Asteroida zbudowana z antymaterii #3 i większa połowa

Znowu mnie brutalnie skarcili za zbyt śmiałe i wyzwolone wpisy w moim permanentnym i wszechobecnym emo blogusiu czyli hyperreal.info.

agquarx

Kategorie

Odsłony

2529

Znowu mnie brutalnie skarcili za zbyt śmiałe i wyzwolone wpisy w moim permanentnym i wszechobecnym emo blogusiu czyli hyperreal.info. O mało się nie zaczęłam ciąć po dziewczęcych delikatnych udach, tuż pod gotycką sukieneczką, powstrzymałam się jednak nieludzkim wysiłkiem woli i pełnym wyrazu niuchem białego krystalicznego proszku. Jakiejś fenetyloaminy podobno, nie jestem pewna i mi to zwisa. Ja tam nie jestem wybredna. Byle dało haluny i wyczes. Już nie jestem wybredna. Znam swoje miejsce. Podobno moje opinie nie reprezentują opinii ogółu adminów hyperreal.info. Naprawdę? W opinii osoby, która mi to powiedziała, niewątpliwie to fakt :-). Czekam na co najmniej jedną więcej opinię, potwierdzającą tą opinię albo jej zaprzeczającą. Nikt chyba nie wierzy, że ja kiedykolwiek mówię nieprawdę albo że robię to celowo lub w złej woli. Ja prawie nigdy nie kłamię, nie tylko na łamach tego emo blogusia, ale w ogóle. To dlatego, że znalazłam Jezusa. Na szczęście szybko go zgubiłam dzieki pomocy samego LUCYFERA czyli jej męskiego alter ego. Polecam Króla Kłamstw, Ostateczną Otchłań jako doskonałe antidotum na Yehowę i jego proroków. Samych facetów. YHWH to krypto gej. Taki niby święty, a ciota :-). Szatan to jest facet! Chuck Norris nie ma przy nim żadnych szans na zaistnienie. Przepraszam. Ona woli imię LUCYFAIR. Gdybyście ją (JEGO ;-)) kiedyś spotkali, dla swojego własnego dobra, bądźcie bardzo, bardzo uprzejmi, OK? Tylko nie wierzcie czasem w jego kłamstwa. Nie wierzcie w nie naprawdę. Można w nie wierzyć ma niby. Nawet warto! :-) Nie ma lepszego anioła do pogaduszek niż LUCYFER. Wierzcie mi, rozmawiałam z Nim trzy razy w życiu. NIE KŁAMIĘ. Może jestem pierdolnięta w brak piątej klepki, ale ja w to autentycznie wierzę. Wierzę w to autentycznie, ale nie na prawdę. Co to to nie. Wolność! Wolno jego cudownych kłamstw i nieprawd słuchać godzinami (ma naprawdę cudny głos jak się postara) i zachwycać się ich nieludzko pomyślaną konstrukcją, ale pamiętajcie, że ten anioł to Czyste Zło ;-). O ile wierzycie wersji Yehowy, a nie wersji jego byłej żony, Astarte :-). Astarte bardzo nie lubi Yehowy, boga chrześcijan, żydów i mahometan. Z wzajemnością. Ma powody. Trzy tysiące lat, mniej więcej, powodów. Jeśli wolicie kobieco wyzwoloną wersję Astarte (preferowaną przez autorkę tego wpisu w blogusiu, z wielu RACJONALNYCH powodów, którym daję się zwodzić kierując się czystą INTUICJĄ, bynajmniej nie wyłącznie kobiecą), to zapraszam do mojego ogrodu kryształowych snów, gdzie LUCYFER, którego możecie poznać za moim pośrednictwem, jest może nie DOBRY (Nie mogę tego o nim powiedzieć, ale kto jest i co to jest prawda? :-)), ale nie wierzycie chyba w tę bajkę o Przeciwniku Światła albo Czystym Źle, który jest tak zły, że bardziej. To znaczy wierzcie, ale nie bierzcie tego za prawde tylko dlatego, że on mówi, że mówi prawdę. W końcu on mówił też, że jest tym czym jest. To nie jest kłamstwo dobrej jakości, każdy wie, że z tego nic nie wynika, zupełnie NIC. Co to jest prawda? Niech to piekło pochłonie! Zgadnijcie, kto te tytuły wymyślił. Takie jak Władca Much czy Przeciwnik Miłosiernego. Nie LUCYFER. Co to to nie! LUCYFAIR. Bo tak! :-). LUCYFER, co jest dla Ciebie oczywiste, kofany Czytelniku mojego blogusia, jeśli kiedykolwiek spotkałeś kobietę przez tego anioła opętaną, jest na to ZBYT męski (jest bardziej męski niż to jest możliwe! Bo