Masakra

by SiArQa

Anonim

Kategorie

Odsłony

2676
Pewnego pieknego wieczoru w ostatni dzien szkoly zaraz przed feriami (godzina okolo 16, bylo ciemno) z kolegami postanowilismy troche poswietowac. Troche sie balem bo bylem ostatnio mocno chory, antybiotyk skonczylem brac 3 dni przed (nie pamietam co to bylo) i slyszalem ze mieszanka antybiotyk + alkohol (najczesciej ) = nie wydolnosc serca, lub tez brak przytomnosci.
Mimo to poszlismy w nasze ulubione miejsce, opuszczony dom dzialkowy , a w okolo trawa i drzewa, 100m dalej odkryte lodowisko.Mielismy 2 wina , po pierwszym nic nam nie bylo (a co mialo byc ? nie raz obalalem sam jedno wino i nic mi nie bylo). Wziolem i nabilem lufke, a raczej `fajeczke` :> olbrzymia, przetrzymana przez caly miesiac gruda (nie wiem co to bylo, ale 1 maly buch wystarcza na dobra faze, a wypalenie polowy graniczy z niemozliwoscia :> ). Zaciagnolem sie jeden raz i nic, drugi i nic, w koncu olbrzymi buch i cofnelo mnie na drugi koniec domku omalo nie wypadlem przez nieobramowany balkon ;]. I zaczelo sie, narazie powoli, denerwowal mnie jeden kumpel, bo zaczol kaszlec zaraz po mnie, mialem mu juz zwymyslac ale doszedlem do wniosku ze nie jest on tego godzien, wypilismy drugie wino w kolejnosci lykow kumpel1 -> ja -> kumpel2 -> ja -> kumpel1. Zaczolem sie wylanczac, przyszly jakies dziewczyny, nie za bardzo je kojazylem, ale zawsze dziewczyny to dziewczyny. Chcialem cos zagadac ale bardziej skupilem sie na doswiadczaniu wewnetrznego ja (tak odpowiadalem na pytanie `Co robisz?` ). Niby nic, zwykla faza... ale to dopiero poczatek, nie wiem jak dluga bylismy w tym `domku` kiedy wyszedlem chcialem znalesc w kieszeni gume, szukalem jej wyrzucajac wszystko z kieszeni prosto w snieg i wszystko w nim `tonelo` nie zostawiajac sladu, kiedy w koncu znalazlem to co szukalem zapomnialem co to i po co mi to wiec wyrzucilem (?!?!). Jak sie pozniej okazalo, tzn. pare dni pozniej, mialem wtedy w kieszeni jeszcze 10 zeta, ktore zginely w sniegu :{. Wrocmy do tematu, tocze sie jakos do lodowiska idac po sniegu, mialem jakies 100kg w nogach i czulem sie jak swinia w blocie. Koledzy mysla ze ja udaja, usmiechajac sie itp. nie wiem kiedy ale kolezanki nas opuscily, nie wiem czy one w ogole tam byly bo nie wiedzialem kogo pytac zeby nie wyjsc na chorego (zamiast twarzy widzialem `czarne dziury`). Na lodowisku usiedlismy na laweczkach, przymknolem oczy, otwozylem je i ku mojemu zdziwieniu widzialem 2 rzeczy! Jak stary film, jedna klatka : czarne tlo i jakies `elektrony` druga klatka normalny obraz, te klatki zmienialy sie co sekunde. Identyfikacja osob byla juz zupelnie nie mozliwa, do dzis kiedy prubuje sobie przypomniec twarze ludzi widze `czarne dziury`. Na lodowisku byl jeden kolega co lubil palic ziele ;] i nie jednego wora od niego kupilem, ale ze to on dowiedzialem sie dopiero kiedy po 5 minutach rozmowy zapytalem sie `Sory ale kim ty wlasciwie jestes?` potem swiadomosc ze to on wracala i znikala co pare sekund, ludzie sie dziwnie na mnie patrzyli, kiedy slyszalem co mowie wydawalo mi sie ze to nie ja, i ze musze troche ciszej mowic bo mnie wywala z lodowiska! W koncu namowilem kumpli zebysmy poszli bo wydawalo mi sie ze jeden z `operatorow` lodowiska ma w kieszeni nuz. Zaraz po wyjsciu natknelismy sie na kilku starszych kumpli, z ktorymi czulem niesamowita wiez, lecz jednak nie wiedzialem co powiedziec, staralem sie patrzec jednemu prosto w oczy lecz ich nie widzialem (znowu `czrna dziura` ) i po kilku , przynajmniej mi sie wydawalo ze to byly kwadransy gapienia sie w ciemnosc na karku kolegi, odszedlem.
Potem jeszcze po kilku spotkaniach z blizej niezidentyfikowanymi osobami , lub ludzmi ktorych poznawalem dopiero po tresci rozmowy, `koledzy` :P zaciagneli mnie do domu wbrew moim sprzeciwa... Kiedy dotoczylem sie do drzwi mieszkania, stanolem przed klamka i czekalem az przejdzie `faza` . Zrezygnowany usiadlem na schodach... Do wstania zmusil mnie odglos otwieranych drzwi pare pieter wyrzej. Po wejsciu do domu omalo nie wywrocilem sie, rodzice niestety byli w srodku ;{. ale nic, ostroznie sciagnolem buty i na maks koncetracji staralem sie kontrolowac nogi, w ogole wydawalo mi sie ze jestem trzezwy ale cailo i glos `mowilo` co innego. W pokoju usiadlem przed komputerem i zalaczylem jakas prosta gre, nie mogac utrzymac glowy w pionie, patrzac jedynie na klawiature , naciskalem guziki i poddalem sie wlasnemu biegowi wydarzen. Co bylo zgubne, matka dala mi cos do jedenia, chodz nie chcialem to jednak zjadlem.
Potem lezac na luzku wpatrywalem sie w lampe... a raczej staralem sie to robic. Po zwroceniu oczy na lampe one kierowaly sie w strone komputera i tak caly czas. Potem poczulem sennosc, podeszedlem po posciel, poczulem `tornado` w zoladku i szybkim ruchem odsuniecia sie od poscieli zwymiotowalem na sam srodek dywanu :{.
Potem juz tylko otworzylem drzwi do duzego pokoju osiwadczylem matce ze zwymiotowalem,nie zwracalem uwai na to co mowi, powturzylem to raz jeszcze... potem sie umyc i ojciec zaczol ogladac moje oczy a matka analizowac wydech. Stary mowil cos o poszerzonych zrenicach a matka o wachaniu kleju... przyznalem sie tylko do wypicia jednego wina na polu razm z dwom `wymyslonymi` kumplami. Potem look na zegarek, byla 20 z minutami, polozylem sie na luzku i kolejny haloon. Wydawalo mi sie ze ojciec usiadl przy moim luzku i powiedzial cos w stylu `ty gupolu, tyle dobrego alkoholu w domu a ty jakies zasiarczone wino piles...` powtazal to ze 30 razy.
Pare dni pozniej zaprzeczyl, ze w ogole byl wtedy w domu! Matka to potwierdzila. Rano obudzilem sie bez kaca, i zupelnie wypoczety, nawet nie chcialo mi sie pic bardziejniz zwykle. Do dzis nie wiem dokladnie co wtedy robilem , baze dowodowa na to ze to nie byl sen stnowia `smierdzacy dywan`, oraz msg na icq do kumpla stanowiacy w skrucie opis nimniejszych przezyc.
P.S.
Na poczatku myslalem ze to przez mieszanie MJ z winem,ale przed tym i po tym zdarzeniu nie przezylem nic podobnego. Czyzby antybiotyk?!

