Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne z przewagą myśli natrętnych

Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.

Moderator: Zdrowie

Posty: 64 Strona 1 z 7
Rejestracja: 2017
  • 16 / / 0


Potworna choroba. Mam ją odkąd pamiętam. Za małolata byłem umieszczony w domu dziecka, potem w areszcie śledczym, - co jeszcze bardziej mi to pogłębiło i pogorszyło mój ogólny stan. Całe dnie, tygodnie, miesiące na bezproduktywnym biciu się z myślami, ruminacjami, rozważaniami i analizowaniem przeszłości, oraz zaszłych krzywd.

Biore leki, brałem praktycznie wszystkie SSRI, klomipramine, neuroleptyki, - problem w tym że nie specjalnie są na to leki. Uczęszczam na terapię, coś w tym jest że zaleca się poznawczo - behawioralną bo pomaga, psychodynamiczna wręcz szkodzi. Ogólnie lecze się x lat, już pomału dochodzi to do mnie że będę musiał pół życia lub całe być na lekach i chodzić na terapie
ZOK z przewagą myśli obsesyjnych uważane jest za jedno z najbardziej przykrych oraz trudnych w leczeniu form nerwicy natręctw. Cierpiący na nie doświadczają częstych, niechcianych i przerażających myśli. Są one typowo skupione wokół lęku popełnienia czynu zgubnego w skutkach, sprzecznego z charakterem i wartościami chorego i wiążącego się z osobistą lub cudzą krzywdą. Myśli te są mają najczęściej tematykę agresywną lub dotyczącą seksualności.

Powyższy typ ZOK może przybrać różną tematykę, jednak cechą wspólną u wszystkich nim dotkniętych jest pojawienie się niepokojącego pytania lub myśli, niechcianego lub nieodpowiedniego "obrazu mentalnego" lub przerażającego impulsu, który powoduje u osoby silny lęk, stojąc w sprzeczności z jej wierzeniami, moralnością lub obyczajnością. W odróżnieniu od innych form ZOK, obsesje związane z tą formą zaburzenia mają znacznie częściej osobisty charakter. Dopasowują się one do najgorszych lęków danej osoby i często dotyczą katastrofalnych wydarzeń dla życia chorego lub jego bliskich. Podczas gdy typowym źródłem obsesji w klasycznym wydaniu ZOK są kwestie bezpieczeństwa lub czystości, dotknięty ZOK z przewagą obsesji może panicznie bać się odkrycia w sobie skłonności dewiacyjnych (np. stania się pedofilem), agresywnych (np. bycia psychopatycznym mordercą), lub możliwości utraty zmysłów, utraty kontroli i zrobienia krzywdy bliskiej lub niewinnej osobie, albo nawet samemu sobie.

Chorzy zazwyczaj rozumieją, że ich obawy są przesadzone, jednak towarzyszący im wysoki poziom lęku nie pozwala ich zignorować. Podobne myśli i impulsy spotykają również zdrowe osoby, jednak te nie przywiązują do nich większej uwagi. Tymczasem cierpiący na ZOK reagują na nie strachem i podejmują próby zneutralizowania myśli lub uniknięcia jej powrotu. Towarzyszą temu długotrwałe ruminacje: "A co jeśli naprawdę chcę/jestem w stanie to zrobić?", "A co jeśli może się to wydarzyć?", "Czy to naprawdę ja?" (poczucie absurdalności obsesji paradoksalnie wzmaga w chorym przeświadczenie, że w jego przypadku jest ona uzasadniona)[5]. Osoba taka dokona wszystkiego w swojej mocy, aby uciec od obsesji lub odnaleźć ostateczną odpowiedź na dręczące ją pytanie, co zamyka błędne koło nerwicy.
Pewnie są tu osoby dotknięte tym zaburzeniem. Jak sobie radzicie w tej męce i co wam pomaga ?
Rejestracja: 2016
  • 2229 / 290 / 3


