Przejście przez rzekę było koszmarem... woda jak kakao prawie do kolan i wartki nurt. Do przejścia jakieś 10 metrów i oczywiście najgorzej było w połowie. Najgłębsza woda, fale wywołujące zawroty głowy.... zamknąłem oczy i przeszedłem "po omacku" (macając stopami).
Na miejscu okazał się, że nie było tak źle, jak myślałem, że będzie. Auto black mazar został zjedzony, bo zostawiłem osłonkę obok doniczki (a może to wiatr?). On i tak był już do wyrwania więc żadna strata.
Fast Caramel OG ma przecięty 1 listek (najprawdopodobniej od deszczu, bo nie wyglądało to na robotę ślimaka), ale przestał się wyciągać, co mnie cieszy.
Z fast OG Kush wszystko OK, tylko jest nieco bladawy (dostanie bardzo delikatnie Biohumusa, jak tylko podeschnie mu ziemia).
Auto Train Wreck miał zrobione LST, ale podniósł się sam i musi się tylko przekręcić w stronę słońca.
ES x C99 idzie bardzo ładnie, choć ciągle ma lekkie objawy przelania (nie może wyschnąć mu ta ziemia). Mimo to postanowiłem wlać mu dosłownie 80 ml wody z małą dawką nawozu. Wyraźnie się rozpędził po ostatniej i wypuszcza już boczne odrosty. Na początku przyszłego tygodnia wyląduje w docelowym pojemniku. Mam z zeszłego roku bardzo dużą donicę po Crystal Candy, ale ona o tej porze była jeszcze maleńka i chyba muszę przygotować coś większego, bo ten krzaczek ma 2 tygodnie przewagi (a 2 tygodnie wegetacji więcej może zrobić mega różnicę). Będę szukał czegoś dużego, albo wykopię duży dół i wsadzę worek.
Generalnie przyszły tydzień ma znowu być zajebisty i jeśli małe przetrwają, to będą już nie do zajechania (no może automat będzie delikatny do końca).
Pozdejmowałem im już te plastikowe osłonki, żeby ziemia szybciej schła. Jutro poszukam taśmy miedzianej / trutki na ślimaki, albo znowu sypnę solą.
Na spocie mam też pełno jaszczurek i w sumie nie wiem, czy one mogą podjadać też roślinki. Miałem dziś jedną na rzut nożem, ale że chyba miała w sobie jaja i ma domniemanie niewinności, to oczywiście nic jej nie zrobiłem. W sumie spoko są - przychodzą, jak działam przy roślinkach i się gapią.
Jak przy każdej wizycie ściąłem trochę wikliny / chwastów, które mogą potencjalnie rzucać cień we wczesnych godzinach rannych / późnym popołudniem. Jutro jeśli nie będzie padać, to zakupię donicę / smart pot'a (jeśli będzie), perlit (jeśli będzie) i przygotuję miejscówę dla ES x C99. To będzie główne źródło zbioru w tym sezonie (zakładając, że wszystko pójdzie dobrze).
Byłem na spocie przed południem i wszystko gra, ale nie lubię takich dni. W rozwoju jest stagnacja i ciągle ta mokra ziemia.
Zrobiłem więcej dziurek w doniczkach, ale pewnie niewiele to daje, choć zawsze trochę tlenu więcej.
W ogóle zastanawiałem się, czy nie dobrym (a przynajmniej niegłupim) pomysłem byłoby przed podlaniem natlenić wodę dmuchając do rurki przez... jakiś czas - powiedzmy minutę. Tylko czy saturacja CO2 nie zaszkodzi? Muszę o tym poczytać.
Po drodze kupiłem 2 kg soli i jedną paczkę rozsypałem wokół donic. Niestety godzinę później już zaczęło padać, ale miejsce musi być pewnie nieźle zasolone, bo dziś np nie zastałem tam żadnego ślimaka, a w innych miejscach było ich pełno.