Komentarze

cwaniaczzzek (niezweryfikowany)

Autor tego trip reportu to pierdolony cwaciaczek!

sick! (niezweryfikowany)

oooooooooooooooooostrooooo...
ja kiedyś zmieszałam antybiota zwinem i gandzia...nie wiem moze jakiś hoojowy towar albo antybiotk ale jedynym odjazdem...ee..co ja gadam zadnego odjazdu specjalnego nie było poza tym ze miałam po tym całe dłonie upierdolone w treści zoladka
heheee

gOOwniara (niezweryfikowany)

zajebiste :))))) czarna dziura na karq i ojciec gadajacy o dobrym alq w domu --- jaazda taka ze zazdroszcze :*

pooozdooo

gOOwniara (niezweryfikowany)

r tam zgłubiłam :P

poooozdRooooo :]

gosc 4567 (niezweryfikowany)

Ja mam angine i 3 dzien biore antybiotyk ktory lekarz zapisał mi na 10 dni a jutro mam isc sie z kumplami najebac hmm... mam nadzije ze to przezyje :D

Bono (niezweryfikowany)

Wyśmienicie kolego epatujesz tutaj swoją erudykcją i elokwencją! I ten analfabetyzm! Lepiej pomódl sie za swoich rodziców...

Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

funkcjonujący w psychice odpowiedni COEX, duchowe dociekania, rozwój własnej osoby na różnych płaszczyznach, przekonanie o doniosłości nadchodzącego doświadczenia = set. Własny pokój, noc, ciemność, samotność [reszta domowników już śpiąca] = setting.

 

Niniejszy trip raport jest raczej próbą skrótowego ujęcia głównych motywów mojej, jakże dramatycznej, pierwszej sesji LSD, aniżeli usystematyzowanym, przemyślanym tekstem. Jest to bardziej rozwinięcie posta, który opublikowałem na ramach forum hyperreal.

Pozwoliłem sobie go otagować mianem przeżycia mistycznego, gdyż ten aspekt tripa jest ważniejszy niż bycie pierwszym razem, gdyż doświadczenia z psychodelikami już miałem.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

przystanek Woodstock poraz 9, a więc znane i lubiane otoczenie. Nastawienie pozytywne, długo oczekiwana ciekawość.

Ogólnie nie przepadam za narkotykami.. bywało, że dość często paliłem (takie środowisko), parę razy wciągałem.

  • Echinopsis Peruviana
  • Pierwszy raz

Samotnie w mieszkaniu. Podekscytowany, spokojny, jednak z lekkimi obawami. Miałem chyba nadzieję, że Don Mescalito pomoże mi rzucić tytoń.

   Witajcie duszyczki. Don Mescalito wołał mnie od chyba dwóch lat. Zapraszał do siebie, a ja chyba nie czułem się godzien. Od maja leżała u mnie paczuszka z 32g listków wyschniętej kory peruvian torch. Jarałem się tym faktem, choć nie czułem się gotowy. Jakiś miesiąc temu śniła mi się ta wyprawa, na którą w końcu się wybrałem... sam.

 

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport
  • Tytoń

Euforia, entuzjazm, radość, pozytywne oczekiwania, niemal pewność, że wszystko będzie szło po mojej myśli.

                                                                                       "faza taka, jaka powinna być"

randomness