...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 75 • Strona 7 z 8
  • 5985 / 1237 / 43
Ja w ramach detoksu od alko czytałem więcej książek i gimnastyka w stylu pompki/ brzuszki itp.
Dobra jest też praca w ogrodzie. Tylko bez butelki piwa jak w moim przypadku. Świeże powietrze, śpiew ptaków itp. Ale to raczej trzeba lubić. A jak zajebiście jest potem wyrwać dorodną marchew ze swojej uprawy i chrupać ze smakiem.
Uwaga! Użytkownik london5 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3854 / 316 / 0
london5 pisze:
Ja w ramach detoksu od alko czytałem więcej książek i gimnastyka w stylu pompki/ brzuszki itp
Kurde, jakbym siebie widział #bezkitnik

Z tymi pompkami i brzuszkami, to może nie byłem jakoś super zorganizowany, ale gdy np. wstawiałem sobie wodę na kawę/herbatę, to zanim się zagotowała, robiłem po serii pompek i brzuszków. Zalewałem, wymieszałem miksturę - kolejna seria. Gdy czytałem jakąś książkę, to pomiędzy rozdziałami to samo. Przykłady można mnożyć, ale najważniejsze było to, że dało się zauważyć jakieś efekty, nie będąc przy tym zjebanym, jak - dajmy na to - po półtoragodzinnym treningu.
london5 pisze:
Dobra jest też praca w ogrodzie.
Jestem z blokuff, a w dodatku mam mały balkon :-(
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1830 / 499 / 0
PilotTupolewa pisze:
Negatywne Wibracje pisze:
Dobry jest też rower, i zabawa w skoki po rampach, downhille, i tym podobne klimaty.
Może jeszcze parkour? Hehe.
Przeciętny narkoman trenuje parkour zawijając acatar z apteki, za który nie raczył zapłacić, a który wydarł z rąk spanikowanej farmaceutce, tudzież wygrzebuje z kosza przeterminowany tramadol, i spierdala ulicami przed świętym gniewem społeczeństwa rechocząc triumfalnie. :cheesy:
A później kilka złamań otwartych kości, karetka i "panie doktorze, więcej morfiny kuuuuuurrrwaaaaaaa booooooliiii kurrwwwaa".
No, tego nie rozważyłem. A niejeden tutejszy i celowo by się połamał dla recek na przewlekłe. %-D
Procent pisze:
london5 pisze:
Dobra jest też praca w ogrodzie.
Jestem z blokuff, a w dodatku mam mały balkon :-(
Parę automatów White Russian zawsze się zmieści, także ogródek jak tralala. I już jest o co dbać. :finger:
życie jest zbyt krótkie, by dwa razy oglądać to samo porno.

Powiadacie, że dobra sprawa uświęca nawet hejting?? A ja Wam mówię: dobry hejting uświęca każdą sprawę.
  • 182 / 4 / 0
Dobry jest też rower, i zabawa w skoki po rampach, downhille, i tym podobne klimaty.

Może jeszcze parkour? Hehe. Przeciętny ćpak ma tak zajechany organizm że 10km na rowerze bez wyplucia płuc nie przejedzie,
Chyba po 5latach palenia papierosów.

Niech tym co tak myślą w ćpuńską pizde wejdzie.

