ten fragment o herze juz mi 7 osob chyba wytknelo, bedzie zmieniany, bedzie :P to bylo pod publike pisane nie zapomnij i o 3 w nocy. no i swoja droga jak pisalem te slowa mialem na mysli wlasnie tych debili z hyperreala ktorzy wlasnie w ten sposob sie zabawiali, wlasnie ten fragment ktory zacytowales, nawet teraz pamietam - sorki ale inaczej ich nie moge nazwac, slowo degenerat nie pasuje ale idiota jak ulal. tez bylo by krzywdzace bo mnostwo osob jest namawianych albo po prostu sa bardzo mlodzi....
Chyba, że wychodzimy z założenia- reprezentujemy idiotów? :-p
Proponowałbym jednak zastąpić to słowo innym, np. "ludzie zagubieni w normalnym świecie". Nie jest to spowodowane moją sympatią do heroinistów- patrze się na nich jak na ludzi chorych. Drugim argumentem, który za tym przemawia to fakt, że kanaba zaczeła interesować się innymi celami niż początkowo zakładała- LEGALIZACJA KONOPI. Jeśli już staramy się realizować cele w takim kierunku jakim opisałeś w programie powinniśmy takie rzeczy rozumieć. Jeśli nie rozumiemy to powinniśmy zająć się legalizacją marihuany.
Czyż nie?? :-D
To tylko zmiana jednego słowa, a wygląda inaczej, naprawdę!
czy w kazdej szkole znajdzie sie gimnazjalista ktory pali? w czolowym, wzorcowym liceum w moim miescie ostatnio 15 letnie dzieci zrobily imprezke, 2 osoby trafily na pogotowie na skutek przedawkowania. wtykow w gimnazjach nie mam, moge wyrywkowo 15-16 letnie osoby ktore znam z netu przepytac, co kogo pytam to tak lekko liczac 1/3 cpa a dzieciaki w tym wieku sa dumne ze nic nie biora (bo biora wszyscy naokolo a oni sa wyjatkiem etc).
Zauważ, że to tylko spekulacje- nic nie jest poparte danymi. Jeśli chcemy już coś udowodnić i uzmysłowić osobą, z którymi jakby nie było "walczymy" oraz ludziom postronnym lepiej użyć: Dzięki tej ustawie mamy obecnie NARKOMANA praktycznie w każde klasie gimnazjum.
To stwierdzenie bardziej prawdopodobne i mimo tego, że pewnie nadal odbiega od obiektywnej oceny sytuacji to słówko robi duże znaczenie. Taki argument łatwiej jest wybronić, gdyż operujemy statystykami na temat narkomanów w polskich szkołach, lecz nie dysponujemy tymi na temat dealerów.
Dysponujesz takimi rzeczami? Myślę, że nie.. ;)
zas fragment z lokalami wyborczymi to juz bylo typowe pisanie pod publike z mojej strony, prawda czy nie prawda, ale brzmi dobrze i latwo zbic sie tego argumentu nie da.
Jaki tego skutek? Argument obalony. Można się nad tym zastanowić tak, aby go wykorzystać w innym kontekście.
Jak widzisz przyczepiłem się do kilku nieznacznych rzeczy- cała reszta zajebiście mi odpowiada i pewnie nie tylko mi. Takie drobnostki mogą przyczynić się do wielu problemów. Wez pod uwagę, że jeśli ja się czepiam, a chcę walczyć o to samo co Ty.. to co zrobi 2 strona?!
Ja tylko chcę pomóc. Jeśli wezmiesz to pod uwagę to dobrze- jeśli nie to zdam się na Ciebie i też będzie dobrze.. :)
Pozdrawiam!
tatystycznie można przyjąć, że tak jest. Masz na to jednak jakieś dowody lub dane?
Moim zdaniem ciężko nawet mówić o tym, że w każdej szkole (nie chodzi mi tylko o te publiczne) znajdzie się gimnazjalista, który pali marihuane. Mogę się mylić, ale trzymam się swojego zdania.
W szkole żadko się spotyka cos co można nazwac dilerką, nikt nie umawia sie i nie przynosi palenia do szkoły i sprzedaje. W szkoel sie poprostu poznaje odpowiednie osoby - chyba normalne... Pozatym w tym wieku zdecydowana częsci "dilerów" poprostu załatwia palenie z drugiej ręki od starszych kolegów często nic na tym nie zarabiając lub odsypując sobie troszeczke z woreczka...
