REKLAMA




DXM life after chaos

by Pan Solo

Anonim

Kategorie

Odsłony

1966

nazwa substancji: DXM (Acodin w tabsach)
poziom doswiadczenia uzytkownika: z dxm very first time, a ogólnie: THC, papier, koks, MDMA, Aviomarin
dawka: w rezultacie 30 tablet po 15mg (450mg czyli ok. 6,5 mg/kg) ale nie na raz
"set & setting": zaciekawienie, chcialem wejsc w II plateau do polowy, 18-tka siostry przyjaciela.

Zapoznalem sie z ciekawym opracowaniem pani Marty. Polakomilem sie na 5mg/kg, wiec jakas polowa II plateau. Nie moglem wydac tego wieczora za duzo kasy, nie chcialem sie tez zalewac Alkiem, wiec kupilem sobie za 5,40 Acodin.
Rozgrzewka odbyla sie u kumpla w Gdansku. Na ulotce nie zauwazylem wzmianki o interferencjach leku z alkoholem wiec wypilem 3 Warki Strong, koledzy driny. Poniewaz Pani Marta zalecala ostroznosc (uwagi na temat metabolizmu) wcialem przed wyjsciem 16 tableteczek w czasie chyba 20 minut, no moze kwadransa (240mg dxm, ok. 3,5 mg/kg i tak za duzo. Marta zaleca 100mg na pierwszy próbny raz).
Jechalismy w 6 osób w 4 osobowym aucie do innego jeszcze goscia. Jedziemy i czaimy sie, zeby nie wpasc na mendy, a tu motyla noga akurat wjechali nam na dupe. Rzeklem: be kul, just be supa kul. Obejrzelismy wystarczajaco duzo amerykanskich filmów by wiedziec jak sie zachowywac. Odjezdzamy im i w uliczke osiedlowa, na parking. Wszyscy odprezeni ale z filmów wyraznie pamietamy, ze dopiero w ostatniej chwili, odprezenia wlasnie i smiechu policaje wyskakuja i kajdankuja. Ogladamy sie za siebie stojac tak bezbronni w slepej uliczce… nie! wjezdza niebieskie auto. Ufff… to nie oni. Jakas Siena. Jedziemy dalej, kurwa kolejny radiowóz, a jechalismy specjalnie po zadupiach, zeby ich uniknac. Koles wciska sie w podloge, przykrywamy go kurteczka, pizd pizd, jeden zakret, drugi trzeci i spieprzylismy im z widoku. Przy tym spieprzaniu Kolo tak sie rozpedzil, ze dogonilismy ten pierwszy radiowóz, który na dodatek wjechal w nasza docelowa uliczke. No nie ma co, sama Wladza nas eskortowala. Stamtad dojechalismy juz na urodziny taksówkami.

