrzepany, usiadlem przed kompem i zaczalem pisac to co wlasnie czytasz. Temperatura ciala wzrasta, czuc ze cos siedzi na bani, ale ciezko to zidentyfikowac. Nie ma konkretnych halunow. Jest dziwnie przyjemny relax i pozytyw. W sam raz na dobre zaleganko. Tak wiec, jesli nie ruszasz sie z chaty a chcesz spedzic mily wieczor wsrod podobnych Tobie to strzel sobie 15-30g GM a po godzince czy dwoch poczujesz sie inaczej niz zwykle. Aha, zadnych mdlosci ani nic w tym guscie nie zaobserwowalem..

**05.11.03 - Budze sie o godzinie 10..Troche wali w caban, jestem lekko przymulony. Jakas dziwna faza. Czuje sie jakbym zjaral troche za duzo. Ciezko:D Pare lyczkow specyfiku powinno mnie postawic na nogi:D

godz 16.15 - Jeszcze wali w czerep i powoduje bezsennosc i zamroczenie. Zeby dokladnie przetestowac dzialanie specyfiku laduje sobie jeszcze raz tyle co wczesniej o godzinie 20.30.

21.15 - lece po zakupy.

22.00 - jestem w domu..znowu czuje to co wczesniej, zdaje mi sie ze w wyniku zwiekszenia dawki (przynajmniej u mnie) pojawiaja sie delikatne CEV - franktale, swiatelka, swiecace linie na gorze i na dole.

4.00 - ide spac - w ogole mi sie nie chce. Siedzialem na czacie 'narkotyki' na wp.pl (hohoohho tam sa takie wykrety ze ajka) ladnych pare godzin i wypisywalem takie glupoty ze to nieporozumienie.

**06.11.03 - Budze sie o godzinie 11. Jestem dziwnie wykrecony, mam dosc niezdarne ruchy. Dla wzmocnienia efektu zarzucam dropa przypadkowo (huhhuh serio!! - w torebce mialem dropy kupione na wczorajszych zakupach, a ten bonusowo walał sie luzem po kieszonce) znalezionego w portfelu. Rozowiutka jak dupa niemowlaka mx. Srogo. Mija ok. pol godziny. No to idziemy do sklepu po fajki. A raczej plyniemy. Ciekawe polaczenie. Czulem jakbym nie mogl isc, ale cos pchalo mnie dalej. Czerep stal w miejscu, nie chcial sie ruszyc. Gdyby nie byl polaczony z reszta ciala za posrednictwem szyji to pewnie zostalby w domu. Parenascie minut pozniej wychodze ze sklepu zaopatrzony w el-emy i jakis napoj danone. Zapalam fajke. Stoje. Czytam napisane na murach za pomoca markera znane mi teksty. Odwracam sie, kontempluje bloki. Zastanawiam sie co tak w ogole tu sie dzieje?? Po co to tu jest?? Bez sensu!! Takie kartony duze (wiem - malo konstruktywne przemyslenia). Wracam do domu i pisze raporcik na goraco. Chyba juz skoncze bo wiecej nikomu nie bedzie sie chcialo czytac:D Polaczenie mdma z gm wypadlo calkiem calkiem (nieogar okrutny!!!!), sama galeczka tez nienajgorzej kąsa (jak za 1.89:D). Trzydniowy trip (po wzmocnieniu dzialania przez zapodanie kolejnej dawki dnia drugiego) zapewniony:D 19.30 - wpada do mnie kumpel i zaprasza na buchy. Nie moglem mu odmowic, ciezko mnie przekonac w takich sprawach ale uleglem tym razem hheheh:D

PODSUMOWANIE: Nie wiem czy bylo warto (chociaz dalo przyjemnie, jak na odurzatora za 1.89pln/13gramow:D.Smieszna sprawa. Jesli nie masz chajsow na nic innego (czytaj: ciekawszego, jak konkretne dragi czy nawet np. benzy jesli jestesmy przy lekach) to kup sobie galke muszkatolowa. Nie smakuje az tak zle (mozna poprawic smak dodajac np. herbate:D). Polecam na domowe imprezki, choc ma dlugi loading, trzeba sie zaprawic wczesniej zeby poczuc w dobrym momencie..:D alloha
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Nikomu nie życzyłbym tego co przeżyłem niedawno na kwasie.

Zaczeło się zwyczajnie. Jeden z moich kumpli miał urodziny więc

postanowiliśmy się zkwasić. Dla niego to był pierwszy raz, a ja już miałem

kilka tripów za sobą. Poszliśmy w pięciu. Kupiliśmy sobie trzy `Baby na

rowerze` (dla mnie najlepszy kwas).


Już od początku dzień wydawał się jakiś pechowy. Kiedy dzieliliśmy kwasa

siedząc na ławeczce koło stadionu podeszło do na dwuch łysych z szlikam

  • MDMA (Ecstasy)

nazwa substancji- Extasy;


poziom doświadczenia użytkownika- kiedyś dużo mj, teraz dużo

XTC, amfetaminy;


dawka- dwie wiśnie, pół grama pyłu zjedzone (połówka dilerska,

nie ważona);


metoda zażycia- doustnie;


stan umysłu- pozytywne nastawienie, jak zawsze w klubach;


intencje- zajebista jazda ze znajomymi, jak zawsze :D;


miejsce spożycia- duży klub w moim mieście zwanym Bydgoszcz;

  • DOC
  • Etanol (alkohol)
  • Tripraport

Zimowy dzień, który dość szybko zamienił się w wieczór, a potem noc i w końcu ranek. Początek w lesie, później w mieszkaniu kumpla, parku i ostatecznie w knajpie. Kondycja i ogólny nastrój - tego konkretnego dnia w miarę nieźle, choć w szerszej perspektywie bez szału. W podróży towarzyszyli mi: P i S, z którymi tripowałem już kilka razy, oraz H i J, z którymi odbyłem jednego delikatnego tripa dwa miesiące wcześniej.

Wstęp: Trip był testem nowej substancji, dlatego też zaczynałem ostrożnie. W czasie zbierania informacji o DOCu, natknąłem się na informację, że 3mg to zalecana dawka. Wywnioskowałem, że 2mg też powinno dać jakieś efekty, zapewniając jednocześnie komfort, który dobrze mieć kiedy bierze się coś po raz pierwszy. Zwłaszcza zimą w lesie. Z nielicznych opisów wynikało, że DOC jest dosyć podobny do LSD. Moje oczekiwania były zatem wysokie. Opis jak zwykle po długim czasie (3 lata).

  • Bad trip
  • Benzydamina

Zaczeło się o godzinie 18, poszedłem do apteki i kupiłem 3 saszetki Tantum Rosa.

Nie bawiłem się w oddzielanie benzydaminy tylko wsypałem proszek do butelki wody i całość wypilem na 3 razy.

Zbierało mi sie na wymioty ale się powstrzymałem, żeby nie zmarnować wysiłku jakim bylo wypicie tego (smak naprawde ochydny).

Około godziny 19 zaczołem mieć problemy ze wzrokiem, rozmazanie podczas obracania głowy, opóźniona reakcja oczu na światło.