Są, na przykład ja. W sumie to działa u mnie falowo - są okresy spokoju. Najlepiej jest ze mną jak jestem z dala od domu i innych czynników stresujących. W poprzednim roku byłem samemu przez tydzień w Hiszpanii - bardzo spokojny okres. Mam to na papierze, ale się nie leczę farmakologicznie, przeszkadzałoby mi to w ćpaniu. ( %-D )
W sumie nie jest ze mną tak źle, nawet na psychodelikach potrafię spokojnie tripować i zwalczać natrętne myśli. Dawniej sporo uczęszczałem do psychologa.
Btw. czasem są dni, w które myślę, że były wyjątkowo spokojne a potem sobie zaczynam przypominać wszystkie lęki i rytuały etc. z danego dnia - jest to dla mnie taka codzienność, że nawet nie zauważam. %-D

e:
A, jeszcze leki w sumie były, ale nie na dłużej (prócz benzo) - kwetiapina pomagala tylko przed snem jak mialem za bardzo wyjebane na wszystko by sie bać, pregabalina zerowe dzialanie na kompulsje, benzo częściowo pomaga (benzo brane rekreacyjnie), ssri nigdy nie brałem

O tym, jak wojna z narkotykami niszczy kultury tubylcze

W cieniu globalnej wojny z narkotykami rozgrywa się nieustająca i niedostatecznie nagłośniona tragedia ludów tubylczych, których prawa są notorycznie gwałcone.

Narkoarmia w Kazuniu. Rozbrajali ładunki wybuchowe na haju?

Chcieli się odprężyć po niebezpiecznej pracy? Sześciu żołnierzy, w tym pięciu saperów wpadło w ręce żandarmerii wojskowej za posiadanie narkotyków. Sprawą zajęła się prokuratura.
Rejestracja: 2017
  • 162 / 18 / 0


Mam to od zawsze. No dobra, od nastolatka ale to już ponad 20 lat :)
W stopniu takim, że nigdy nie byłem zmuszony do szukania pomocy psychologa. Albo raczej nigdy nie chciałem, bo taki dziwny jestem.
Co ciekawe znacznie się to zmniejszyło, odkąd zacząłem uprawiać sporty RC. Czyli od mniej więcej roku. Możliwe, że przypadkiem dobrałem sobie coś, co farmakologicznie pomogło, bo testowałem całkiem szeroki repertuar.

Ciężko powiedzieć, jak sobie z tym poradzić.
Na pewno to ustępowało, gdy nie byłem sam, tylko w towarzystwie.
Na pewno też znacznie ograniczone było, gdy miałem czas wypełniony absorbującymi zajęciami.

Ale zawsze były takie momenty, że wracało. Czasem udawało mi się to "neutralizować" zanim zaczęło się na dobre. Czasem się rozkręcało i dopiero z tym walczyłem.
I "walczyłem" nie jest tu dobrym słowem, bo to jest taki "demon", który jest tym silniejszy, im mocniej z nim próbujesz walczyć.
Metoda na pokonanie go nie polega na "siłowym" zmaganiu się z nim tylko bardziej na przechytrzeniu.
Trzeba na jego miejsce wprowadzić coś innego, co go wyprze, czyli zająć głowę czym innym.

Co brzmi łatwo ale łatwe nie jest, bo jak dopadnie, to ciężko od tego odwrócić uwagę. A przede wszystkim ciężko opanować lęk, jaki temu towarzyszy.
I to jest ogólny schemat wygranej walki - świadomie przestać się przejmować tym, co się dzieje a potem zająć głowę czymś innym. Ale to wymaga praktyki.
Tym bardziej, że to potrafi przyjmować tyle różnych postaci i atakować z tak różnych kierunków, że często bywasz zaskoczony, nawet po wielu latach przerabiania tematów.
No ale z czasem jest znacznie łatwiej. Przy czym nie zniknie pewnie nigdy.

