...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 7275 • Strona 718 z 728
  • 2265 / 387 / 0
Dużo zależy też od settingu, będąc Rastamanem na Jamajce na pewno miałbym inne fazy niż w moim obecnym settingu. Tak i tak dużo dobrych faz wyciskam, ale lęki dopadają, bo też i ogromne tempo życia i duże wymagania / dużo stresu by wszystko dopiąć (mowie o pokoleniu z lat 80tych)
  • 657 / 173 / 0
19 maja 2023Pingwino pisze:
Za czasów hipisów zioło było słabiutkie. Dzisiejsza odmiana Penelope, które ma 8% THC nazywamy "słabą". W latach 80 byśmy mówili "mocna". Kiedyś zioło miało 1%-5% THC. Odmiany z dekady na dekadę są coraz bardziej modyfikowane. Teraz mamy maxy prawie 30%.
Właśnie! dokładnie o tym mówię! I po tym nigdy nie będziesz miał lęków tylko wyśmienite samopoczucie, zero bólu, zero schizów. Podejrzewam, że nawet takie 8% byłoby wydarzeniem w tamtych czasach. Zapewne kopcili w większości samosieję i ewentualnie coś na granicy dzisiejszego CBD może z 2% THC, dlatego nikt po tym nie chorował na głowę. W tamtych czasach nawet nie wiedzieli, że trzeba chłopaków oddzielać, dopiero w Meksyku chyba to odkryli dlatego ich sensimilla była z początku uważana za najlepszą. A jak chcieli się naćpać to walili LSD albo herę i wtedy już wiadomo jak było.

Wracając do tej zamułki kolejnego dnia, to jest tysiąc razy lepsza niż kac po wódzie. Nie boli łeb ani nic innego, nie irytuje cię wszystko, nie drażni, zero spiny czy nerwów. Pamiętam tylko na zajęciach z trygonometrii nie umiałem się skupić i przysypiałem, nie za bardzo jarzyłem o co w tym biega, wszystko co opowiadał wykładowca zamazywało się w jakiś jeden ciąg dźwięków i gestów bez sensu więc do szkoły na zajęcia faktycznie kiepski pomysł. Super też się ćwiczy na siłce, człowiek wyluzowany, odprężony zero bólu, zero kontuzji.

Na jamajce to by człowiek tygodnia nie wytrzymał, strzelają porachunki mafia, a jak ktoś nie miejscowy to marny jego los. Nawet nic nie kupi w rozsądnej cenie, a jeszcze kulkę zarobi.
  • 46 / 42 / 0
Obudź się gościu, takiego zioła już nie ma. Dzisiaj za wielką wodą prześcigają się w procentach THC. Chcesz się poczuć na haju jak hippis, weź buszka czyli jakieś 0.01g i zobacz czy będziesz kontent.
A wracając do tej zamułki z rana. Teraz jesteś młodym wesołkiem tworzącym peany na cześć mj, ale jak latek przybędzie to zweryfikujesz swój pogląd. I odpowiesz sobie na pytanie czy taki tryb życia nadal ci odpowiada, gdzie czas ucieka, a ty chłoniesz najważniejsze chwile swojego życia tylko na pół gwizdka. Bo tak to właśnie wygląda jak organizm nasyci się konopną żywicą. Idzie się wtedy przez życie lunatykując podczas swego letargu. A co ciekawe, inni tego nie widzą.
To że marihuana, nawet idealnej jakości, to nie witaminy, widać jak się robi przerwę, gdzie organizm wyraźnie daje znaki uzależnienia. Poza tym regularne palenie zwiększa zapotrzebowanie na magnez. Są badania na temat neurotoksyczności THC przy niedoborach tego pierwiastka. Łatwo znaleźć w duckduckgo.
mj świetnie początkowo działa przy bezsenności, ale długofalowo to spłyca sen lub nawet tę bezsenność powoduje.
Po sobie widzę jak z każdym rokiem zmienia się mój pogląd na tę używkę. I o ile jeszcze 10, 15 lat temu byłem entuzjastą, 5 lat temu wierzyłem w doskonałość palenia weekendowego, tak teraz uważam że miesięczna podaż w moim przypadku (38lat) nie powinna przekraczać 0.5g rekreacyjnego użycia. To i tak wcale nie jest mało. 0.1g to ilość która upali dwóch nowicjuszy.
Na koniec, wiem że nie jest to wzór z wielu względów, ale bardzo spodobały mi się słowa o przeżywaniu swojego życia, wypowiedziane przez młodego Koterskiego w tym fragmencie wywiadu u Winiego
https://www.youtube.com/shorts/-_XZZWkFSfg
  • 657 / 173 / 0
Ja młody? Ja wesołek? Dobre, dobre dobre. Chłopie, 60tka na karku %-D

Ponoć właśnie mikro dawkowanie jest najbardziej korzystne dla organizmu. Najlepiej wziąć 1 część 0,01mg suszu medycznego i 4-5 części porządnego CBD. Ponoć to są właśnie idealne terapeutyczne proporcje na dzień bez skutków ubocznych.

Nic mi nie ucieka. 20 lat faktycznie mi uciekło na psychotropach i nikt mi tego nie wróci. Powiedz to mojej obolałej wątrobie, sercu i reszcie ciała. Był czas gdy nie byłem w stanie zwlec się z łóżka z bólu w całym ciele. Prawie nie mogłem chodzić. Oto te cudowne pastylki, dobre na wszystko i dla każdego, wypisywane przez lekarzy lekką ręka na wszystkie problemy i całe zło. Obecnie biegam 10km rano prawie każdego dnia.

Lunatykują bezmózgi wlewające w siebie legalną truciznę dostępną w każdym prawie sklepie, o pięknym bursztynowym kolorze, opatrzoną pstrokatymi przyciągającymi uwagę nawet dzieci etykietami. Truciznę wyniszczającą ludziom mózgi oraz ciało, degradująca rozum otępiającą bardziej niż dowolny inny zakazany prawem narkotyk. Prowadząca do wypaczeń patologii i agresji. Wśród nieletnich, w rodzinach. Mimo to każdy pije w każdym domu, w świątek i w piątek. I nikt nie ma z tym problemu, nawet twój lekarz ci powie, że od święta można nawet z korzyścią %-D Nawet z lekami! :/

Przerwa od każdej używki daje się we znaki. Nerwowość i rozdrażnienie po odstawieniu kawy, gorączką i nawet drgawki bez fajek, agresja i depresja bez popołudniowego piffka, mam wymieniać dalej? Nie zjedz mięsa przez dwa tygodnie to zobaczysz jaki będziesz zły na cały świat.

Oczywiście że życie na trzeźwo nie ma sobie równych, do tego najlepiej idealna żona, idealna wymarzona praca, DOM na przedmieściach, ćwierć miliarda na koncie i można żyć! Tylko kto tak ma? Ludzie w większości mają tylko same problemy, problemy ze sobą, problemy z dziećmi, rodzicami, długi, choroby.. A nawet jak ktoś ma hajsu jak lodu, to tak faktycznie żyje w trzeźwości? Chyba nie wielu to potrafi, choć oczywiście są wyjątki. Nawet bez wielkich pieniędzy i ogromny szacun w tym miejscu dla tych wielkich choć maluczkich ludzi. Większość ludzi są jednak zbyt słabi, zbyt ułomni zbyt zagubieni czy uśpieni przez całe swoje życie by móc dźwigać cały ten dziadowy momentami świat oraz innych współplemieńców na swoich barkach na trzeźwo. Stąd uczymy się pić i palić od małego. Mamy to w zdegenerowanych genach. Bo przecież to akurat jest dla ludzi, prawda? Piffko od niedzieli, a wódeczka od święta, a w pracy papierosek heh.
  • 1941 / 315 / 0
Potrzebuję zrobić detox od mj bo ostatnio w 2 tygodnie przerobiłem 15g i wiem, że przerwa konieczna.
Mam olej cbd od kombinatu, trochę alpry jakbym koniecznie musiał coś przyćpać..... ciężko mi jest to sobie wyobrazić, ale kilka dni muszę dać płucom odsapnąć tydzień byłby optymalny.
Spróbuję od jutra
konto od 2011 roku (ban kiedyś, totalnie nieważne)
  • 14 / / 0
U mnie co weekend - piątek, sobota przepalona, niedziela na odsypianie.
Już mnie to wkurwia, zero kreatywności, kasa ucieka, cały weekend pod dyktando rośliny, kobieta niezadowolona. I tak od prawie trzech lat. :(
W poniedziałek wyrzuty sumienia i przysięgi, a przychodzi co do czego, to w piątek znowu rura. Odnoszę wrażenie, że samemu sobie nawet z tym weekendowym nie poradzę.
Ostatnio zmieniony 22 maja 2023 przez blue2calx, łącznie zmieniany 3 razy.
:grzybki:
  • 111 / 36 / 0
Po tym temacie widać, jak takie Wolne Konopie kłamią, że marihuana nie uzależnia.
A uzależnia kurewsko, sam po sobie to wiem, jak paliłem 2 lata w ciągu, ale obecnie z nią problemów nie mam.
@aurora20
Nic się nie martw.Ja medyczniaka potrafiłem wypalić 10g w ciągu 5 dni tylko, że później zawsze miałem przerwę tą miesięczną czy dwu.
Co do detoxu, tydzień nic ci nie da, minimum miesiąc, a THC wykrywalne we krwi, możesz mieć do 2 miesięcy, a z tego co wiem palisz codziennie.
Uwaga! Użytkownik Wariat99 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 774 / 141 / 0
Jasne że marihuana uzależnia, łatwo ją odstawić na trochę ale prawie każdy do tego wraca. Ja wolę palić w tygodniu wieczorami po pracy, w weekendy ograniczam palenie, wolę ten czas spędzić w lepszy sposób. Teraz zrobiłem przerwę od medycznej na tydzień. Przez ten tydzień zrobiłem więcej i załatwiłem więcej spraw niż przez ostatnie pół roku. Moje dzienne spożycie to 0,8g. Przy wysokiej tolerce nawet tego nie czuję, palę jak papierosa i zastanawiam się czy w ogóle mnie klepnie. Zioło to moja jedyna używka, nie piję nawet kawy. Zdrowie mam idealne, wyglądam bardzo młodo, a jestem już po 40tce.
  • 46 / 42 / 0
@RafalKoral
Ten młody wesołek to nie miał być przytyk. Najczęściej to młodzi ludzie chwalą ziele pod niebiosa, wymieniają jej lecznicze właściwości, a później, z czasem, dostrzegają też ciemną stronę.
Oczywiście przy porównaniu skrajnych przypadków, miłośnicy alkoholu wychodzą znacznie gorzej. Jednak w moim otoczeniu, koledzy którzy "piwkowali" w latach studenckich podczas gdy ja popalałem trawę, wyszli na tym lepiej niż ja. Wyszumieli się i po latach nauki pożenili i ustatkowali. Nie popłynęli w alkohol. Łatwiej niż mi, było im rozpocząć dojrzałe życie. Bo ze mną marihuana została można powiedzieć do dzisiaj. Może nie w takiej intensywności jak kiedyś, ale jednak. Dopiero kilka lat temu, na poważnie uświadomiłem sobie, że z tym nawykiem palenia trawy, przemyciłem do swojego dorosłego życia znaczną część mnie-dziecka.
W mojej opinii, po dłuższym okresie palenia, marihuana zaczyna więcej zabierać, niż dawać. Teoretycznie, robi się po tym te same rzeczy które inni robią dla relaksu, z tą różnicą że na drugi dzień płaci się cenę w postaci przymulenia, niechciejstwa itd. A przy częstym stosowaniu to przymulenie staje się normalnym samopoczuciem palacza.
Żeby to dostrzec, wystarczy obrać sobie za punkt odniesienia kogoś w podobnym wieku, kto nie pali. I zobaczyć jak wygląda jego życie, jak zmienia się ono w czasie. Jakie ten ktoś ma priorytety, światopogląd i osiągnięcia. I skonfrontować to z sobą i własnym położeniem. Chociaż nikomu niczego nie zazdroszczę, to jednak nie potrafię już uciekać od takich refleksji. Może to wiek, a może po prostu po tych wszystkich latach mój organizm na tyle jest zaznajomiony z działaniem tej używki, że nie potrafi już tkwić w stanie tak totalnej beztroski, jak wtedy za małolata.
Dlatego staram się palić coraz rzadziej. Bo to czego się boję to, że ocknę się za 10, 20 lat i świadomość ze popsułem sobie jedyne życie jakie będę mieć przez taki banał jak uzależnienie od trawy, rozsypie mnie na kawałki. Dzisiaj można jeszcze o coś lepszego, ciekawszego dla siebie, powalczyć. Gdy ten moment zostanie przespany, to kiedyś co najwyżej będzie można pogodzić się z tym co jest.
  • 2265 / 387 / 0
Też czasem mam takie rozkminy, na pewno jest to mocno uzależniająca używka, daje wiele pięknych faz, ale kosztem braku rozwoju w rzeczach przyziemnych, nudnych, acz koniecznych. Cieszę się, że mimo wszystko życie mi nie uciekło i założyłem rodzinę, kupiłem mieszkanie i rachunek za piękne fazy nie wyszedł totalnie na minus.
ODPOWIEDZ
Posty: 7275 • Strona 718 z 728
Newsy
[img]
Jechał pijany na terapię i wpadł prosto na patrol

Poranki bywają trudne, szczególnie gdy w organizmie wciąż krąży wczorajszy alkohol. W Bartoszycach w piątek 22 sierpnia policjantki ruchu drogowego zatrzymały rowerzystę.

[img]
Bransoletka, która chroni przed „pigułką gwałtu”. Wynik w kilka sekund

Naukowcy z Portugalii i Hiszpanii opracowali papierową bransoletkę wyposażoną w miniaturowy czujnik, który w ciągu kilku sekund potrafi wykryć w napoju najczęściej stosowane substancje odurzające, m.in. GHB, skopolaminę, ketaminę czy metamfetaminę.

[img]
Okultystyczne rytuały czy "zabawa" pod wpływem medycznej marihuany? Co wydarzyło się na Górze Cment

"Wszystko wskazuje na to, że ktoś uczynił sobie z cmentarza miejsce zabawy. Jak niebezpiecznej? Nie wiadomo. Być może pod wpływem leczniczej marihuany, której sprzedaż prowadzona jest tylko na receptę. Opakowanie po takim leku, leżało wśród świec, lampek, kartek z dziwnymi, niemożliwymi do odczytania tekstami, ale też monetami, drewnianymi figurkami i chustami."