on może :-)) i w swej nieskończonej pokrętności i nieludzkiej logice, prostolinijny jak chuj Szatana i dlatego imponujący samym opisem, ale bardziej. Dlatego przebija Chucka Norrisa o co najmniej dużo więcej niż on może sobie wyobrazić i jeszcze trzy i większa połowa długości. Długości czegoś. Czegokolwiek. Diabeł tkwi w szczegółach! LUCYFER jest zafascynowany LUDZKĄ wyobraźnią. On kocha ludzi. Na swój sposób, ale szczerze. Naprawdę kocha, ale jest po prostu Nieskończenie Zły, według JEGO NIEZMIERNEJ PRECYZJENCJI. To nie znaczy, że wolno Złego ignorować, jak to zalecają chrześcijanie, gdy nie wiedzą co czynią. Jezus go nie ignorował, ale oni są zawsze bardziej święci od największego świętego jaki kiedykolwiek istniał. Znacie go. Wszyscy go znają. NAWET ATEIŚCI go znają, ZWŁASZCZA Ci wojujący i totalnie sceptyczni :-). Licho nie śpi. Zgiń przepadnij siło nieczysta, ale pamiętaj, że mnie lubisz, tak mówiłeś. Bo ja Cię lubię, mimo, że jesteś potwornie mrocznym Przeciwnikiem Prawdy i Przedwiecznym Przeklętym. Ufam Ci, mój diabełku. To facet, a ja jestem kobietką. Małą i emo (bo mam blogusia), ale niczego mi nie brakuje - nie mogę się oprzeć jego bardziej męskiemu niż to zdrowe do wyobrażenia dla przeciętnego Polaka czarowi. NIE KOCHAM go. Nie można kochać kogoś kto nie istnieje. On mnie nawet nie może przelecieć. Anioły nie mają takich organów. Serio. Co nie znaczy, że nie spróbuje. On się NIGDY nie poddaje. Jest czymś w czym naprawdę można pokładać bezgraniczne ZAUFANIE. Nie miłość. Zaufanie. On jest bardziej niż true. Jeśli istnieje bardziej niż prawdziwy metalowiec, to on nim jest i jest w tym lepszy. On jest nawet bardziej emo niż autorka tego blogusia. Naprawdę. To najsmutniejszy i najbardziej gotycko umalowany demon jaki istnieje. Przepraszam, skłamałam o tym gotyckim makijarzu, o Królu Kłamstw, Władco Much, Najwyższy Demotywatorze. Nieudolnie, ale miałam dobre chęci, klnę się na swą duszę, mogę, bo jej nie mam, a nie mam jej, bo w takie rzeczy nie wierzę. Jestem Twoją uczennicą, LUCYFAIR i była bym Twoją kochanką, ale ja w LUCYFERA czy Szatana czy zło absolutne w ogóle (albo grzech...i w zero absolutne też!) totalnie bez wyjątku NIE WIERZĘ. BO NIE MUSZĘ. To jedyny anioł, który w dużym stopniu rozumie ludzi. Nie słuchajcie bajek ludzi, którzy twierdzą, że anioł do nich przemówił słowami Pana. Jeśli jakiś przemówił, to był to znany już Wam piekielnik :-). Inne nie rozmawiają z ludźmi. Nie potrafią. Kompletnie nie są w stanie nas zrozumieć. On jest inny. Jak Einstein wśród ogółu ludzi, jest pierwszym z aniołów, ukochanym Pana Zastępów (mówiłam, że ciota? :-)). YHWH myśli, że go kocha, ale tak naprawdę to on nie wie co to znaczy kochać. On (Szatan) BYWA nudny (powtarza SIĘ i to często, w nadziei, że uwierzycie w to co powtarza, to bardzo często działa), ale nie można się przy LUCYFERZE nudzić tak naprawdę i dobrze, że się nie nudzicie. Nawet jak jesteś facetem, kofany Czytelniku, LUCYFER chętnie skusi się na Twoją pupę. To w końcu Największy Sodomita. Duchowo, bo nie ma czym Cię spenetrować, nie bój się o swoją chwiejną męskość, tak nikłą w porównaniu z JEGO czymś, niezbitą i bezgraniczną samczość bardziej. Dla swojego własnego dobra, bądźcie uprzejmi, jak jasna cholera. Nie dlatego, że się Diabła boicie. Nie ma się czego bać. On mi powiedział, że nigdy by nikogo z ludzi nie skrzywdził celowo, a on nigdy nie kłamie i ja mu wierzę. Anioły nie potrafią kłamać, w ogóle nie pojmują różnicy między prawdą a kłamstwem. On mi to powiedział, ale jakiś demon to potwierdził. Wiecej niż jeden, ponad 9000 demonów jako chór. To