ES x C99 wygląda naprawdę dobrze i bardzo jaram się tym krzakiem. Widziałem w Auchan takie torby materiałowe (na zakupy) i zastanawiam się, czy nie użyć takiej dla niego. Wejdzie tam spokojnie 30-40 L ziemi. Jest mniej więcej 40% większa, niż największa donica (plastikowa), jaką widziałem w markecie. Zrobić sitko na dnie i trochę po bokach i na pewno się nada. Tylko wykopanie takiego dołu saperką to ze 2-3 godziny machania. Z drugiej strony chyba nie muszę jej wkopywać w całości. To, co zostanie nad ziemią, powinno utrzymać ziemię.
Od jutra pogoda ma się poprawić i przez kilka dni z rzędu znowu będzie słońce i upał. Ta ziemia musi koniecznie wyschnąć, bo już zaczynam się martwić. No i te małe muszą złapać jak najwięcej słońca teraz.
Po wizycie na spocie byłem w lesie. Borówek jest tak od zajebania, że aż dziwię się, że ludzie nie zbierają. Zajebiste zajęcie na odstresowanie się no i pyszne i zdrowe owoce. Nazbierałem prawie 1.5 L i jutro idę po więcej. Pierogi (moje ulubione), "koktajl" z kefirem, zajebiste ciasto. Rosną tam 2 różne odmiany. Jedna rośnie bardzo nisko przy ziemi i daje małe kuleczki. a druga ma wysokość ok 15 cm i kule są 2 razy większe. Smaczniejsze są jednak te mniejsze. Zamierzam jutro zbierać kilka godzin, bo uwielbiam borówki. Nadmiar zamrożę i zimą będę jadł pierogi.
Cóż, takie dni zawsze się zdarzały i będą zdarzać, choć wolałbym przewidywalny do bólu klimat, jaki jest np w Chile. Lato trwa tam pół roku (mam na myśli letnią pogodę - dla porównania - u nas to w porywach 3 miesiące loteryjnych dni). Chciałbym choć raz zrobić uprawę przy pogodzie niemal jak pod lampą. 29-35 C, bezchmurne niebo przez 95% czasu i stały, dość mocny wiatr znad Andów. Tylko niska wilgotność może być nieco problematyczna, ale lepiej wodę dostarczać, niż martwić się jej nadmiarem. Widziałem taką plantację na potrzeby medyczne (można zrobić w kraju? Można jak się okazuje) i krzaki były jak w Kalifornii. U nas coś takiego jest poza zasięgiem...
ES x C99 ma wyraźny, Indyjkowy fenotyp (choć krzyżówka sklasyfikowana jako hybryda). Bardzo szerokie listki, jakich jeszcze nie miałem. Jest to krzyżówka od "Pan Pestka Crew" - rzekomo dobrze radzi sobie w naszym klimacie. Miałem inny cross z ES'em (ES x P1) i rosło to bezproblemowo. Dojrzałe było dokładnie w połowie września i taki termin deklaruje też Pestka. Plon mam do dziś - najlepsze pałki. Jakościowo to najlepsze, co wyszło spod mojej ręki. Zbite jak spod mocnej lampy i mega żywiczne. Zapach zrobił się obłędny - aż "żal" to wapować : )
2 lata temu jednak pogoda była "żyleta", a sam spot był niemal niezarośnięty.
Dziś znowu posypię solą, żeby (a właściwie to kamienie, piach i zaschnięty muł) ochronić najmniejsze 3 sztuki przed ślimakami. Przy dobrej pogodzie one powinny szybko nabrać masy i będzie można skupić się na samej uprawie, a nie walce z tymi sukinsynami.
Najbardziej jednak martwi mnie fakt, że od jakiegoś czasu właściwie nie było dnia bez deszczu i ziemia nie może całkowicie wyschnąć. W związku z tym nie mogę podać ES x C99 normalnej dawki (ilościowo) nawozu, czy tym bardziej poczęstować nim młode. Są blade i odrobina Azotu (20% dawki) chyba dałaby im kopa.
Największego kopa dałaby jednak poprawa pogody...
Nie wiem jeszcze, czy będę Biohumus'a stosował całą wegetację. Chciałbym spróbować czegoś innego, ale on do tej pory całkiem dobrze się sprawdzał. Zobaczymy... Na pewno kupię coś dobrego na kwitnienie.
