O narkotykach na Łotwie nic nie wiem, bo nie ogarniałem, więc mój post to trochę offtop. Proszę o wybaczenie.
Państwo samo w sobie jest prowincjonalne, jak i cała Pribałtika. Pod względem cywilizacji przypomina Litwę, więc jeśli tam byłeś to możesz sobie z grubsza wyobrazić jak to wygląda. Z tą różnicą, że na Łotwie jest dość pusto - mieszkają tam dwa miliony ludzi, z czego prawie jedna trzecia w stolicy a 70% wszystkich w miastach, więc poza Rygą jest serio bardzo, bardzo zadupiaście. Jak się wyjedzie z dowolnego miasta, to się wjeżdża w sam środek niczego. Brzmi to może i fajnie, ale cały kraj jest bardzo nizinny i większość tych pustek to po prostu nudna równina płaska jak stół i pokryta polami, nieużytkami albo po prostu lasem, i nic tam specjalnie ciekawego nie ma. No dobra, jest dużo jezior, ale krajobrazowo jest to wszystko nudne masakrycznie.
Podobno są na Łotwie jakieś parki narodowe, ale tam nie byłem. Najwięcej turystów ciśnie do Jurmali, na plaże. To niedaleko Rygi. No a kurorty nadmorskie to są wszędzie takie same.
Ryga to wielki, postsowiecki moloch, największe miasto w krajach bałtyckich i lokalne centrum wszechświata. Starówka jest przepiękna i bardzo polecam odwiedzić, wspaniałe miejsce - IMO dużo fajniejsze niż np. Wilno. Cała reszta... no już niekoniecznie. Większość Rygi to sypiące się ze starości poradzieckie blokowiska i wygląda to, łagodnie mówiąc, słabo. W mieście na pewno warto ogarnąć starówkę i Muzeum Motoryzacji, nawet jeżeli nie interesujesz się samochodami.
Na Łotwie jest bardzo dużo Rosjan i widać to na ulicy, z tym, że to są tacy dość specyficznie Rosjanie, bo Putina to oni wcale specjalnie nie kochają i trudno im się dziwić, bo zdecydowanie fajniej jest być obywatelem Unii Europejskiej i normalnego, chociaż niezbyt bogatego kraju, niż być poddanym Imperium Rosyjskiego, c'nie. Ludzie - Łotysze, Ruscy i cała reszta - raczej się Rosji boją i nie jest to taka paranoja jak u nas, która służy raczej do celów propagandowych, tylko dość realny strach obecny u normalnych ludzi. Najwięcej Ruskich jest na wschodzie, np. w Dyneburgu (Daugavpilis), w niektórych miejscach jest ich więcej niż Łotyszy. Bać się ich oczywiście nie trzeba :) To raczej Łotysze się tych swoich Ruskich boją.
Co do Polaków to ich ani ziębimy ani grzejemy. Łotwa to już nie są historyczne Kresy (no dobra, trochę są, ale to już taki kres Kresów) i wpływy polskie są tam bardzo słabe, żadnych wątów do nas nie mają. Ja się z żadną wrogością ani specjalną przyjaźnią nie spotkałem. Ot jak wszędzie wobec turysty z zagranicy.
I skoro o Rosjanach mowa, to z dogadywaniem się to wcale nie jest tak hop siup. Po angielsku byłem w stanie się porozumieć w jakichś hostelach w Rydze, gdzie pracowali młodzi ludzie, no i w Jurmali, gdzie jest sporo turystów z zagranicy. W innych miejscach nie ma o tym mowy. Młodzi ludzie cośtam po angielsku ogarniają, ale jeśli chodzi o resztę to można o tym całkiem zapomnieć. Tylko łotewski i rosyjski. Po rosyjsku dogadasz się wszędzie.