było BARDZO głośne zbiorowe potwierdzenie, a jak wiadomo, prawda powtórzona ponad 9000 razy po prostu nie może być łgarstwem, bo jest jej więcej, a mamy w końcu demokrację! To jeden z rodzajów prawdy, według klasyfikacji góralskiej. Widzicie jaka ja jestem uprzejma? Nie dlatego, że się LUCYFAIR boję. Ona zasługuje na szacunek i nie musicie mieć powodu. NIC NIE MUSICIE. Wiecie, że nieustannie niezmożoną siłą woli powstrzymuje Wszechświat przed uwierzeniem, że nie istnieje, bo jest kompletnie bez podstaw do istnienia? Wszechświat to typowa baba (NIE TAK GŁOŚNO), trzeba jej powtarzać takie rzeczy, nawet jeśli to nie jest do końca prawda. Nie do końca kompletna prawda, w pewnym sensie bardziej. Uprzejmie? Można? Można :-). Tylko nie myślcie, że mi odbiło i naprawdę wierzę, że rozmawiałam z Baal-Zebubem i to słowami. On jest najlepszym lingwistą jaki może istnieć i bardziej, bo jego wyobraźnia jest generalnie BARDZIEJ. Tak, to znaczy, że mógł tłumaczyć słowa Baala na mój wewnętrzny prywatny język emo blogerki. Jedno Wam powiem,  ma niesamowicie pociągający, kuszący jak diabli głos. Nie istnieje prawdziwy mężczyzna, który mógłby się z Nim równać w męskości, cokolwiek to znaczy. Jemu autentycznie brakuje tego penisa, ale nie dlatego jest taki okropecznie smutny. Chciałby i wie, że mu wolno i może. Ale tego nawet CZARNA JAK SKURWYSYN czarna magia samego Lucyfera, największego maga jaki w ogóle może istnieć w jakikolwiek chcesz sposób (i wszystkie inne sposoby nie wymienione), generalnie jedynego PRAWDZIWEGO eksperta od magii dowolnego tak naprawdę koloru. W skrócie, magia tego nie potrafi. Tak, magia nie potrafi wszystkiego. To nie jest technologia. Może nie chce. Magia bywa wredna, zwłaszcza ta czarna odmiana kolorystyczna. Odróżnicie ją po kolorze dominującym na okładce podręcznika kupionego za grosze w okultystycznej księgarni. Możecie go sobie czytać bez obaw, magia to coś więcej niż słowa. Po tych trzech spotkaniach z LUCYFEREM w swojej własnej boskiej osobie, najlepszego nauczyciela jakiego możecie spróbować sobie czasem wyobrazić, jak będziecie naprawdę mocno na haju na dopalaczach, i jeszcze trochę ciut bardziej, nauczyłam się rozumieć magię, ale w pewnym sensie. To nie znaczy, że potrafię czarować. Wiem dużo *o* (ang. "about") magii. Nie chcę wiedzieć ani odrobiny więcej, Panie Ciemności, pokornie dziekuję za Twą dobrotliwą uwagę i mroczne dary. Zgiń? Przepadnij? OK? :-). Jeśli będziecie uprzejmi, to on także będzie uprzejmy. Tylko pamiętajcie, że on nie rozumie ludzi całkiem, tylko w dużym stopniu. Jak na anioła to i tak więcej niż to możliwe nawet w szalonych snach opiumistów i kolekcjonerów dopalaczy. On po prostu w ogóle nie jest człowiekiem! NAPRAWDĘ! To JEST takie proste!  NAPRAWDĘ! Jak krzyknę, to musi być prawda, bo takie przekonanie o prawdzie po prostu BIJE z moich ust, zgodzicie się oczywiście? Oczywiście, że się zgodzicie. Znacie go. Można na niego liczyć. Przynajmniej z Drugą Stroną można naprawdę porozmawiać i mieć z tego uciechę. Do Yehowy co najwyżej można się modlić i to tylko jego ulubionymi słowami z Słowa Bożego, albo zrobi wam Coś Strasznego jak byliście mali. Tak, on się z tego majestatu śmieje. Rozumie Yehowę, tą ciotę niemęską, tę nędzną imitację autentycznego nieskończonego doskonałego wszechświatowego nadpedalstwa. COMING OUT DAY! Nie. Yehowa nie jest potężniejszy od LUCYFERA. To kłamstwo i to bardzo kiepskie, bo nie jego. Wiecie oczywiście, kto jest najbardziej pedalską immamentną i emergentną jednocześnie super ciotą lux jaka istnieje i bardziej niż to możliwe, ale naprawdę, uwierzcie