Piekna, rodzinna atmosfera. Przyszla kupa znajomych. Wszyscy polaczeni ze soba ogniwem znajomosci ze znajomym kogos innego. Muza zapierdalala dosyc nieskladnie. Pomieszanie gatunków i amatorskie podejscie grajka. Uderzylismy na parkiet ale nie chcialo mi sie tanczyc. Mialem zaburzenia równowagi i nie chcialem robic z siebie blazna. Wtedy mocno mnie uderzylo. Stalem oparty o kolumne i krecilem glowa z blogim usmieszkiem. Katem oka widzialem ze dwie babeczki przygladaja sie mojej mimice i domyslaja sie, ze jestem czyms mega nabity. Moze mi zazdroscily, a moze nie ale na pewno ostro by sie zdziwily gdyby wiedzialy czym. Powodem mojego uniesienia nie byla bynajmniej kichowata muzyka. Pewnie to to, ze czulem nadciagajace lato i ze ta bardzo rodzinna impreza byla przedsmakiem wakacyjnych bib.
Niemniej byl to dosyc ciezki lot, nie nadajacy sie na publiczne, glosnie spedy. Pózniej nadciagnelo swedzenie glowy, a raczej pieczenie. Powstrzymalem sie od drapania i przeszlo. Jednak za duzo wzialem jak na pierwszy raz, bo zaczalem odczówac ogromna ciezkosc i pozygalem sie w kibelku. Po pawiku ciezkosc mnie opuscila, jednak odtad mialem problemy ze wzrokiem. Kiedy spogladalem w lustro z 3 metrów nie moglem dojrzec szczególów. Z bliska owszem, co nie bylo jednak korzystne. Zobaczylem bowiem ze wygladam okropnie. Podkrazone zapadniete galy, blady, wlosy oklapniete pod ciezarem potu. Wygladalem jak mega kupa. Wprawilo mnie to w bardzo zly nastrój, na parkiecie bylo tyle pieknych kobiet a ja nie wygladam. Myslalem, ze taka dawka pozwoli mi na prowadzenie nieskrepowanych rozmów i staly usmiech, tak jak po E, a tu klops. Po zyganiu jakos mi zeszlo psychicznie, jednak efekty fizyczne nadal odczuwalem. Zostalo mi 14 tabsów, które dojadalem po 2 co jakis czas.
To co do tej pory sie dzialo to gówno. Naprawde nie jest to dobry cheepdrug na glosny i tloczny sped. Interesujace doznania zlapaly mnie dopiero po imprezie, w drodze powrotnej. Podziwialem wnetrze taksówki, jej podlokitnik, cichutki pomruk silnika, zajebiste lusterko wsteczne i relacjonowalem wszystko kierowcy i koledze. Taksiarz obyty z wszelkiego rodzaju dziwactwami zlewal mnie.
Opowiadalem mu o moim snie a on nawet nie skomentowal, nic. Na miejscu poczulem ogromna przyjazn jaka laczy mnie z tym kumplem i zaczalem go obsciskiwac. W domu kolegi gdzie nocowalem wlaczyla mi sie mysleniówa. Dlugo gadalem z nim o sensie zycia, a raczej o jego bezsensie, az doszedlem do wniosku, ze sensem mego istnienia jest ten wlasnie kolega, który zawsze ma zajebiscie lekkie podejscie do zycia i kojarzy mi sie z najpiekniejszymi wakacyjnymi przygodami.
Lezal na tym samym wyrku co ja, ale kiedy zamykalem oczy wydawalo mi sie(mialem niemal 100%-towa pewnosc) ze lezy jakies 100 metrów ode mnie. Otwieralem oczy i byl znowu niedaleko. Dalem mu juz spokuj bo byl mega napruty i na pewno marzyl o snie. Wtedy zaczelo sie cos chujowego. Moje istnienie wydawalo mi sie pelne goryczy, myslalem ze jestem nieudacznikiem i ze wszystko jest do dupy. To uczucie chujowosci wrecz pieklo mnie od srodka i wciagalo glebiej jak wir. Bardzo trudno bylo mi z tego wyjsc, ale jednak udalo sie. Co jakis czas, dosc cyklicznie switalo swiatelko nadziei. Lapalem sie tych swiatelek i lepilem z nich pozytywny obraz majego przyszlego zycia. Zaczalem wymyslac, co nalezy uczynic by stac sie lepszym czlowiekiem i ulozylem to w kilku punktach. O dziwo dosyc powazne pomysly przeplataly sie z calkiem przyziemnymi jak np. skrócenie wlosów. Pózniej zapadlem w sen. Udalo mi sie to po dosc dlugim oczekiwaniu, a sen byl chujowy, przerywany naglymi zrywami swiadomosci. Wygladal jakbym robil zakupy z listy. Z tym, ze wypelnialem te wczesniejsze postanowienia. Poprostu chodzilem sobie w tym snie i realizowalem po kolei liste pomyslów majacych poprawic mi zycie.
Niedlugo znowu to zarzuce, ale w zaciszu domowego ogniska. Nigdy wiecej na imprezie. To bardziej srodek szamanski niz szampanski. Zapodam sobie wieksza ilosc, bedzie muzyczka i caly ten klimacik jaki mozna sobie z latwoscia stworzyc. Chce wejsc w 3 stadium odurzenia. Moze zalapie OEV jak dobrze pójdzie.

P/S: Jak babka w aptece zacznie cos gadac o recepcie na Acodin spróbujcie wziac ja na to, ze Tussal np. ma taki sam sklad, a nie jest na recepte i ze w Tussalu jest tylko 10 tabletek a w Acodinie 30 wiec po co przeplacac kupujac wiecej opakowan Tussalu? Logiczne? Pozdrówki dla hyperaktywnych inaczej.

Komentarze

herka17 (niezweryfikowany)

nalezy mysleć ekonomicznie, tak? :-))) heh, ja jednak pozostanę przy Tussal u Antitussicum :) nie uwazash, że leki (no i DXM) są właściwie do niczego? Dają małą fazę a zatroowają orgaznizm.... nie warto... .

