Nie prawda, to jak najbardziej negatywne skutki, wypranie receptorów, a właściwie stłumienie ich metabolitami. Radzę mieć tego świadomość, a właściwie się obudzić, żeby nie popaść w narkomańskie koło. Na szczęście przy ziole to przechodzi stosunkowo szybko w porównaniu z twardymi dragami, no ale złapana rybka i tak będzie się motać %-D
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
03 września 2018Mundial pisze:Stary/koleżanko to nie są negatywne skutki, tylko powrót do rzeczywistości.03 września 2018Karolrdm99 pisze: Mimo ze ostatni raz palilem 22 sierpnia, to czuję negatywne skutki palenia,ale są male dosyc i czuje do teraz, że np muzyka mi sprawia mniejszą przyjemność, czy inne rzeczy, ale nie jest
zle.
To tak jakby ktoś po "mefie" stwierdził, że walnął 2 tygodnie temu wora był wygadany, a teraz taki nie jest i pewnie przez to... Albo że po alko jest bardziej odważny, a normalnie tak nie jest...
Szarość zwykłego dnia, marazm codzienności, przemijanie...
Mi jaranie wybija z głowy ćpanie twardych...
30 sierpnia 2018Mundial pisze: Z boku po latach wygląda to tak, że jesteś najczęściej przyjebanym mułem, nieogarem takim... trawa? Tak 2-3 razy do roku jakiś joint... Choć słabo działą to człowieka ciągle ciągnie...
04 września 2018Mundial pisze: Dla mnie jaranie to najlepsza używka ze wszystkich...
03 września 2018Mundial pisze: Niektórzy mają to szczęście... i weed na nich działa całe życie klawo.
02 września 2018Mundial pisze: Jeżeli codziennie pali tyle lat i pisze... jestem normalny to farmazon, troll, beka
02 września 2018Mundial pisze: ja nie wierzę w takie internetowe story anonimów z kontem od 2018.
02 września 2018Mundial pisze: Zapewne wiecie, ale jest na tym świecie grupa osób która notoryczne od wielu lat sieje farmazon, opowiada durne historie, po prostu jest mitomanami.
Zioło jest dla mnie po prostu super uniwersalnym "dragiem". Palę codziennie, co kosztuje mnie jakieś 2.50pln/dzień. Ciężko znaleźć tańszy "daily high". Tolerancja stoi w miejscu od wielu miesięcy, więc wiem że tak się da. Na dobre samopoczucie ktore nie przeszkadza w produktywności w ciągu dnia wystarczą 2-3 małe chmurki z vapo(czasem wczesnym, czasem późniejszym popołudniem), a wieczorem na np. posiedzenie przy kompie lub przed tv podwójna ilość tego co wcześniej(a jak jest dobrze to i to nie koniecznie) a jak czasami mam ochotę polecieć trochę mocniej to wystarczy do tej samej ilości zioła dodać szczyptę kiefu + podkład z 2 drinków lub browarków, nic innego nie tykam i tak się pomału żyje kolejny roczek, bez schiz, zamułek i innych depresji.
Nałóg? Ok, nie będę zaprzeczał że nie. Ale tani, mało szkodliwy zdrowotnie i społecznie i dobrze zorganizowany nie przeszkadza, a wręcz w moim przypadku bardzo pomaga. Jednak gdy ktoś wali prochy i pali po kilka wiader, albo blantów codziennie i do tego oczekuje od zioła tylko tyle że po tym będzie "zwała" lub "beka" ze wszystkiego, to niech ma pretensje do siebie że nie ma umiaru i mu szybko bańka wysiada, a nie do biednej Marysi. Można zjarać piątkę w jeden wieczór. To nie zabije, ale trzeba mieć praktykę i wiedzieć co się robi, a gdy ktoś pali ponad swoje możliwości to sam się prosi o kłopoty. Normalnie jak ze wszystkim.
Dawki innych dragów sobie ludzie wyliczają co do miligrama, ale o marihuanie nikt nie myśli w taki sposób i według mnie przeważnie tu tkwi problem, u tych którzy mówią że mają problem z ziołem. Konopi używają miliony ludzi na świecie, a tylko mały procent ma z tym problemy. Statystycznie to chyba najmniej spośród użytkowników wszystkich dragów. Tylko kurwa u nas, nawet na forum dla ćpunów, co drugi łeb przeżarty prochami pisze "trafka to syf" i potrzebuje detoxu po miesiącu palenia :wall:
Jak chujowo działa, to widocznie to nie jest dla was i nie jarać na siłę, nikt nie każe(jasna sprawa że nie wszystko jest dla każdego) a jak przestaje fajnie działać, to proponuję zrobić parę dni/tygodni przerwy i następnym razem zapalić 2 małe chmurki, zamiast 2 duże wiadra. Na pewno poczujecie różnicę w działaniu. A jak ktoś szuka "zwały" to niech idzie do monopolowego, po dopy, albo do apteki.
Może troszkę offtop, ale takie mam przemyślenia czasami, że z tym podejściem ludzi do zioła w naszym kraju, to faktycznie chyba rządzący tym burdelem wiedzą co robią że nie chcą zalegalizować. Przecież skoro ludzie wysiadają psychicznie paląc takie, umówmy się, średnie ziółko które rzadko kiedy ma więcej niż 15% THC, to co by było gdyby na naszym rynku pokazały się ogólnodostępne mocniejsze odmiany, albo takie wynalazki jak ekstrakty, czy inne daby które mają nawet do 90% THC? Ludzie by chyba częściej lądowali w szpitalach i psychiatrykach niż po dopalaczach. Komu mają zalegalizować? Garstce normalnych i milionom nieodpowiedzialnych którzy myślą że ziołem można się bezkarnie najebać? To się nie ma prawa opłacać. Zaczynałem palić gdy jeszcze można było posiadać na własny użytek, później kolejne zaostrzenia ustaw, wiele lat nadziei że jednak coś się zmieni, a teraz już przeżyłem tyle lat z nielegalnym ziołem i z każdym kolejnym rokiem mam coraz większe wątpliwości czy chciałbym żeby obecne gimbo-dzieciaki które są jak te jajka mądrzejsze od kury, dostały nie ograniczony dostęp do tej roślinki i jej przetworów. Lektura tego forum powoduje u mnie coraz większe wątpliwości.