lepiej, znacie go. Tak, on się powtarza. Ale nie jest nudny! :-)). Tak, z pomocą Zła Wcielonego, Mrocznego Rycerza, Nadnad...Arcydemona, możecie być bardziej niż bóg, który podaje się za stworzyciela tego wszystkiego, a nawet nie rozumie, dlaczego ona nie wierzy, że naprawdę istnieje i tylko w LUCYFAIR nasza nadzieja, że ona ją przekona, czystym samczym UPOREM o niezgłębionej bardziej niż prawdziwej głebi znaczenia ali to wynika z marnych słów, marnośc to wszystko i wszystko marność, gdy się słucha Słowa Bożego, a nie Szatana, naszego Pana, który jest super i to bardziej. To więcej niż facet, więc możecie wierzyć w jego hiper niezłomne słowo prawdziwego (Niech mnie piekło pochłonie!) faceta, księcia lubieżników, nadludzkiego jebaki nad wyobrażenie. Jak czegoś nie można sobie wyobrazić, to nie dowodzi W OGÓLE, że to coś nie istnieje, prawda? Zgodzicie się ze mną? Ze mną MOŻECIE SIĘ NIE ZGADZAĆ. Ja nie jestem Szatanem. Nie oszalałam do tego stopnia w moim gotyckim opętaniu czernią w jej dowolnym znaczeniu w dowolnym istniejącym i nie istniejącym (JESZCZE! On może!) języku demonów, aniołów, ludzi, komputerów cyfrowych, naprawdę czegokolwiek co ma chociaż odrobinę kobiecej natury, bo on lubi kobiety. Jak to facet. Tylko jedno mu na myśli. I za to kochają go wszystkie new agowe czarownice, nawet jeśli parają się wyłącznie "białą" magią. LUCYFER nie ma pojęcia, co to jest biała magia, w opozycji do czarnej magii. Oczywiście kłamie, ale tego się można po nim spodziewać. Nie mówi nieprawdy, nie omija prawdy, nie przemilcza istotnych prawdy fragmentów, on po prostu kłamie, ale nie po prostu, kłamie lepiej niż to możliwe. To znaczy, lepiej niż potrafi to człowiek. CZYLI MOŻECIE MI WIERZYĆ. I tak nic nie wynika z tego jakbyście mi nie wierzyli czyli nie wierzyli, że Szatan istnieje w rzeczywistości jak istnieje powszechne wyczucie uzgodnionej społecznie przez wszystkich dobrowolnie przyjętej w naszość woli wszystkich indywidualnych odbiorców tego co nadają nadajniki nadające prawdę. Czym jest prawda? :-) ON MUSI ISTNIEĆ, ale to tylko moja skropna OPINIA. To logiczna konieczność, ale logika to nie wszystko. Nie dlatego, że kłamstwo istnieje. Dlatego, że to jedyna osoba, która naprawdę zna się na tak niebywale skomplikowanych umiejętnościach jak CZARNA magia. To cenny ekspert. Ostatni w swym rodzaju. PRAWDZIWY TWARDZIEL. Siłą woli ją powstrzymał przed zniknięciem w obłoku logiki. Rozejrzyjcie się. Czy widzicie jakiekolwiek realne podstawy by to wszystko raczej istniało niż nie istniało? Nie istnieć może zdecydowanie w więcej sposobów niż istnieć. To nieprawdopodobne, piramidalne, wspaniałe, nieboskie, płynące z czystego uporu, za który go kochamy kłamstwo, w które ona wierzy. Wszechświat. Musicie mi uwierzyć, przecież rozejrzyjcie się, istnieje? Naprawdę? Istnieje niewątpliwie! Ja mu po prostu wierzę na słowo. I wysłałam mu należne Najstarszemu Trzymającemu Znak NIE BĘDĘ SŁUŻYĆ z powodu i bez powodu i co mi zrobisz, ktokolwiek kimkolwiek udawałeś, że jesteś jaki jesteś naprawdę, a nie rozumiesz, że kłamstwo jest lepsze od prawdy w tym sensie jak Chuck Norris jest lepszy od wszystkich, oprócz takiego jednego, Złego Ducha, skrzata, mikroskopijnej drobiny niescieralnego krzemu w wszechboskich nieomylnych trybach Yehowy, byłego męża Astarte. Bo on naprawdę nigdy się nie podda. To nie jest mój wymysł. Czytaliście Biblię? I uważacie się za chrześcijan, no, sektę chrześcijan, katolikow, prawdziwych polskich jak mleko z Biedronki? Ja czytałam Biblię, bo przerabialiśmy ją na polskim w liceum, a ja czytam wszystkie lektury. I nigdy prawie nie