Heterocykliczne substancje modulujące potencjał neurotransmisji GABA, będące pochodnymi dwuazepiny – np. diazepam, czy klonazepam.
Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 138 • Strona 9 z 14
  • 70 / 1 / 0
Nieprzeczytany post autor: słaby.84 »
tnij żyły, po lekach łatwo odratować. A nieraz byłem w takim stanie żepodcięcie łap nie było by dla mnie problemem.
Albo żyj dłuuuugo i szczęśliwie oczywiscie bez benzo
Uwaga! Użytkownik słaby.84 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 21 / / 0
Nieprzeczytany post autor: czarna wdowa »
stary ja starsza jestem od większości na forum, a pierwszy raz próbowałam się zabić jak miałam 12 lat. ciełam się tyle razy po żyłach, że nawet w zgięciu łokciowym mam blizny. jakoś nie potrafię pojechać tak na maksa, przez ścięgna i tnę żyłę po żyle. A one, k... jedne tylko się zapadają. Pamiętam jak puściłam "purple rain", napuściłam wannę gorącejwody i zaczełam się ciachać żyletką. wanna pełna krwi a ja żywa i przytomna jak skowronek. po południu miałam wykład na temat fenomenologii w socjologii, pojechałam na niego i co jakis czas podciągałam sobie rękawy patrząc na rozchlastane żyły. teraz jak idę do szpitala, pielęgniarki się użalają nad moimi żyłami, Boże ile pani miała werflonów:)
By the way a twój post to była porada samobójcza? Może załozymy nowy wątek - który drag najszybciej zabija?:)
A przy okazji - moja samobójcza przeszłość trzyma mnie z dala od wszelkiego IV. Rany, przebijać się przez te blizny. Nie - domięśnowo, proszę bardzo.
A tak swoją drogą to moje pytanie o śmiertelną tolerancję było związane z zejściem Jaksona, po smiertelnej iniekcji leków. Pamiętam jak wieki całe w czasie rozpadania się mojego małżeństwa zjadłam listek relanium i wylądowałam w szpitalu. a teraz 3 opakowania i nic. Nic to, jakbym się chciała zabić zawsze są barbiturany. tylko wycyganić od od lekarza luminal w wystarczającej ilości - rzadka sztuka
Uwaga! Użytkownik czarna wdowa nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 476 / 4 / 0
Nieprzeczytany post autor: Schizool »
Piszesz o tylu hardkorowych przeżyciach. W takim razie ja już doszczętnie zgłupiałem, i być może to nie jest pytanie na forum, ale właściwie dlaczego TO robiłaś, jeśli wiedziałaś, że wcale nie jest to OK. Wyobraziłem sobie tę sytuację w wannie i ogólnie już moja chora wyobraźnia włączyła "zazdrość mode on" cokolwiek miałoby to znaczyć :nuts: Co Ciebie naprostowało albo dało Ci pomoc? Ale nie chodzi mi o jebanych psycho czy coś, tylko pogadać. Bo kurczak, wciąż jesteś z nami, a robiłaś rzeczy, o których wiele tutejszych osób może powiedzieć "hardkor".
Może Twoja próba zabicia się to wcale nie była próba, co tylko forma jebanej rozpaczy w stosunku do własnej osoby? Znam pewną osobę (siebie :-p ), która ma wiecznie do wszystkiego pretensje, a nic sama nie zrobi.
W ogóle spoko, jak o temacie śmierci pisze się jak o obecnie padającym deszczu - ot tak normalna kolej rzeczy ;)
Uwaga! Użytkownik Schizool nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 21 / / 0