Później kolejny sezon czekanie na swoje "dzieci" i czułem to coś nie to samo, gdybało się, żę to może wina odmiany, później się szukało innych i dość podobnie. Zioło jest klawe, bez wątpienia, są wariaty jak Ty co mają dobrą bombe i nie koliduje im to z życiem, a i jest też druga strona medalu, ale tej drugiej jest zdecydowanie więcej przynajmenij tak mi się wydaje i w tym cały sęk.
Ja po prostu miałem jakiś okres, chwilowej fascynacji marihuaną, czytanie artykułów, forum #.com, później mi to się przejadło i nie kręciło i tyle. A sadząc zioło z czasem sama uprawa i sytuacje z tym związane bardziej mnie kręciło niż samo jaranie.
Masz w mózgu coś takiego jak receptory kannabinoidowe, na które oddziałowuje THC. Niestety (a może stety) wraz z codziennym paleniem liczba tych receptorów maleje, co za tym idzie ta sama ilość trawy co kiedyś nie działa na nas już tak jak kiedyś, to naturalna reakcja obronna organizmu na toksyny. Po drugie, baks podnosi Ci poziom dopaminy w mózgu, dzięki czemu czujesz przyjemność po zapaleniu buszka. Po tym, jak fazka zejdzie poziom dopaminy maleje poniżej poprzedniego poziomu i masz chęć sięgniecia po filter i bibuły czy szkło raz jeszcze (vaporyzer w Twoim wypadku). Cudowne koło się uzupełnia i masz ochotę palić częściej (dopamina) i więcej (malejąca liczba receptorów w mózgu).
TL;DR
Nie da się palić przez wiele lat tej samej ilości marihuany (małej) i się upalać tak samo :D
Przynajmniej nigdy nie spotkałem się z takim przypadkiem. Owszem można palić codziennie taką samą ilość baksu (silna wola), jednak upalać się tak samo raczej nie będziesz.
Pozdro.
Jak wracałam z okresów abstynencji paliłam początkowo mikro-ilości ~0,1g/d, potem wraz ze wzrostem tolerki zawsze osiągałam swój pułap ilościowy, którego nie przekraczałam, to był: w trybie całodziennego palenia 1g/d, mogłam tak palić spokojnie rok czasu, może z kilkoma wyrwanymi, pojedynczymi dniami przerwy, a w trybie pracującym pół dnia trzeźwośći-pół dnia na fazie zawsze wieczorkiem szło 0,5g/d.
W Modulatorach GABA Pregabalin Guide z redakcją Matiego.
_____________________________________
Low Functioning Addicts' Lodge:
misspillz.blogspot.com
05 września 2018UmbertoEKO pisze: mellowdude palisz codziennie i nie musisz zwiększyć dawki? To może palisz kilka miechów, maksymalnie rok a i w to wątpie :) Jeszcze mi powiedz, że palisz tak już 10 lat, ziemia jest płaska a szczepionki zabijają.
Masz w mózgu coś takiego jak receptory kannabinoidowe, na które oddziałowuje THC. Niestety (a może stety) wraz z codziennym paleniem liczba tych receptorów maleje, co za tym idzie ta sama ilość trawy co kiedyś nie działa na nas już tak jak kiedyś, to naturalna reakcja obronna organizmu na toksyny. Po drugie, baks podnosi Ci poziom dopaminy w mózgu, dzięki czemu czujesz przyjemność po zapaleniu buszka. Po tym, jak fazka zejdzie poziom dopaminy maleje poniżej poprzedniego poziomu i masz chęć sięgniecia po filter i bibuły czy szkło raz jeszcze (vaporyzer w Twoim wypadku). Cudowne koło się uzupełnia i masz ochotę palić częściej (dopamina) i więcej (malejąca liczba receptorów w mózgu).
TL;DR
Nie da się palić przez wiele lat tej samej ilości marihuany (małej) i się upalać tak samo :D
Przynajmniej nigdy nie spotkałem się z takim przypadkiem. Owszem można palić codziennie taką samą ilość baksu (silna wola), jednak upalać się tak samo raczej nie będziesz.
Pozdro.
5g na miesiąc, daje jakieś 0,16g na dzień, czyli jarasz przez 20 lat wbitkę, ewentualnie 2 dupki na dzień.
05 września 2018UmbertoEKO pisze: mellowdude palisz codziennie i nie musisz zwiększyć dawki? To może palisz kilka miechów, maksymalnie rok a i w to wątpie :) Jeszcze mi powiedz, że palisz tak już 10 lat, ziemia jest płaska a szczepionki zabijają.
TL;DR
Nie da się palić przez wiele lat tej samej ilości marihuany (małej) i się upalać tak samo :D
Przynajmniej nigdy nie spotkałem się z takim przypadkiem. Owszem można palić codziennie taką samą ilość baksu (silna wola), jednak upalać się tak samo raczej nie będziesz.
Pozdro.
Widzę po paru postach, że nie jestem odosobniony, a do tych co mają taką wysoką tolerkę na mj mam pytanie: czy zdarzyło Wam się mieć dobry staff, zajebać kilka buchów z bonga albo wiadro i stwierdzić: prawie nic nie czuję?
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA
Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