A to ja:
[ external image ]
cesky_kozel
  • / / 0
Re: Zajęcia
Nieprzeczytany post autor: cesky_kozel »
Procent pisze:
Dziesięć km, (...). Robiąc sobie odwyk od stymulantów, to po krótki czasie przebiegałem tyle w nieco ponad godzinę.
takie tempo biegania dupy nie urywa...
ale lepsze to niż nic...
  • 343 / 19 / 0
Najgorsze jest nic nie robienie,trzeba sie czymś zająć : Siłownia,sztuki walki,jakiś dowolny sport
  • 3854 / 316 / 0
cesky_kozel pisze:
takie tempo biegania dupy nie urywa...
ale lepsze to niż nic...
Pewnie, że nie urywa, ale ok. 6 min/km to dobry wynik, jak na ćpuna, co z niejednej samary chleb jadł. Tym bardziej, że przestałem uprawiać sport w 2006 roku, mając 17 lat. Nierzadko biegałem w śniegu, co też w jakiś sposób spowalniało osiąganie lepszych wyników, ale to jest mało ważny szczegół, bo wiadomo, że najważniejsza była motywacja aby po prostu wybiec z domu. Tylko tyle, i aż tyle :-)
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 30 / / 0
to bardzo ważne, aby znaleźć konstruktywne zajęcia, po odstawieniu dragów - zwłaszcza, jeżeli się nie pracuje, ani nie chodzi do szkoły/na uczelnie (takie kurwa nic nie robienie). w moim przypadku to muzyka, bieganie, internet, książki, tv.
  • 2652 / 387 / 0
Najgorzej leżeć w łóżku i czekać aż to się skończy. Im więcej zajęć sobie narzucisz, których najlepiej jeśli nie będzie można już odwołać to wtedy te wszystkie godziny szybciej zlecą. Powinno to być coś co się lubi na zasadzie wyduszania z siebie endorfin. Książki, tv czy tym podobne niestety nie zawsze się sprawdzają bo wykonujesz je w miejscu - siedząc/leżąc i tak naprawdę możesz popaść w nudę, którą będziesz chciał zaćpać.
Uwaga! Użytkownik Blue_Berry jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 113 / 1 / 0
Ehh dokładnie, uwielbiam czytać ale na odstawce jest to niemożliwe, nie potrafię się skupić a myśli ciągle wracają do ćpania. Niedługo przede mną ostateczna próba domowego detoksu, jeśli się nie uda - ośrodek. Ale przygotowuję się do niej jak tylko mogę analizując poprzednie nieudane, czytając co rozsądniejsze książki psychoterapeutyczne, wypisując co tylko może mi się przydać, sporządzając różne plany całodniowych zajęć. Nawet niektóre pomysły z tego topiku są dla mnie bardzo cenne, bo nie wpadłoby mi do głowy żeby np. skleić model samolotu a jako dziecko skleiłam kilka i miałam frajdę i coś czuję, że teraz też mogę mieć z tego radochę. Ale sama bym na ten pomysł nie wpadła więc wypisujcie, co Wam przyjdzie do głowy, nawet najgłupsze z najgłupszych,a nuż komuś pomoże zająć czas. Najgorszym problemem była dla mnie anhedonia i amotywacja, ale zauważyłam, że rzucanie w miesiącach cieplejszych ma o wiele większe szanse powodzenia i próbuję się za coś zabrać, zamiast tylko leżeć i gapić się za okno. Jak było ciepło, budziłam się rano i przez dwie lub trzy godziny leżąc w łóżku, gadałam do jakiejś znanej mi niećpającej osoby. Wyrzucałam z siebie emocje, czas mijał. Potem te moje gadki zaczęłam nagrywać na kompa, żeby w łóżku nie leżeć a i lepiej mi się gadało do kamerki. Odpalałam iSinga i nagrywałam sobie przez kilka godzin karaoke. Jak mój facet wracał z pracy, wyciągał mnie na spacery. Najpierw wieczorami, bo w świetle dnia czułam się jakby otaczający mnie ludzie byli jak jakieś UFOki :D Po kilku dniach, zaczęłam powoli ogarniać mieszkanie, a myśli o ćpaniu były o wiele rzadsze i łatwo je przeganiałam. Niestety, wystarczyło wrócić na stare śmieci, do znęcającej się nade mną psychicznie matki, żeby od razu popłynąć dalej. Ale ta próba podjęta bez przygotowania, dała mi masę pomysłów. Wyprowadzam się na stałe, powalczę z nerwicą lękową, naściągałam mnóstwo różnych plików typu: medytacje Rafała Sermenta, treningi autogenne i inne takie, bo mi pomagają i będę walczyć aż się uda. A największe marzenie jakie ja mam to takie, żeby nagle wszystkie dragi zniknęły z tego świata. A wtedy, niech się dzieje co chce :)
ODPOWIEDZ
Posty: 75 • Strona 7 z 8
Newsy
[img]
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło

Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.

[img]
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.

[img]
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)

Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.