I kto to moovi? :)

Luca Barsi (niezweryfikowany)

Rozpierdalasz mnie tymi kometarzami....

luzik.

XXy (niezweryfikowany)

Rozpierdalasz mnie tymi kometarzami....

luzik.

@Blacha (niezweryfikowany)

herka wez ty sie odmul dziewczyno idz zapierdalac paly na dworzec a nie filozofujesz tutaj

exec (niezweryfikowany)

Lepiej jesc tussidex. Cenowo tyle samo co acodin i ma tyle samo - 450mg. I nie slyszalem zeby komus sie chcialo po tym zygac tak jak po acodinie.

Herka a ty lepiej nie wymadrzaj sie bo nie masz czym...

Theopij (niezweryfikowany)

DXM nie jest na imprezy, to bardzo "introspektywny " drag. Poza tym nie wolno laczyc z alkoholem, co z tego, ze na ulotce nie jest napisane, na ulotkach od antybiotykow tez nie jest napisane.

Verix (niezweryfikowany)

przepraszam za wtracenie nie na temat, ale nie ma na stronce dzialu o efedrynie, a ja sie chcialam zapytac czy ktos wie czy wogole jeszcze mozna ja gdzies dostac(tzn w jakich lekach np)
bardzo ladnie prosze o pomoc w tej sprawie
pzdr.

dwuq (niezweryfikowany)

przepraszam za wtracenie nie na temat, ale nie ma na stronce dzialu o efedrynie, a ja sie chcialam zapytac czy ktos wie czy wogole jeszcze mozna ja gdzies dostac(tzn w jakich lekach np)
bardzo ladnie prosze o pomoc w tej sprawie
pzdr.

Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

tripowy pokoj w tripowych czapkach

Około 22 z dwoma kolegami zjedliśmy po 19 g świeżych grzybów. Uczucie okropne, w życiu bym nie pomyślała, że zjem surowe grzyby żeby sobie przeżyć tripa. Grzyby zaczęły wjeżdżać jakoś po 40 minutach, na początku zaczęłam zwracać uwagę na jakieś dziwne rzeczy, widziałam dużo kształtów. Z dołu gdzie gadałam z rodzicami przeniosłam się na górę do naszego pokoju na tripa, z kompem z muzyczką i wygodnymi krzesłami.

  • 2C-P
  • Pozytywne przeżycie

Dobry nastrój, miałem nadzieję na dobry, kolorowy trip. Wolny dom, brak obowiązków.

*Jakość tego 2C-P mogła nie być najlepsza. Mam zastrzeżenia co do jakości, w dodatku przechowywałem je jakieś 3 tygodnie w dosyć ciepłym miejscu.

Godziny rzecz jasna podane są w przybliżeniu. Godzina zero - 16:00.

+00:00: Wypijam 16mg 2C-P mieszając z Coca-Colą, żeby zagłuszyć okropny smak wódki i fenetylaminy.

+00:20: Zaczynają się mdłości i ból brzucha. Siadam przed komputerem i staram się nie zwracać na to uwagi.

+00:40: Substancja zaczyna działać. Zaczyna się robić dziwnie, bodyload zdaję się ustępować.

  • alfa-PVP
  • Ketony

Różnie.

Uwaga! Od dnia 1 lipca 2015 roku substancja w Polsce NIELEGALNA.

 

Kolejną z opisywanych przeze mnie substancji będzie α-Pirolidynopentiofenon, znany również jako a-Pirolidynowalerofenon, a także (RS)-1-fenyl-2-(1-pirolidyno)-1-pentanon.

  • Baklofen
  • Heroina
  • Inne

Sam w domu, pozytywny dzisiejsza zdobycza - baclofenem.

Wracam z dobrym nastrojem z pracy, co akurat nie czesto sie zdarza.

Celem dzisiejszego dnia bedzie rozluznienie bardzo spietych miesni, oraz z braku zajecia postanowilem sie podzielic wrazeniami w czasie terazniejszym. 

Niestety od dluzszego czasu mam taki problem ze ciagle mam napiete miesnie, i musze cos z tym zrobic. Dodam ze nie mam tolerancji na zadnych z substancji.

Kiedys duzo czytalem i jak probuje nowa substancje czytam raporty - wiec postanowilem sam cos zmajstrowac :)

To zaczynajmy :)