Salvia Divinorum - bądź ostrożny

Daniel Siebert informuje o środkach bezpieczeństwa.

Tagi

Źródło

"The Entheogen Review" Vol. 3, No.4

Odsłony

26036

Daniel Siebert informuje o środkach bezpieczeństwa.

Salvinorin A (główny aktywny składnik Salvii Divinorum) jest potężną substancją zmieniającą świadomość w sposób ekstremalny. Dotychczas jest to najsilniejszy wyizolowany halucynogen występujący w naturze. Jednak zanim chętni mocnych wrażeń rzucą się bez pomyślunku na ten związek, postawmy sprawę jasno: efekty jakich można doświadczyć, często odbierają odwagę i pojawia się bardzo rzeczywiste ryzyko zrobienia sobie fizycznej krzywdy.

Gdy Salvia konsumowana jest poprzez palenie suszu bądź żucie świeżych liści, efekty są zwykle (lecz nie zawsze) miłe i interesujące, ponieważ w taki sposób ilość Salvinorinu A wchłanianego do krwiobiegu jest zazwyczaj bardzo niewielka, a w przypadku żucia liści jest on absorbowany stopniowo.

Aktywny związek w czystej postaci, przyjmowany przez waporyzację i wdychanie, jest aktywny w ilości 200 - 500 mcg. Jako że niewiele osób posiada kosztowny sprzęt do precyzyjnego odmierzenia tak niewielkiej dawki, nieuniknione jest, że będą próbować oceniać ją wzrokowo. Niestety, pomylić się łatwo, a potencjalnie niebezpieczne efekty nadchodzą w krótkim czasie. Gdy dawka przekracza 500 mcg i dochodzi do 1000, efekty mogą stać się alarmujące; widziałem kilku ludzi nieświadomie wstających podczas tripa, poruszających się, wpadających na meble, ściany i niezrozumiale mamroczących. Kilku innych użytkowników próbowało wyjść z domu. Po reintegracji z rzeczywistością nie pamiętali żadnych z opisywanych wydarzeń. W rzeczywistości przypominali sobie zupełnie inne rzeczy. Dla nieutralnego obserwatora użytkownik w trakcie doświadczenia ma pustkę w oczach, tak jakby nikogo tam nie było (i być może właśnie nikogo nie ma). Typowy wyraz twarzy, jaki podróżnicy przybierają w trakcie sesji, najlepiej chyba oddaje wygląd przestraszonego zwierzęcia. Wygląda na to, że przy "większych" dawkach salvianauta absolutnie traci świadomość i kontrolę nad swym fizycznym ciałem. Z jakiegoś powodu mózg powoduje, że ciało wstaje i nierozważnie porusza się, podczas gdy użytkownik nie zdaje sobie sprawy z tego, gdzie "ono" jest lub co akurat robi. Nieuchronna wydaje się być sytuacja, że pewnego dnia ktoś nierozsądny przyjmie zbyt dużą dawkę w samotności i wyjdzie na ulicę, czy też wyrządzi sobie lub innym jakąś krzywdę.

Z uwagi na to, że pojedyncza dawka Salvinorinu A jest bardzo mała, wydawać się może (i wielu się wydaje), że do osiągnięcia rezultatów potrzeba więcej, niźli zalecana bezpieczna ilość. Kolejny kłopot to zwodnicza technika waporyzacji i inhalacji związku. Salvinorin A ulatnia się we względnie wysokiej temperaturze, a salvianautom często nie udaje się podgrzać go wystarczająco mocno, by przez cały proces inhalacji pozostał gazem. Niestety również często zdarza się, że, z uwagi na bardzi niewielką zużywaną ilość, wapor rzednie i rozprasza się zanim zostanie zaabsorbowany. Czasem użytkownicy po prostu za krótko przetrzymują dym w płucach. Znam kilku takich, którzy po przyjęciu zalecanej dawki i nie osiągnięciu efektów uznali, iż potrzebują więcej. Problemem jednak okazał się być brak wystarczającej waporyzacji za pierwszym razem. Widziałem już niejednego inteligentnego, ostrożnego i doświadczonego salvianautę, który przyjął w ten sposób zbyt wielką ilość substancji. Na szczęście mieli opiekunów i udało im się bezpiecznie przetrwać tripa.