Łotewski to jest kosmos a nie normalny język, chociaż w porównaniu do litewskiego (z którym ma najwięcej wspólnego) i tak jest dość zrozumiały, bo ma bardzo dużo naleciałości niemieckich. To powoduje, że jak się idzie ulicą i widzi szyldy na sklepach i inne napisy to czasami nawet da się wydedukować co oznaczają.
Ceny są podobne jak w Polsce lub trochę wyższe. Podobnie jak na Litwie wprowadzenie euro podniosło im koszty życia, co się przełożyło na generalny spadek jakości tego życia. To nie jest jakiś trzeci świat, ale powiedzmy sobie wprost, że Łotwa jest zdecydowanie zacofana względem Polski. Jest w miarę porządek, państwo funkcjonuje normalnie - do rozpierdolu znanego np. z Ukrainy jest bardzo, bardzo daleko - ale jest to mimo wszystko europejska prowincja i potężne zadupie. Mnóstwo ludzi stamtąd wyjechało na Zachód, procentowo znacznie więcej niż np. z Polski i może nie doprowadziło to do jakiejś katastrofy demograficznej, ale na pewno sytuacji kraju nie poprawiło.
W sumie to nie wiem, czy polecam. Chyba niekoniecznie. Odwiedzić na pewno warto po to, żeby sobie rozszerzyć horyzonty, ale samo w sobie to nie jest jakieś szczególnie ciekawe państwo.
Okolice Rygi i Zatoki Ryskiej są piękne - nad jeziorami jest sporo szlaków turystycznych, gdzie można podziwiać przyrodę, godny polecenia jest park narodowy Kemeri. Ryga też warta zwiedzenia. Mniejsze miejscowości również mają swój klimat, ciekawe są też postsowieckie relikty przeszłości, np. w Lipawie.
Plaże Jurmali to natomiast syf i malaria, Zatoka Ryska to śmierdzący akwen, w dużo gorszym stanie niż nasze wybrzeże Bałtyku. Ja nie zdecydowałem się na kąpiel w tym ścieku. Za to obszar wybrzeża pomiędzy Windawą a Kolką bardzo ciekawy i czystszy, a przede wszystkim pusty - można sobie poprzebywać w ciszy i spokoju nawet w szczycie sezonu wakacyjnego, bez stonki ludzkiej w otoczeniu jak to bywa na naszych plażach, jeśli oczywiście kogoś interesuje taka mizantropijna forma wypoczynku.
Potwierdzam też, że Łotysze do Polaków mają stosunek neutralny, a ogólnie wydają się być mało wylewnymi, ale życzliwie usposobionymi ludźmi.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Ucieczka zakończona w jeziorze
Próba uniknięcia odpowiedzialności doprowadziła do serii niebezpiecznych i irracjonalnych zachowań. 31-letni mieszkaniec powiatu chodzieskiego nie zatrzymał się do kontroli drogowej, porzucił samochód a następnie kontynuował ucieczkę pieszo. Finalnie wskoczył do jeziora i próbował pozbyć się narkotyków. Policjanci z Chodzieży zatrzymali sprawcę, który w ujawnionym pakunku posiadał ponad 50 gramów narkotyków.
Wolne Konopie: Mamy dowód, że policyjna machina działa dla statystyk
WK: Pamiętacie nasz niedawny tekst o KPP w Głogowie, która wydała ponad 1000 zł publicznych pieniędzy i zmarnowała 13 godzin pracy systemu na ściganie 0,06 grama marihuany? Wtedy zastanawialiśmy się, czy te kosztowne, absurdalne procedury prowadzą do wykrywania jakichkolwiek poważnych przestępstw. Policja nie potrafiła nam odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc kolejny wniosek UIP. I właśnie dostaliśmy odpowiedź, która potwierdza całkowity bezsens tej polityki. Komendant Powiatowy Policji w Głogowie oficjalnie przyznał, że ta cała „walka z dilerami” to fikcja, a system produkuje puste zatrzymania.
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
