PCP; Fencyklidyna

Pochodne aminocykloheksanu, oddziałujące jako antagonisty receptora NMDA. M.in. fencyklidyna, ketamina i metoksetamina.
Więcej informacji: Arylcykloheksaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 98 Strona 10 z 10
Rejestracja: 2018
  • 1 / / 0

w gdyni 10 ml PCP po 100zł chodzi teraz :-D
Rejestracja: 2018
  • 223 / 8 / 0

Opisy są zachęcające co by nie powiedzieć, ja lubię taką jazdę na krawędzi ukarnia.Narkomania nabiera przez tą substacje inny sens, bo to nie jest już umilacz.Mnie to cieszy jakbym znalazł się na środku uicy i nie wiedział o co chodzi.

Skłonność do marihuany jest dziedziczna

Dzieci osób palących marihuanę w wieku kilkunastu lat są bardziej narażone na pójście w ślady rodziców, nawet jeśli już dawno przestali używać popularnej „trawki” – informują naukowcy na łamach pisma „Psychology of Addictive Behaviors”.
Rejestracja: 2009
  • 2349 / 5 / 0

Już za chwilę to cudo znajdzie się w moim systemie.
Zyczcie mi szczęścia.

---------------------

Tolerancja krzyżowa z ketamina, malo co ppczulem5.

Scalono. taurinnn
Rejestracja: 2009
  • 2349 / 5 / 0

PCP otwiera wrota piekieł, trzymajcie się od tego z daala3, to sama chemia lucyfera
Jeśli chcecie zobaczyć piekło to droga wolną PCP to piekło nigdy więcej
Spotkałem samego lucyfera twarzą w twarz a

Bylem jedna nogą w piekle,
Rejestracja: 2010
  • 11 / / 0

Jak , że mało jest trip raportów nt. PCP, czy mógłbyś napisać coś więcej? Jak długo trzyma? Opisz działanie, bombe, cokolwiek. [cut]

Do rozmowy na temat źródeł służy dział "Sprzedawcy+". | STR88
Rejestracja: 2016
  • 637 / 66 / 0

Wypluj te słowa, to ostatnia rzecz jaka łączy mój przećpany umysł z rzeczywistością.
Rejestracja: 2009
  • 2349 / 5 / 0

Stary, tego nie da sie opisać.
Przeżyłem jeden z najpiękniejszych i najstraszniejszych tripów w moim życiu.

Została mi objawiona natura działania tego wymiaru.
To trzeba przeżyć.

Po ochlonieciu i jeszcze raz bym przypierdolił.
To jest graal wśród psychodelicznych dragow.
LSD to przy tym paracetamol.
Rejestracja: 2009
  • 2349 / 5 / 0

Dobrze, skrobnę coś.
Nie jestem zbyt doświadczony w pisaniu TRów, właściwie to napisałem tylko jeden, gdy razem z Wawojką szaleliśmy z 3meoPCP i obydwu nas opętały jakieś dziwne byty, z dziwnych miejsc. Który ona usunęła z neurogroove, za co możecie jej pogratulować, bo napisałem tam wszystko, łącznie z jej prywatną kolekcją porno z Cosmo.

Właściwie to właśnie tym zarzucanie dragów jest.
Pozwalanie na tymczasowe wejście w nasze dusze demonów z innych wymiarów i o tym jeszcze raz przekonałem się na fencyklidynie.
Czy fazą po nich może być obraz tego jak oni postrzegają świat? Fuzja dwóch odrębnych świadomości?
Może...

-Jak po tym jest? -zapytałem
-Stary, będziesz w 3cim wymiarze! Na gościa sufit spadał, wszystko ci się zmienia, no nie z tego świata normalnie!

Jako że myślałem że już żyjemy w 3cim wymiarze, uznałem że nic z tego jakże barwnego opisu nie wyciągne i że pewnie działanie będzie zupełną niespodziewanką.

Bawiłem się od jakiegoś czasu ketaminą weekendowo, więc tolerancję na dyso miałem trochę zbudowaną.