Podsumowując na terenie szkoły bardzo bardz żadko dochodzi do nielegalnych transakcji...
a jesli chodzi oto czy ktos pali czy nie to naprawde w kazdym gimnazjum znajdzie sie przynajmniej jedna osoba ktora palila marihuane...
Definitywnie nie zgadzam się z twoim poglądem.
Ludzie sięgający po heroinę często są osobami bardzo inteligentnymi, badz najzwyczajniej chcącymi być na "high'u" czyli szukają rozrywki.
), niekórzy idioci żeby zaimponować otoczeniu ale to naprawde teraz sporadyczne przypadki bo palenie mj naprawde niczym nie imponuje już ludzią a branie prochów sprawia ze człowiek jest uosabiany z w dupe rżniętym ćpunem który okrada rodziców - a to chyba nic pozytywnego?...
Rozpatrujac polityke narkotykowa, trzeba sobie przede wszystkim postawic pytanie jaki jest jej cel? Kilkadziesiat lat temu wprowadzono prohibicje aby zrealizowac pewne zamierzenia - bynajmniej nie w celu zmniejszenia spozycia, to byla jedynie metoda. Koncowym efektem mialo byc zredukowanie szkod jakie powoduje zazywanie narkotykow. To, ze obecnie proboje sie zwalczac sam fakt zazywania jest swego rodzaju absurdem - narkotyk nie jest zly bo jest narkotykiem, narkotyk jest zly bo jego zazywanie powoduje pewne szkody, tak dla zazywajacego jak i przede wszystkim w jego otoczeniu. Gdyby udalo sie te szkody zredukowac do akceptowalnej granicy, nikomu nie przeszkadzal by sam fakt istnienia i konsumpcji tych substancji, tak jak obecnie nikomu nie przeszkadza fakt spozywania kofeiny przez wiekszosc spoleczenstwa.
Czy komukolwiek przeszkadzal by fakt palenia papierosow, gdyby nie powodowaly one raka, nie wydzielaly nieprzyjemnego zapachu i nie powodowaly zasmiecania chodnikow niedopalkami? Gdyby nie te cechy, palic mogly by nawet dzieci i nikt nie robil by z tego problemu, tak jak nikt nie przejmuje sie tym ze dzieci zuja gume. Powstaje pytanie, czy obecna polityka narkotykowa Polski dazy do zminimalizowania szkod jakie czynia narkotyki? Teoretycznie zmniejszenie ilosci zazywajacych samo w sobie bylo by czyms pozytywnym, a wlasnie w tym celu stworzono obecna ustawe. Jednak nie wzieto pod uwage kosztow jakie niesie za soba zaostrzenie prohibicji. W rezultacie nie dosc ze nie zmniejszylo sie spozycie, to dodatkowo wielokrotnie wzrosly koszty spoleczne jakie powoduje istnienie i konsumpcja narkotykow. Te koszty to: dziesiatki miliardow zyskow jakie otrzymuje w prezencie zorganizowana przestepczosc; znaczne zwiekszenie dostepnosci narkotykow a przede wszystkim wytworzenie oferty skierowanej do dzieci i mlodziezy, jako ze przestepcy wlasnie w ten sposob lokuja uzyskane zyski; brak mozliwosci leczenia uzaleznionych jako ze sa oni w swietle prawa przestepcami, a co za tym idzie zwielokrotnienie szkod jakie oni sami ponosza; brak mozliwosci wprowadzenia rozsadnych programow redukcji szkod, np pomieszczen do zazywania narkotykow, wymiany igiel - jako ze kazdy zglaszajacy sie po pomoc teoretycznie moze zostac aresztowany; poprzez wymuszanie na uzaleznionych zakupu drogich narkotykow u przestepcow, doprowadzenie do ruiny (takze moralnej) ich rodzin; brak mozliwosci kontroli czystosci narkotykow przez niezalezne organizacje, co w niektorych przypadkach moglo by uratowac zycie nawet 90% zazywajacych; poprzez wymuszenie zakupu drogich narkotykow, zmuszenie uzaleznionych do zostania dilerami. Przyklady mozna by mnozyc w nieskonczonosc, dla najbardziej drastycznych zaproponowalismy pewne rozwiazania. Nie jest akceptowalne rozwiazanie ktore, probujac o pare procent zredukowac spozycie konkretnego narkotyku, jednoczesnie kilkadziesiat razy powieksza znisczenia jakie on powoduje!