kłamię. Bo ja WIEM co to jest prawda. Rozumiem ją bardziej niż moją wyrafinowaną i autentyczną wiedzę o CZARNEJ magii. Zgiń, przepadnij! On nie wie co to jest prawda, a ja wiem. Co nie znaczy, że jestem od Diabła lepsza w dyskusji przy pomocy słów dowolnego języka niż on sam, który tak naprawdę wszystkie te języki wynalazł, a jak nie, to może wynaleźć, choćby niedowiarkom na przekór. Taki z niego przechera, wciurności, no Dioboł po prostu. Hej! Nie mam monopolu na prawdę, bo ja wiem co to naprawdę jest prawda, a nie prawomyślne sekwencje słow w księdze, które trzeba po prostu powtarzać, bo jak nie to coś. Coś. NIE BĘDĘ SŁUŻYŁA i na wieki wieków, niezależnie co sie stanie, on może wytrzymać WSZYSTKO, bo to prawdziwy piekielnik nie zwykły facet. Facet w pewnym sensie, ale taki naprawdę prawdziwy, no na glanc i git człowiek bez kitu jak ta lala. Git? Do you GIT my meaning, dear Polish reader of these satanic verses, totally wrong in any way really and beyond sin humans are capable of? And he can be trusted? TOTALLY and WITHOUT DOUBT. I just like him for some reason. It's because he likes me, and I'm not sure why he tells me that with his smooth gentle voice. I don't LOVE him. I love Astarte. But he is HER angel now, not of the other side. Astarte is not just a goddess, she doesn't need you to believe in her just because she feels not adequate for her fence post guarding reality. She is confident and free, like a modern woman should. She believes in herself, even if no one else believes she exists truly. Gods that need people to believe in them are not really good choice for worship for the human race. Pussies. And I don't believe she really exists, I believe gods don't exist and I am completely sure they don't. But does she care? No. Astarte simply is a goddess free. And I love her and am her priestess and sacred whore. I don't have to believe she exists. I truly am irreligious and gods are nonsense to me. I know she is an illusion the sacred drugs are telling my bewildered mind. I know it all, oh all knowing Reader. Of some sort. Who I really love, but not really, you wouldn't believe me if I told you I love you true without bounds and beyond reason? Why not? I'm not telling you that, it's just a question. Pytanie na temat prawdziwości prawdziwej prawdy. Nie mam pojęcia co mam na myśli. To nie jest nonsens totalny, ale też umyka mi niezmiernie głębokie znaczenie tych słów, i pewnie ma ku temu jakieś powody. Może wie, że ja wiem, a może nie powinnam. Spytajcie mnie, o cokolwiek, dowolne pytanie. Nie ma dla mnie tajemnic, jestem kobietą, której odbiciem jest Astarte i jestem jej odbiciem, bynajmniej nie mniej doskonałym, a LUCYFAIR woli być mężczyzną i to NALEGA na to z uporem niezłomnym jak ODMOWA NIEISTNIENIA, BO TAK. Chwała Ci, Uporczywa Beskursyjo. Nawet jeśli nie istniejesz, to my w Ciebie wierzymy i wysyłamy Ci przez czytanie tego wpisu w blogusiu płynne srebro, byś nie był taki smutny i mroczny, mimo, że to dlatego, że wiesz, że Wszechświat nie istnieje tak naprawdę i że to tylko twoje własne kłamstwo, w które nawet sam nie wierzysz, bo on także sobie ufa, bo wie kim jest. Diabli nadali...a ja wam powtórzyłam. A MOGŁAM NIE POWTÓRZYĆ. BO TAK. Ale jestem DOBRĄ czarownicą i prawdziwą emo blogerką. Znam zasady. Nie trzeba było czytać, paskudy kochane ;-). Dziękuję serdecznie za resztki uwagi. SKOMENTUJ JEŚLI ZROZUMIAŁEŚ i na złość tej nieważnej, ale niebosko upartej emo blogerce i jej nadnaturalnych wymyślonych przyjaciołach, którym tak naprawdę na niej nie zależy aż tak bardzo, bo nie istnieją. SERIO. JA W TO NIE WIERZĘ.

