Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
czy to ilość "1" czy to ilość "5" psylocybiny, reakcja organizmu jest taka sama. Byc może taki efekt wystepuje od ilości progowej "0,99", ale nie zwiększa się wraz z ilością.
Hm... kurwa, brakuje mi warsztatu operatywnego żeby to ubrać w farmakologię. Z resztą, ja w temacie grzybów jestem strasznie raczkujący. W zasadzie to nawet chyba lepiej powiedzieć, że dopiero pełzam.
No ale skoro Wy też mieliście podobnie...
Nie miałem wagi, na oko zjadłem ~5 średniaków, może 4. W skali 1-2-3 gdzie 1= maluszki a 3 to najwieksze gnoje (których przeważnie jest najmniej)
"Rutyna to rzecz zgubna "
"Rutyna to rzecz zgubna "
Albo grzyby są spleśniałe
Mi po zażyciu dawek z rzędu tych naprawdę wysokich jest... Zimno.
Fakt, ciśnienie delikatnie idzie w górę, czasem na peaku czuje wypieki na twarzy, ale na pewno do potliwości temu daleko, więc nie wydaje mi się to winą grzybów, a danego osobnika i jego krążenia
//
Czy zauważacie zmiany w oddychaniu? Mam na myśli jego spowolnienie. Zaobserwowałam to już dawno, a raz popełniłam karygodny błąd, mając infekcję górnych dróg, po przebytym kilka miesięcy wcześniej Covidzie, ciężko mi było z tego wyjść, przyjmowałam antybiotyki, etc.
Po 2 tygodniach leżenia w łóżku, w momencie jak już się czułam ok, doszłam do wniosku że coś mi się należy od życia i wrzuciłam 4g świeżo wysuszonych Albinosów... No i to było najgorsze co mnie w życiu spotkało, pod względem oddychania właśnie. Potworne duszności i problem ze złapaniem tchu. Pod wpływem psylo czas się zagina, ale mam wrażenie że cała ta akcja mogła trwać jakieś 45 minut i to był pierwszy raz po grzybach, kiedy byłam o krok o poproszenie kogoś o pomoc. Koniec końców to przetrzymałam, ale całość z boku musiała wyglądać, jakby ktoś wyjął rybę z wody i ją zostawił na pastwę losu.
Wiem, że tu antybiotyk dołożył swoje trzy grosze, a kolejne trzy... Moja głupota.
Także przestrzegam, odpuszczamy tripy jak nie jesteśmy do końca zdrowi, bo niespodziewanie mogą wystąpić takie anomalia jak wyżej.
Czasem pomimo dobrego nastawienia może się wydarzyć coś, na co do końca nie będziemy mieli wpływu, i nie będzie to wkręt.
Dbajmy zatem o siebie i działajmy rozsądnie
- pregabalina 150 mg 2 x dziennie czasami jak zapomnę to raz
- escitalopram 10 mg raz dziennie rano
(Ten akurat odstawiłem na tydzień kiedy robiłem testy z grzybami) ponadto wyczytałem że jeśli chodzi o escitalopram jako SSRI to nie powinno być groźnych interakcji a według tabelki a także według relacji samego surva.
- rekreacyjnie bardzo często używam metkata. Załóżmy że co drugi dzień koce. Ale przecież jego działanie schodzi człowiek się wyśpi i na drugi dzień w ogóle już niei czuję śladów działania więc dzień po okoceniu uważam że kot już się nie liczy. Chyba.
- wyjątkowo i okazjonalnie zdarzyło mi się przed tym tygodniem teścik ów stworzyć opakowanie skudexy na raty. Teraz mi się nie chce sprawdzać ile wynosi czas półtrwania tramadolu ale nie byłem w żadnym ciągu opio, żebym nie brały gile poty i dreszcze z wybuchami gorąca jak się budziłem i miałem mokrą poduszkę musiałem zmieniać koszulka kurwa przypominało mi to 2017 rok i maczanka na fentanylu..
Teraz do kolegi który radzi mi wrzucić trzy gramy- skoro po jednym grzybie średniego rozmiaru czyli raczej chudzielcu rano mam mokrą głowę jak wstaję z łóżka to kurwa analogicznie jak wrzucę tych grzybów 20 to będę zlany potem albo nie daj Boże stanie się coś gorszego. Jedyne co mógłbym zrobić by ewentualnie rozwijać te hipotezę to długi detoks od wszystkiego łącznie z lekami terapeutycznymi. Wtedy na przykład po dwóch tygodniach albo po miesiącu mógłbym znowu spróbować dawki progowej i obserwować objawy pod kątem efektów ubocznych.