Ważna jest świadomość, że do tej pory nie przeprowadzono toksykologicznych badań na ludziach. To prawda, że Mazatekowie używali rośliny od niepamiętnych czasów i nie wiążą się z tym żadne problemy, jednak gdy używa się związku w czystej postaci, bardzo prosto skonsumować ilość setki razy większą.

Salvinorin A różni się od pozostałych psychodelików nie tylko pod względem chemicznym (jest dwuterpenem, a nie alkaloidem), ale również całkowicie odmiennymi efektami. Wiele osób uznaje owe efekty za wymykające się spod kontroli i trudniejsze w odbiorze, niż w przypadku pozostałych enteogenów. Większość ludzi, którzy doświadczyli pełnej mocy Salvinorinu A, nie zamierza go ponownie próbować. Ktokolwiek chetny do eksperymentów z tym związkiem powinien mieć przy sobie trzeźwego i gotowego do pomocy opiekuna, który w nieciekawej sytuacji uchroni przed niebezpieczeństwem.

Salvia Divinorum jest rośliną, której można używać w miarę bezpiecznie. Wiele osób twierdzi, że z jej używania wynieśli wiele korzyści. Miejmy nadzieję, że nie wyizolowany związek nie pojawi się w obiegu zbyt szybko, gdyż wtedy nie da się praktycznie uniknąć kłopotów, ludzie zrobią sobie krzywdę i krzywdę tej substancji oraz zwrócą negatywną uwagę na roślinę, co wkrótce spowoduje jej delegalizację. W takiej sytuacji po raz kolejny dodamy potencjalnie wartościową roślinę - sprzymierzeńca do listy gatunków, które dzisiaj są przez społeczeństwo wyklęte. Jeśli zdecydujesz się na zbudowanie "związku" z tą rośliną, proszę, traktuj ją z szacunkiem i troszcz się o nią. Być może, jeśli będziesz jej używać odpowiedzialnie i z rozwagą, zdoła przetrwać w wolności.

Artykuł publikowany w "The Entheogen Review" Vol. 3, No.4: Winter Solstice, 1994)

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

liść z nurtem (niezweryfikowany)

Niech natura, naturą zostanie. Niech tak jest, niech tak zostanie.

grzybek (niezweryfikowany)

przezciez lsd tesh bylo na poczatku tylko w sporyszu...........potem z tego wyizolowali lsd

Semi (niezweryfikowany)

swiete slowa, przynajmniej te ostatnie, dzisiaj sie przekonalem :)

he-zuz (niezweryfikowany)

Pisze koleś żeby nie przedawkować ! A ja mam pytanie, bo nigdzie nie moge się doczytać, Ile to jest (w miare ;) ) bezpieczna dawka ? tak powiedzmy do poziomu "I" przy ekstrakcie x5 ?? ... He, no i ktoś mi to powie ...

peyotl (niezweryfikowany)

Pisze koleś żeby nie przedawkować ! A ja mam pytanie, bo nigdzie nie moge się doczytać, Ile to jest (w miare ;) ) bezpieczna dawka ? tak powiedzmy do poziomu "I" przy ekstrakcie x5 ?? ... He, no i ktoś mi to powie ...

czarny fazolotek (niezweryfikowany)

i lipa ani na allegro ani nigdzie tego sd nie ma z kad ja mam to wziac

prosiak (niezweryfikowany)

Polecam ekstrakt 20x na pierwsze palenie.Ale sie zdziwilem.To naprawde wielka nauczycielka.Opisac slowami sie nie da.Czlowiek pokornieje i zaczyna sobie zdawac sprawe,ze to co jest tu i teraz to byc moze tylko jeden z wielu wymiarow.Polecam miekkie loze i lagodna muze.Najlepiej relaksacyjna.