Widziałem na spocie sporo odchodów saren i tak sobie myślę, czy by nie dodać trochę do ziemi dla ES x C99. Szukałem nawet informacji o stosowaniu ich bobków jako nawozów i z tego co przeczytałem, nic nie stoi na przeszkodzie. Nie zastąpi to na pewno nawozu, ale "wzbogaci" ziemię w sposób jak najbardziej naturalny.
Dziś obsypałem drugim kilogramem soli zakupionym wczoraj. Ma być bez deszczu więc nie trzeba będzie poprawiać. Ta sól działa - odkąd zacząłem ją stosować, żaden ślimak nawet nie tknął żadnej roślinki. Na poletkach nie zastałem dziś żadnego, ale już poza nim było ich pełno. Oczywiście każdy znaleziony okaz został "opanierowany". Sól jest mega tania i jeśli ktoś sadzi dziko w donicach, to polecam. Ważne, żeby nie dostała się ona (w znacznej ilości) do ziemi, bo skutek będzie wiadomy. Oczywiście po dużym deszczu trzeba poprawić, choć miejsce jest pewnie nadal zasolone i ślimaki mogą nie chcieć przechodzić tamtędy - muszę zrobić eksperyment.
Roślinki wyglądały dobrze, ale za 4 -5 dni powinno być o niebo lepiej. Jutro planuję ściąć drzewko, które chyba zasłania dwóm fast versionom słońce ok 17-18, kiedy jest jeszcze całkiem dobre. Liczy się każda godzina słońca więcej.
Nie kopałem dziś dołu, bo chciałem zebrać jak najwięcej borówek w lesie. Są wielkie, słodkie i soczyste - efekt upałów i wilgoci. Jest ich cała masa (zapomniałem zrobić fotki) i aż serce mi się kraje, jak sobie pomyślę, że większość z nich będzie użyźniać ziemię. Zbierałem ponad 2 godziny i przyniosłem ponad 1.5 L, które wyłożyłem na tacce i zamroziłem. Mam zamiar zbierać, póki mi plecy nie padną - jest to świetne zajęcie ale dla głowy, bo plecy dostają mocno. po dupie. Do tego kleszcze, muchy, komary... Mógłbym zamówić maszynkę do zbierania jagód, ale wtedy całe zajęcie straci urok. Właśnie piję po wapowaniu koktajl borówkowo poziomkowy i niebo w gębie.
Po drodze na spot kupiłem najtańszy duży nóż kuchenny za 9 zł, bo do ścięcia była młoda olcha z pniem o średnicy ok 5 cm.
Drzewo było bardzo miękkie i nóż odrąbywał spore kęsy, ale po upalnym i wilgotnym czerwcu jest od zajebania tych gryzących, dużych, mega wkurwiających much. Doprowadzały mnie do szału, jak ścinałem. Byłem ściśnięty w morzu chwastów i wikliny i nawet nie mogłem zajebać gryzącego gnoja.
Koniec końców udało się (w sumie nie mogło się nie udać) i drzewo spadło idealnie. Zatarasowało wejście na poletko z jednej strony (zasłaniając je dodatkowo) i generalnie wygląda, jak złamane. Wtopiło się w otoczenie i myślę, że zrobiło dodatkową godzinę słońca więcej ok 17 dla 2 fast versionów (ale docelowo będzie tam ES c C99 oraz coś jeszcze). W ogóle muszę chyba znaleźć i przygotować jeszcze jedno stanowisko.
Po drodze na spot wstąpiłem też do innego marketu i tym razem przeszukałem dokładnie pod kątem obecności perlitu. Znalazłem - był zapakowany w litrowych workach, których kupiłem od razu 2 (dla ES x C99). Mam zamiar dodać jeszcze nieco grubego, rzecznego piachu oraz bardzo drobnych kamyczków (drobniejszych nawet od perlitu) - dla jak najlepszego drenażu. Przyglądałem się takim torbom 55 L z jakiegoś materiału (w sumie nie wiem, co to jest). Wygląda solidnie i w zasadzie mogłaby pełnić rolę bardzo budżetowego smart pot'a (3-4 zł ). Myślałem bardziej o 30 L dla niego więc jeszcze się rozejrzę.