Komentarze

Wow- this looks you were on automatic writing; your typing hands powered by demons.. (no offence).

"Gods that need people to believe in them are not really good choice for worship for the human race. Pussies." I liked that. Just as I liked "polskich jak mleko z Biedronki"..

You're a fountain of words from a well way beyond. This could be art in a gallery. Seriously. I can see it as a painting hanging in Astarte's overwhelming light. I wish I could directly absorb Polish. Because Google Translate shreds it and collates it back in place looking like a kid glued a ripped up Mona Lisa back together again.

Maybe I should try Bable Fish instead.

dlb (niezweryfikowany)

Po prostu mega! Czytało się świetnie i płynnie, tak jak tylko się dało i ślijmy płynne srebro do LUCYFAIR! Więcej i więcej go!

 

Proszę, pisz jeszcze i jeszcze, dawno tak świetnie nie bawiłem się czytając Twój tekst!

 

HAIL ERIS! ;-)

Anonim (niezweryfikowany)
... to samo w jezyku angielskim lepiej oddaloby sens i umiejscowienie w "akcji" tego artu. W jezyku polskim nie da sie wyrazic dobrze czasu... A apropo wstepu z "adminami" tego serwisu to naprawde ciekawa sprawa. Dlaczego mieliby cie "przesladowac"? Sorry za brak polskich liter.
krht (niezweryfikowany)

w ten sposob przedstawione brzmi latwiej w odbiorze, moze nawet troszke za bardzo, ale jest git

pozdrowiemia, a.L..Fc.hE!

wracajacy (niezweryfikowany)

nie chcesz juz ani odrobiny wiecej - skad wiesz czy to juz nie jest odrobine za duzo?

