Salon samochodowy

by Hahn

Anonim

Odsłony

2179
pisało sie tutaj o różnych rodzajach fazy na MJ(wideo,teleport itp) to ja opisze moje fazowanie (zaznaczam że zioła sama natura-zero chemi) w ogóle na mnie MJ działa raczej z opóźnieniem(kilka minut) i pierwsze oznaki nadchoszącego sklepania to lekkie zaburzenia obrazu(coś strobopodobnego), i zaraz później zajebiste kolory i śmiech. Kumple raczej nie mają na fazie nowych kolorków (zdziwiło mnie to bo to dla mnie najzajebistsze - byłem w warszawie(gdzieś na mokotowie chyba) na salonie/targach samochodowych nastukany i najlepiej było na stoisku seata: oświetlone kolorowymi światłami a w środku kręcił się zajebiście żółciótki samochód :)
a drugie fajne miejsce to było stoisko pionieera jeszcze na trzeźwo jak obok przechodziłem leciała jakaś rytmiczna, techniczna przyjemna muza więc kiedy już napatrzyłem na seata poszedłem tam. Leciało coś innego niż wtedy ale chwile po tym jak przyszedłem koleś ze stoiska z uśmiechem włączył techno z powrotem. (nie wiem, chyba telepatycznie sie porozumieliśmy :) potem było coś takiego: patrzyłem sie na te sprzęty pioneera, i patrze a ten kolo zaczął wystukiwać rytm. stuka czymś w blat z zawziętą miną, ale go olałem i gapiłem sie z kolei na UV świetlówki na podłodze stoiska. Słysze cały czas jak koleś wystukuje ten rytm... myśle sobie `dobrze mu to idzie` i patrze tam gdzie gość powinien być a go tam nie ma! Stoi gdzie indziej i gada z jakimś klientem i ! wogóle nie stuka! :) zdziwiłem sie troche :))
inne fazy czasem w różnych częściach mojego ciała pojawia się takie ciepłe uczucie jakby mrowienie... np w policzkach jak się uśmiecham (trudno sie nie uśmiechać:) i im bardziej się śmieje tym mrowienie jest silniejsze. (jak to odkryłem to tak się śmiałem że zapomniałem o neo-anginie w gębie i jak wymacałem językiem tego cukierka to na początku myślałem że to jest jakieś miejsce w którym te mrowienie skupiło się:))
Takie mrowienie miałem też na klatce piersiowej (siedząc w kinie jak czekałem na film) Troche dziwne uczucie bo miałem wrażenie że oddycham kilka razy wolniej i nie moge szybciej... jakby powietrze było gęste jak woda. A może rzeczywiście tak było... jak się skoncentrowałem na tym to miałem wrażenie przygniecienia przez głaz. takie totalne odprężenie Ale jak przestawałem przejmować się oddechem, albo oddychałem nie tak żeby cała klata piersiowa się poruszała tylko przeponowo to wszystko to wszystko było w normie. gdybym był w tym czasie czymś zajęty to pewnie bym tego nie zauważył.
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

To była ostatnia sobota. Zwyczajny ciepły majowy dzień. Przynajmniej tak mi się wydawało. Około 17 wpadła do mnie dziewczyna. Postanowilismy spalić bata.

I tak tez miało być tym razem.

Pech chciał ze brakło nam bletek. Zmuszeni byliśmy więc polecieć ze szkła.

Osobiście nie przepadam za tą metodą ale cóż było robić.


Ubiłem duże działo zwyczajnej lufki. Dawka mniejsza przecież niz w joyu. Przysmażylismy to z myślą o następnej. Nic ztego.


  • Grzyby halucynogenne





• Wiek - 17


• Substancja – grzyby(30) + palenie(3 kule);


• Poziom doświadczenia – grzyby po raz drugi, bakanie – dużo, feta – bardzo rzadko;


• Ilość – wywar z 30


• Set & Settings – miejsce i czas tego tripa to największy mój błąd chyba w życiu – działka na której byli moi starzy; pomyślicie że jestem pojebany – to prawda heh …







Jest godzina 19:00 – właśnie piszę ten tekst



  • Benzydamina

Set & Setting: kwiecień roku 2010, dość pochmurny dzień. Pozytywne nastawienie, wręcz entuzjastyczne, ogromna ciekawość przed nieznanym dotąd trip’em. Miejsce zażycia: dom, godzina 12.20. Osobą towarzyszącą i również zażywającą – dobry kumpel. Stawiane cele: doświadczyć halucynacji, spędzić ciekawie dzień.

Dawkowanie: po nieco stratnej ekstrakcji ~900mg wymieszane z deserem waniliowo-czekoladowym, to samo dla kumpla.

Wiek i doświadczenie: 17 lat, alkohol etylowy, acodin, thc.

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Set: dobre nastawienie, ogólny spokój psychiczny, brak zmęczenia, chęć odkrycia głębszych zakamarków własnego umysłu i określenia priorytetów życiowych Setting: trip samodzielny we własnym mieszkaniu. Brak innych osób.

Do tripa zacząłem przygotowywać się niecałe 3 tygodnie wcześniej. Jako że od 5 lat nie mam styczności z psychodelikami i nie mam zaufanego dealera, zdecydowałem, że najbezpieczniejszą opcją będzie zakup grow kit'a. Wybór padł na Golden Teacher. Gdy plon był gotowy, grzybki wysuszyłem. Tego dnia byłem trochę zmęczony, więc postanowiłem przełożyć trip na następny dzień.