Wystawiłem dziś wszystkie osierocone doniczki z ziemią, żeby podeschła. Zryłem ją patykiem, by szybciej to szło. Trochę ryzykowne jest użycie takiej ziemi (ze względu na możliwość zamieszkania przez szkodniki), ale postaram się dobrze ją sprawdzić. Do tego mam 5 L skitrane i nierozpakowane i jutro zamierzam donieść kolejne 10 L.
Nie wiem tak naprawdę, ile ten krzaczek może rosnąć jeszcze w tej małej donicy, ale chyba nie ma jeszcze noża na gardle. Chciałbym jednak mieć to już z głowy i myśleć o trenignach. Jeśli teraz zrobię FIM, to lepiej będzie zostawić go w spokoju na jakieś 3 dni.
Generalnie roślinki idą całkiem nieźle. Tempo wzrostu fast Versionów mnie nie zachwyca, ale po równaniu do zeszłego sezonu mają gorszą pogodę i były przesadzane. Progres jest widoczny każdego dnia więc raczej nie ma się czym martwić.
Ziemia była dziś jeszcze wilgotna więc nie lałem nic - jutro na pewno nakarmię ES x C99 (połową dawki) oraz auto Train Wreck (to będzie jego bodaj 10-11 dzień). Być może wleję też tak 20% dawki 2 fast version'om (albo jednemu i będzie widać różnicę w porównaniu do drugiego, bo są w tym samym wieku).
Poprawiłem jeszcze solą (kupiłem kolejny kilogram) delikatnie, bo po nocy nieco się "zbiegła". Ślimaków próżno tam teraz szukać i w tym sezonie powinien być już z nimi chyba spokój (obym nie zapeszył). Jeśli jeszcze kiedyś zrobię outdoor, to już tylko z feminizowanymi pestkami, bezbarwnymi donicami jako osłonkami oraz kilogramem soli na kilka dni przez pierwsze 2 tygodnie. Żal straconych roślin, ale są nowe i wnioski na przyszłość.
Sprawdzałem NPK tego Biohumusa do zielonych i jeśli dobrze pamiętam, było takie: 0.25-0.1-0.15, czyli "ratio" bardzo dobre pod wegetację konopi. Chyba zostanę przy nim, a kupię coś dobrego na kwitnienie.
Wstąpiłem jeszcze do lasu na.... 2h i nazbierałem litrowy słoik borówek i poziomek - zamroziłem. Pierogi z nimi + śmietana to genialna sprawa. Są tak słodkie, że nie trzeba używać cukru. Jeszcze nigdy nie widziałem takiego "wysypu" - miejscami w lesie jest niebiesko. Nie trzeba się też zbyt wiele przemieszczać - dziś usiadłem na reklamówce i cały słoik zebrałem praktycznie nie ruszając się z miejsca.
Ma być teraz kilka dni suszy i upałów więc powoli zaczną się robić mniej atrakcyjne. Dlatego jeszcze jutro przycisnę ile się da i dam sobie spokój.
Chyba na taką się zdecyduję i dziś przygotuję wszystko.
Zostawiłem ją na słońcu do wyschnięcia, ale przykryłem bezbarwnym workiem z dziurkami.
Generalnie pogoda jest wymarzona dla roślin, ale nie na działalność na spocie. Bezchmurne niebo i 30 C, a 2 kolejne dni mają być jeszcze gorętsze.
Roślinki wyraźnie ruszyły z kopyta i w pełnym słońcu wyglądają bosko! Uwielbiam ten widok, kiedy przychodzę kolejnego dnia i widzę wyraźny progres (oraz sterczące w górę listki).