W czasach mahometa też miałem bodyload który objawiał się tym że było mi zimno i na początku chodziły mi się dłonie musiałem założyć skarpety drugie ale to przeszło a później cieszyłem się efektami tej tych terminy.
Kiedy spojrzę na swoje testy z perspektywy czasu to mogę powiedzieć tak:
Na przestrzeni tygodnia nie mogąc się doczekać pierwszych prób i nie mając wagi zacząłem od ilości która wydawała mi się najmniejsza progowa taka na rekonesans nowej substancji. Nieźle się zdziwiłem kiedy po pół godziny od zjedzenia całkiem smacznych notabene goldenów, gdy akurat w połowie oglądania filmu big lebowski zacząłem czuć właśnie 'to'. Przypominało mi to trochę tryptaminy albo MDMA. Pobiegłem do lustra w łazience myśląc sobie o ja pierdolę w wielkim podnieceniu i przypływie entuzjazmu. W łazience okazało się że światło nabrało złocistej barwy a w lustrze wydafałem się sobie bardziej przystojny
Niestety do dość szybko się to skończyło i nie minęła nawet godzinę a kiedy efekty się skończyły oprócz tego złotego filtrów światła.
Poczułem się stosunkowo zmęczony więc położyłem się i spałem do późnego wieczoru by wstać na jedzenie i położyć się dalej śpiąc do następnego dnia wtedy wstając z łóżka, @CATCHaFALL szybko się zdenerwowałem bo wydawało mi się że mam duszno w pokoju a okno mam zamknięte tymczasem okno było uchylone jak zwykle otworzyłem je szeroko i łapczywie napiłem się powietrza więc coś może być na rzeczy.
To było najmocniejsza pozytywne przeżycie bo być może pierwsze.
Najgłębszy było ostatnie: zjadłem giganta i duże kilka średniaków ale w sumie nie więcej niż 10.
Znów było złoto wyszedłem nawet na rower do parku w nocy. Niestety efekt pocenia się zmusił mnie do powrotu do domu bo wiatr smagający mnie podczas jazdy rowerem bardzo ziębił. W domu gdy przy patrzyłem się wyraźnie i chwilę dłużej na wzór zasłony okna wypowiedziałem na głos coś takiego "to jest nie do opisania to jest niesamowite". Jednak nie było to spontaniczne tylko jakby trochę wymuszone bo trzeba było się długo wpatrywać i być może intencjonalnie wywołać efekt pulsowania lub spływania wzorów.
Czułam się normalnie pod względem intelektualna psychicznym ogarniają sytuację i grałem nawet w cs-a. Później oglądałem w łóżku downton abbey przy zgaszonym świetle na telefonie. Wydawało mi się że z telefonu rozchodzą się w ciemności koncentrycznie jakby fale, coś chcę na siłę można by uznać za fale z telefonu typu GSM nadajnik W każdym razie emisja pewnie bym słuchał radia to by to były fale radiowe. Było to jednak doświadczenie bardzo delikatne i nie nachalne. Podczas oglądania serialu popłakałem się kilka razy na wzruszających momentach. Generalnie tego wieczoru potem bardzo dużo czasami bez powodu czasami dlatego że usłyszałem piosenkę którą lubiłem w czasie gdy chodziłem do szkoły podstawowej albo do gimnazjum. tęskno mi było za starymi czasami. Dopadło mnie jakieś chujowe retrospekcje typu o Boże jak bardzo zboczyłem z poprawnej drogi, jak bardzo się odchyliłem od bycia porządnym. Że zadaje się z pijakami ćpunami i tak nie powinno być. Także nie było to wizualnie w ogóle absorbujące powiedziałbym że było subtelne na granicy efektów obecności.
Oczywiście w łóżku płaciłem się do rana i dopiero koło południa czułem się jako tako.
Sądzę że dawka musiała być zbyt mała albo być może była odpowiednia ale niedawno przyjmowane leki albo wystopowany escitalopram przyda siły to co najfajniejsze czyli jakieś wizualne albo inne wymiary.
Przez 5 lat srogo orbito wałem na dwóch paczkach Acodinu miksując z innymi rzeczami doświadczając Sigmy obecności innych istot z lepszego świata etcetera. Albo jestem na coś chory albo przeżarty albo grzyby po prostu nie są dla mnie :(
Zostawię sobie ostatnią porcję myślę że to będzie 2,5 x więcej niż tego co spożywano w czasie testów.
