Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 141 • Strona 8 z 15
  • 31 / / 0
W gimnazjum zdarzało mi się palić trawę, chlać.. Jak to w gimnazjum. Dużo chodziłem na blały ale jakoś ledwo bo ledwo ale skończyłem tą szkołę.

W pierwszej klasie technikum często piłem (codziennie prawie), trochę paliłem, dużo wagarowałem i nie zdałem. Tu jestem rok w plecy ale nie poddałem się i spróbowałem jeszcze raz technikum chociaż była myśl o przeniesieniu do zawodówki. Kolejne lata technikum to dalej wyjebka, dużo blałów (ale jednak mniej niż wcześniej), mniej chlania - dużo jarania ale mimo wszystko skończyłem tą szkołę. Może tak jak mówili nauczyciele "nie jestem głupi tylko leniwy" (może to przez trawę %-D ). Dzisiaj patrząc na to po czasie stwierdzam, że i tak radziłem sobie lepiej niż większość tych chodzących dzień w dzień na lekcje. Na pewno w skończeniu technikum pomógł mi jego kierunek który jest moim głównym hobby.

Dzisiaj jaram dużo trawy (prawie codziennie) ale ogarniam i układam swoje życie. Jakoś idę do przodu. Pracuje i za parę dni zaczynam studia, mam cele, palny, marzenia. Zawsze ciekawiły mnie psychodeliki, ostatnio poznałem parę bliżej. Do tego ostatnio czasem MXE.

Generalnie myślę, że jak ktoś ma w miarę sensownie ustawiony system wartości, cele i marzenia to wszystko da się połączyć. Ale z drugiej strony częste palenie trawy bardzo rozleniwia i zmniejsza motywacje co znacznie utrudnia osiąganie sukcesów.

Tak czy inaczej w jakie bagno byście nie wpadli życzę wam wielu sukcesów w szkole, pracy i życiu prywatnym. Z fartem!
???
  • 1188 / 5 / 0
W gimnazjum gdy paliłam ogromne ilości marihuany i dużo piłam mój tryb życia wpływał negatywnie na oceny i naukę, potem sytuacja powtórzyła się w drugiej liceum, do tego doszło często opuszczanie lekcji i nie zdałam do następnej klasy. Generalnie nigdy nie miałam problemów z nauką i miałam dobre oceny, w domu się nie uczyłam, w zupełności starczało mi to co wyniosłam z lekcji. marihuanę paloną w dużych ilościach czyli tak jak to robiłam uważam za substancję, która negatywnie wpływa na szkołę i późniejsze życie, palona w małych ilościach i rozsądnie nie ma bardzo dużego znaczenia.

Pod koniec liceum zaczęłam brać kodeinę, która o dziwo pozytywnie wpłynęła na mnie i moją naukę. Dzięki niej na lekcjach w spokoju mogłam się skupić na lekcji, słuchałam z zaciekawieniem, lęki, które mam bardzo często nie rozpraszały mnie, mogłam bez strachu chłonąć wiedzę. Teraz zaczynam studia i mam zamiar zostać przy kodeinie, bardzo mi pomaga na moje problem i dzięki niej żyję na lepszym poziomie niż gdybym nie brała. Przyznaję się do uzależnienie od niej, godzę się z tym, ze wszystkimi skutkami ubocznymi, nie ma ich bardzo dużo, a ogólny rozrachunek wychodzi na plus.
  • 1054 / 92 / 0
Z moich stron dodać mogę, że przez ćpanie to zmarnowałem kilka sznas w swoim życiu... No ale jeszcze ile przede mną? Problemy w szkole zaczęły się wcześnie, bo pod koniec podstawówki - myślę, że wpływ na to mogło mieć rozstanie rodziców, bo wtedy jeszcze nie wrzucałem. Gimnazjum przebolałem, z używek to gry komputerowe - no life. W liceum jak zacząłem jarać to najpierw miałem tylko poprawkę w pierwszej klasie. W tym czasie doszły kolejne używki - leki. Drugą klasę powtarzałem. Poszedłem na studia dzienne do państwówki - olałem, później na drugie - też olałem(w tym czasie zostawiłem też dziewczynę po jakichś trzech latach związku - pochwalę się - w tamtym czasie prochy okazały się ważniejsze aniżeli ona, ale może po prostu to nie była "ta" dziewczyna). Potem rok przerwy - pracowałem tu i tam. Kolejne, trzecie podejście do studiów dziennych i teraz jestem w niepewności czy mnie nie wypierdolą, bo trochę przejebałem rzeczy, ale teraz przynajmniej mi w końcu zaczęło zależeć, w końcu udało mi się przystopować z ćpaniem(bez pomocy z zewnątrz), zdystansować się do swojego postępowania, zmienić system wartości, a to też w sumie coś znaczy - progres. Plany na przyszłość? Jak utrzymam się na obecnej uczelni to jadę z tematem do końca, jak nie, cóż, są jeszcze studia zaoczne i ostatnio bardzo poważnie zastanwiam się nad zawodem żołnierza - instytucja państwowa - ciepła posadka :diabolic:
  • 144 / 6 / 0
Ja zawsze przed sprawdzianami jarałem bardzo małą ilość trawki, czasem wpierdalałem kode. Zawsze to wychodziło na dobre. Przez całe liceum nie dostałem z żadnych testów itp. oceny poniżej -4 :cheesy: . Przed testem dojrzałości zażywałem nie wielką ilość kodeiny aby stresik zaniknął. Teraz dostałem się na te studia co chciałem i jest git. ^_^
– Tak więc zos­ta­liście bez po­cie­chy ducho­wej?
– Jest wódka.
~Andrzej Sapkowski
  • 57 / / 0
Jean la Chouette pisze:
Ćpanie ćpaniem, nauka nauką. Potrafię rozdzielić. Nawet codziennie jaranie kanna nie przeszkadza mi w osiąganiu satysfakcjonujących rezultatów. :finger:
Znam niektórych olimpijczyków (albo finalistów, innymi słowy ogarniaczy) z matmy, którzy albo palą na boku, koszą deksa czy jadą na benzo. Jeżeli ktoś ma zdolności i je rozwija, dragi nie są w stanie tego zniweczyć całościowo, nie wliczając naprawdę patologicznych przypadków opartych na kompletnej utracie motywacji do samorozwoju. Tym samym można sobie świetnie radzić na swojej edukacyjnej ścieżce życia - może nawet bardziej to uwidacznia się na studiach, gdzie studiuje się to, co się, zakładam, samemu z zamysłem wybierało.

Dodam od siebie, iż, jak już gdzieś to pisałem w innym temacie, po DXM czasami wpada się w bardzo abstrakcyjny tok myślenia, który pomaga rozwiązywać niektóre problemy natury matematycznej lub konstruować teorie oparte na pewnej obserwacji matematycznych inwariantów prowadzącej do uogólnień. Ale to raczej temat mało interesujący niespecjalistów.

Pominę już fakt, iż dla mnie oceny w szkole to kiepski wyznacznik czegokolwiek. Większą uwagę przykładałbym do wiedzy ogólnej i obycia, wliczając w to zasób językowy oraz ukształtowany światopogląd (od strony filozoficznej) - umiejętność odpowiedzi na proste (jedynie w brzmieniu, jak się okazuje) pytania natury egzystencjalnej.
Ostatnio zmieniony 08 października 2013 przez Kamyczk, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 99 / 5 / 0
Przez całe życie wiecznie przesypiałam zajęcia. Nawet takie na 10 czy 11. Potrafiłam zasypiać na lekcjach, a potem wracać do domu i spać po obiedzie. Otarłam się kilka razy o nie-klasyfikację z przedmiotów (blisko 50% godz. nieusprawiedliwionych). Dla osób z hipersomnią GBL jest wybawieniem. Skraca sen, nie pozwala robić drzemek w czasie dnia, bo po prostu nie chce się spać. Wydajność się poprawia, można normalnie funkcjonować. Jak zakażą tego w Polsce to będzie dla mnie dramat życiowy. Już i tak jest wielki problem z zamówieniem przez neta, bo mimo że ta substancja jest w PL legalna to połowa sklepów odmawia wysyłki :rolleyes:
  • 33 / / 0
Jeśli ktoś bierze z głową, ma odpowiednio wartości ustalone w życiu, wie co jest najważniejsze dla niego w życiu, to nie powinien mieć problemów ze szkołą, pracą i późniejszym życiem rodzinnym.
  • 153 / 3 / 0
No właśnie jak ktoś zaczyna brać w okresie tym co powinien najbardziej skupić się nad nauką, która może decydować o przyszłości to można sobie dużo zjebać. Ocieram się o tą krawędź. Dopóki nie znajde jakiegoś sensownego celu w swoim życiu pewnie nie zastopuję. Zastanawiam się ile będę jeszcze wszystko układać sobie to wszystko w głowie. Dobrze byłoby brać rekreacyjnie jednak, tego jestem świadoma. Ale moja druga osobowość bierze góre, zobaczymy jak będzie. Aktualnie wszystko toczy się niby dobrze.
Uwaga! Użytkownik pepsicola nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1262 / 17 / 0
Jak miałem lęki przed załatwieniem paru spraw to po kodzie jeszcze bardziej odkładałem ich załatwienie i spierdoliłem.
Ale się tego oduczyłem i teraz wszystko idzie zajebiście, nie zależnie od mojego stanu.

Ogólnie jest dobrze.
Uwaga! Użytkownik NieLubieZielska nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1009 / 42 / 0
W skrócie opowiem jak wyglądało to w moim przypadku. Zawsze miałem dobre wyniki w nauce do czasów początku liceum kiedy poznałem mj i fete. Oceny się pogorszyly. Po dwóch latach przystopowalem z uzywkami, a oceny uległy poprawie. Całkiem nieźle napisałem maturę.
Na studiach szkło mi jeszcze lepiej, dostawałem nawet stypendium naukowe przez 2 lata.
Na początku 4-tego roku studiów poznałem rc. Przestało mi zależeć na ocenach. Na pracy magisterskiej. Doszło benzo. Przez olewanie sprawy broniłem się w ostatnim możliwym terminie.
Najgorsze jest to, że praktycznie nic nie pamiętam z dwóch ostatnich lat studiów.
Pracę mam średnio płatna, na szczęście siedzącą. Liczyłem na coś więcej po 5-ciu latach na politechnice...
Wszystkie moje posty to zwykła fikcja literacka i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością!
ODPOWIEDZ
Posty: 141 • Strona 8 z 15
Artykuły
Newsy
[img]
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym

USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.

[img]
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.

[img]
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.