Depresja bierze się też m.in. z braku zajęć, które zajmują nasze myśli. Jak ktoś jest zapracowany, ma hobby i cośtam jeszcze to "nie ma czasu na myślenie".
Zauważyłam jeszcze u siebie, że od kiedy biorę sertralinę co miesiąc pojawia się u mnie myśl, że chcę umrzeć. Nie zabić się, tylko umrzeć. Leżę na łóżku i czekam aż umrę, wydaje mi się, że mogę zrezygnować z życia tak jak chora staruszka, która pewnego dnia po prostu się poddaje i umiera. Przez co to?
again and again
Ja jestem leniem, brak mi energii i chyba z braku zajęć mi odbija. Żeby nie musieć się za dużo ruszać najwięcej swoich obowiązków wypełniam w The Sims 3.
again and again
Generalnie to chcialem nawiazac do farmakoterapii vs psychoterpii. Wiem, ze powszechnie uwaza sie, ze leki to tylko powierzchowne zaleczanie a tak naprawde wszystko moze zalatwic dopiero psychoterapia w jakiejs formie. Natomiast, nie wiem, moze ja jestem jakis tępy i to wszystko zle odbieram, ale w moim przypadku jest to gowno prawda, a najgorsze jest to ze swiecie wierzyłem w tą teze przez ostatnie 2 lata. Otoz opisze tutaj swoj przypadek.
Moja przygoda z antydepresantami zaczela sie od samodzielnych prob z paroksetyna (pozdro Antos ;)) i było w miare ok do czasu gdy po odstawieniu po 30 dniach uzywania ----- jestem juz zdrowy przeciez, pierdole te tabletki ;) ----- przyszedl spory dołek i trudno mi to było przetrwac. Wtedy po kilku dniach jakos tak wyszło, ze przyznałem sie starym do moich problemow ze skrucha, mimo, ze wczesniej w zadnym wypadku nie byłem wylewny w stosunku do rodzicow. Wiadome jest wiec ze dosyc zle sie z tym czułem, generalnie jak idiota. Oczywiscie to był dla nich spory szok, zaczeły sie poniekad wymuszone wizyty u psychologow itp i w koncu tak mi to zryło banie, ze zaczałem miec mega lęki, a raczej jeden wielki stan lękowy, takie KUREWSKIE sprzeczne ze soba impulsy w głowie, jebitna nerwica wypełniona wszechogarniajacym lękiem uogolnionym. To było po odstawieniu effectinu, ale jestem na 99% przekonany ze to nie lek był tego przyczyną, zresztą brałem super małą dawke. Myslalem ze zwariuje, zaczeła sie moja hipohondria, codziennie wynajdywałem sobie nową chorobe, potrafiłem sobie maksymalnie wkrecic ze mam guza mozgu, byłem z tym nawet u wszelkiej masci lekarzy w zwiazku z tym (taa, jakie było zdziwinenie jak sie okazało ze jestem jednak "zdrowy").
Psychoterapia spowodowała, ze zaczałem miec mega mało inteligentne rozkminy pod tytułem "cofanie sie do przeszłości, analizowanie i rozbieranie kazdej relacji z otoczeniem a przede wszystkim z rodzicami na czynniki pierwsze, lęk przed jakąkolwiek spontanicznoscia" itp. Mozna spokojnie powiedziec ze rozkminy psyhologiczne zaczely byc moja nieopuszczająca mnie prawie w ogóle nerwicą natręctw. Antydepresanty bardzo mało na to pomagały bo nawet jak się dobrze czułem, to zaraz zaczynałem sie zastanawiac dlaczego sie dobrze czuje i czar pryskał. W ten sposób mozna skutecznie zjebac dzialanie chyba kazdej dostepnej substancji.
W sumie to troche mi sie juz wena skonczyla na pisanie, skonczyl poczatkowy entuzjazm i juz sam nie wiem o co mi chodzi :).. Jednakze Reasumując ten krotki wywod, z psychoterapia nie mozna tez przesadzac i mysle ze leczenie depresji / nerwicy samymi SSRI jest bardzi dobrym pomysłem, oszczedzajacym człowiekowi duzej dawki cierpienia. Oczywiscie jest to droga na skroty... Ale co w tym złego? Ja tam ciesze sie z tego, ze SSRI potrafia pozytywnie zmienic moja osobowosc. Bo chyba nikt nie jest szczesliwy, zadowolony ze swojej depresji? Po cos sie chcemy leczyc?
Tylko ze aby umiec zyc spolecznie bez SSRI to potrzebowalbym dlugotrwalej , wiellotniej terapii (tak mi sie wydaje), spotkania czesciej niz raz w tygodniu. A jak mam chodzic na terapie gdy paroksetyna dziala i wszystko jest w sumie OK? Co, mam zgadywac z czym "bym mial problem" i jakie emocje bym odczuwal bez leku? EHhhhhhhhhhhhhhhh :/
W ogóle co to za zmiana osobowości, która obowiązuje tylko podczas brania leku? W takim razie alkohol też zmienia osobowość.
Ktoś się nim wyleczył? Ile czasu trzeba pić, żeby trwale i na dobre się zmienić? Wystarczą 3 miesiące jak przy innych antydepresantach, czy potrzebne są kilkuletnie ciągi?
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Magiczne grzyby w walce z uzależnieniem od nikotyny - przełom czy obiecujący eksperyment?
Nowe badania sugerują, że psylocybina - substancja psychoaktywna zawarta w tzw. "magicznych grzybach" - w połączeniu z psychoterapią może znacząco zwiększyć skuteczność rzucania palenia. Choć wyniki są obiecujące, naukowcy podkreślają potrzebę dalszych badań.
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom
Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.
