Kwestia mycia naczyń - od razu więcej miejsca w zlewie i nie trzeba dokupywać zbędnych sztućców czy innego fajansu. Wystarczy jedna miska i kubek do wszystkiego.
Pranie - znacząco widoczne zmniejszenie zapotrzebowania na zużycie wody. Zamiast wstawiać non stop pralkę i zbierać po swoim partnerze obsrane majtki, mogą sobie one spokojnie czekać na kupce bo i tak nikt ich nie podniesie, a dopiero jak sie uzbiera widoczna górka to można prać, zaoszczędzając przy tym trochę zaskórniaków.
Narkotyki - bez krzywych akcji w stylu, że ktoś grzebał w mojej portmonetce albo dlaczemu ta kreska jest większa od mojej. Żadnego suszenia głowy jak przyprowadzasz do domu towarzystwo i robicie sobie mały seans na crack & chill.
Reasumując - robisz co chcesz i kiedy chcesz, co wam sie tylko żywnie podoba.
16 października 2023Stteetart pisze: "mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
14 października 2023Ix930 pisze: Z samotności zamieniacie się w jebanych koniobijców.
.
Ja przeżywałem w swoim życiu i okresy samotności i szalonej bliskości , obecnie mam stabilna bliskość. Czy musiałem coś poświęcić? Oczywiście, bliskość to kompromis, ale również nauka i rozwój samego siebie, ponieważ żyjesz z osobą która jest twoim lustrem i często przeciwieństwem (kobieta - mężczyzna). Ale w jakiś sposób to się uzupełnia , te klocki pasują do siebie aż powstaje nowe życie.
Można powiedzieć że oddałem część wolności za cenę bliskości, bezpieczeństwa. Ale doceniam to że mogę się w nocy przytulić do ciepłego ciałka, czy jak wracam z pracy mały człowiek biegnie do drzwi i cieszy się na mój widok.
Jako godna uwagi alternatywę uważam poświęcenie się jakieś pasji, nauce, pisaniu książek. Gdzie możesz poświęcić wieczory, weekendy na doskonalenie się w jakieś dziedzinie. Ale nadal nie wiem czy od tego skrajnego indywidualizmu nie zszedłbym na drogę autodestrukcji.
Nie jestem jakims dynamiczniakiem ale fajnie jak dziewczyna czy wspollokator sa chociaz . Wracanie samemu pozno z pracy do pustego domu na odgrzewany obiad z mikrofali jedzony przy stole samotnie to dosyc ponury scenariusz .
@mietowy3 celnie to ujales , samotnosc jest lepsza jedynie w porownaniu z toksycznym zwiazkiem albo dysfukncyjnym domem .
Ja od dobrych trzech lat jestem spełnionym facetem z kobietą, która zdecydowanie jest ode mnie starsza. Czy coś w tym złego? Nie, wręcz przeciwnie. Kwestia dorosłości, zachowania, brania wszystkiego na barki.
Samotność jest fajna, ale wspólne życie lepsze. Można by rzucać plusami i minusami z obu stron, jednak szczerze powiedziawszy, tyle samo możliwości można mieć w związku, jak i będąc samotnym. Dlatego nie rozdzielałbym, ani nie kategoryzował tego jakoś mocno osobno.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Fuzja - D5
Mnie samotność dotyka w bardzo specyficzny sposób. Brakuje mi bowiem takiej relacji mentora z uczniem. Ucznia z Sensei. 12 uczniów Jesusa. Uczniowie Sokratesa czy Platona. Jak mężczyzna z mężczyzną. Brakuje mi takich rozmów filozoficznych na żywo, wiele tematów chciałbym poruszyć - jak psychologia Junga, taoizim, kosmologia i jak siebie w tym wszystkim widzę ( mojej roli na tym świecie, procesu indywiduacji, podróży bohatera "there is nothing you can do that's more important than being fulfilled ") - niestety nie mam z kim. Większość kontaktów się pokończyła, jak już dochodzi do spotkania to tak bardzo się różnimy między sobą, że już nie ma porozumienia, jest odgrywanie ról. Kiedyś w dziejach świetności Starożytnych Aten takie społeczeństwo było, że to się działo na porządku dziennym, albo jakieś plemiona indiańskie, wspólne ceremonie, rozmowy o transcendencji, pejotl.Nawet porządny Mnich by pomógł. Teraz w dzisiejszym świecie czuję dużą pustkę transcendencji, wszystko mechaniczne, odgrywanie ról.Mam wrażenie, że czasem lepiej bym się czuł w jakimś pierwotnym plemieniu aborygenów, indian czy jakiś innych ludów np. polinezji czy innych wysp Pacyfiku.
Wyjdź do ludzi szerzej, nie szukaj ich tylko na ulicy.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Myślę że każdy musi przeżyć jakiś epizod samotności po to żeby się poznać, zaakceptować , wiadomo inni pomagają , ale ostatecznie żeby zrobić porządek w głowie trzeba samemu nabrać chęci ku temu. Niektórzy szukają miłości po to by wypełniła ich pustkę w samotności, ale dużo ciężej ją znaleźć jak samemu nie wie się czemu chce. Z resztą dużo zdrowiej jest ogarnąć swoje życie a potem szukać miłości będąc osobą która swoim życiem jest też w stanie dać coś też drugiej osobie , a nie tylko brać.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.