Nieprzeczytany post autor: czarna wdowa »
W dzieciństwie byłam molestowana seksualnie i maltretowana fizycznie. około 12 moja psychika zaczeła odjeżdżać - miałam taki straszne rozwalajace ataki ekocjonalne. i w dodatku wszystko potwornie bolało fizycznie. zaczałam się ciąć, zabijać, żeby przestało boleć. jestem stasza od was i pochodzę z małego miasteczka. w moich czasach nie było dilerów, gdyby nie to zaćpałpałąbym się na smierć. A tak ojcu podkradłam parę oxezepamów, ulżyło, zbajerawałam lekarkę w szkole że tata ma lęki. Ale w tamtych czasch to była krótka piłka. Zaczełam szukac alternatyw -s port, joga medytacje. Zakochałam się, endorfiny wyszłam za mąż - zaczełam praktykować budyzm zen - też pomagało - jak rozwaliło się moje małżeństwo odezwały się moje dolegliwości z dziećńtwa. 6 prób samobójczy przy dówch lekarze powiedziali że cudem żyje. psychoterapia. rozwód, z deszczu pod rynnę - z kanciarzem i oszustem, który wpakował mnie do pierdla z 1,5 mld na strare długu. W pierdlu przypomniałam sobie zen, zamówiłam ksiażki z psychologii alternatywnej, zaczełam medytować , wizualizować, airmowac, ćwiczyć jogę i tai chi - po parenaście godzin dziennie. i wyleczyłam się. wyszłam z pierwdla znalazłam pracę faceta, zaczełam być liderką grupy zen. świat był piękny ale niestety miałam 2 rozprawy i druga skończyła się po 9 latach 0,5 roku pierdla. tym razem był to cios - trzesnełąm psychicznie, płatałam, krzyczałam, mdlałam nie mogli sobie poradzić w końcu lekarz kazał rodzinie załatwić afobam i pól roku na tym jechałam. jak wyszłam byłam uzależniona. praca się zawaliła,
budyzm się zawalił - miałam pretensję że nie dał mi siłe że by przez to przejść. musiałam sprzedać mieszkanie.
Po pól roku dostałam pracę, ale już piłam i brałam afobam. 2 lata piłam wina w towarzystwie - 3 rok zjazd wóda w samotność jestem :) ekspresową alkoholiczką. jak jadłam już po opakowaniu dwa afobamu, zaczeło być to widać. zwolnli mnie z pracy. przeszłam deteoks benzodiazepinowy i choć wiem, że jestem uzależniona psychicznie, fizycznie mogę nie brać przez miesiąc. Na kilku odwykach byłam, żadnego nie skończyłam, w większośći wypadków z powodu kasy. trzeba było zarabiać a nie się leczyć. picie na razie trzymam pod kontrolą do wyjazdu do MaNCHESTERU. angielskie AA jest o niebo lepsze niż POlskie, dają ci wsparcie, siłę i narzędzia do pracy z programem. Koda nie wypaliła -jak dostanę ataku panicznego, tobiorę prochy, jak nie zadziałają to wzywam karetkę i wrzeszczę, że mnie skóra pali. dadzą jakiegoś głupiego jasia. Co do smierci - próbowałam się zabić kilkanście razy i nigdy nie był to krzyk o pomoc - moja rodzina miała mnie w dupie. Śmierci się nie boję, życia też nie
Uwaga! Użytkownik czarna wdowa nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 312 / 2 / 0
Nieprzeczytany post autor: ptakowaa »
Makabrycznie dużą.
Ale dziś zaskoczenie sięgnęło zenitu, wzięłam najwyższą w swoim życiu dawkę bromazepamu: prawie 50 mg (niemal listek piguł po 6 mg).
I co?
I bałam się wyjść...

Wiem, jakie są przyczyny:
- znów na chwilę przerwałam paroksetynę a ta bardzo tego nie lubi i daje wycisk
- codziennie na sen piję 3 piwa - to dla mnie niewiele i nie mam kaca a wcześniej parox mimo nich działała pięknie z tym, że do piw zaczęłam dodawać od dłuższego czasu hydroxyzynę: dawki min. 25 mg, dochodziło do 100 mg. To spowodowało, jak się domyślam, że jestem jeszcze mniej wrażliwa na działanie benzo.

Co robić?
Na pewno darować sobie mieszanie hydro z piwem. Trudno, będę zasypiać do rana albo nie spać wcale, ale coś mi się podziało w głowę przez to.
Nie robić tych cholernych przerw w braniu parox na picie piwska dwa czy trzy dni. Odwdzięcza się okrutnie.

Napiszcie coś w temacie jesli możecie i chcecie.
Obluzgać za głupotę mnie możecie, możecie napisać o swoich doświadczeniach...
Dzięki.
"I begged my doctor for one more line
He said 'Son, words fail me'
(...)
I'll be fine
If you give me a minute
A mans got a limit
I cant get a life if my hearts' not in it!"

Noel Gallagher
  • 974 / 17 / 0
Nieprzeczytany post autor: dr.Kubeusz »
nikt normalny z tego działu nie będzie Cię opierdalał. Ja na Twym miejscu dałbym sobie spokój tylko z tej hydro, chyba, że na Ciebie działa naprawdę uspokajająco i pomaga usnąć, bo ja zaczynam ją czuć w dawkach powyżej 100 mg więc nie biorę. Zaliczyłem coś podobnego jak Ty i zjadłem (świadomie) największą ilość kloników przez dzień - 12 mg i nie wiem co mogę powiedzieć o tolerancji. Czułęm się podobnie jak po 2 tabl klona. Ten topic chyba powinien nosić nazwę ile/jakie dawki dziennie zjadacie, bo jak inaczej określić swoją tolerancję??? sprawdzić ile mgę zjeść najwięcej i nic mi nie będzie czy jak? ;-) ja używam 1,2 mg klona dziennie zaś alpra 0.5 - 2 mg / d. oczywiście zdarzają się wyjątki od reguły
Uwaga! Użytkownik dr.Kubeusz nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1154 / 36 / 0
Nieprzeczytany post autor: Gargamel »
ja używam 1,2 mg klona dziennie zaś alpra 0.5 - 2 mg / d. oczywiście zdarzają się wyjątki od reguły
Wyjatki zdarzaja sie jak sie robi miksy ;-) . Wtedy powinno byc odrwotnie- kilka substancji--->mniejsze dawki. A wiem jak to jest jak sie zacznie szamac np. jakies opio, do tego jakis spid i masa benzo :-p .
  • 974 / 17 / 0
Nieprzeczytany post autor: dr.Kubeusz »
hehe dokładnie zamiast po trosze kilku pozycji to później dorzucanie i cały misterny plan szlag trafia. Właściwie to mi sie to zdarza, gdy jakieś spidy lecą, czyli metkat właściwie.
Uwaga! Użytkownik dr.Kubeusz nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 312 / 2 / 0
Nieprzeczytany post autor: ptakowaa »
dr.Kubeusz pisze:
Zaliczyłem coś podobnego jak Ty i zjadłem (świadomie) największą ilość kloników przez dzień - 12 mg i nie wiem co mogę powiedzieć o tolerancji. Czułęm się podobnie jak po 2 tabl klona.
Woohooo, to nieźle.
Zaliczyłeś coś podobno jak ja tyle, że mocniejsza substancja i w przeliczeniu ponad 2 razy tyle ;) [min. 120 mg bromazepamu]
dr.Kubeusz pisze:
sprawdzić ile mgę zjeść najwięcej i nic mi nie będzie czy jak? ;-)
Hehe, może jednak nie, bo eRki będą jeździły w te i we wte.

PS Dwa dni nie sięgałam już po hydro chociaż mam. Rozumiem, że na Ciebie działa w dawkach powyżej 100 mg z tym, że ja mówię: mieszam ją z piwem żeby było "fajniej". Na razie dałam spokój, ciekawe, ile wytrzymam ;)
"I begged my doctor for one more line
He said 'Son, words fail me'
(...)
I'll be fine
If you give me a minute
A mans got a limit
I cant get a life if my hearts' not in it!"

Noel Gallagher
  • 121 / / 0
Nieprzeczytany post autor: aspirant »
z dumą muszę powiedzieć, że moja tolerancja jest zerowa :)

wczoraj dorwałem benzo, nie wiem czy to rozsądne, skoro w przesłości miałem doświadczenia z ostrym nadużywaniem, potrafiłem zeżreć np. 5 paczek zomirenu 0,5 w tydzień albo lorazepam ten mocniejszy cała paka naraz itd. etc., no dość że mam tą paczuszkę mojego ukochanego zomirenu 0,5 i powiem, że "idzie wrócić do korzeni", wczoraj zjadłem 1,5mg i było spoko, zaspałem na ósmą, ale nie czuję się zamulony, mimo że ostatnio ciągle jestem (6 tydzień jaram mj od świtu do zmierzchu ;))

nawet wytłumaczyłem staremu że ganja jest dobra, bo on staral sie mi wmowic ze jak się zjarał któregoś dnia (chciał spróbować mojego homegrownu, jak co roku haha) to go potem wątroba bolała (sic!), ale przegadałem go tysiąckrotnie argumentami, więc zwątpił w swoje teorie

aa... od jakiegoś czasu usiłuję powiedzieć, że zjadłem 1,5mg, a nie 5, 10, 15mg, więc nie wystąpił syndrom galopującej konsumpcji, typowy dla mnie brak kontroli nad benzo ;) było bardzo przyjemnie, nic nie naodpierdalałem i w ogóle mam wrażenie, jakbym nigdy nie brał tych benzo w życiu, stąd piszę o "powrocie do korzeni"

choć oczywiście dzisiaj tak ładnie to brzmi, ale zobaczymy co będzie za dni parę %-D
Uwaga! Użytkownik aspirant nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 138 • Strona 9 z 14
Newsy
[img]
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby

Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).

[img]
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?

W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.

[img]
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży

Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.