Leki przeciwdepresyjne, tymoleptyki - SSRI, SNRI, iMAO, TLPD i inne
Zobacz też: Wikipedia
ODPOWIEDZ
Posty: 114 • Strona 7 z 12
  • 1241 / 9 / 0
Nieprzeczytany post autor: ooo »
ale wszystkie te sprawy na zewnatrz dzieja sie w twojej glowie .... z zewnatrz masz bodzce ale przezywasz cale swoje zycie w swojej glowie tak naprawde ...
Uwaga! Użytkownik ooo nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 909 / 20 / 0
Nieprzeczytany post autor: gynoid »
Ale przeżywasz to wszystko jakby w swojej "nowej" głowie. Antydepresanty trochę blokują nieprzyjemne myśli, przez co wszystko przeżywasz w trochę inny sposób. I właśnie bardziej do zewnątrz... nie wiem jak to wyjaśnić. To właśnie takie jakby leczenie z zespołu Aspergera ;) Na nowo odkrywa się świat zewnętrzny, staje się on bardziej interesujący i zrozumiały.
Depresja bierze się też m.in. z braku zajęć, które zajmują nasze myśli. Jak ktoś jest zapracowany, ma hobby i cośtam jeszcze to "nie ma czasu na myślenie".
Zauważyłam jeszcze u siebie, że od kiedy biorę sertralinę co miesiąc pojawia się u mnie myśl, że chcę umrzeć. Nie zabić się, tylko umrzeć. Leżę na łóżku i czekam aż umrę, wydaje mi się, że mogę zrezygnować z życia tak jak chora staruszka, która pewnego dnia po prostu się poddaje i umiera. Przez co to?
"czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować"
  • 693 / 8 / 0
Nieprzeczytany post autor: aree1987 »
gynoid też tak mam może nie co mc ale częsciej nawet może to właśnie ta czarna strona SSerajów :diabolic:
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2009 przez aree1987, łącznie zmieniany 1 raz.
we were born to suffer, and glory in our pain, each dream has jaws to crush us..

again and again
  • 1241 / 9 / 0
Nieprzeczytany post autor: ooo »
zdecydowanie nie mam jak wy ... nie zazdroszcze ... a na brak zajec to ja nigdy nie narzekalem..... zanim trafilem do lekarza to studiowalem w obcym jezyku wiec mialem 2x trudniej i robilem po 2 lata w rok, zajmowalem sie rodzina (2male dzieci) palcem do nosa nie moglem wyrobic a po czesci po to zeby zapomniec (ale sie nie dalo)
Uwaga! Użytkownik ooo nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 909 / 20 / 0
Nieprzeczytany post autor: gynoid »
Co u Ciebie spowodowało takie załamanie? (o ile mogę wiedzieć, oczywiście)
Ja jestem leniem, brak mi energii i chyba z braku zajęć mi odbija. Żeby nie musieć się za dużo ruszać najwięcej swoich obowiązków wypełniam w The Sims 3. :blush: :rolleyes:
"czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować"
  • 693 / 8 / 0
Nieprzeczytany post autor: aree1987 »
gynoid dokładnie mam tak jak Ty z tym lenistwiem, poza tym dochodzi do tego lęk przed interakcją z otoczeniem stąd to rozdarcie i czeste przemyślenia. Jakkolwiek po sertralinie która działa na mnie sedatywnie miałem częsciej te stany niż teraz po wenlafaksynie która działa troszke spidujaco i daje siłe do działania.
we were born to suffer, and glory in our pain, each dream has jaws to crush us..

again and again
  • 684 / 11 / 0
Moze to nie jest odpowiedni watek, ale tak sie chcialem wyzalic a nie znalazlem lepszego.

Generalnie to chcialem nawiazac do farmakoterapii vs psychoterpii. Wiem, ze powszechnie uwaza sie, ze leki to tylko powierzchowne zaleczanie a tak naprawde wszystko moze zalatwic dopiero psychoterapia w jakiejs formie. Natomiast, nie wiem, moze ja jestem jakis tępy i to wszystko zle odbieram, ale w moim przypadku jest to gowno prawda, a najgorsze jest to ze swiecie wierzyłem w tą teze przez ostatnie 2 lata. Otoz opisze tutaj swoj przypadek.

Moja przygoda z antydepresantami zaczela sie od samodzielnych prob z paroksetyna (pozdro Antos ;)) i było w miare ok do czasu gdy po odstawieniu po 30 dniach uzywania ----- jestem juz zdrowy przeciez, pierdole te tabletki ;) ----- przyszedl spory dołek i trudno mi to było przetrwac. Wtedy po kilku dniach jakos tak wyszło, ze przyznałem sie starym do moich problemow ze skrucha, mimo, ze wczesniej w zadnym wypadku nie byłem wylewny w stosunku do rodzicow. Wiadome jest wiec ze dosyc zle sie z tym czułem, generalnie jak idiota. Oczywiscie to był dla nich spory szok, zaczeły sie poniekad wymuszone wizyty u psychologow itp i w koncu tak mi to zryło banie, ze zaczałem miec mega lęki, a raczej jeden wielki stan lękowy, takie KUREWSKIE sprzeczne ze soba impulsy w głowie, jebitna nerwica wypełniona wszechogarniajacym lękiem uogolnionym. To było po odstawieniu effectinu, ale jestem na 99% przekonany ze to nie lek był tego przyczyną, zresztą brałem super małą dawke. Myslalem ze zwariuje, zaczeła sie moja hipohondria, codziennie wynajdywałem sobie nową chorobe, potrafiłem sobie maksymalnie wkrecic ze mam guza mozgu, byłem z tym nawet u wszelkiej masci lekarzy w zwiazku z tym (taa, jakie było zdziwinenie jak sie okazało ze jestem jednak "zdrowy").