O kurwa!
Pierwszy strzał w nos bolał jak diabli. Kurwa, gorzej nawet od 2C-P, czym myślałem na początku że chyba mnie poczęstowano.
I znowu to charakterystyczne buczenie w głowie, jakby ktoś kosił trawę na zewnątrz, mam tak często po różnej maści psychodelikach, jakby jakieś urządzenie, transformator, ciężko to określić.
Gdy za dużo się nachapiesz tlenu i masz uczucie mdlenia i tracisz świadomość też takie coś jest.
Aż w środku tobą trzęsię z nadmiaru tej astralnej energii.

No ale, spodziewałem się czegoś więcej.
Dostałem tego towaru na 3 podejścia.
Po 1/3 pojechaliśmy do sklepu i byłem w stanie normalnie zrobić zakupy.
"lipa jakaś to PCP, to ma być ten rzeźnik? pfff dobre sobie, albo tolerancja krzyżowa z ketą, pewnie tak...szkoda że moje spotkanie z legendą tak się kończy"

Postanowiłem więc po powrocie nie bawić się w półśrodki i przywaliłem całą resztę na raz.
Bólu już nie odczułem.

Za to odczułem coś innego.
Ciężkie, smoliste wibracje.
Obecność.
Mój komputer szaleje, wpisuje imię "Lucyfer" w wyszukiwarkę, sam nie wiem czemu, liczby szaleją, teksty mówią do mnie, dziwne synchroniczności następują. Co się dzieje? Nie rozumiem.

Uczucie obecności narasta, ale narasta ono w moim ciele. Ktoś się w nim rozgościł.
Ktoś potępiony.

Aż wstałem z łóżka i próbuję strząchnąć to z siebie jak uporczywą muchę, ale nie działa.
Za późno... zostałem..opętany.

Okropne uczucie, niczym rozlegające się robactwo w mym jestestwie. Ciągle śle mi sugestie, że zostałem odcięty od Boga na wieczność i już nie ma powrotu, że klamka zapadła, czeka mnie wieczne potępienie i nie mogę z tym nic już zrobić.
Chodziłem w kółko po pokoju mówiąc do siebie "to nie prawda, to nie prawda, to nie może być prawda"

Ale czułem że taki jest stan faktyczny... bo taki był....dla niego... czułem sie jak on.
Tej beznadziei, straty, paniki, strachu, nie potrafię opisać, piekielne wibracje uderzyły na mnie z całą swoją mocą.
Przez chwilę byłem jedna z potępionych dusz, a może nawet nosiłem w sobie samego Lucyfera, lub czułem jego obecność, jego wściekłość.
Coś mi mówiło że tak właśnie jest.

Potem gdy się uspokoiło i faza zeszła, ja zeszłem na dół i powiedziałem o tym kumplowi jak lucka spotkałem.
Ekstremalne przeżycie, szkoda że już koniec, nie no.. JA CHCE JESZCZE RAZ.

-Masz tego jeszcze trochę?
-No.
-Chcę go spotkać jeszcze raz, nie boję się tego skurwiela, dawaj mi tu no go!

Zajebałem więc solidną dawkę tego specyfiku jeszcze raz...

Faza była zgoła nieco inna, pokazano mi działanie tego wymiaru, czego opisywanie słowami jest oczywiście czystym absurdem, pokazano mi moją rdzenna naturę, nieskażoną tym światem, której Son Goku z anime Dragon Ball był odpowiednikiem, co z resztą ktoś usilnie stara mi się wkręcić na prawie każdej fazie psychodelicznej.

A nawet sam Hunter S. Thompson słał mi przekazy zza grobu.

Pokazano mi że w prawdziwym świecie wszystko jest na odwrót i fala Prawdy i zmian nadchodzi i to w zastraszającym tempie.
Pokazano mi dokładnie jak myśli nasze oddziałowywują i tworzą naszą rzeczywistość...

To chyba tyle do napisania, z boku wyglądało to tak, że siedziałem zalany łzami i powtarzałem tylko w kółko.. "o japierdole, o japierdole... o kuuuurwa maaać..."

Z Bogiem. :ręka:
Posty: 98 Strona 10 z 10
Wróć do „Arylcykloheksaminy”
Na czacie siedzi 61 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości