U mnie np. po dłuższej przerwie nawet 0,5 potrafiło zrobić bardziej zombie mode niż jakikolwiek chill. Człowiek niby spokojniejszy, ale jednocześnie zamulony, bez motywacji i z pamięcią jak złota rybka.
I ciekawe czy popularność alpry wto efekt mocnego marketingu xanax'u, bo dla niewtajemniczonych ludzi to synonim benzo coś jak adidasy dla butów sportowych.
28 maja 2026OjciecPio2 pisze: Oczywiście, przecież to chemia, a nie związek organiczny.
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
It's not going to be fun.
Mam nadzieję, że wzór strukturalny rozwiewa tutaj wszelkie wątpliwości.
A diazepam to oczywiście również związek organiczny
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
Rozumiem, że człowiek potrafi syntetyzować związki które organizm odczyta jako naturalne tylko w przyrodzie takowe nigdy nie istniały tyle.
It's not going to be fun.
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP
Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