Psychoterapia spowodowała, ze zaczałem miec mega mało inteligentne rozkminy pod tytułem "cofanie sie do przeszłości, analizowanie i rozbieranie kazdej relacji z otoczeniem a przede wszystkim z rodzicami na czynniki pierwsze, lęk przed jakąkolwiek spontanicznoscia" itp. Mozna spokojnie powiedziec ze rozkminy psyhologiczne zaczely byc moja nieopuszczająca mnie prawie w ogóle nerwicą natręctw. Antydepresanty bardzo mało na to pomagały bo nawet jak się dobrze czułem, to zaraz zaczynałem sie zastanawiac dlaczego sie dobrze czuje i czar pryskał. W ten sposób mozna skutecznie zjebac dzialanie chyba kazdej dostepnej substancji.

W sumie to troche mi sie juz wena skonczyla na pisanie, skonczyl poczatkowy entuzjazm i juz sam nie wiem o co mi chodzi :).. Jednakze Reasumując ten krotki wywod, z psychoterapia nie mozna tez przesadzac i mysle ze leczenie depresji / nerwicy samymi SSRI jest bardzi dobrym pomysłem, oszczedzajacym człowiekowi duzej dawki cierpienia. Oczywiscie jest to droga na skroty... Ale co w tym złego? Ja tam ciesze sie z tego, ze SSRI potrafia pozytywnie zmienic moja osobowosc. Bo chyba nikt nie jest szczesliwy, zadowolony ze swojej depresji? Po cos sie chcemy leczyc?
Uwaga! Użytkownik anonimowy_uzytkownik nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 684 / 11 / 0
Nie wiem co tam pisalem rok temu w tym watku nawet mi sie juz nie chce czytac, ale z perspektywy czasu stwierdzam ze antydeprsanty ZMIENIAJA osobowosc i taki jest ich mechanizm dzialania. paroksetyna na mnie - mocno zoobojetnia na negatywne emocje w kontaktach z ludzmi, mocno dodaje pewnosci siebie i w sumie ogolnie znieczula na emocje, ktore czuje na trzezwo. I nic a nic mnie chyba nie wyleczyla, bo proba odstawienia konczy sie znowu depresja. Kiedys mi sie podobaly te zmiany osobowosci, a teraz je znienawidzilem, chcialbym byc soba i umiec byc tak samo szczesliwy bez lekow, a nie byc np. maszynka do robienia pieniedzy czy inne takie.

Tylko ze aby umiec zyc spolecznie bez SSRI to potrzebowalbym dlugotrwalej , wiellotniej terapii (tak mi sie wydaje), spotkania czesciej niz raz w tygodniu. A jak mam chodzic na terapie gdy paroksetyna dziala i wszystko jest w sumie OK? Co, mam zgadywac z czym "bym mial problem" i jakie emocje bym odczuwal bez leku? EHhhhhhhhhhhhhhhh :/
  • 909 / 20 / 0
Branie jakiejkolwiek substancji psychoaktywnej to uciekanie od siebie, więc na pewno nie będziesz sobą dzięki tym lekom. Skoro po nich Ci nic nie dolega, a jak je odstawiasz, to czujesz się źle, to znaczy, że tylko doraźnie maskują problemy. Nie pomożesz sobie będąc ciągle na haju. Uciekając od nieprzyjemnych emocji nie ewoluujesz.
W ogóle co to za zmiana osobowości, która obowiązuje tylko podczas brania leku? W takim razie alkohol też zmienia osobowość.
Ktoś się nim wyleczył? Ile czasu trzeba pić, żeby trwale i na dobre się zmienić? Wystarczą 3 miesiące jak przy innych antydepresantach, czy potrzebne są kilkuletnie ciągi?
Ostatnio zmieniony 08 czerwca 2011 przez gynoid, łącznie zmieniany 2 razy.
  • 630 / 3 / 0
No nie do końca. Niektórzy mają czasem ostre stany depresyjne, z których leki potrafią wyciągnąć ich na prostą. Nie wszyscy mają całkowicie zdrowy mózg i dla takich ludzi lek jest jak proteza dla kogoś po amputacji nogi. Czy ktoś bez nogi nie powinien używać protezy, bo wtedy nie jest do końca sobą?
ODPOWIEDZ
Posty: 114 • Strona 7 z 12
Newsy
[img]
Magiczne grzyby w walce z uzależnieniem od nikotyny - przełom czy obiecujący eksperyment?

Nowe badania sugerują, że psylocybina - substancja psychoaktywna zawarta w tzw. "magicznych grzybach" - w połączeniu z psychoterapią może znacząco zwiększyć skuteczność rzucania palenia. Choć wyniki są obiecujące, naukowcy podkreślają potrzebę dalszych badań.

[img]
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom

Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.

[img]
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot

Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.