Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
Przyjąłem dawke 1.5 suszonych własnych cubensisów na pusty żołądek. Grzyby (z braku młynka) drobno posiekałem, zalałem sokiem z cytryny, a następnie zalałem wrzątkiem. Do wywaru po zaparzeniu dodałem soku pomarańczowego - sklepowego z lekkiej obawy o smak surowego wywaru. Dawka ostrożna, mam szacunek do wszystkich substancji i jeśli próbuje jakąś nową to zawsze wrzucam progowe ilości, tym bardziej, że mój stan psychiczny od dłuższego czasu nie jest jakiś wybitnie dobry - wolałem uniknąć mindfucka i bad tripa.
0:10-0:15 minut od przyjęcia.
Zaczynam odczuwać lekki ból brzucha, robi mi się chłodno i staje się jakiś taki lekko poddenerwowany. (cały czas zastanawiam się, czy rzeczy które czuje, moje myśli i inne zmysły kierują się już wpływami grzybowymi - ale chyba nie)
+/- 0:20
Moja wrażliwość zaczyna być na widocznie podwyższonym poziomie - oglądam z dziewczyną film, zaczynam się mocno wczuwać, przeżywać akcje wraz z bohaterami. Niektóre sceny wzruszają mnie nad wyraz. Dochodzę do wniosku, że to już nie efekty placebo - wstaję więc. Czuje się lekko, zarówno fizycznie, jak i umysłowo. Był to dla mnie stan niesamowicie przypominający "luz" i lekkość po ekstazy. Podejrzewam, że to przez serotoninke (zmagam się z deprechą od długiego czasu). Wychodzę do toalety. Siadam na sedes i moją uwagę przykuwają kafelki na ścianach i podłodze.
"o kurwa, one są wszystkie takie same", nigdy wczesniej nie zwróciłem uwagi na wzór płytek. Są one wzorowane na jakiś marmur, czy inny minerał i jeśli człowiek się nie przyjrzy dokładnie, to sprawiają wrażenie naturalnych. Zgrzybiony, natomiast, zauważyłem, że wszystkie posiadają pewne powtarzające się schematy, defekty i przebarwienia w tych samych miejscach. Jestem w szoku. Oświecenie w kiblu. Wołam moją dziewczynę, mocno przejęty: "Hej płytki w łazience!!! one są różne, musisz je zobaczyć!" Dziewczyna szybko przybywa, widzę , że jest widocznie zaniepokojona - próbuje jej wytłumaczyć o co chodzi z płytkami, ale średnio udaje mi się werbalizować myśli, uśmiecham się głupio, macham ręką. Nieważne. Uspokajam moją drogą tripsitterke, że wszystko jest ok. Wracamy do filmu.
+/- 0:30 - 1:15
oglądamy dalej, bardzo mnie wciąga, doszukuje się wielu ukrytych sensów, różnych dróg interpretacji, metafor. Mam wrażenie, że kolory są wyostrzone, podoba mi się to. Kiedy podnosze się z kanapy czuje tę cudowną lekkość. Percepcja jest widocznie zmieniona, kiedy zatrzymuje wzrok na dywanie wzory zaczynają się delikatnie ruszać i falować. Kilka razy wydaje mi się, że pole widzenia jest przestawione w równoległobok, tak jakby obraz chciał się zwalić. Wychodzimy na fajkę. Na zewnątrz jest fantastycznie - mam wrażenie, że małe przedmioty położone blisko mnie są ogromne, a większe dalej malutkie. Taki syndrom alicji w krainie czarów. Mam też wrażenie niesamowitej przestrzenności świata - nie wiem do końca jak to określić, na trzeźwo obraz jest jakby spłaszczony, natomiast zgrzybiony "czuję" każdą odległość, jestem świadom swojego miejsca w przestrzeni - świat jest taki prawdziwie 3D. Mam niesamowitą ochotę założyć słuchawki, puścić sobie Boards of Canada i troche pomedytować na trawie. Skupiam jednak uwagę na dziewczynie, która niedawno przyjęła podobną dawkę (ja sobie wtedy dorzuciłem, żeby troche przedłużyć) i nie chce zeby czuła się osamotniona i zostawiona. Czas nam mija na czilowaniu, popalaniu, rozmowach i oglądaniu ciekawych rzeczy w tv.
1:45 (czasy orientacyjne bo nie sprawdzałem timingu podczas tripowania)
Schodzi ze mnie już działanie, mam świetny humor - odczuwam niedosyt i nie mogę się doczekać kolejnego razu. Mam nadzieje, że grzyby pokażą mi swój prawdziwy potencjał przy większej dawce i samotnemu podróżowaniu na łonie natury ze słuchawkami. A to już niebawem - minęły ponad 2 tygodnie od pierwszej przygody, wiec powoli przygotowuje się do następnej.
Nie zarejestrowałem gonitwy myśli i rozpierdolu w głowie, którego baaaaaaardzo nie lubie, a który zdarza mi się po mocniejszym upaleniu (+walące serce). Mam na dzieje, że na wyższych dawkach też tego nie ma.
