Na samym początku procesu (powiedzmy pierwszy tydzień) trzeba pilnować, by zioło zbytnio się nie "spociło". Nie wiem konkretnie, co owo nadmierne pocenie powoduje, ale taką tezę usłyszałem / przeczytałem w kilku różnych źródłach. Zapewne chodzi o walory smakowe i zapachowe.
Dziś zacząłem curing tegorocznego zbioru i póki co słoiki stoją przy oknie cały czas otwarte. Wilgoć sobie powoli wychodzi, a bobki nie spocą się nadmiernie.
Na początku zbiór był bardzo jasny - srebrzysty i zielony. Brąz był tylko od pręcików.
To zapewne naturalny proces starzenia się. Niemniej palenie klepie tak dobrze, jak nigdy wcześniej i nie wyschło na wiór - kruszy się wzorowo.
Zastanawia mnie, ile jeszcze można je przechowywać, zanim zacznie tracić walory (działanie)...
Czy tak po prostu czasem bywa czy może coś zjebałem? Wróci/dostanie zapachu czy raczej już nie?
Podziel się posiłkiem, chamie
Generalnie po kilku dniach zapach słabnie i zamienia się w "sianko". Dopiero curing powoduje, że właściwa woń ("uwięziona" wewnątrz) zaczyna wychodzić. Oczywiście zakładając, że wszystko zrobisz poprawnie.
Jest to sprawa zupełnie normalna. Poza tym są odmiany mniej, lub bardziej wonne - niektóre zupełnie bezzapachowe - miałem w zeszłym sezonie takiego autorskiego (nie mojego) cross'a.
Podziel się posiłkiem, chamie
Ja trochę żałuję, że pomieszałem ze sobą "ścinki" - te po Crystal Candy nadają się spokojnie do kopcenia i klepią niemal tak dobrze, jak kwiatki. Smak też jest całkiem OK.
Dziś dłubałem w nich i wyławiałem po zapachu fragmenty CC : D Uzbierało się na 2 grube lolki, które czekają na weekend. Reszta ścinek (plus dużo fragmentów kwiatków z Easy Sativy) pójdzie chyba na zielonego smoka, bo na hasz, czy masło trochę za mało. Może być ciekawy miks 2 odmian...
Z kolei Easy Sativa nabrała delikatnej słodyczy, ale nadal dominuje pieprz i iglaki. Bardzo ciekawa kompozycja, choć nie tak przyjemna jak CC.
Generalnie widzę progres w tym, co robię. Jeśli los pozwoli, za kilka lat spod mojej ręki będą wychodziły naprawdę dobre materiały - praktyka czyni "mistrza" : )
Co ja bym dał za możliwość uprawiania w Chile, gdzie warunki są niemal takie, jak pod lampą. 90% dni to bezchmurne niebo i 30 - 35 C (przez cały okres - nawet końcówka jesieni). Wilgotność powietrza jest tak niska, że tego upały w ogóle nie czuć (można biegać w samo południe i nie spocić się zbytnio). Do tego od strony Andów wieje stały, dość mocny i suchy wiatr, co powoduje praktycznie zerowe szanse na pleśń.
Słoik ostatni raz otwierałem tuż po przylocie do PL na początku kwietnia (bo mnie ponad miesiąc nie było i bałem się pleśni).
Zapach jest tak obłędny, że aż nie wierzyłem że to moje.... klasyczny, skunkowy i mega ostry. Musiałem chyba popełnić jakiś błąd, że on wyszedł po tak długim czasie. Słoiki z tego sezonu pachną już w najlepsze, a nie minął jeszcze miesiąc od kosy. Chyba zostawiłem za dużo wilgoci w kwiatkach i za szybko zasłoikowałem. To by się nawet zgadzało, bo po kilku miesiącach na 1 szyszce pojawiło się odrobinę pleśni, którą oczywiście wyciąłem (mały fragmencik zaledwie).
A to, jak ta szyszunia jest lepka i "świeża" (wciąż lekko wilgotna) w dotyku, to też niesamowita sprawa. Struktura jest na najwyższym poziomie - kruszy się idealnie uwalniając zapach 5 x bardziej intensywny. Właściwie to tym 10 sekundowym otarciem słoika zasmrodziłem całe mieszkanie tak, że musiałem wietrzyć 15 minut.
Generalnie puenta jest taka, że trzeba potrafić wyczuć idealny moment na zasłoikowanie.
Jeśli poczeka się zbyt długo, to właściwie po curingu - proces nie ruszy. Jeśli zbyt krótko, będzie trzeba cholernie uważać na pleść i wietrzyć bardzo często. Niby pisze się o teście strzelania łodyg, ale co jeśli kwiatki były bardzo luźne? Właściwie każdy przypadek jest indywidualny.
Easy Sativa bukiet ma dużo bardziej prymitywny, ale zapach jest czysty - taki, jaki być powinien. Żadnych zapachów "ubocznych".
Tylko Big Devil auto ma jakiś dziwny zapach. Nie wiem, czy jeszcze nieułożony (choć krzaczek został ścięty jako pierwszy), czy coś poszło nie tak, ale pachnie mało zachęcająco.
Obstawiam, że zwyczajnie było tego za mało (mały słoik po majonezie). Na szczęście działa super dobrze i już nie mogę się doczekać prawdziwego testu (paliłem go tylko raz - takie odpadki i było MEGA).
A wczoraj wieczorem paliłem jeszcze Passion'a z zeszłego sezonu. Szyszki są w kolorze złotym (wpadającym w brąz). Wciąż podczas odrywania kawałków czuć lepkość i wilgoć - niesamowite - po 14 miesiącach od zasłoikowania. Smak jest tak gładki, że można przyjąć ogromny obłok w płuco i nie podrażni niczego. Żadnego kaszlu, drapania...
Czy stracił coś na mocy? Nic a nic - powiedziałbym nawet, że działa jak nigdy.
Nie robienie curingu powinno być ścigane z urzędu xD
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
Narkotyki z dostawą. „Kryształy" i skręty w przesyłce tak jak legalny towar
Zamówienie przez internet, odbiór w automacie paczkowym lub u kuriera – przestępcy przestawiają się na nowy kanał dystrybucji narkotyków – wykorzystują przesyłki pocztowe. Już ponad 86 ton narkotyków – jak pisała „Rz” – trzykrotnie więcej niż w całym ubiegłym roku, skonfiskowało od początku 2026 r. policyjne CBŚP. To „wierzchołek góry lodowej”, bo na rynek może trafiać nawet kilkakrotnie więcej. Dilerzy kamuflują drogę do odbiorcy – narkotyki docierają w przesyłkach, tak jak tysiące legalnych towarów