Chyba, że w końcu trafię na takie sajko, co mi to całkiem zniszczy. Był już taki ostry trip, który się ukierunkował właśnie pod to i wypadł nieźle.
W sensie nie dałem się, choć moja psychika była na granicy obezwładnienia. Może to właśnie on mi pomógł, jak teraz o tym myślę.
Rejestracja: 2017
  • 16 / / 0


Mam podobnie, raz jest lepiej raz gorzej, ale nigdy nie było tak by całkowicie obsesje zniknęły. Teraz mam dużo stresów i dramatów, to często cały dzień mam myśli natrętne i ruminacje. Do samych natręctw myślowych już się jakoś przyzwyczaiłem i się z tym pogodziłem, najgorzej jednak jest jak musze coś załatwić i potrzebuje pomyślunku i skupienia, - wtedy natręctwa atakują najczęściej i najsilniej. Istna kurwica.

Pamiętam jak raz miałem sprawę cywilną, siedziałem na tej sali sądowej, zamiast skupić sie na tym co jest tu i teraz i słuchać uważnie, to napierały silne myśli natrętne i potrzeby analizowania jakichś sytuacji sprzed x miesięcy, co ktoś powiedział takie tam. Obłęd.

Mam silne poczucie choroby, że jestem jakiś dziwny inny niż wszyscy, zdziwaczałem przez tą chorobę chodzę swoimi ścieżkami. Dożo rozkminiam i analizuje wszystko. Dobry bodziec do mnie nie trafia, a krzywda boli 10 razy tyle. Czasami jak ma lepszy okres radzę sobie z tą "klątwą". Co do ćpania, mi osobiście pomaga jak raz na 2 miesiące zrobie kilkudniową sesje z MXP (jednak MXE fur Ewigkeit :) )

Jednak, po wielu latach walczenia i wojny ze swoim zaburzeniem odkryłem że to do niczego nie prowadzi. Jak mówi przedmówca trzeba przechytrzyć siebie. Mój umysł ze mną nie współpracuje, sabotuje. Jak ktoś mi coś powie rozwijającego, pochwali moje działania weźmie moją stronę, prędzej czy później psychika podsunie mi "argument" deprecjonujący tą osobę, negujący to, co jest dobre. Tak by trzymać się "znajomego" bólu, samotności i lęku. Zauważyłem, że muszę cały czas się kontrolować, co moge myśleć co nie moge, co moge robić a co powoduje u mnie natręctwa. Moim zdaniem przy tym zaburzeniu trzeba zachować wysoką higienę psychiczną, ograniczyć bzdury.
Rejestracja: 2009
  • 511 / 22 / 0


Też się pieprzę z ZOK od wielu lat, osią zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych są u mnie zaburzenia depresyjno-lękowe, w tym dystymia i zaburzenia osobowości typu unikającego. Terapie raczej nic nie dają, leki odrobine pomagają, najbardziej aktualnie klomipramina oraz pregabalina. Trochę się nauczyłem żyć z tymi zaburzeniami pomimo że mam orzeczoną niepełnosprawność, ale nie jestem w stanie pracować.
Rejestracja: 2016
  • 2241 / 432 / 0


Nieumiejętne leczenie epizodu psychozy i depresji, które trwało rok, ciągłe zmienianie leków doprowadziło mnie do zaostrzenia traumatycznych myśli obsesyjnych. Po wielu bojach okazało się, że najmniej umysł zaprząta sobie nimi głowę kiedy, paradoksalnie - nie są leczone żadnymi antydepami. Dobrze zaczęło się robić po ich odstawieniu.
Rejestracja: 2017
  • 16 / / 0


06 lutego 2018zaqzax pisze:
pomimo że mam orzeczoną niepełnosprawność, ale nie jestem w stanie pracować.
Mam podobnie, przez to zaburzenie nie moge znaleźć stałej pracy ani się szkolić, wiele prób podjęcia kursów, kierunków policealnych spęzły na niczym... W moim przypadku ta choroba niszczy wszystko. Atakuje wszystkim tym co jest niechciane i marne, rujnuje każde szczęście, a treści przychodzące w natręctwach (obsesjach) są niekiedy tak hańbiące że chce się z bezradności płakać.