19 lipca 2021falsyfikot pisze: Wychodzę do toalety. Siadam na sedes i moją uwagę przykuwają kafelki na ścianach i podłodze.
"o kurwa, one są wszystkie takie same", nigdy wczesniej nie zwróciłem uwagi na wzór płytek.
Zawsze tak samo się zaczyna, jeśli trip odbywa się w domu: siadanie na kibelku, chwilowe patrzenie w próżnię, i nagle kątem oka zauważasz, że kafelki żyją i są niebywale interesujące... Witamy na pokładzie
Polecam wrzucić kolejnym razem x2 dawkę taką jak tamtym razem, jak już mniej więcej wiesz czego się spodziewać i koniecznie daj znać jak było, bo na pewno Cię jeszcze zaskoczą. Niskie dawki zawsze są takie bardziej for fun, heheszki itd. Dawka 3 i wzwyż, imo może już uchodzić za "terapeutyczną", tudzież swoiste katharsis, jeśli tylko poddasz się całkowicie. Dasz myślom płynąć i nie będziesz na siłę chciał zmienić ich trajektorii nawet jeśli to co mózg narzuca niekoniecznie Ci się podoba, bo skoro narzuca, to widocznie ma to drugie dno, które trzeba będzie później przeanalizować. Jak się to uczyni, to sumienie od razu doznaje ulgi i jakoś wtedy dni prościej płyną.
19 lipca 2021CATCHaFALL pisze:Haha, wyprawa do kibelka przy ładowaniu + kafelki = faza starter pack19 lipca 2021falsyfikot pisze: Wychodzę do toalety. Siadam na sedes i moją uwagę przykuwają kafelki na ścianach i podłodze.
"o kurwa, one są wszystkie takie same", nigdy wczesniej nie zwróciłem uwagi na wzór płytek.
Zagłębiam się w struktury budowli z tektury
Wtem kontemplacji mej procesy
Zakłócają zewnętrzne ekscesy pojazdem
Który zawraca koło głowy
Jego kolorowy, to mój głowy
A głowy mój to kolorowy jego
Głowy koło zawraca, stój! Daj spokój
Myślenia toku nie prowokuj
Jeden moment, długa chwila
Coś mnie tu gila i łaskocze
Oto ma wycieczka do wesołego miasteczka
Postanowiłem odczekać miesiąc i przyjąć mniejszą dawke dokładnie to 3.5g suszonych. Zrobiłem wszystko to samo co za pierwszym razem i nic. Kompletnie nic się nie stało 0 jakichkolwiek halucynacji jedynie co to lekka zmiana percepcji. Pomyślałem sobie że miesiąc to za mało więc odczekalem 3mies. Znowu 5g suszonych i znowu nic. Co jest? Może mi ktoś wytłumaczyć co się dzieje?
21 lipca 2021Klamm pisze: A dobrze przechowujesz te grzyby? Bo jak źle to nie ma co się dziwić.
Także polecam koledze powyżej przyjąć 3.0 przynajmniej. Będzie fun. A wszystko powyżej, to już mistyka, przy której rozmyślanie o kafelkach w trakcie ładowania, to dziecięca zabawa typu shape game.
21 lipca 2021Popko pisze: Postanowiłem odczekać miesiąc i przyjąć mniejszą dawke dokładnie to 3.5g suszonych. Zrobiłem wszystko to samo co za pierwszym razem i nic. Kompletnie nic się nie stało 0 jakichkolwiek halucynacji jedynie co to lekka zmiana percepcji. Pomyślałem sobie że miesiąc to za mało więc odczekalem 3mies. Znowu 5g suszonych i znowu nic. Co jest? Może mi ktoś wytłumaczyć co się dzieje?
22 lipca 2021Mario Escobar pisze: Zawsze chciałem spróbować mniejszych dawek, powiedzmy 1g w lemon teku, ale jak przychodzi co do czego, to wolę nie marnować "wolnego slotu" w swoim napiętym kalendarzu i walę wielokrotność.
Zetknąłem się z opiniami, że w małych dawkach łatwiej o bad tripa i chociaż przy 1g to raczej są na niego małe szanse, to wydaje mi się, że coś w tym może być. Człowiek myśli z grubsza normalnie, ale pewne sprawy są delikatnie podkręcone i jak nastrój zejdzie na złe tory to łatwiej sobie coś przykrego wkręcić. Z kolei w dużych dawkach ryzyko jest nieco mniejsze, bo często w ogóle nie da się myśleć, a tym samym - cokolwiek sobie wkręcać. Przynajmniej na peaku.
23 października 2020Dualizm22 pisze: CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
Niemal 3 tony kokainy pod ziemią. Policja przejęła rekordową kontrabandę
Australijska policja skonfiskowała 2,7 tony kokainy, ukrytej w plastikowych pojemnikach zakopanych pod ziemią na obrzeżach Sydney. Wskazano, że to rekordowa ilość narkotyków przejęta w tym kraju.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