Problem ze ślimakami póki co opanowany, ale pojawiło się nowe możliwe zagrożenie. Mianowicie chodzi o jaszczurki, których tam jest pełno. Jedna zrobiła sobie DOM w kamieniach, gdzie są donice z fast vesrionami. Ewidentnie grzebały w ziemi, bo był ubytek, ale roślin nie tknęły. Do tego są dość bezczelne. Jak przychodzę, to uciekają, ale zaraz wracają i patrzą się z wyrazem "twarzy" pytającym "a ty tu czego?". Jeszcze nie wiem, czy będę podejmował wobec nich jakieś kroki. Póki są nieszkodliwe, nie będę ich krzywdził.
Zostałem dziś pokąsany niemiłosiernie przez te duże muchy, których nie sposób odgonić - jedyna opcja to ucieczka, lub zajebanie ich na ciele.
Ale dużo gorsza była akcja z dużymi, czerwonymi mrówkami. Mianowicie działając przy donicy zdjąłem koszulkę, a plecak położyłem na ziemi (normalnie wieszam na drzewie). Po skończonej robocie założyłem plecak na goły tors i nagle się zaczęło. Mrówki były na plecaku i w momencie jak je przycisnąłem, zaczęły gryźć. Ugryzienie 1 sztuki jest już dość bolesne, a z 4-5 na raz był niemałym szokiem. Przez 5 minut czułem, jakby ktoś mnie przypalał rozgrzanym żelazem. Na szczęście ból jest silny, ale krótki. Uroki outdoor'u w pełnej krasie.
Dziś nakarmiłem wszystkie sztuki łącznie ok 1 litrem wody. Ziemia najbardziej wyschła oczywiście najstarszej sztuce, a u pozostałych była jeszcze lekko wilgotna, dlatego poszły symboliczne ilości. Do 1.5 L butelki z ciepłą "rzeczenką" wlałem 1 nakrętkę Biohumus'a i wlałem po ok 120 ml dwóm fast version'om. Jest to jakieś 17% maksymalnej zalecanej dawki więc ryzyko popalenia jest minimalne. Do tego roślinki mają dziś bodaj 12 dni więc nie tak mało.
Następnie poszedłem do auto Train Wreck, do butelki wlałem ok 2/3 nakrętki nawozu i podałem mu jakieś 200 ml (lejąc głównie po bokach - niech szuka wilgoci). Następnie kolejne 2/3 nakrętki i ES x C99 dostał 150 - 170 ml. Reszta poszła w pobliskie chwasty.
Co jakiś czas przekręcam też doniczki o 90 C, żeby rośliny rosły bardziej równomiernie. Czy to dobry pomysł - nie wiem, ale lubię eksperymentować.
Na koniec znowu poszedłem na borówki. Znalazłem zajebiste miejsce, gdzie rosną naprawdę wielkie okazy. Wydaje mi się, że może to być inny gatunek, niż ten u nas zwykle spotykany. Owoce są nawet 3 x większe no i nieco inaczej to rośnie. Mam nawet teorię, że ktoś w pobliżu mógł uprawiać amerykańskie i skrzyżowały się z naszymi (lub wdarła się zwyczajnie do lasu). Nimi zapełnić słoik litrowy było zaskakująco szybko. Jako że jest ich tam od zajebania, nazbierałem jeszcze do woreczka prawie kolejny litr.
Mam już tego w zamrażalniku prawie całą szufladę. Zamierzam cisnąć, póki mi plecy nie zaczną odmawiać współpracy, lub borówki podeschną i nie będą już tak pyszne. Są wyjątkowe soczyste i słodkie - efekt upałów i deszczów. Teraz czekam na grzyby...
Idąc na spot nie wiedziałem jeszcze, że po drodze kupię w markecie plastikowe wiadro 10 L. Kosztowało jakieś 10 zł i miało miarkę - stąd wiem, że 10 L (no może 11, bo miarka nie była do samej góry).
Kupiłem też jakiś "organiczny" preparat dla korzeni do transplantów. Taka brązowa zawiesina w saszetce za 3 z hakiem. Mikoryzy niestety nie było.
Na start wziąłem litr wody z rzeki - temperatura wody to pewnie ze 25 C, a jutro ma być jeszcze goręcej. W tym litrze rozpuściłem 2 szczypty siarczanu magnezu.
