Kapsaicyna

AndrzejParowka

Odsłony

117

Gdzieś na hyperrealu wyczytałem, że spożywanie kapsaicyny wywołuje syntezę endorfin. Więc postanowiłem to sprawdzić. Ogólnie spożywam dużo kapsaicyny, ale nie w takich ilościach. I mam taką ciekawą reakcję, że jak zjem coś pikantnego, to dostaję intensywnego wysięku z nosa. A odnośnie eksperymentu, zamierzam zastosować metodę spożywania małych porcji przez cały czas.
20.50 zjadłem troszkę zmielonej papryczki. Narazie brak efektów.
21.10 zjadłem troszkę parówek, zagryzając mieloną papryczką. Mam lekkie zawroty głowy, i zacząłem się pocić. Trochę mi szumi w uszach. Typowe dla kapsaicyny. Tak więc papryczkę spożywam dalej.
21.20 są pierwsze efekty psychoaktywne. Ogólna radość, zadowolenie. Spróbowalem się smucić, nie da się. Ale efekty uboczne nie są przyjemne. Czuję się jak po mocnym treningu (zresztą jestem po deugodzinnym sparingu). Szumi mi w głowie. Czuję się trochę jak po kofeinie, ale nie ma tego uczucia, że zaraz zemdleję. I czuję taką ciekawą lekkość w głowie. W sumie zjadlem już z łyżeczkę mielonej suszonej chili.
21.35 ciśnienie 65/64 (?), tętno 111. Zjadłem trochę tłustego sera, i popiłem śmietanką, żeby się rozkoszować ilością endorfin bez tego pieczenia w ustach.
21.36 zaraz po ustaniu pieczenia ustała ,,faza". Teraz tylko mi szumi w głowie, i mam trochę lepszy nastruj niż normalnie.
Podsumowanie: ogólnie ciekawe, ale za dużo efektów ubocznych, i zbyt slabe działanie przy czasie spożywania prawie godziny. Jak z mirystycyną, nie warte próbowania.
Edit 21.41: dostałem strasznej śmiechawki, ledwo piszę ten tekst. Tak się cieszę, że żyję. Może się to wydawać głupie, ale tak jest. Kapsaicyna przynajmniej zachowała twarz. Bardzo ciekawe uczucie.

Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Był to piątek, ostatni dzień przed świętami. dawno nie paliłem a przez święta nie było by mi dane zapalić, więc postanowiliśmy z kumplami spalić się w ten dzień. POmine co było na początku (ni opowiem m.in. o pijanym koledze na polskim :)) Przejde do opisuj mojej paranoi :)





Paliłem wtedy dwa towary.... Jeden taki sprasowany, doskonały, świetnie się paliło i świetnie fazowało :)). Potem taki pył marihuanowy, ale to była mj na bank. Kumple ten pył palili więc materiał był sprawdzony.....



  • Dekstrometorfan

data zatrucia ;-): 06.10.2001r.


dawka trucizny: 2 razy po 150mg bromowodorku DXM (Acodin tabletki po 15mg - wrzucone 20 tabletek po 10 w odstępie 10-15 minutowym, rozgryzione i popite yerba mate

godzina: opis:

  • DMT
  • Miks

Powalczone dzień wcześniej. Mało energii, ale obiecałem bratu tripa, więc musiało być dobrze, bo z Orfeuszem mam najlepsze podróże. Gralnia.

   Witam. Obawiam się, że może być chaotycznie, bo dużo wszystkiego i pisane zaraz po wymyśleniu całej historii (to znaczy na następny dzień po czterech godzinach snu). Także tego... Zapraszam do lektury.

 

  • Inne

Ja: kobieta, 22 lata, 170 cm wzrost, 55 kg waga

Doświadczenie: MJ, hasz, DXM, mieszankie ziołowe, Fungeez. Towarzysz podróży: bardzo duże doświadczenie z psychodelikami (wszystkie pozytywne).

Co: 2 kapsułki Fungeez

S&S: letnie sierpniowe popołudnie, niebo zachmurzone ale pogoda przyjemna, nastrój bardzo dobry - w końcu tak długo planowany wypad wypalił, chęć przeżycia czegoś nowego (przyjemnego)

Osoby: ja i kumpel towarzysz, nazwijmy go T.

randomness