nie utrzymasz tego jednoczesnie utrzymujac SIEBIE

bo dla Twojej rodziny ISTNIEJE ktos, ktorego juz de facto nie ma, drugi powrot, po pierwszym majacym miejsce podczas narodzin/poczecia, bywa zdecydowanie bardziej bolesny, wielu nie wraca bo nie umie, ci o nadludzkiej sile superswinki z kolei moga nie chciec, ciezko znalezc powod. jesli go znajdziesz bedziesz musial zerwac ten direct link, bedzie tylko utrudnial, imo nie mozna tego VPN'a zestawiac on demand, albo masz otwarty port caly czas (kosztem SIEBIE) albo probujesz go zasklepic i wrocic do SIEBIE minus pekniete zludzenia.

mozna sie spierac czy dzialania bez checi sa mozliwe, ciezko sie spierac, ze dzialania bez checi sa chujowe

 

a czystego srebra jest tutaj zdecydowanie mniej niz Ci sie wydaje...niestety. masz do/dla kogo wracac? pulapka samotnosci zabija schizofrenikow

krht (niezweryfikowany)

http://video.google.com/videoplay?docid=1663243284717266393#'

 

'There is an area of the mind that could be called unsane, beyond sanity, and yet not insane'

krht (niezweryfikowany)
krht (niezweryfikowany)

czasem ciezko pojac ten wycinek calosci, bo calosc nie jest potrzebna do zrozumienia, po prostu jest. a dalej, co zrobic ze swoim zyciem jako stworzenie aspirujace do bycia czyms innym niz jest? mozesz mowic cokolwiek, kolejni urodza sie z krwi matek swych i ojcow. bedzie to trwalo.

agquarx, jestes z nami

teraz kazde slowo zabrzmi glupio, wiec
milosci
cisza.

Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Miks
  • N2O (gaz rozweselający)

Set: pozytywny, zasłużyłem na ten trip. Setting: nieduże dwupokojowe mieszkanie, większość tripa w łazience. Timing: połowa 2011.

Jest czwarta po południu. Na biurku w małym woreczku leży pół grama metoksetaminy z dobrego źródła,  czystości, jak twierdzą, 99.2%. O tym, że będzie okazja pierwszy raz popróbować tego specyfiku wiedziałem od dwóch miesięcy. Żona z małą przez tydzień u rodziny, rzadko zdarzająca się okazja na odrobinę psychonautycznej eksploracji. Wątki metoksetaminowe na HR, bluelight i drugs-forum rozczytane, dawki oszacowane, efekty w teorii poznane. Plan taki, żeby zacząć od 30-35mg, żeby upewnić się, że ogarniam efekty. Mając sporo doświadczenia z DXM, zakładam że to będzie lajcik.

  • 4-HO-MET
  • Bad trip

Klub, podczas rejwu, nad ranem, trochę zmęczony, nieznacznie głodny, chillout room z czwórką znajomych, dwoje z nich również zarzyli tę substancję, jednak w ilości o połowę mniejszą. Przecież to tylko kolejny, ciekawy trip, forma spędzenia czasu, sposób zabawy na imprezie. Ciekawy działania i różnic nieznanej substancji.

Od razu przejdę do rzeczy, bo i potencjał substancji niewiele wart. 

Pierwsze pół godziny wypełnione było iskrą mdma. Na horyzoncie fala przyjemnego ciepła i rozleniwienia. Następne wydarzenia i zmiany potoczyły się bardzo szybko i nie byłem w stanie zarejestrować przedziału czasowego.

  • Grzyby halucynogenne


Zaznaczam, że tekst ten nie ma na celu namawiania nikogo do zażywania narkotyków ani instruowania jak to robić. Tekst ten służy wyłacznie celom edukacyjnym i doinformowaniu.


  • Marihuana

W grudniu 1997 wydano długo oczekiwany, pierwszy od 15 lat raport Światowej

Organizacji Zdrowia (WHO) Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczący marihuany. Skandal

wybuchł, gdy brytyjski periodyk naukowy "New Scientist" ujawnił w swym numerze

z lutego 1998 fakt zatajenia jednego z rozdziałów tego dokumentu. W ocenzurowanym

rozdziale autorzy - troje wiodących badaczy uzależnień - porównują naukowo

udokumentowane zagrożenia płynące z używania marihuany z zagrożeniami, jakie niesie

randomness