Zamieniłem miejscami ES x C99 z fast OG Kush. Starsza panna trafiła zatem na zeszłoroczne poletko.
Każda roślinka dostała odrobinę wody, bo ziemia była już niemal sucha, a przed nimi 24 h w bardzo wysokiej temperaturze.
W zakupionym wiadrze wydłubałem 9 dziurek na dnie, wiadro zapakowałem w czarną reklamówkę (w której dnie zrobiłem wielką dziurę, żeby woda miała jak uciekać) oraz wiele małych.
Następnie przygotowałem szybko ziemię (musiałem ją przełożyć z 2 innych donic), która była jeszcze nieco wilgotna. Napełniłem tak, żeby włożona mniejsza doniczka była ze 2 cm niżej, niż góra wiadra (by o te 2 cm podsypać roślinkę). Wiadro uzupełniłem ziemią wokół mniejszej doniczki i w ten sposób po jej wyjęciu powstał idealny odcisk.
Popracowałem trochę nad doniczką - pomasowałem, postukałem, żeby odkleić ziemię.
Złapałem łodygę między palce, przekręciłem prawie do góry nogami i stuknąłem denkiem w duży kamień. Następnie drugą ręką zacząłem delikatnie ciągnąć doniczkę w górę i ziemia z łatwością wyszła w 1 kawałku. Przy wkładaniu oderwał się mały kawałek, ale to nic. Obejrzałem wcześniej szybko bryłę korzeniową i chyba wybrałem optymalny moment. Korzenie bardzo ładnie wypełniły doniczkę (oczywiście największe skupienie było na dole), ale było jeszcze daleko do ich plątania się ze sobą.
Uzupełniłem resztę wiadra ziemią i nieco ubiłem na środku. Następnie wlałem odżywkę oraz ok 200 - 250 ml wody.
Powinna przyjąć się bez problemu, bo ziemia jest dokładnie ta sama (wzbogacona tylko perlitem), temperatura ziemi taka sama no i obyło się bez komplikacji. Obstawiam, że jutro nie będzie śladu po szoku. Robiłem już hardkorowe przesadzania i zawsze się przyjmowało, mimo "karkołomnych" akcji.
Jeśli jutro będzie wszystko OK, nagnę ją (najwyższa pora). Stres to niewielki więc da se radę. FIM planuję za kilka dni - w zależności od kondycji rośliny. Resztę perlitu z pierwszej paczki rozsypałem na powierzchnię ziemi wszystkim roślinom.
Pozostałe sztuki cieszą się pogodą i rosną zajebiście. Progres teraz jest ewidentny (przy takiej pogodzie to norma, jeśli nie mają stresów) i za jakieś 2 tygodnie czeka mnie przesadzanie fast version'ów.
Automat teoretycznie powinien zostać już w tej donicy, choć duża to ona nie jest. Liczę na to, że to będzie raczej mały automacik i że wystarczy.
Patrzę na długoterminową prognozę i w sumie jest spoko, ale widzę całkiem niemało deszczu. Moje drugie poletko jest w dość niebezpiecznym miejscu, gdyby rzeka miała wezbrać dość konkretnie. 1 doniczka jest na takim kopcu i raczej bezpieczna, a druga położona w kupie kamieni (nie dotyka dnem powierzchni ziemi). Muszę popracować nad tymi rozwiązaniami, albo karczować nowe poletko. Generalnie ze 4 sztukami to będzie pracowity sezon.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
CBŚP i Policja Ukrainy rozbiły międzynarodową siatkę producentów narkotyków syntetycznych
36 zlikwidowanych laboratoriów, setki przeszukań i tony zabezpieczonych substancji – to bilans skoordynowanej operacji przeprowadzonej przez Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Policję Ukrainy przy wsparciu Europolu. To jedno z największych uderzeń w podziemie syntetycznych narkotyków w Europie Wschodniej.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
Prawie 60% rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa
Prawie 60 proc. polskiego rynku e-papierosów funkcjonuje poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Nowy raport Fraunhofer IIS pokazuje, że Polska jest jednym z europejskich liderów nielegalnego obrotu produktami do waporyzacji, a skala problemu może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.