W najogolniejszym zarysie, nasza propozycja to powrot do wlasciwej drogi walki z problemem narkomanii - poprzez zastosowanie takich rozwiazan prawnych, ktore zminimalizuja koszty jakie ponosza okazjonalni uzytkownicy, uzaleznieni, ich najblizsi oraz cale spoleczenstwo - co czasami oznacza koniecznosc teoretycznego zwiekszenia dostepnosci danego narkotyku. W praktyce skutecznosc policji w przechwytywaniu nielegalnych substancji psychoaktywnych oscyluje w okolicach jednego procenta, zas dostep do narkotykow maja niemalze wszyscy ktorzy chca go miec - wiec obojetnie jak bardzo udostepni sie te srodki, nie bedzie to mialo wiekszego znaczenia dla ilosci uzaleznionych.
Jak sadzicie? Moze byc cos takiego jako wstep? I pod tym katem napisac te wszystkie punkty? np dla marihuany wyliczyc jakie szkody powoduje ona w spoleczenstwie (glowne to zyski mafii, koszty scigania i konsenwencje prawne dla okazyjnych palaczy), a potem walnac propozycje? trzeba by oczywiscie przepisac caly "program" na nowo, ale mysle ze tak ulozony mialby rece i nogi.
ufff... doszly z tego co wiem 3 punkty, 2 proroka i 1 kawy, mi cos tam chodzi po glowie, po nowym roku moze monarowcy cos dorzuca (jak uda sie tych leni zmusic do pracy), powoli zaczyna to miec sens.
Jak sadzicie? Moze byc cos takiego jako wstep? I pod tym katem napisac te wszystkie punkty? np dla marihuany wyliczyc jakie szkody powoduje ona w spoleczenstwie (glowne to zyski mafii, koszty scigania i konsenwencje prawne dla okazyjnych palaczy), a potem walnac propozycje? trzeba by oczywiscie przepisac caly "program" na nowo, ale mysle ze tak ulozony mialby rece i nogi.
Zajebiście przedstawiony wstęp! Pewnie jeszcze trochę korekt będzie wykonanych z twojej strony, ponieważ trudno wszystkie punkty uwzględnić przed kontaktami, np. z monarem, policją etc., ale jak na dzień dzisiejszy naprawdę dobry!
Pozdrawiam!
skype: dzesijames
tlen: sioolyoo@tlen.pl
sioolyoo@yahoo.com
www.hemplobby.info
www.hyperreal.info
wlasnie mi sie przypomnialo ze PiS cos rozgladal sie za modelami i na ameryke patrzyl... dorzuce potem jeszcze fragment o "skutecznosci" amerykanskiego systemu, specjalnie dla PiS (800 000 ludzi ktorym system prawny zniszczyl zycie za przestepstwa zwiazane z zazywaniem, 30 000 ktorym zazywanie zniszczylo - i tu zdaly by sie _dokladne_ dane ile osob zmarlo na skutek zazywania w USA, ma ktos pod reka? o aresztowaniach mam)
Pewnie wiecie o co mi chodzi.. to można na jakiś wzór ukreować i zrobić z tego kolejny mocny argument.
P.S stan prawny jakieś pół roku temu więc wiele się mogło zmienić.
POSTULUJĘ O BOJKOT KANABY I PRODUKTÓW PRODUKCJI IRAŃSKIEJ
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Chcą zakazać reklam alkoholu w Polsce. Może to być też koniec dla promocji 12+12
Trwają zaawansowane prace nad zmianami w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Wspólny projekt przygotowany przez Lewicę i Polskę 2050 zakłada całkowity zakaz reklamy alkoholu, a także zakaz jego promowania w sklepach. Co to oznacza?
Marihuana we Francji — mandat 200 euro, program medyczny i wojna o CBD
Francja ma jedno z surowszych praw narkotykowych w Europie Zachodniej i jednocześnie jeden z największych odsetków użytkowników. Od 2020 roku działa tam mandat 200 euro — który wcale nie oznacza dekryminalizacji.
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę
Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.