And (niezweryfikowany)

ja z kumplem spaliliśmy po 1,5 g suszu lisci zamowionego z neta i nic nas nie kopneło ;/

Salvia divinorum (niezweryfikowany)
Anonim (niezweryfikowany)
kupisz na dopalacze.com
Anonim (niezweryfikowany)

Ostatni akapit okazał się proroczy. Na mocy nowelizacji z dnia 20 marca 2009 r. ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii posiadanie roślin żywych, suszu, nasion, wyciągów oraz ekstraktów z szałwii wieszczej jest od 8 maja 2009 roku w Polsce nielegalne (Dz.U. z 2009 r. Nr 63, poz. 520).

Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET

Wiek i waga : 17, ~60kg

Doświadczenie : kofeina, alkohol, THC, gałka, DXM, powój, 4-HO-MET, Salvia divinorum, różne zioła etnobotaniczne, które bez sensu wymieniać ;)

S&s : piątek, swój pokój, łóżko, noc, reszta domowników śpi w najlepsze, nastawienie - bez obaw, wyzbyłem się podczas pierwszego razu

Dawkowanie : ~25mg

TR powstał z myślą o użytkownikach utrzymujących, że ta trypt to zabawkowe kolorki, bez wpływu na psychikę :P

  • 5-MeO-DMT
  • Przeżycie mistyczne
  • Szałwia Wieszcza

Godziny wieczorne, dom, towarzystwo partnerki, komfort psychiczny, nastawienie ceremonialne.

Przed opisem samego doświadczenia, chciałbym zaznaczyć iż z samą SD łączy mnie pięcio letni transwymiarowy romans, także receptory na salvinorin mam bardzo wyczulone. Miałem również za sobą wiele innych synergicznych doświadczeń.  

Tuż przed wiadomym, przygotowałem dokładnie przestrzeń. W pokoju unosił się wyrazisty zapach palonej białej szałwii, zaś ze strony przygotowanego ołtarza emanowała zielona poświata lampy woskowej. Z głośników wydobywały się eksperymentalne dźwięki COH. 

O—o-o--<Me-dyTac-ja>-->o-o-M

  • Bad trip
  • Marihuana
  • Marihuana

myślałem, że marihuana na mnie nie działa XD

Nie umiałem się zaciągać, debile mi nie wytłumaczyli. Pytałem jak się to robi, o co chodzi, próbowałem np połykać dym... Słyszałem tylko "po prostu się kurwa zaciągnij!". A ja myślałem: "no przecież jak trzymam to w ustach, to ciągnę ten dym". Z powodu właśnie takich debili, którzy nie potrafili wyjaśnić, że chodzi o zassanie dymu z jamy ustnej do płuc, żeby mógł zadziałać... wierzyłem, że jestem odporny na marihuanę.

  • Bad trip
  • GBL (gamma-Butyrolakton)
  • Metoksetamina

Własny pokój, pozytywne nastawienie, chęć doświadczenia czegoś b. mocnego i głębokiego, następnego dnia pierwsza od dłuższego czasu możliwość nicnierobienia. Łóżko, na głowie słuchawki, playlista z dobrą muzyką (Shpongle, ambient, muza do medytacji)

Metoksetamina to pierwszy specyfik jakiego w życiu spróbowałem poza kilkoma pojedynczymi episodami z dropsami ,paleniem "smartshopowym" i "właściwym". Pierwsza aplikacja nastąpiła mniej więcej rok temu.
Po MXE zacząłem eksperymentować z innymi substancjami (4-HO-MET, 4-ACO-DMT, 2DPMP, DXM, GBL, JWH-201) i o dziwo po każdej próbie wracałem do MXE jako czegoś znacznie głębszego i mocniejszego.