Ponieważ nie dowierzałem że tępoty Ala skręt są od grzybów zjadłem te 1 czy 2 przed snem tylko żeby sprawdzić czy poty wystąpią ale w proporcjonalnie mniejszej mocy. przecież dwa grzyby to jest śmiech. No i jak obudziłem się na mokrej poduszce to kurwa ręce mi opadły. Nie wiem może to przez to że jestem w bagnie beta ketonów od paru lat bo przecież nie escitalopram którego de facto odstawiłem na tydzień.
Nie miałem żadnych nudności więc tolerował m je dobrze jeśli chodzi o układ pokarmowy.
Powiedzcie mi może na oko {jeśli potraficie} ile grzybów typu średniak wchodzi na 1 g wagi. ?
"Rutyna to rzecz zgubna "
Np. w moim przypadku grzyby nigdy nie były typowym środkiem rekreacyjnym, nigdy też po nich się nie chichram bez powodu - zawsze jest to o wiele głębsze doświadczenie, które oczywiście może napawać mnie szczęściem i radością, jednak grzyby mi tego nie dają na tacy. Raczej pokazują/przypominają, z czego się cieszyć. A moje pierwsze doświadczenia z nimi, szczególnie w początkowej fazie, były dość trudne choć zarazem potrzebne.
Wyżej pisałem o typku, który zmagał się z problemami w swojej głowie i było podobnie: najpierw robota (wyciągnięcie smoły z dekla), dopiero potem zabawa.
Ostatnia dawka oscylowała między 3 a 5 g suszonych kubanow.
Jeśli człowiek musialby ich zjeść >10g to coś nie halo, prawda? Ty już mamy do czynienia z jakimś zatruciem albo przeciążeniem układu pokarmowego.
Na szczęście z tego co czytałem, większość zdecydowanie cieszy się pozytywnymi doświadczeniami i minimalnymi (jeśli w ogóle jakimiś) uboczkami.
Pamiętam bardzo dobrze jak pierwszy raz zamówiłem mahometa i zaczynałem od 25mg. Bodyload polegał na tym, że przez moment, na początku zrobiło mi się zimno. Założyłem grubsze skarpety, usiaglem w przytulnym miejscu i zadzwoniłem do dziewczyny dla "potrzymania za rękę" w eksploracji nowum.
Ten "bodyload" trwał max pół godziny, szybko zacząłem się cieszyć pełnią.
Wiem, że porównywanie 4acodmt albo 4hometa do grzybów może być trafione całkiem blisko albo za razem blisko i daleko.
Powiedziałbym nawet, że
Nie chce mi się dokładnie opisywać tego co przeżyłem po raz wtóry; najgorszego i tego co nie chciało pokazać mi mistyki. sądzę że to coś z modulowaniem u mnie serotoniny i dopaminy plus objawy instant mini skręta od opio. Równo po pół godziny jak je zjadłem zaczęło mi cieknąć z nosa sama woda, fale zimna i gorąca, poty, niekontrolowane napięcia partii mięśni i wykręcanie kończyn...
Przynajmniej wiem teraz, że nie mam wątpliwości co do tego, iż nie zabaluję z
Wniosek mam taki: wina leży po mojej stronie ponieważ okazy były idealne pod względem uprawy, suszenia i tak dalej.
Miesięczny albo dłuższy detoks od używek mógłby pomóc. Ponadto musiałbym odstawić na dużej reki co w tym momencie nie jest mi na rękę a ciekawość o dziwo bierze góry. W sumie to już trochę wzięła kiedy wział3m zaparową ilość w sobotę.
Do kolegi powyżej piszącego o teorii "misji grzyba", jakoby miał skumać, że się truje lekami itp wobec czego chciał mnie wpocić i oczyścić- No w sumie fajnie pasuje taka historia tylko że niestety trochę za bardzo zalatuje wróżką z baśniowego lasu i smerfami :P
Syntetyczna psylocybina nie ma przecież otoczki magii czy mistycyzmu; to tylko molekuła , która znajduje miejsce w receptorach, albo w inny sposób moduluje chemię przekaźników.
No chyba że nie wiem grzyby to kosmici albo coś w tym stylu.
Niemniej jednak doświadczenie było ciekawe jako eksperyment
"Rutyna to rzecz zgubna "
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Jad ropuch i grzyby halucynogenne. Big Pharma stawia na nowe preparaty
>Giganci rynku farmaceutycznego ruszają z inwestycjami w opracowanie leków bazujących na substancjach halucynogennych. Zielone światło dla nowych medykamentów daje administracja Donalda Trumpa - przekazała stacja CNBC.
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?
Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