Ogólnie to że nasiedziałem się w bidulach i aresztach śledczych (co pogłębiło chorobe, którą w sumie mam od dziecka) nie wraca do mnie w myślach prawie wcale. Jednak przede wszystkim, co uważam za mocno hańbiące mnie i zaśmiecające mój umysł, nękają mnie bzdury z internetu (czatów, forów, portali społecznościowych) różne złośliwości, pomówienia, wynaturzenia troli internetowych, itp.
Podczas gdy osoby niedotknięte tym zaburzeniem (przynajmniej moją "odmianą") raczej takie brednie, pomówienia puszczają mimo uszu, to mnie terroryzują w myślach i nie nadają spokoju.

To zaburzenie ma też pewną wstrętną ceche, że wraz z myślą natrętną czy ruminacją podsyła ładunek emocjonlany, najcześciej spaczony i bardzo wyolbrzymiony, nieadekwatny do sytuacji. W moim przypadku wygląda to tak np, jakieś zaczepki czy pomówienia często jakichś anonimowych internetowych trolli, czy też zwykłe farmazony przeczytane gdzieś w necie które nachodzą mnie w formie obsesji, przybierają "maske" przez którą czuję mocny lęk, wkurw, olbrzymią frustrację. Natręctwa o jednym takim wydarzeniu często trwają wiele dni, tygodni, przez co jeszcze bardziej się na danym temacie zacietrzewiam, staję się zgorzkniały, zaniedbuje swoje obowiązki (bo te bzdury nie dają spokoju) i błędne koło się zamyka. Nie raz złapałem się na tym że miałem natręctwa o jakimś cymbale z internetu przez wiele tygodni.

Też pojawia się pewien schemat tematyki obsesji z życia realnego. Mam dość sztywne własne zasady postępowania i reguły, często razi mnie zachowanie niehonorowe u innych, kłamstwo, obłuda. Często staje się to tematem moich obsesji, przeżuwam jeden temat całymi godzinami, coś w stylu "jak śmiał się tak zachowac podle" odczuwając tylko pustą irytację i gniew, bez możliwości podjęcia jakichś działań bądź zignorowania tego.

Co do leków - obecnie duloksetyna, jednak tu się zgodze że leki jakoś specjalnie nie pomagają, napewno nie pomagają ssri, klomipramine bralem troche, nawet pomogła jednak kosztem potężnych skutków ubocznych.
Rejestracja: 2018
  • 295 / 29 / 0


Część z was ma PTSD, nie da sie tego wyleczyć. Co do ZOK i innych zaburzeń.. Stosujcie esciralopram. Na mnie 20 mg nie działo, a 30 mg tak. Bierzcie i cierpliwie czekajcie, zadziała. Bierzcie dawki nawet do 50 mg, o ile dacie rady znieść przejściowe nocne skutki uboczne.
Jest jedna terapia która działa - ACT.
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 271 / 16 / 0


Słuchajcie tego.
Wygrana = postawa ignorant

Wtedy jak wejdziesz w to flow jesteś niezniszczalny nie tylko w zaburzeniu ale i w życiu. Jest przewaga nad zwykłymi ludźmi którzy przejmują się byle głupotami. Wtedy osiągniesz co chcesz.
Sam to mam, żeby nie powiedzieć ze walczę bo to złe słowo.
Jakbyś miał swoje jachty i helikoptery, miał super żonę, robił co kochasz i miał przyjaciół nadal miałbyś tyle „tych” myśli? :finger:

U mnie bywa lepiej, choć pierwszy raz od 1,5 roku złapała mnie deprecha przez pewna myśl. Musisz żyć jak inni nie potrafią. Akceptować ze będą upadki.
Dołożyłbym do tego inne czynniki, ale nie chce mi się rozpisywać. Daleko od stresów dobrze robi ale pierw trzeba go przejść żeby z niego wyjść :)
Rejestracja: 2018
  • 1612 / 261 / 154


Na przewagę myśli natrętnych akurat u mnie najlepiej sprawdza się sertralina w dawkach ok. 150 mg. A na czynności natrętne klomipramina.
Posty: 64 Strona 1 z 7
Wróć do „Zaburzenia somatyczne, psychiczne i psychosomatyczne”
Na czacie siedzi 81 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości